Domowe umilacze – 5 rzeczy, których nigdy nie może u mnie zabraknąć!

Kiedy odwiedzam jakichś znajomych lubię, jeśli czuć u nich taką dobrą, domową atmosferę. Są takie rzeczy, które sprawiają, że mieszkanie robi się przytulne, że wchodzisz i momentalnie czujesz się jak u siebie. To są drobiazgi wszelakie, bez których nie wyobrażam sobie naszego domu. Takie umilacze, które mają wpływ na cale wnętrze, na to jak się w nim czujemy, które budują atmosferę. Dziś postanowiłam Wam opowiedzieć o moich ukochanych rzeczach, którymi uwielbiam się otaczać,  o umilaczach, które tworzą klimat, sprawiają, że od wejścia czuć, że ten dom jest zadbany, rodzinny, przytulny, taki gdzie mam nadzieję, każdy czuje się dobrze.

Nie potrzebujemy wcale drogich, dizajnerskich rzeczy, wielkich pieniędzy, aby w mieszkaniu było pięknie i domowo. Niejednokrotnie bywałam w miejscach, które ociekały luksusem, ale czułam się tam jakoś tak obco, niezbyt swobodnie. Najważniejsze to to, żeby dom był zadbany, pachnący. Lubię, kiedy panuje porządek i to nie chodzi o to, że zawsze ma być na błysk, żadnych okruszków, rozrzuconych rzeczy. Umówmy się, kiedy w domu są dzieci nie ma nawet na to  najmniejszej opcji. Ale po prostu, kiedy to jest tylko taki chaos dnia codziennego, ale czuć, że wystarczy zgarnąć te kilka rzeczy, ogarnąć codzienny harmider i od nowa mamy porządek. Kiedy bałagan nie wysypuje się z szaf, kiedy po prostu wokół panuje zasadniczo ład, wtedy jest przyjemnie. Nie trzeba torować sobie drogi do wyjścia, podłoga umyta itd. Takie najnormalniejsze podstawy. Wtedy to można skupić się na tych wszystkich drobiazgach, które upiększają wnętrze, sprawiają, że jest tak po domowemu.

Zapach

Dla mnie zasadnicze znaczenie ma zapach. Uwielbiam, kiedy w domu pięknie pachnie, kiedy czuć świeżym ciastem, praniem, delikatną kwiatową nutą, świecami itd. Takie naturalne aromaty łączą się ze sobą, idealnie uzupełniają, działają na zmysły. Pisałam Wam kiedyś o prostych sposobach na zapach w domu, zdecydowanie warto z nich korzystać. Lubię też czasami zrobić naturalną mieszankę zapachową, którą gotuję, w domu od razu ten zapach wnika w każdy kąt.

Kwiaty

Kolejna rzecz, której staram się, aby nigdy u nas nie brakowało to świeże kwiaty. Ustawiam je na stole w dzbanku, od razu budują klimat. Zauważcie, że kiedy w domu są rośliny to momentalnie wydaje się on być bardziej zadbany, dopieszczony. Jakieś proste wiązanki, a nawet zwykła, zielona gałązka w wazonie i wnętrze staje się bardziej domowe, przytulne. Kwiaty mają w sobie niesamowitą moc, więc warto po nie sięgać jak najczęściej.

Tekstylia

Nie wyobrażam sobie domu bez wszelkich poduszek, koców, pledów. Lubię, kiedy są wszędzie na wyciagnięcie ręki, kiedy ktoś do nas przychodzi i od niechcenia może od razu wygodnie się ułożyć, podeprzeć poduszką, zimą otulić kocem. Wtedy momentalnie atmosfera robi się mniej formalna, jest intymniej, każdy czuje się jak u siebie. A na tym bardzo mi zależy. Ja sama wiecznie okrywam się ulubionym pledem, sięgam, co chwilę po jakieś tekstylia, od razu w domu jest przytulniej i przyjemniej.

Światło

Nic tak nie buduje atmosfery jak światło. Kocham palić wszelkie świece, lampiony, w każdym kącie zwisają u nas CBL. Lubię, kiedy wiecznie mi coś migocze, kiedy w różnych kątach jest rozproszone światło, delikatnie tworzące klimat. Dom dobrze oświetlony zawsze wygląda piękniej. Wieczory z gorącą herbatą, ze świecami, wtedy to najlepiej mi się odpoczywa. Lubię sobie kadrować to moje otoczenie, blask delikatnego światła to jego najpiękniejsza ozdoba.

Książki

Od książek jestem uzależniona, dla tego lubię je mieć zawsze pod ręką. Rozkładam je wszędzie, wsypują nam się z półek, komody, często koszy, albo i nawet niedbale leżą na parapecie. Z książek można wiele wyczytać o mieszkańcach, zobaczyć, co lubią, czym się interesują. Ja często mam tak, że jak do kogoś przychodzę to zerkam sobie z ciekawością na bibliotekę właścicieli, pytam o ich ulubione powieści itd. U nas jest tak, że półki z książkami znajdują się na przedpokoju, uwierzcie mi prawie każdy, kto od nas wychodzi, zatrzymuje się tam na dłużej, często jak w bibliotece od razu wybiera sobie jakąś i pożycza;) Albo w druga stronę, szuka swoich, których jeszcze nie zdążyliśmy mu oddać;) Książki u nas kursują po rodzinie, przyjaciołach, dzielimy się historiami, to naprawdę fajne.

Tak samo mam z magazynami, lubię je mieć na wierzchu, często leży  u nas stosik na stole, bądź gdzieś w koszach, sięgam sobie po nie z doskoku, przeglądam. To wszystko mocno wpływa na atmosferę domu, taki zwykłe rzeczy upiększają go.

Dom musi przyjemnie pachnieć, dobrze, kiedy jest w miarę ogarnięty, kiedy czuć, że właściciele go kochają i dbają o niego. To takie proste sprawy jak kwiaty na stole, świece, tekstylia, zdjęcia, książki i tak dalej, a o ile od razu jest przyjemniej. To dodaje pozytywnego charakteru, sprawia, że czuć w nim nami, że jest tak swojsko. Dobrze przekraczać próg i czuć radosną atmosferę, ogarniać całość wzrokiem i znajdować te wszystkie umilacze. Nie wyobrażam sobie nie mieć tego wszystkiego, na co dzień. A u Was jak to wygląda? Jakie są Wasze domowe umilacze? Dajcie znać, uściski wielkie!

Related posts

Sofa do salonu – na co warto zwrócić uwagę? Nowości w naszym wnętrzu!

Aranżacja okien i zmiany w salonie.

FILM – Przytulna sypialnia z garderobą i klasyczna łazienka, czyli HOME TOUR po naszym domu cz. 2.

33 komentarze

Alicja 22 sierpnia, 2016 - 9:16 am
Dokładnie mam to samo co Ty. I kolejność też się zgadza :) Serdecznie pozdrawiam
Karolcia 22 sierpnia, 2016 - 9:39 am
Zgadzam się z Tobą w 100%. Dokładnie te same umilacze domowego ogniska są i u mnie w domu...tylko świeże kwiaty umiescilabym u siebie na pierwszym miejscu (ponoć jako mała dziewczynka spałam na działce w piwoniach ) i bez kwiatów nie wyobrażam sobie swojego domu. Pozdrawiam
Home on the Hill 23 sierpnia, 2016 - 9:45 pm
U mnie tak naprawdę wszystkie te pięć rzeczy są na pierwszym miejscu, bez żadnej z nich nie wyobrażam sobie naszego domu :) Słodko musiałaś wyglądać w tych piwoniach ;) Uściski Karolcia!
Judyta 22 sierpnia, 2016 - 9:55 am
cudownie jest u Ciebie :) powiedz mi tylko jak ty to sprzątasz?? jak radzisz sobie z tymi drobiazgami na parapecie, pudełeczkami, latarenkami itd? u mnie jest pięknie w godzinę po sprzątnięciu. później wkurzam się że te wszystkie gadżety trzeba podnieść z podłogi poprzestawiać i poustawiać ponownie przy odkurzaniu i myciu podłóg. książki i koce mają u mnie tę tajemną moc, że zawsze rozwalone są w 5 sekund. ktoś weźmie i zostawi rzucone na środku kanapy itd. I choć kocham takie dodatki w domu to ostatnio coraz bardziej je ograniczam bo nie daję rady z utrzymaniem ich w czystości :( więc proszę Cię bardzo sprzedaj jakieś patenty jak tobie udaje się to wszystko utrzymać w takim idealnym porządku
Home on the Hill 22 sierpnia, 2016 - 10:08 am
Niestety, ale wcale mi się nie udaje utrzymywać takiego całkowitego porządku, często w ciągu dnia panuje chaos, te koce porozrzucane, zabawki dzieci itd. Tysiąc razy się śmiałam, że masa bibelotów to na pewno nie rzecz dla totalnych pedantów. Po prostu niejednokrotnie uczę się wyluzowywać. Sprzątam też na bieżąco, codziennie coś tam ogarniam i jakoś idzie;) Jedno co, że te rzeczy co leżą na podłodze na szczęście jakoś w ogóle nie interesują moich dzieci i mi nic nie przestawiają, nie rozwalają, więc chociaż z tym jest łatwiej;) Mam też specjalną szczotkę do kurzu;))))) :P
Jagabunia 22 sierpnia, 2016 - 11:26 am
Podpisuję się obiema rękami:) Cieszę się, że ujęłaś książki, u nas regały są w każdym pokoju i w przeciwieństwie do innych dodatków, faktura, wielkość, kolor nie mają tu znaczenia;) Pozdrawiam Cię serdecznie!
Ewelina 22 sierpnia, 2016 - 11:49 am
Pani Olu, uwielbiam Pani blog, jest Pani źródłem licznych inspiracji dla mnie i bardzo cenię Pani pomysły i pracę. Dlatego, mam nadzieję, nie będzie miała mi Pani za złe, jeśli napiszę, że razi mnie pewna niepoprawność językowa, którą spotykam w Pani wspisach. Otóż chodzi o użycie zaimka "jakiś". Zamiast: "Kiedy odwiedzam jakiś znajomych...", powinno być: Kiedy odwiedzam JAKICHŚ znajomych. Nie piszę tego po to, aby wytykać Pani błędy, ale w dobrej wierze, czysto informacyjnie, bo przecież można nie znać wszystkich zasad językowych :) Pozdrawiam serdecznie, Ewelina
Home on the Hill 22 sierpnia, 2016 - 11:54 am
Ewelina jasne, dziękuję Ci pięknie, już poprawiam :) Ja sama często po jakimś czasie znajduję u siebie pełno byków, mimo, że wcześniej sprawdzałam tekst sto razy to po prostu tego nie widzę ;)) Ech... Buziaki wielkie!
arleta 22 sierpnia, 2016 - 11:59 am
Książki na przedpokoju to ciekawa sprawa, u mnie niestety się nie zmieszczą, bo przedpokój jest co najmniej dziwny ;) Jest coś w tym co napisałaś :) Pierwsze, bo pierwsze co jak wchodzimy do czyjegoś mieszkania, to nie zawsze przedpokój, a zapach, bo po otwarciu drzwi 'ucieka' on szybko z mieszkania i wita naszych gości szybciej niż widok ;) Aktualnie jestem na etapie wprowadzania większej ilości kwiatów do domu - te cięte mam sporadycznie, ale się staram ;) A te doniczkowe - czekam aż moja znajoma kwiaciarka będzie miała chwilę, by wpaść na kawę i doradzić mi w sprawie zieleni :)
Home on the Hill 23 sierpnia, 2016 - 9:47 pm
Ależ dobrze masz z tą znajomą kwiaciarką, na pewno Ci świetnie doradzi. Ja uwielbiam cięte kwiaty, zwłaszcza goździki. Najczęściej kupuję je w Lidlu, mam zawsze po drodze ;) Pozdrawiam ciepło!
Prosto z wnętrza 22 sierpnia, 2016 - 1:05 pm
Tak, rzeczywiście wszystkie te elementy wprowadzają fantastyczny klimat we wnętrzu. Uwielbiam wnętrza, gdzie widać i czuć życie, widać pasje właścicieli. Zawsze takie wnętrza zapadają mi w pamięci.A co do zapachów, to chyba najcudowniejszy element. Często później czując podobny zapach, wracam myślami do miejsc gdzie go wcześniej czułam i przywołuje to fantastyczne wspomnienia. Uściski:) Karolina
Home on the Hill 23 sierpnia, 2016 - 9:50 pm
Też tak mam!! :) Zapachy w fantastyczny sposób przywołują wspomnienia do ludzi, miejsc, podróży itd. Cudowna sprawa!...
Kamira90 22 sierpnia, 2016 - 3:18 pm
Kwiaty, kwiaty i jeszcze raz kwiaty muszą być na 100 % !!
Beata 22 sierpnia, 2016 - 3:57 pm
Wszystko piękne! A skąd ta przepiękna drabina?
Home on the Hill 22 sierpnia, 2016 - 4:04 pm
Renata 22 sierpnia, 2016 - 6:38 pm
Tekstylia, kwiaty, książki, światło.... zapachów nie lubię, zwłaszcza sztucznych. Ale dokładnie to właśnie dom :)
Ania 22 sierpnia, 2016 - 7:28 pm
Mam pytanie troszkę nie na temat. Czy pamiętasz może jak nazywa sie kolor ścian w Twoim salonie i z jakiej firmy jest farba ponieważ bardzo mi się podoba i chcialabym tak pomalować sypialnie. Pozdrawiam!
Home on the Hill 22 sierpnia, 2016 - 7:59 pm
To kolor z palety NCS niestety nie pamiętam numeru :/ Pozdrawiam ciepło :)
maybemess 22 sierpnia, 2016 - 8:43 pm
Dodałabym jeszcze zdjęcia :) Takie uchwycone chwile, które powodują, że przychodzącym do nas gościom drgnie kącik ust :)
Home on the Hill 23 sierpnia, 2016 - 9:52 pm
O tak! Masz całkowitą rację, zdjęcia muszą być w domu, umieszczam je w każdym możliwym kącie, na ścianach, meblach itd. Uwielbiam!
Dessideria 22 sierpnia, 2016 - 9:16 pm
W takim poście wymieniłabym dokładnie to samo co Ty :) A książki byłyby numerem 1 :)
Dessideria 22 sierpnia, 2016 - 9:17 pm
Widzę na półce Chatę Magoda. Właśnie zamówiłam i jestem jej ciekawa, już nie mogę się doczekać... A jak Twoje wrażenia po niej? :)
Home on the Hill 22 sierpnia, 2016 - 9:20 pm
Jest świetna, ogromnie polecam, na pewno Ci się spodoba! :) Piękne zdjęcia, ciekawe porady i świetna historia, ogromne ciepło i pracowitość biją z tej książki.
katalog inspiracji 22 sierpnia, 2016 - 9:32 pm
U mnie takie same umilacze jak u Ciebie. Może dodałabym jeszcze zwierzęta, bez których nie wyobrażam sobie życia. Wprowadzają cudowną atmosferę, dopełniają rodzinę. I jeszcze przedmioty samodzielnie wykonane, które sprawiają, że wnętrze staje się niepowtarzalne. Zgadzam się całkowicie z Tobą, że klimat domu budują dekoracje, przedmioty i elementy, które wcale nie muszą być drogie. Liczy się pomysł. Rzeczywiście są przestrzenie jak z katalogu. urządzone na bogato, piękne ale bez ciepła domowego. Są tak sterylne, że aż zimne. Pozdrawiam serdecznie
Home on the Hill 23 sierpnia, 2016 - 9:55 pm
Też lubię domy gdzie mieszkają zwierzęta i króluje handmade. W ogóle lubię mieszkania, gdzie czuć życie, pasje, takie wnętrza z uśmiechem, z dobrą atmosferą. Wtedy momentalnie można poczuć się jak u siebie. Uściski wielkie!
Ania 24 sierpnia, 2016 - 9:15 am
Od niedawna zaglądam tu do Ciebie i myślę że zostanę na dużej, właśnie stwierdziłam że koniecznie muszę wypróbować ten patent z płynem do pukania bo też już przerabiałam pachnidła do odkurzacza i inne tam i nic nie zdawało egzaminu. A też lubię jak dom ma swój zapach, no i oczywiście książki bez nich dom to jak człowiek bez ubrania. Pozdrawiam Ania
Asia 24 sierpnia, 2016 - 11:39 pm
A co to za panele na podłodze? :)
Home on the Hill 25 sierpnia, 2016 - 1:36 pm
Kronopol Dąb Celtycki
FajneŚwiece 29 sierpnia, 2016 - 12:36 pm
Zgadzam się z każdym tym punktem! Zwłaszcza zapach i światło odgrywają ogromną rolę w pomieszczeniach. Nie ma nic przyjemniejszego niż sobotnie poranki pachnące świeżo pieczonym chlebem :) Jestem pierwszy raz na tym blogu i muszę wyrazić mój zachwyt nad wspaniałymi zdjęciami. Są po prostu niesamowite!
Dajemy Radę 29 sierpnia, 2016 - 12:40 pm
Mam podobne zdanie co do wszystkich umilaczy :) Może jakoś do tekstyliów nie jestem do końca przekonana, ale na wszystkie inne mam taki sam pogląd. Z jakiego drewna są te podkładki widoczne na zdjęciach? Kupiłaś to gdzieś, czy są własnoręcznie robione?
archistacja 2 września, 2016 - 3:00 pm
Oj, trafiłaś w sedno! Ja również nie mogę żyć bez tych pięciu rzeczy :) PS. Miętowa drewniana skrzynia jest the best!
Sylwia 5 października, 2016 - 2:33 pm
Uwielbiam cottonballsy, mam je w sypialni. Lubię rano wstać, a szczególnie teraz jak jest szaro na dworze i włączyć sobie lampki. Jakoś dzień inaczej się zaczyna. Drugą parę mam w kuchni, tutaj nieprzypadkowo się znalazły, bo jest świeżo po remoncie w stylu hmmm romantycznym. Nawet kuchenkę wymieniłam na taką stylizowaną na 'starą" (dla zainteresowanych Gorenje K57CL). Kuchnia to mooje oczko w głowie. Na stole mam kilka różnej wielkości świec, teraz kasztany sie pojawiły między nimi.
Tigressa 22 stycznia, 2017 - 8:36 pm
Wszystko według teorii Hygge ;)
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej