Jakiś czas temu pokazywałam Wam naszą sypialnię po generalnym remoncie. Teoretycznie wszystko było skończone i takie, jakie być powinno, ale w rzeczywistości cały czas mi czegoś brakowało, czułam, że to nie do końca to, o co mi chodzi. Nie było paru znaczących szczegółów, które całkowicie odmieniłyby to wnętrze. Dałam sobie kilka miesięcy na to, aby poczuć to pomieszczenie, na spokojnie poszukać detali, którymi chcę je wykończyć. I udało się! Dziś z wielką radością prezentuję Wam odsłonę naszej sypialni, jest dokładnie taka, jaką sobie wymarzyłam!
Nasza sypialnia jest jasna, nieprzeładowana, świetna do wypoczynku i relaksu. Tu również mieści się nasze domowe biuro, które idealnie wpasowało się w to pomieszczenie. Marzyłam o tym kącie od dawna, teraz w końcu mogę stwierdzić, że jest finalnie wykończone. Ale o tym wszystkim już za chwilę Wam opowiem, oprowadzę kawałek po kawałku. Warto dać sobie trochę czasu, nie śpieszyć się, dobrze przemyśleć ostateczne urządzenie pomieszczenia, czas zdecydowanie jest tu sprzymierzeńcem.
Największy problem miałam z lampą. Nie wiem czy pamiętacie poprzednią, ale kompletnie mi nie pasowała. Nasza sypialnia jest utrzymana w typowo skandynawskim stylu, dominuje tu biel, drewno, naturalne materiały. Poprzednia lampa w ogóle nie wpisywała się w ten klimat. Oświetlenie w pomieszczeniu jest niezwykle istotne, to taka rzecz, która jest w stanie całkowicie odmienić wnętrze, dodać mu charakteru, podkreślić styl, być ciekawym elementem przykuwającym uwagę. Marzyłam o prostej lampie idealnie oddającej klimat naszej sypialni tak, aby nawiązywała do całości. Nie mogła być za duża, ani zbyt masywna, a jednakże zależało mi na tym, aby była interesującym akcentem, takim zwieńczeniem. W końcu z pomocą przyszła mi firma SPOTLIGHT Przeglądając ich bogaty asortyment natrafiłam na produkt na widok, którego zabiło mi mocniej serce. Wiedziałam, że lampa SVEA wpasuje się do całości idealnie i wydaje mi się, że się nie pomyliłam;) Jest prosta, efektowna, szklany klosz pięknie rozbija światło, do tego czarno – biały sznur i drewniane elementy, wszystko składające się na świetną całość.
Urządzając dom naprawdę warto dobrze zastanowić się nad oświetleniem, nad jego ilością, oraz odpowiednim rozmieszczeniem punktów świetlnych. Dzięki temu możemy budować atmosferę pomieszczenia, stworzyć odpowiedni klimat. Lampy to niezwykle ważny element, źle dobrane potrafią zepsuć całe wnętrze, tak jak to było wcześniej w naszym przypadku. Pamiętajmy, że to również ozdoba, dekoracja, coś, co przykuwa wzrok, dlatego powinny się idealnie komponować z całością, łączyć, sprawiać, że jest spójnie i po prostu ładnie. Ja jestem zachwycona tym naszym nowym nabytkiem, jestem przekonana, że niczego lepszego nie udałoby się mi znaleźć. Nasza lampa daje odpowiednią ilość światła, jest nawiązaniem do wszystkich innych elementów, jakie znajdują się w pomieszczeniu, po prostu dokładnie taka, jaką sobie wymarzyłam.
Kolejną ważną zmianą było dołożenie w sypialni czarnego koloru. Brakowało mi tu jakiegoś kontrastu, takiego pazura, wcześniej było tu aż za biało i mdło. Dlatego też zdecydowałam się na cudne krzesło, które przełamało całość. Jest drewniane, czarne, świetnie się komponuje z białym sekretarzykiem. Nad biurkiem zawisły też ramki, lustro na sznurze, botaniczne plakaty. Bardzo lubię takie naturalne akcenty, kocham drewno, rośliny. Wymarzyłam sobie ścienną galerię, na której zawisły piękne grafiki roślin, które podkreślają całość wnętrza. Wyszło to dość spontanicznie, ale myślę, że to był dobry ruch. Jest tu wiele naturalnych akcentów takich jak drewniana taca, pieniek, czy kij, z którego już kiedyś zrobiliśmy sobie lampę.
Na koniec dołożyłam kilka dodatków, nowe poduszki, koc, na podłodze wylądował futrzany dywanik i całość ostatecznie nabrała kształtów. Lubię tu wypoczywać, pracować, zbierać myśli. Kocham wszelakie domowe metamorfozy, bo okazuje się, że wcale wiele nie trzeba, aby całkowicie odmienić wnętrze. Najważniejsze to dobry pomysł i konsekwencja. Moja sypialnia w końcu nabrała charakteru, jest całkowicie skończona i choć jej metraż jest niewielki, to wydaje mi się, że całkiem wiele udało nam się z niej wydobyć.
Jestem ogromnie zadowolona z tego pomieszczenia, przyznam, że co chwilę tu wchodzę, ogarniam sobie wzrokiem wszystko i cieszę się jak dziecko. Jest tak spójnie i po mojemu. Uwielbiam tą nową galerię, mój biurowy kącik i tą lampę, która króluje na środku pomieszczania, nawet nie wiecie, jaki ona miała ogromny wpływ na całość! Naprawdę urządzając mieszkanie dobrze przemyślcie kwestie oświetlenia, zastanówcie się, jakie lampy będą Wam pasować, odmieniajcie sobie nimi przestrzeń. Mam teraz w końcu gdzie wypoczywać, pisać do Was, nie wchodzę tu i nie zastanawiam się, co powinnam zmienić, dołożyć itd. A Wam jak się nasza sypialnia podoba? Co sądzicie o tej metamorfozie? Piszcie koniecznie! Uściski Kochani moi.
*wpis powstał przy współpracy z firmą spotlight.pl
52 komentarze