Jak dobrze wiecie nie potrafię żyć bez wnętrzarskich zmian. Uwielbiam zarówno remonty, jak i nawet najmniejsze nowe detale. Lubię bawić się tym naszym domem, ciągle coś przestawiać, dokładać. Myślę, że nie byłoby dla mnie nic gorszego, niż gdybym odkryła pewnego dnia, że nasze mieszkanie jest już właściwie całkowicie wykończone, tak wiecie na tip top. Ja po prostu muszę coś robić, zmieniać. Lubię takie rożne wnętrzarskie niedopowiedzenia, wolną przestrzeń, o której mogę snuć plany. A mam ich naprawdę jeszcze wiele w zanadrzu;) Kocham też wszelkie podsumowania, dlatego dziś kolejny wpis z cyklu trzy miesiące z wnętrzarskiego życia naszego domu. Zawsze, kiedy szykuję tego typu post, dopiero wtedy widzę czarno na białym, jak wiele przez stosunkowo krótki okres udaje nam się zrobić. Jak dochodzą różne wymarzone dodatki, powstają jakieś DIY, odmieniają się te nasze pomieszczenia.
W momencie, kiedy sobie tak to wszystko podsumowuję czuję jak wiele pracy wkładamy w te nasze cztery kąty. To moja wielka pasja, lubię to nasze gniazdko, lubię o nie dbać, dekorować, cieszyć się nim. Już jest tak mocno spersonalizowane, tak wiele nas w nim. Widać nasze zainteresowania, upodobania, stylistyka, jaka w obecnej chwili mnie kręci, ale też te wszystkie nasze ściany tyle historii mogłyby opowiedzieć. To nie jest mieszkanie katalogowe, mamy przez dzieci poobijane ściany, na stole rysy, na suficie plamy po truskawkach, które zmyć się nie chcą, ale to wszystko jest dla mnie piękne, bo czuć, że ten dom żyje, że jest pełen, rodzinny, taki, jaki dokładnie sobie wymarzyłam. Chcecie zobaczyć, co wyczarowaliśmy w ostatnim kwartale?…
Trzy miesiące z wnętrzarskiego życia naszego domu
Metamorfoza sypialni
Najważniejszym punktem była dla mnie metamorfoza naszej sypialni. Cieszę się tym pomieszczeniem ogromnie, w końcu jest dokładnie takie jak sobie wymarzyłam. W dodatku dla mojej niespokojnej duszy stanowi świetną, jasną bazę, ktorą mogę na tysiące sposobów odmienić. Podoba mi się to połączenie czerni z bielą, lubię botaniczne akcenty i ogólnie z całości jestem mocno zadowolona.
Chyba najbardziej cieszę się z tego krzesła. Kurzy się potwornie, ale kiedy się na nim kręcę czuję się jak dziecko. No boskie jest i właściwie to główny punkt naszej sypialni.
Dekoracje w dziecięcym pokoju
Kolejną większą zmianą było wprowadzenie różnych dodatków do dziecięcego pokoju. Teraz mam wrażenie, że ta przestrzeń rozwija i cieszy ich jeszcze bardziej. Maja ma miejsce na swoje rysunki, wiszą zdjęcia, jest strefa, którą mogą sami sobie urządzać, dekorować jak im się żywnie podoba. Ale co do tego ich pokoju mam jeszcze kilka pomysłów w zanadrzu, muszą tylko trochę podrosnąć;)
Kuchenne akcesoria
Kolejne miesiące nie mogły się obyć bez uzupełnienia moich kuchennych zapasów. Wiem, wiem to już uzależnienie, niedługo przestane się z tymi rzeczami mieścić, ale co ja poradzę na to, że uwielbiam. Uwierzcie mi mam tak mało par butów, że to wręcz żenujące, nie lubię chodzić po sklepach z ubraniami, praktycznie w ogóle nie interesują mnie nowości kosmetyczne, za to nie potrafię przejeść obojętnie wobec nowego kubka! No wariatka, ale sami spójrzcie czyż te rzeczy nie są śliczne?;)
Domowe dodatki
Oprócz kuchennych akcesoriów, doszło też kilka drobiazgów w pozostałej części domu. Przede wszystkim nasz salon zakwitł, w końcu kupiłam piękne rośliny. Oprócz tego w Lidlu dorwałam piękny biały kosz, doszły też drewniane cuda typu domki, taca, które uwielbiam.
Cieszę się też bardzo z kolejnego zestawu CBL, ogromnie podoba mi się to zestawienie kolorystyczne. Niby to wszystko to same niewielkie rzeczy, a jakie piękne zmiany powprowadzały.
Dziecięce gadżety
Przez ostatnie trzy miesiące moje dzieciaki też otrzymały trochę nowości, powstał cudny domek dla myszek, oprócz tego doszedł kolejny genialny worek, w którym mogę przechowywać ich zabawki i jeszcze kilka innych pięknych gadżetów.
Uzupełniliśmy również dziecięcą biblioteczkę. Książki, to kolejna rzecz na punkcie której mam hopla, tego nigdy u nas dość. Muszę zresztą kiedyś przygotować dla Was post o kilku naprawdę ciekawych pozycjach, naszych ulubionych książeczkach, są takie egzemplarze, które bardzo chcę Wam polecić.
DIY
Powstało też kilka mniejszych DIY, między innymi ten domek, o którym już wspomniałam, słoiki, które odmienialiśmy na siedem sposobów, a w zeszłym tygodniu gałąź – wieszak na zdjęcia. Lubię robić coś z niczego, kocham takie proste robótki, dekoracje, nie wydając praktycznie pieniędzy można sobie coś nietuzinkowego stworzyć do domu.
Na zewnątrz
Zmiany nie mogłyby nie dotyczyć również naszej przestrzeni na zewnątrz. W końcu większość czasu przez ostatnie trzy miesiące spędzaliśmy właśnie na naszym tarasie. Wynosiłam tam pół domu, dekorowałam, sadziłam, ogromną radość sprawia mi upiększanie tej przestrzeni. To taki nasz letni salon, ulubione miejsce. Obecnie rządzi tam wrzos, kolorowe tekstylia i wiklinowe kosze. W tym roku powoli przenosimy się do środka, ale już mam wiele pomysłów, co zrobimy w następnym sezonie. Mogę Wam zdradzić, że między innymi powstanie nowy stół;)
To by było tak naprawdę na tyle. Każda zmiana cieszy, fajnie tak sobie podsumować, docenić, zobaczyć jak dom żyje, zmienia się. Nieraz wydaje nam się, że praktycznie nic się nie dzieje, a jak tak porozglądamy się z kąta w kąt, to odkryjemy ile przecież wiecznie zmian się dokonuje. Czasami wystarczy jakieś proste DIY, nowy kwiatek, poduszka i mieszkanie jak nowe. A u Was, co się działo przez ostatnie trzy miesiące? Z jakiej zmiany jesteście najbardziej dumni?:)
23 komentarze