Jak ja uwielbiam, kiedy wokół tyle się dzieje! I choć na co dzień lubię tą naszą domową rutynę, to jednak czasami warto na chwilę się odciąć, gdzieś wyrwać, poznać nowych ludzi, pozwolić sobie na rożne przeżycia. Wtedy to ładuję energię, buduję kolejne wspomnienia. Raz na jakiś czas potrzebuję takiego samotnego wyjazdu bez dzieci, chwili dla siebie. Nie ma nic zdrowszego niż przez moment za nimi zatęsknić. Przez ostatnie kilka dni wiele się działo, więc zdecydowałam się z Wami podzielić tymi małymi radościami, pięknymi chwilami i umilaczami. Niosę kolejny nasz tydzień w kadrach. Zapraszam!
Postanowiliśmy z moim mężem pojechać na dwa dni do Warszawy. Lubię tą nasza stolicę i choć, na co dzień nie wyobrażam sobie tam mieszkać, to jednak raz na jakiś czas z przyjemnością odwiedzam to miasto. Naszym głównym celem było pójście na wieczorny spektakl do Teatru 6. piętro, jednak wcześniej mój mąż poszedł do pracy a ja miałam cały dzień dla siebie. Nawet nie wiecie jak dobrze mi to zrobiło!:) Przede wszystkim udało mi się w końcu osobiście poznać Izę, z którą od dawna współpracuję, i z którą zawsze tak miło mi się rozmawia, wiedziałam, więc, że przy najbliższej okazji muszą Ją w końcu poznać. I udało się. Naprawdę nie wyobrażam sobie życia bez ludzi. Warto otwierać się na nowe znajomości, otaczać ciepłymi, przyjaznymi duszami, nie ma nic bardziej inspirującego. Ludzie wnoszą w życiu tyle barw, radości, nowych historii, tyle uśmiechu. Nie znoszę samotności, nie ma nic lepszego niż drugi człowiek. Iza okazała się być fantastyczną osobą, taką, z którą zdecydowanie mogłabym konie kraść!
Jeśli będziecie kiedykolwiek w Warszawie to polecam Wam restaurację Vapiano. Naprawdę przystępne ceny, świetny klimat, pyszne jedzenie. Serwują tam głównie makarony i są wyśmienite. Urzekło mnie też ich patio z przeszklonym dachem, można tam miło wypocząć, dobrze zjeść, idealne miejsce na spotkanie.
Wieczorem zaś główny punkt programu, Teatr 6. piętro i spektakl „Miłość w Saybrook„. Było genialnie! Dawno tyle się nie naśmiałam, fantastyczny wieczór. Aktorzy byli fenomenalni, było bosko. Scenariusz pisał mój ulubiony Woody Allen, przedstawienie było, więc w typowym dla Niego klimacie. Typowa groteska, pełna absurdów, śmiechu, z głębszym przesłaniem. Cudowne efekty, światła, dialogi, muzyka. Wszystko to sprawiło, że byłam wewnętrznie całkowicie urzeczona. Wyszłam tak naładowana pozytywną energią, że aż twarz bolała mnie od szerokiego uśmiechu. Jeśli tylko macie okazję wybrać się na to, to ogromnie Wam polecam, będziecie świetnie się bawić!
Od samego początku prowadzenia bloga współpracuję z Cotton Ball Lights, nie mogłam, więc będąc w Warszawie nie odwiedzić ich showroomu. Matko jak tam jest pięknie! To wręcz niesamowite, co Aśka tam wyczarowała. Tysiące odcieni kulek w wielkich tubach powieszonych na ścianach, zjawiskowa lada, wielkie kolorowe lampy zwisające z sufitu, no jak w jakiejś zaczarowanej krainie. Zresztą, co ja Wam będę opowiadać, wystarczy spojrzeć na zdjęcia.
Niestety nie miałam możliwości poznać Właścicielki osobiście, bo Asia przybywała za granicą, ale i tak zostałam tam tak ogromnie miło ugoszczona, że aż mi się ciepło na sercu robi jak o tym pomyślę. Spędziłam tam trochę czasu i aż ciężko było wyjść. Wybrałam sobie też śliczny zestaw kolejnych kulek, niedawno stworzony przez pracujące tam dziewczyny. Inspiracją podobno były lody, lato i coś w tym zdecydowanie jest:) Spójrzcie sami:
Fajne prawda?:)
Po tak intensywnych dwóch dniach, całą sobotę spędziliśmy relaksując się nad jeziorem w rodzinnym gronie. Lubię to, że mieszkając w Gdańsku oprócz tego, że mamy morze na wyciągniecie ręki, to jeszcze jeziora. Dobrze, że chociaż końcówka lata jest tak słoneczna i ciepła. Brakowało mi tych promieni, w końcu wygrzałam się całkowicie. Na zdjęciach możecie zobaczyć też moją śliczną Siostrę, jak to dobrze, że Ją mam!:)
Wieczór z kolejną książką, przy atrapie kominka. W tym miejscu zdecydowanie najlepiej mi się wypoczywa… Obecnie czytam Charlotte Link „Nieproszony gość”, lubię Jej książki, bo niezwykle trzymają w napięciu i każda nowa historia jest zupełnie inna. To taki mój pewniak, Jej powieści mogę kupować w ciemno, jeszcze nie zdarzyło się żeby jakaś mi się nie spodobała.
Naprawdę fajny czas za nami. Kolejne złapane chwile pełne radości, uśmiechu, cudownych ludzi i pięknych przeżyć. Tak niewiele potrzeba do tego żeby budować fantastyczne wspomnienia. Łapcie to życie zachłannie, otaczajcie się wspaniałymi ludźmi, sięgajcie po najprostsze radości. Wtedy żyje się o wiele łatwiej i szczęśliwiej. Dużo dobrego!
18 komentarzy