O czym trzeba pamietać wybierając się z dziećmi na zagraniczne wakacje?

Lubimy podróżować, zwiedzać nowe miejsca. Cieszą mnie zarówno wakacje trochę bliższe jak i te w odleglejsze rejony. Odkąd mamy dzieci niewiele się pod tym względem zmieniło. Znam osobiście takie osoby, które boją się jeździć z małymi dziećmi, które chcą poczekać aż troszkę podrosną. Ja jednak uważam, że podróże niezwykle kształcą, rozbudzają w dzieciach ciekawość świata, dają piękne wspomnienia. Nasze dzieciaki nie boją się latać samolotem (w przeciwieństwie do mnie;)), próbują rożnej kuchni, na swój sposób zbierają doświadczenia i po prostu cieszą się tym tak samo jak my. Jest jednak kilka rzeczy, o których należy pamiętać jadąc z dziećmi na zagraniczne wakacje i z uwagi na to, że od dawna prosiliście o tego typu wpis, dziś z przyjemnością Wam o tym opowiem.

Kiedy Maja miała pięć miesięcy chodziliśmy z nią po Bieszczadach, zdobywaliśmy razem szczyty. Jasiek nosił ją w chuście, a Ona głównie spała, tak dobrze działało na nią to górskie powietrze. Pamiętam starszą Panią, która bardzo się oburzyła, że wspinamy się z takim małym dzieckiem, ze ciśnienie uderzy Jej do główki itd. A moja Maleńka była najszczęśliwsza na świecie, niesamowicie pogodna, gaworzyła i sprzedawała uśmiechy wszystkim tym, którzy mijali nas po drodze. Gdy byłam w szóstym miesiącu ciąży zrobiliśmy objazd po kilku europejskich miastach. Ogromnie dużo chodziliśmy, zwiedzaliśmy, Majka tańczyła na środku deptaka w Wiedniu, później jadła najlepsze na świecie lody w Budapeszcie. Ja czułam się świetnie. Antek pierwszy raz zaczął raczkować, gdy byliśmy w zeszłym roku na Zakynthosie, a potem ucinał sobie drzemkę pod palmą. Na Teneryfie oboje najpierw bawili się na plaży, a potem w górach w krótkich ciuchach rzucali się śniegiem. Za moment zaś wybieramy się znów wszyscy razem na kolejną grecka wyspę. Pewnie za kilka lat niewiele będą pamiętać z tych podróży, ale mam nadzieję, że przesiąkną ciekawością świata, pozytywnymi emocjami, że z przyjemnością sięgną po album zdjęć wypełniony innymi zapachami i smakami. Zwiedzamy zawsze bardzo intensywnie, nasycamy się danym miejscem, nie dla nas całodzienne plażowanie. Jak dają sobie radę z tym nasze dzieci? Dla nich to całkowicie naturalne. Kiedy są zmęczone ucinają sobie po prostu drzemkę, a za chwile znów z radością pędzą z nami na kolejny widok. Poznają rożnych ludzi i po prostu się bawią.

Bezpieczne kierunki

Planując wakacje z dziećmi przede wszystkim zwracam uwagę na kilka szczegółów. Po pierwsze wybieram najbezpieczniejsze kierunki, nie odważyłabym się na przykład teraz jechać z nimi do Indii, to zostawimy na czasy szkolne;) Jeździmy głównie po Europie, zwiedzamy rożne wyspy. Tak naprawdę dla mnie nie ma większego znaczenia czy jadę z nimi gdzieś w Polskę czy na przykład  na wyspy kanaryjskie. Wszędzie jak coś jest dostęp do lekarzy, sklepów, jest normalne jedzenie i odpowiedni klimat. Jak wiecie najczęściej organizujemy wakacje na własną rękę, nie jadamy hotelowych dan, nie mieszkamy w pięciogwiazdkowych hotelach. Uwierzcie mi dla dzieci to nie ma żadnego znaczenia. Żywimy się normalnie na mieście i oni tak samo, to naprawdę nie problem. W końcu to Europa;) Choć po własnej wizycie na oddziale tropikalnym w szpitalu nie pozwalam im zjadać daktyli prosto z drzew, ale banany i pomarańcze już jedli;)

Temperatura

Jeśli chodzi o małe dzieci trzeba uważać na zbyt wysokie temperatury. Kiedyś sami byliśmy w sierpniu w Turcji i padaliśmy tam jak muchy, nie wyobrażam sobie narażać ich na to. Dlatego dla nas najodpowiedniejszym okresem na wakacje jest maj, czerwiec, wrzesień. Wtedy temperatury nie przybierają maksymalnej wysokości i dzieci są bezpieczne. Oczywiście trzeba zawsze pamiętać o odpowiednich kremach z filtrem, nakryciach głowy, nawadnianiu itd., ale przecież to samo robimy w wakacje w Polsce.

Przed wyjazdem

Tydzień przed wyjazdem podajemy dzieciom probiotyki i tak samo cały okres, kiedy jesteśmy już na miejscu. Dzięki temu mają większą odporność. Nie zawsze jest to konieczne, ale na przykład przed zwiedzaniem wysp greckich warto to zrobić. Ja czuję się wtedy bezpieczniej. Oprócz tego, jeśli jeździmy na własną rękę konieczne jest wykupienie odpowiedniego ubezpieczenia, tak, aby w razie potrzeby móc skorzystać z opieki medycznej, nie narażając się na horrendalne koszty. Mamy tez zaufanego lekarza, który przed wakacjami zawsze wypisuje nam receptę na uniwersalny antybiotyk, gdyby coś się działo mam go pod ręką w walizce. Trzeba pamiętać, aby zabrać ze sobą też krople do nosa, bo co najdziwniejsze zagranicą nie zawsze łatwo je dostać, jakieś leki przeciwbólowe itd. Najpotrzebniejsze rzeczy typu butelka, mleko, podgrzewacz, ciuszki na zmianę itd. zawsze pakuję do bagażu podręcznego. Walizki mogą zaginać, czasem lądujemy w środku nocy, nie chce potem musieć latać i szukać sklepu, gdzie dostanę smoczek dla Antka;)

Pamiętajcie też nie pakować tysięcy niepotrzebnych rzeczy. Naprawdę jak coś wszystko można kupić na miejscu. Weźmy podstawowe kosmetyki, pieluchy, butelki, ubranka na zmianę i tyle. My też zabieraliśmy ze sobą kilka słoiczków z jedzeniem dla Antka. Co prawda je również można kupić na miejscu, ale nasz lekarz mówił, że lepiej podawać maleńkiemu te rodzime. Ale na przykład na Teneryfie Antek mając nieco ponad rok, już normalnie jadał wszystkie lokalne produkty, żywiliśmy się na mieście. Bardzo smakowały mu krewetki;)

Rezerwując sobie samodzielnie nocleg pamiętajcie też, aby dopisać, że będziecie potrzebować łóżeczko niemowlęce. Czasem jest takie oblężenie, że jeśli wcześniej go sobie nie zarezerwujecie może być na miejscu problem.

W samolocie

Przed lotem warto dzieciom zakroplić nosek, wtedy uszy nie będą tak się zatykać. Starszakowi podczas startu i lądowania dajemy lizaka, ssanie go również pomaga. Młodszemu dziecku warto dać po prostu picie w butelce. Na pokład możemy też wnieść słoiczek z jedzeniem, warto o tym pamiętać. Ostatnio jak lecieliśmy była zepsuta klimatyzacja i było bardzo zimno. Wielu rodziców nie pomyślało o jakimś kocyku i dzieci płakały. Nawet, jeśli jest lato, koniecznie weźcie jakąś otulinkę czy coś w tym rodzaju, może się przydać.

Na miejscu

Pod żadnym pozorem nie pozwalajcie pić dzieciom nieprzegotowanej wody! Maluchom najlepiej nawet gotować tę butelkowaną. W Turcji i Grecji lepiej też do płukania zębów dawać starszakom wodę z butelki, kranówa potrafi być bardzo zanieczyszczona. Wybierając się na wakacje warto tez zakupić takie specjalne bransoletki, na których możemy wypisać imię, nazwisko, numer telefonu do siebie, lepiej chuchać na zimne.

Jeśli chodzi o jedzenie to w każdej restauracji jest menu dla dzieci, identycznie jak w Polsce. My też zawsze kupujemy dla nich lokalne owoce,  świeże soki itd.

I to tak naprawdę tyle. Nie będę Wam wypisywać tysiąca polecanych ręczniczków, specjalnych podróżnych butelek, składanych materacyków, bo to nie o to chodzi. My nigdy nie kupowaliśmy nic stricte pod wyjazd, po prostu bierzemy ze sobą to, co używamy na co dzień w domu. Podróżowanie z dziećmi to naprawdę nic skomplikowanego. Grunt to dobra organizacja, wsłuchiwanie się potrzeby swojego dziecka i nie przejmowanie aż nadto;) Dzieci świetnie się aklimatyzują, dostosowują do nowego trybu, miejsc. W końcu dla Waszych maluchów samo to, że są z rodzicami oznacza normalność i całkowite bezpieczeństwo. Nie warto odkładać wakacji na potem, dajmy dzieciom poznawać świat od pierwszych chwil.

I na końcu film 🙂 Majka pierwszy raz w życiu wcinająca jabłko na wyjeździe 😉

Related posts

Jesteś.

Pokoje dziecięce – to nam się udało! Rozwiązania, z których jestem najbardziej zadowolona.

Co warto zwiedzić w Wielkopolsce? Urlop w kraju – podsumowanie cz. II

13 komentarzy

Bee 23 maja, 2016 - 8:32 pm
Czym zakrapiasz noski???
Home on the Hill 23 maja, 2016 - 8:38 pm
Zwykłymi na katarek otrivin junior, można tez po prostu woda morską.
Ola Fotownętrza 23 maja, 2016 - 9:43 pm
A ja mam pytanie dotyczące lotu samolotem. Jak Twój synek zniósł tę podróż? Pytam, bo mój Tomek jest w tym samym wieku i szczerze mówiąc obawiam się lotu z nim, Nie wiem, jak tyle czasu wysiedzi ;)
Home on the Hill 23 maja, 2016 - 10:25 pm
W marcu kiedy lecieliśmy na Teneryfę lot trwał ok 4,5 godziny. Troszkę się go obawiałam, ale szczerze mówiąc gorzej znosiła to Majka niż Antek ;) Mały dużo spał, pochodziliśmy trochę po pokładzie, oglądał piosenki na tablecie i prawie w ogóle nie marudził. Majka za to już po godzinie zaczęła się nudzić ;) Na szczęście znalazła sobie koleżankę i do końca lotu siedziały razem. W zeszłym roku jak lecieliśmy tez nie było żadnego problemu. Zawsze można troszkę pochodzić, dzieci lot też usypia :)
Bee 25 maja, 2016 - 10:01 am
Dziekuje, zastanawialam sie czy sol moze byc
Prosto z wnętrza 23 maja, 2016 - 9:58 pm
My z naszymi sporo podróżujemy i jest to fantastyczny czas. Są to podróże małe i duże, zwiedzanie na nogach, wycieczki rowerowe. Pamiętam pierwszy lot z synkiem kiedy miał 4 mc, i kiedy pani w samolocie skomentowała,że szkoda brać takiego malucha bo 1. nic nie będzie pamiętał i 2. szkoda wydawać w związku z tym pieniądze. Podejście mocno dziwne . Przecież chodzi o to, że spędzamy czas razem, a nie o to czy będzie pamiętał zwiedzane zabytki. Taki maluch potrzebuje tylko rodziców i wszędzie się dobrze odnajdzie, byle tylko z mamą i tatą.pozdrawiam
Ania z Osobiedlamnie 23 maja, 2016 - 10:04 pm
U nas lizaki przydają się również na trasach górskich, alpejskich - podjazdy, zjazdy, serpentyny - nawet ja korzystam:) A od zeszłego roku pokochaliśmy przenośne DVD (nasze dzieci jeszcze nie mają, ani nie grają na tabletach) - mają swoje słuchawki i oglądają bajki, jeśli podróż zajmuje kilka, kilkanaście godzin. Już niedługo kolejne wakacje!:)
arleta 24 maja, 2016 - 7:29 am
Świetne wskazówki - zapisuję w ulubionych mam nadzieję, że się przydadzą :) Zazdroszczę takich podróży - ale w dobrym sensie, przy okazji życząc kolejnych :) Ja w drugim miesiącu ciąży byłam na Chorwacji - i nic a nic nie narzekałam :) Ale potem wyjazdy były niemożliwe 'poranne mdłości' towarzyszyły mi do 6-mca, a potem zakaz jazdy samochodem. Z synem trochę jeździliśmy, ale raczej po Polsce - tą udało nam się pokonać wzdłuż :) Jednak jak się urodziła córa, to zrobienie 30km było wyzwaniem ;) W lipcu skończy dwa lata i powoli oswaja się z autem więc mam nadzieję, że uda nam się gdzieś wyruszyć :) A Twoje wskazówki za rok będą jak znalazł :)
Cinnamon Home 24 maja, 2016 - 8:36 am
My również podróżujemy z synem i nie wyobrażamy sobie, by mogło być inaczej. Jego pierwsza podróż - Zakopane w 2 miesiącu ciąży ;) A już za 2 tygodnie jego pierwszy lot samolotem. Mam nadzieję, że będzie dobrze :) Jak zawsze piękne zdjęcia :) pozdrawiam!
Lussi 24 maja, 2016 - 8:55 am
Bardzo praktyczne informacje. Cudna z Was rodzinka a dzieciaczki są po prostu przesłodkie!
Beata 24 maja, 2016 - 8:57 am
Pierwszy raz byliśmy z Jankiem gdy miał 15 miesięcy, później 2 lata i 3 lata. Zawsze na wczasy z biurem podróży. Teraz z uśmiechem wspominam te pierwsze wakacje na Zakynthos, kiedy to zabraliśmy masę walizek i tobołków i później strasznie na lotnisku było z tym ciężko... Więc kolejne wakacje były z mocno okrojonymi bagażami, bo jak sama piszesz - wszystko można na miejscu kupić. Byliśmy na Zakynthos, w Bodrum i w Alanyi (wrzesień, maj i czerwiec). Ten ostatni wyjazd był trochę stresujący bo Młody na początku dostał jakąś wysypkę, później gorączkę i nie czułam się z tym komfortowo. Na szczęście zawsze mieliśmy ze sobą mega - apteczkę. W tym roku, w związku z częstymi chorobami (od września chodzi do przedszkola) nie zdecyduję się chyba na zagraniczne wojaże. Zobaczyłam jak nagle bez żadnego uprzedzenia dopadają go gorączki wysypki i biegunki. Nie chciałabym przechodzić tego w jakimś obcym kraju. Po prostu boję się chociaż bardzo bym chciała. I Janek też chciałby bardzo, wspomina plaże, kraby, wielbłądy, jedzenie. Ma mnóstwo wspomnień, które ożywają w jego głowie gdy oglądamy zdjęcia. To jest bardzo fajne, ze taki mały szkrab jednak tak wiele pamięta. Może w tym roku nie pojedziemy, może dopiero w następnym. Zobaczymy. Ale na pewno warto z dzieciakami podróżować. Pozdrawiam serdecznie.
Klodi 24 maja, 2016 - 12:04 pm
My w tym roku planujemy Hiszpanie. Bardzo mnie uspokoiłaś tym wpisem :) Na pewno skorzystam z Twoich porad. Tak samo jak wy zdecydowaliśmy się odopuścić 5 gwiazdkowe hotele i all inclusive. Znaleźliśmy przytulny apartament na bookapart i zamierzamy korzystać z miejscowych knajp i restauracji.
Bartek 27 maja, 2016 - 11:51 am
Piękne zdjęcia i bardzo przydatny wpis, dzięki :)
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej