Kobieca strona matczynej natury…




Pierwszy poważny niepokój zaczyna Cię łapać w momencie gdy szukając koszuli na porodówkę wszystkie dostępne są w misie, serduszka, świnki (?!), motylki i inne wzory bardzo odpowiednie dla dorosłej kobiety. O moich ukochanych guzikach w nich, co sięgają do pępka i wiecznie samoistnie się odpinają, wspominać nawet nie będę. Cóż i tak na początku cyc jest wiecznie na wierzchu, po co więc matce życie utrudniać i trzymać go zasłoniętym… Później jest tylko lepiej, przy niemowlaku gimnastyka dwadzieścia cztery godzinny na dobę, a jak gimnastyka to przecież dresy są najoczywistszym wyborem…

Gumka do włosów zawsze w użyciu, na nogach wygodne trampki. Jak dobrze, że teraz moda na takie luźne, wygodne spódnice i spodnie. Kupiłam sobie nowe, boskie!… Siostra wpadła, z aprobatą patrzy, pyta ile zapłaciłam. Mówię, że niecałe 100 zł… „Sto złotych za dresy?!” „Nooo ale to są przecież takie wyjściowe”..;) No dobra, czas spojrzeć prawdzie w oczy; jestem prawdziwą mamą dwójki maluchów, mam wyjściowe dresy, trzy pary trampek w szafce, związane włosy w koka na czubku głowy i szaleństwo w oczach;)  Domowe spa organizuje mi córka wylewając pół butelki (!) mojego drogocennego olejku do ciała. Od tego czasu nasza ściana w sypialni jest gładka i jedwabista jak nigdy, ze mną odrobinę gorzej;)
Troszkę wyolbrzymiam ale prawda jest taka, że zajmując się dwójka maluchów nie jest łatwo mieć chwilę dla siebie. Co wcale nie oznacza, że nie mamy czasem ochoty wyskoczyć z tych dresów, podmalować mocniej oko, wystroić się choćby i idąc do spożywczaka. Niestety mam wrażenie, że wiele firm traktuje mamy tylko i wyłącznie przez pryzmat dzieci, jakąkolwiek kobiecość pomijając. Ostatnio w sklepie odkryłam bluzkę rozmiaru… mama size…!!! Co to w ogóle jest?! Nie nosimy już S, M, L, żadnego wciskania się w 36, 38, czy w co tam kto się ma ochotę wciskać… Nie drogie Panie, od dziś obowiązuje nas mama size.
Idę na spacer. Jedną ręką pcham wózek, drugą ściskam biegnącą obok Maję, jak prawie co dzień podążamy w stronę placu zabaw. Wiatr włosy mi rozwiewa… Ekwipunek Antka to jak zwykle pół domu, odkąd odkrywa nowe smaki, bagaż powiększył nam się podwójnie. Pakujemy wszystko w torbę do wózka i lecimy. Na placu zabaw widzę zaciekawione oczy innych matek, co chwilę zauważam jak zerkają w naszą stronę. Czyżbym na moich wyjściowych dresach jakaś plamę miała?.. No to pewna ta pierwsza marchewka ze słoiczka!!! Matko jak ja nie cierpię tych marchewek i innych dziecięcych papek, co to zbyt często zamiast w buzi malucha lądują na moich częściach garderoby… Ale nie! To nie to… W końcu jedna do mnie nieśmiało podchodzi. Palcem na wózek wskazuje.. „A to co ma Pani tutaj do niego przyczepione, to torebka jakaś?.. Zmieściło się tam Pani coś w ogóle dla malucha?”… Ha! Otóż żadna torebka, to torba do wózka. Torba taka gdzie jest osobna przegródka na butelkę, na smoczki, tysiąc ubranek do przebrania, a w środku… w środku jest nawet przewijak! Tylko, że w końcu ktoś wpadł na to, że tę torbę to nie niemowlak będzie dźwigać, ale jego mama. Mama – kobieta! Jest więc wygodna ale i też elegancka, stylowa, taka co to nie pasuje do misiów-pysiów, króliczków i innych stworów, tylko do normalnego ubrania, normalnej, dorosłej osoby. Uwielbiam ją! 
Bo przecież każda z nas chce czuć się kobieco, pięknie, po swojemu. Czy pracujemy jako pilot, czy bierzemy udział w maratonie, czy jesteśmy inżynierem, urzędniczką, prezesem wielkiej korporacji, czy po prostu aktualnie „siedzimy” w domu z dziećmi, to chcemy czuć się dobrze, próżnie, ślicznie, tak po babskiemu. Czyż nie?…;)










Torba dostępna jest w Fabryce Wafelków.
Ps. Jest tam nawet gdzie trzymać pomadkę;)
———————————–——————————————————————————————————————-


Jeśli spodobał Ci się ten post, to zajrzyj również tutaj:

O tym jak to mi się pewnego dnia kawa rozlała…
Bo kiedyś na pokładzie była...ciężarówka!:)

Related posts

Jesteś.

Uśmiech proszę!

Nowości w dziecięcej biblioteczce.

46 komentarzy

Aleksandra Greszczeszyn 10 czerwca, 2015 - 7:14 pm
Ja od zawsze lubię trampki i wygodne dżinsy na przykład :). I nie wyrosłam z nich mimo urodzenia dwójki dzieci. W sumie dobrze mi z tym, choć pracuję też nad bardziej kobieca odsłoną swojej garderoby... idzie mi dość opornie...
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:07 pm
Oj dżinsy też mi od zawsze towarzyszą, to od lat podstawa mojej garderoby:) Buziaki Olu i dziękuję za komentarz:)
Asia(myhomeandheart) 10 czerwca, 2015 - 7:17 pm
To gdzie te dresy? Chyba wolałabym Cię jeszcze w nich na zdjęciach:-)) Mi się bardzo podobają teraz w ogóle spodnie pumpy itp..
A co tam, że co niby za stara czy coś na takie stroje. Przy dzieciach spacerach itp grunt to wygoda i to żeby dobrze się czuć móc biegać z nimi itp. I też nie przeżywać że np bluzka ulubiona brudna.
Uściski dla Was!
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:08 pm
Hahaha Asiu dresy w praniu były;p I masz rację wygoda przede wszystkim. Ściskam Cię mocno:))
Ola Fotownętrza 10 czerwca, 2015 - 7:23 pm
Świetny post :) Strasznie rozśmieszył mnie ten rozmiar mama size ;). A tak poważnie to jako mama półrocznego chłopca również staram się ubierać jak najwygodniej, ale też w miarę możliwości ładnie i kobieco. Przynajmniej na większe wyjścia ;) Torba świetna, aż mnie kusi, żeby sobie taką kupić.
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:09 pm
Torbę zdecydowanie polecam, jest genialna! Naprawdę dawno w niczym tak ie nie zakochałam, nie wyobrażam sobie naszego wakacyjnego wyjazdu bez niej, nosiliśmy tam dosłownie wszystko;) Uściski Olu:)
Natalia K 10 czerwca, 2015 - 7:42 pm
Ja odkąd pamiętam noszę trampki wygodne dresiki itp... Ale przecież kochana i w trampkach można wyglądać kobieco :):):):) pięknie wyglądasz. Buziaczki
P. S. I też noszę koka na czubku głowy :)
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:10 pm
No to z tym kokiem możemy sobie piątkę przybić, ostatnio to moja ulubiona fryzura;)) Dziękuję Natalia i buziaki przesyłam.
Natalia K 11 czerwca, 2015 - 7:01 pm
Przebijam piateczke :):):) moja ostatnio też. W żadnej innej nie czuje się tak wygodnie. Odsyłam buziaki
Paulina Labus 10 czerwca, 2015 - 7:45 pm
O kurczę z tym mama size:) Mam doje, przytyłam podwójnie w trakcie ich wicia a potem nie schudłam więc może to ja jestem mama size? A może to mały mama size i nie wejdę?
Śmiechu to wszystko warte ale rozumiem bardzo potrzebę wystrojenia się bo bez makijażu się nigdzie nie ruszam:) Serdeczności!
Paulina Labus 10 czerwca, 2015 - 7:48 pm
Hih, mam doje...lepiej było napisać bimbały...tak mi się skojarzyło za co przepraszam uroczyście;)
Doje...miało być dwoje w sensie dzieciorów:) Buźka
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:12 pm
Hahahaha padłam po prostu:)) Kobieto uwielbiam Cię!:))) Ps. Paula widziałam dziś Twój domek w Weranda Country, piękne zdjęcie, cudnie mieszkasz:)
Adriana Szweda 10 czerwca, 2015 - 8:08 pm
Moja córka ma już prawie 19 lat a ja nadal noszę dresy i trampki, w sumie to teraz razem tak się obydwie nosimy hihi.Nie cierpię sukienek i szpilek nie mój styl, zresztą ja zawsze w bieguna na szpilkach daleko nie pobiegniesz, pozdrawiam gorąco.
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:13 pm
My z Majką tez obie trampki nosimy, hahahaha:))) I prawda, trampki najwygodniejsze:) Uściski Ada!
Adriana Szweda 10 czerwca, 2015 - 8:08 pm
Moja córka ma już prawie 19 lat a ja nadal noszę dresy i trampki, w sumie to teraz razem tak się obydwie nosimy hihi.Nie cierpię sukienek i szpilek nie mój styl, zresztą ja zawsze w bieguna na szpilkach daleko nie pobiegniesz, pozdrawiam gorąco.
sandrynka 10 czerwca, 2015 - 8:44 pm
hihihihihi :) taki codzienny kierat Matki Polki ;)
torba świetna :D
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:13 pm
No dokładnie;))
Anna D. 10 czerwca, 2015 - 8:53 pm
Olu tak jak nabazgrałam na FB - choć praca wymusza szpilki, to zrzucam je po przestąpieniu progu w mili sekundy:) I kocham moje dresy, a obecna moda nam w tym pomaga;) Jednak pamiętam jak przed powrotem do pracy brakowało mi tego "czegoś babskiego", czegoś co da mi troszkę wiary w siebie i inne spojrzenie - nie tylko jako mamusię, kuchareczkę itp. Ale przyznam się, że rzuciłabym z powrotem te biura dla tego mojego ukochanego "mamusiowania"...
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:14 pm
Mnie też czasem tego czegoś babskiego brakuje, wtedy zamykam się na dwie godziny w łazience, robię wielkie domowe spa i od razu mi lepiej:) Buziaki Aniu:)
aleksandra stabrawa 10 czerwca, 2015 - 9:12 pm
Dopiero teraz uświadomiłam sobie ze juz nie muszę wiązać włosów (Lili skończyła juz 2 lata i rozumie "nie ciągnij mamę za włosy"). A z ta koszula na porodówkę to dokładnie tak miałam. Chciałam kupic normalna jednolita.... Nie da sie :)
Usciski:)
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:15 pm
No masakra jakaś z tymi koszulami, jak w końcu znalazłam jakaś normalną w kratę, to Pani ze zdziwieniem pytała czy nie wole takiej rózowej w misie bo to hit podobno;))
Różana Ławeczka 11 czerwca, 2015 - 4:23 am
Oj jak to dawno było, bo już piętnaście lat temu, jak bajka się zaczyna:) dawno, dawno temu ha ha ha ale i dziś dres i trampki to mój strój roboczy, a fartuch koniecznie neutralizuje wszelkie plamy po farbie:) nie pamiętam kiedy ubrałam się tak odlotowo:) i co to znaczy? Praca w pracowni to moje dziecko, bo moja dorastająca Córcia nie lubi nianczenia a o przytulaniu nie ma mowy:) smutne, ale prawdziwe, dlatego carpe diem i do przodu:)
Buziaki:) Aga z Różanej Ławeczki
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:16 pm
Pewnie, że od przodu, tak sobie tylko marudzę;p Buziaki Kochana:)
Dorota na przedmieściach 11 czerwca, 2015 - 6:00 am
Och jak ja chętnie wskoczyłabym w dressy :-) cały tydzień w korporacyjnym mundurku ale w weekendy szaleję :-) dresy trampki spięte włosy tylko dzieci za duże do wózka :-)
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:17 pm
Jak wcześniej chodziłam do korporacyjnej pracy to tez marzyłam żeby z mundurka wyskoczyć, widać ciężko mi dogodzić;p Uściski Dorotko:)
Dessideria Life 11 czerwca, 2015 - 6:29 am
Ja i bez dzieci kocham trampki i luźny styl :) tak czasem siedzę mysle i zastanawiam się jak to będzie gdy będę miała dzieci, jak będę wyglądać, czy będę miała czas na umalowanie się... :)
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:18 pm
Kochana będziesz czas miała, z niemowlakiem na rękach ale dasz radę:D Uściski!
red artist 11 czerwca, 2015 - 7:26 am
Coś ściemniasz, gdzie te dresy? ;-)
Faktem jest, że bycie mamą to częściowo pójście na łatwiznę - włosy rozpuszczone lub w kucyk albo łatwa do układania fryzurka, bo kto by miał na to czas, dres jak najbardziej, bo w sam raz do latania za maluchem na kolanach albo do zabaw na podłodze. Ale jednak jak zostałam mamą to na nowo odkryłam swoją kobiecość, ba, czuję się bardziej kobieca i lubię to podkreślać. A w ciąży to żadne mama size tylko obcisłe bluzki podkreślające brzuszek ;-) Nie należy się zapuszczać, jak się chce, czas się znajdzie :-)
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:19 pm
To prawda, można sobie na przykład sexowne dresy kupić hahaha;)) Ale coś jest z tym odkrywaniem kobiecości kiedy zostanie się mamą, też tak mam:) Uściski!
Ola Zebra 11 czerwca, 2015 - 7:47 am
Olu pięknie wyglądasz...ja odkąd zaczęłam szlifowanie przedkładać nad szlifowanie, skakanie po drabinie i koszenie to czuję się jak robotnik na budowie...chociaż nie powiem...ma to także swoje plusy...o figurę się raczej nie martwię ;-). Buziaki ;-)
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:20 pm
Oleńko z tego co widziałam gdzieś na zdjęciach to Ty figurę masz boską po prostu! I zdecydowanie jesteś piękna:*** Buziaki wielkie!
Pastelowa Kropka 11 czerwca, 2015 - 10:47 am
Śliczna z Ciebie mama ;) ja sama mamą jeszcze nie jestem i zwykle takie posty omijam, ale cieszę się, że tym razem się skusiłam. FAJNIE napisany tekst, taki z przymrużeniem oka i przytupem małego bucika albo wysokiego czerwonego obcasa seksownej mamy ;)
Miłego dzionka :D
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:21 pm
Ależ ja lubię ten Twój komentarz:D Cieszę się ogromnie, że post Ci się spodobał, to taki trochę pisany pod wpływem chwili;) Uściski wielkie!
Ali 11 czerwca, 2015 - 12:01 pm
Hi hi hi , skąd ja to wszystko znam !!!!
Przed dziećmi śmigałam w szpilach cały dzień, teraz już i starość i wygoda i praktyczność wzięły górę !!!!! Ale i w trampkach można wyglądać seksi !!!!! buźka !!!!
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:22 pm
Pewnie, że można;) Sexi i wygoda, to jest to!:))
Natalia D 11 czerwca, 2015 - 12:28 pm
Dokładnie Olu jest jak piszesz:)
Ja staram się jednak dresów nie nosić.Zamieniłam je na legginsy,ale też mam te domowe i wyjściowe:)Takie co na plac zabaw się nadają jak do ludzi idziemy:)
ściskam Cię już znad Bałtyku:)
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:23 pm
Ja te moje dresy mam takie legginsowe;))) Ale takie zwykłe legginsy też lubię, i luźne długie spódnice i spodnie z miękkiego materiału i wszystko co wygodne;)) Buziaki!
pastelowa karusia 11 czerwca, 2015 - 2:33 pm
Nie zaglądałam do Ciebie tylko przez chwilę, a tu takie zmiany: wnętrze kwitnie, śliczne nowe dodatki i daleka podróż za Wami. Dzieciaki rosną jak na drożdżach! A Ty jak zwykle promienna i pozytywnie nastawiona. Przecież dresy i trampki nie przeszkadzają szczęściu:)
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:24 pm
Ha no widzisz!:))) Dzieje się, oj dzieje i cudnie jest:) Buziaki Kochana Ty moja i zaglądaj jak najczęściej:)
Home on the Hill 11 czerwca, 2015 - 6:29 pm
Ha no widzisz!:))) Dzieje się, oj dzieje i cudnie jest:) Buziaki Kochana Ty moja i zaglądaj tu jak najczęściej:)
Baba Ma Dom 11 czerwca, 2015 - 9:16 pm
Po takich wstępach to na te dresy czekałam - cóż to za cudo za stówkę :-) I na ten cyc też czekałam - w końcu byłoby coś innego na blogu ;-)
Ale i tak się nie zawiodłam, bo przynajmniej Antka takiego dużego sobie pooglądałam :-) I Maja dzielnie przewodzi w piaskownicy! :-) Buziaki! :-* :-*
Home on the Hill 12 czerwca, 2015 - 6:45 am
No co Ty zaszalałam; na bloga chciałam tak odświętnie, to ubrałam dżinsy hahaha:)))) Buziaki Babo:*
Ola Lewczuk 12 czerwca, 2015 - 6:31 am
❤❤❤
Home on the Hill 12 czerwca, 2015 - 6:45 am
:)
Anonimowy 18 czerwca, 2015 - 5:06 pm
witam, ja właśnie przerabiam po raz drugi koszule na porodówkę i jest to jakis paradoks dla mnie niezrozumały. Po co kobiecie, zapewne dojrzałej, miś na koszuli i to jeszcze wszystkie w pstrokate kolory. Udało mi się znaleźć coś neutralnego i aż duma mnie rozpiera, będę jak człowiek wyglądać. Ba, jak kobieta!!!! A ja poproszę jeszcze post o powrocie do formy, figury. Wyglądasz pięknie i zdecydowanie nie tak wyobrażałam sobie kobietę z twojej historii, czyli w dresach i z kokiem. Jestem w drugiej ciąży, czuję się ociężała, taka mało zwinna, więc poproszę podbudować :) że do formy wrócę szybko i sprawnie :)) Pozdrawiam. Tinka
Home on the Hill 21 czerwca, 2015 - 8:00 pm
Tinka Kochana z tymi koszulami to obłęd jakiś!:)) Zdecydowanie gratuluję neutralnej koszuli, ja też w końcu znalazłam taka niebieską w kratkę i Pani w sklepie była bardzo zdziwiona, że wolę tą niż taką uroczą w misie;))) Kochana co od figury to przy dwójce maluchów zapewniam, że wrócisz do formy w sekundę:) Mi tym razem poszło to duuuużo szybciej niż przy pierwszym dziecku, a obawiałam się, że będzie właśnie trudniej.Tak więc Mamuśka rośnij teraz zdrowo, a później nim się obejrzysz będziesz w takiej formie jak nigdy wcześniej. I tego tak po babsku ogromnie Ci życzę:)) Buziaki wielkie i wszystkiego dobrego:)
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej