Drugiego dnia naszej podróży po Zakynthos wynajęliśmy auto. Podrzucił nam je do hotelu uprzejmy Grek, który z wielkim uśmiechem życzył nam miłego zwiedzania. Samochód no cóż… cztery koła miał, sprawny silnik również, a to, że brud się aż z niego wylewał, któż by się tym przejmował. Wsiedliśmy do niego ostrożnie, podjechaliśmy na pierwszy widoczek, wysiadając zamknęłam za sobą drzwi i… w tym momencie z auta odpadło lusterko;) Mąż dzwoni więc do naszego sympatycznego Greka i mówi Mu, że mamy mały problem i opowiada co się wydarzyło. Na co nasz właściciel wypożyczalni odpowiada „że to nie problem, problemem jest tylko to, że jest niedziela, a on jak wiadomo, w niedziele nie pracuje”. No tak… Witamy w Grecji;)
Podróżowanie to dla mnie smaki, zapachy widoki i ludzie. To emocje, oderwanie od codzienności, to możliwość odkrywania kawałka „innego” świata. Zawsze będąc gdzieś próbuję się tym miejscem nasycić całkowicie, wykorzystać maksymalnie czas jaki tam jestem. Chcę jak najwięcej poczuć, zobaczyć. W tym roku zdecydowaliśmy się wyjechać na wakacje na Grecką wyspę. Chciałbym Wam teraz opowiedzieć o tym co udało nam się zobaczyć, poczuć. Bo choć byliśmy tam tylko siedem dni to wystarczyło na to, abyśmy się całkowicie zakochali w tym miejscu.
Mam dla Was mnóstwo zdjęć, najróżniejszych kadrów pełnych kolorów. Nie będę Wam opisywać każdego z miejsc jakie udało nam się zobaczyć bo prawda jest taka, że Zakynthos jest naprawdę niewielka wyspą i tak malowniczą, że gdziekolwiek nie podjechać, gdzie nie spojrzeć, to człowieka aż zatyka z zachwytu. Ja kocham Grecję też ze względu na jej mieszkańców. Mają tak niesamowite podejście do życia, do pracy, do czerpania przyjemności. Są wiecznie uśmiechnięci, bezproblemowi i właściwie większość spraw, kłopotów zbywają po prostu machnięciem ręki. Może nie są najbardziej pracowici na świecie, za to na pewno są niezwykle rozbrajający.
Na początku pisałam Wam o tym lusterku co to nam odpadło. Okazało się ,ze to niejedyny problem związany z naszym samochodem. Otóż po jakimś czasie jazdy mój mąż odkrył, że nie działają nam światła stopu. Co by zbytnio nie męczyć biednego Greka, zgłosiliśmy się do niego z tym problemem dopiero w poniedziałek. W biurze nie zastaliśmy szefa był za to Jego zaufany pracownik i i jeszcze bardzo energiczna kobieta, która właściwie to pracowała w restauracji obok, ale, że w Grecji większość biznesów jest rodzinnych, to i wypożyczalni doglądała spraw. Pokazaliśmy, że światła nie działają. Nasza Grecka para stanęła i zaczęła dumać, no bo co by tu zrobić. Najpierw zaczęli nam tłumaczyć, że właściwie to tu na Zakynthos nie jest przyjęte aby z tymi światłami jeździć. Na co delikatnie odpowiedziałam, że jeździmy z małymi dziećmi i jednak czułabym się bezpieczniej gdyby działały… Grek spojrzał na mnie kompletnie nic nie rozumiejąc… „Ale… Ale przecież ja widzę, że Ty nie jesteś Angielką, Ty jesteś piękna! Po co Ci te światła? Tu tylko Brytyjczycy z nimi jeżdżą”… Nie no, jak tak, to nie ma problemu;) W końcu po zastanowieniu postanowili dać nam inny samochód. Wyjechali jakimś na podwórko, otworzyli bagażnik, a tam…mnóstwo gruzu. „To nic, to się sprzątnie” odparł lakonicznie Grek. Mój mąż nieśmiało tylko zauważył, że w tamtym aucie zdążyliśmy już zalać bak do pełna. „Paliwo? Ach tak… Nie no ja Wam nie dam paliwa, ono będzie na Was czekać, jak szef naprawi lampy” Super… W końcu stanęło na tym, że mamy sobie wziąć stary samochód bez świateł i przyjechać wieczorem jak będzie właściciel bo tak skomplikowaną czynnością jak wymienianie żarówek, tylko on się zajmuje. Czyż Oni nie są boscy?!:))
Tym naszym lekko wybrakowanym autem zjeździliśmy wyspę wzdłuż i wszerz. Byliśmy już wcześniej na Krecie, na Majorce, w Turcji i jeszcze kilku innych miejscach ale takiej wody jak na Zakynthos to ja nigdzie wcześniej nie widziałam. Ona się tam mieni tysiącem odcieni błękitu, ale takiego błękitu co to aż w oczach się odbija. Zakochałam się całkowicie. Momentalnie okrzyknęłam, że to najpiękniejsze miejsce na świecie, choć jak po powrocie powiedziałam to mojemu Tacie, to tylko spojrzał na mnie i stwierdził, że „Jaaasne, co roku tak mówisz jak z wakacji wracasz”. Ale tym razem to tak naprawdę:)
Cudowne widoki, malownicze góry, skały skarpy, a wszystko to zanurzające się w tej krystalicznej, barwnej wodzie. Przepiękne zatoczki, szum morza, niezwykle malownicze jaskinie, najcudowniejszy na świecie zachód słońca… A do tego właściwie na każdym kroku wielkie gaje oliwne, pola winorośli, wszędzie pasące się kozy i taka jeszcze dzikość, mimo wszystko, tak mało tu domów, cisza wokół.
Człowiek patrzy na takie cuda, rozgląda się uważnie wokół i coś aż za serce mocniej go ściska. Jakże łatwo się żyje mogąc takie widoki podziwiać. Zawsze przeżywam to jakoś tak bardzo głęboko w sobie, cieszę się tym ogromnie, staram zapamiętać każdy szczegół, detal. Te wszystkie kolory, rośliny, zapach i te emocje co aż we mnie buzują. Najpiękniejszy widok czekał na nas zaś w Keri. Można tam stanąć tuz nad przepaścią, zobaczyć wokół wysokie góry, klify, zanurzające się w morzu… Cudo. Wróciliśmy tam po raz drugi przedostatniego dnia, aby obejrzeć w tym miejscu pełnym magii zachód słońca i to chyba było możliwie najpiękniejsze zwieńczenie naszych wakacji.
Nie mogę tez nie wspomnieć o Greckiej kuchni. Ich Musake mogłabym dosłownie jeść codziennie! Uwielbiam tez te wszystkie świeżo wyciskane soki, jakież oni maja tam słodkie pomarańcze! Kocham smak oliwy polanej na świeżym chlebie, lubię te pomidory tak nabrzmiałe od słońca i greckie wino… Pyszne, słodkie, idealne na długie, ciepłe wieczory, kiedy to w oddali słychać tylko szum fal.
Zakynthos to magia kolorów, to niesamowite widoki, cudowne krajobrazy i wspaniali ludzie. To pyszna kuchnia, słońce i uśmiech. Te cudowne gaje oliwne, winorośla, to nie tylko słynna zatoka wraku ale to przede wszystkim dzikie, kręte drogi i widoki z nich co aż dech zapierają. Zdecydowanie jeśli jeszcze nie podjęliście decyzji gdzie spędzić tegoroczny urlop, to nie wahajcie się i bukujcie bilety na tę rajską wyspę:)
Na niektórych zdjęciach możecie wypatrzeć taką malutką, cudną, ręcznie robioną torebkę. Dostałam ją w prezencie od Sandrynka – Hand made. Sama nie wiem czym sobie zasłużyłam ale niezwykle rozczulił mnie ten gest. Jeszcze raz Kochana z całego serca dziękuję!:)
Oprócz tego na zdjęciach:
torba do wózka – Fabryka Wafelków
——————————————————————————————————————————————————
Jeśli spodobał Ci się ten post, to zajrzyj również tutaj:
Zwiedzamy Wiedeń
___________________________________________________________________________________________________
Ostatnio wiele się działo również na naszym Instagramie, czy już nas tam obserwujesz? 🙂
48 komentarzy
Pozdrowionka :)
Iwona
Śliczne zdjęcia!
Dziękuję!
Ściskam, M.
Pozdrawia:-)
Torebeczka też urocza. Zasłużyłaś sobie na nią bez dwóch zdań bo cudowna z Ciebie kobieta:)
Miłego dnia:)))
Widoki cudowne, zapierające dech w piersiach, brak słów... po prostu trzeba ogladać i podziwiać :)
Zapraszam również do odwiedzania strony wydarzenia Design Udomowiony, gdzie znajdziesz wiele ciekawych inspiracji wnętrzarskich! :))))))
Pozdrawiam
sciskam Cię Olu serdecznie
Pozdrawiam ciepło !
http://thenaturalminimalism.blogspot.com
ale ze nigdzie takiej wody nie ma? serio na Majorce nie?
ja tam juz jade 5ty raz i nadal nie moge sie nadziwic ze ciagle odkrywam nowe male zatoczki z woda jak z foldeu biura podrozy i jasnym piaskiem:)