Lubię pokój moich dzieciaków, cieszę się, że udało się pogodzić tą ich wspólną przestrzeń, tak aby była zarazem funkcjonalna jak i kreatywna. Zależało mi na tym żeby po prostu pobudzała dziecięcą wyobraźnię. Staram się, aby ich pokój nie był zbyt przeładowany, aby służył im zarówno do zabawy jak i odpoczynku. W ostatni weekend postanowiłam go trochę udekorować, dlatego też pokażę Wam proste pomysły, które idealnie wpiszą się w świat każdego malucha.
Myśląc o dekoracjach do dziecięcego pokoju najważniejsze jest to, aby najpierw „odgruzować” tą ich przestrzeń. Często jest problem ze zbyt dużą ilością zabawek, zalegających przedmiotów. Niejednokrotnie jest u nas tak, że moje dzieci większością rzeczy nawet się nie bawią, zalegają tylko, zabierają wolne miejsce. Jest tyle wokół bodźców, że trudno maluchowi odnaleźć się w tym wszystkim. Dlatego co jakiś czas robię im tak zwane „czystki”, segreguję wszystko, to co niepotrzebne wynoszę do piwnicy, rozdaję, albo po prostu wyrzucam. Ważne jest też dla mnie przechowywanie, dlatego mamy masę koszy, worków, to pomaga mi utrzymać porządek, większość rzeczy nie leży na wierzchu, nie ma chaosu, a mimo to dzieci mają do wszystkiego dostęp.
Kiedy czuć w końcu w pomieszczeniu oddech, można poszaleć z dekoracjami. Dzieci naprawdę potrafią mieć z tego wiele frajdy, dlatego warto tworzyć takie, które będą dla nich, a niekoniecznie dla nas samych. Moja Majka uwielbia wszystko urządzać, dekorować, zdecydowanie odziedziczyła to po mnie. Dlatego też daję Jej możliwość wykazania się, stwarzam kąciki, które może odmieniać, robić wszystko po swojemu. Ileż Ona ma dzięki temu radości i satysfakcji! Nie zapominajmy, że to przestrzeń dziecięca, dajmy więc właścicielom się wykazać;)
Koło Majki łózka była duża, wolna ścienna przestrzeń, od początku czegoś mi tam brakowało. Nie chciałam jednak nic tam wiercić, przywieszać na stałe, bo za jakiś czas pewnie będziemy kupować piętrowe łózko i znów czeka nas przemeblowanie. Sięgnęłam więc po produkty Command, z którymi od dłuższego czasu współpracujemy. Najważniejszą ich zaletą jest to, że nie niszczą ściany, nie zostawiają śladów, więc za ich pomocą zaaranżowałam tą ścianę. Zawiesiliśmy dwa przezroczyste haczyki, do nich przyczepiliśmy sznurek. Teraz Majka może sobie przyczepiać, co Jej się żywnie podoba, codziennie zmieniać aranżacje. Jest miejsce na Jej wszystkie piękne rysunki, pocztówki, ulubione zdjęcia. Wygląda to naprawdę fajnie, daje duże pole do popisu i nawet czteroletnie dziecko może sobie po swojemu wszystko urządzać. Ma wpływ na to jak wygląda ta jego przestrzeń. Nad Majki łóżkiem od początku wiszą też CBL, służą Jej, jako lampka nocna, bardzo odstawały od ściany, więc za pomocą haczyków przymocowałam je na nowo. To również świetna dekoracja, fajnie wyglądają tak zwisające na białym tle. Wydaje mi się, że ten Jej kącik jest taki przytulny, dziecięcy, kolorowy. To Jej świat.
U dzieci od dawna do ściany jest przyczepione drzewo, na nim również ciekawie wyglądają wszelakie dekoracje. Chciałam żeby dzieciaki mogły sobie w każdym momencie coś tam zmieniać, doczepić, dlatego mają tam teraz przyklejone maleńkie, bezbarwne haczyki, będzie można sezonowo zmieniać dekoracje. Zapewne na święta zawisną tam bombki, jesienią kasztany itd. Wydaje mi się, że najfajniej dać po prostu dziecku jakąś bazę, którą może samo sobie odmieniać. Dzięki temu musi wykazać się kreatywnością, czuje, że ma wpływ na swój pokój, szybko też się nie nudzi, bo może sobie w każdej chwili coś zmienić. Jestem dużą estetką, dbam, więc żeby wszystko było spójne, ładne, niezagracone. Ale z drugiej strony zależy mi też na tym, aby dzieci czuły, że mają wpływ na to wnętrze, żeby mogły rozwieszać, co im się podoba, móc eksponować swoje skarby itd. I tak naprawdę jedna sprawa z drugą kompletnie się nie wyklucza. Możemy urządzić im ładny pokój, a zarazem sprawić, że będą mogły dekorować go po swojemu i całość będzie świetnie się komponować.
Lubię, kiedy pomieszczenia są przytulne, gdzie jest wiele akcentów, które przykuwają oko. U dzieci świetnie sprawdzą się wszelkiego rodzaju girlandy, łapacze snów, kolorowe zawieszki. Można ładnie wyeksponować książki, powiesić ramki ze zdjęciami. Zresztą fotografie przyczepiam w naszym mieszkaniu gdzie się da, to idealnie personalizuje wnętrze, wprowadza domowy klimat. Tym razem u dzieci zawisła ramka na…szafie. A co!:) Cały czas brakowało mi czegoś na tym błękicie. Użyliśmy rzepów do zawieszania obrazków i wydaje mi się, że wygląda to całkiem fajnie.
Tak jak pisałam na początku staram się, aby ten ich pokój nie był zagracony, segreguję rzeczy, przechowuję w rożnych pojemnikach. Na początku świetnie wyglądały otwarte półki w ich regale, ale nasz dom to nie muzeum, rzeczy z czasem zaczęło przybywać i wiecznie panował tam wizualny chaos, o braku porządku nawet nie wspomnę, bo i po co. Wymyśliłam więc sobie, że zawieszę tam jakąś zasłonkę, póki co ta jest tylko tymczasowa, szukam idealnego materiału, ale wydaje mi się, że będzie to całkiem interesująco wyglądać. W końcu trzeba sobie jakoś radzić;)
Dobrze jest urządzając pokój dziecka, skupić się na jego potrzebach, dać mu się wykazać. Stworzyć przestrzeń, która nie będzie chaotyczna, taka, która będzie pobudzać wyobraźnię, kreatywność, w której jest miejsce na wszelkie zabawy. Znam takie pokoje gdzie pod tumanem zabawek nie ma praktycznie skrawka wolnej przestrzeni, na której dziecko mogłoby szaleć. A gdzie miejsce na namioty z koców, pikniki itd.?;) Ważne jest również zadbać o odpowiednie dekoracje, stworzyć dziecku bazę, którą będzie mógł sam sobie urządzać, otaczać malucha przedmiotami, które pobudzają kreatywność i wywołują miłe wspomnienia. A jak to wygląda u Was? Na jakie Wy stawiacie dekoracje? Dajcie znać, uściski wielkie!
41 komentarzy