Znacie ten chaos codzienności, to uczucie kiedy właściwie już nie wiadomo czy śmiać się czy płakać? Kiedy kawa obowiązkowo Wam się rozleje, wręcz wyleje całkowicie dokładnie wtedy kiedy najbardziej jej potrzebowaliście, pragnęliście, ba! Snuliście na jej temat marzenia, pisaliście psalmy chwalebne i surrealistycznie wierzyliście, że tylko ona jest w stanie postawić Was na nogi i sprawi, że zacznie Wam się chcieć tak mocno jak wam się nie chce? Cóż nie udało się… Może i byłby to właśnie ten dzień kiedy odkrylibyście dla świata coś przełomowego, zrobilibyście coś co zmieniłoby bieg historii, a może po prostu usmażylibyście najlepszego pod niebiosa schabowego, no obłędnego wręcz, niebo w gębie i tak dalej… A tu guzik z tego, cholerna kawa się rozlała i ani przełamu dla świata, ani wybitnego schabowego dla męża nie będzie…
Ale już odpuśćmy tej kawie, mówi się trudno. Nawet jakoś te oczy udaje się samoistnie utrzymać otwarte, zwłaszcza jak kilkudziesięciocentymetrowy człowiek z ochotą w tym pomaga, nawołując do słusznego i obowiązkowego bujania. Niestety nie mówimy tu o bujaniu w obłokach, ale o przystępowaniu z gracją z nogi na nogę i rytmicznie lewo, prawo…lewo, prawo…i jeszcze raz lewo…dobra, dobra wierzę, że załapaliście. W sumie może i ta czynność byłaby również w stanie podziałać na Was usypiająco, wszak pozycja pionowa dla żadnej matki nie jest przeszkodą w nadrobieniu choć odrobiny snu… Cóż to w końcu za problem bujać i spać, ludzie przecież w kosmos latają i w tym kosmosie też jakoś sypiają, to matka i spać w pozycji pionowej może. Ale! Na całe szczęście jest jeszcze drugi tym razem prawie metrowy człowiek, który to solidnie zadba o to żeby się matka kompletnie rozbudziła i drąc się wniebogłosy, domagając wszystkiego i marudząc ile wlezie, sprawia, że jakoś tak magicznie nagle te oczy przestają się kleić. Jednakże pewna doza wkurzenia i frustracji pozostaje, ku całkowitemu niezrozumieniu tego stanu rzeczy przez małoletnich.
Później jest tylko lepiej; gimnastyka z odkurzaczem, zdrapywanie plasteliny z kanapy, kolejne bujanie numer trzysta czterdziesty czwarty tego dnia i przelotne spojrzenie w lustro… Wróć i zapamiętaj, w takie dni nie patrzymy w lustro! A jednak zdradziecka, wredna kobieca natura kazała w to lustro spojrzeć.. A tam widok…cóż delikatnie rzecz ujmując wprawiający w lekkie osłupienie i dezorientację bo czyż to odbicie należy na pewno do mnie? Może jednak to pomyłka, może jakoś źle zerknęłam, może niewyspanie figle sprawia… Jednakże kobieto TADAM!!! te rozciągnięte dresy, te włosy jakby grom z nieba strzelił i pryszcz na środka czoła, to wszystko Twoje! Wszystko, wszyściutko, cały jawnie śmiejący się z Ciebie urodowy dobytek. Biegniesz więc w popłochu do łazienki, łapiesz w przelocie tusz, a w drugą rękę ryczącego niemowlaka, w pośpiechu przyklepujesz włosy, a przy okazji myjesz jak zwykle umorusaną buzię starszaka. W tym pędzie oczywiście szczoteczka od tuszu ląduje pośrodku oka zamiast na rzęsach, woda rozpryskuje się wokół, zatrzymując głownie na Twoich dresach, a niemowlak ryczy na tych Twoich rękach coraz bardziej Twoim zachowaniem zirytowany.
I wtedy dochodzisz właśnie do tego momentu kiedy już nie wiadomo właściwie czy się śmiać czy płakać…
Ech, pomyśl sobie, że istnieją duże szanse na to, że może jutro ta kawa Ci się nie rozleje. Ależ to będzie piękny dzień…;)
Jak taki chaos w tym domu, to bardzo dziękuję cudownym ludziom, twórcom i mistrzom, którzy byli w stanie wymyślić zabawki, które potrafią zająć mojego Starszaka choć przez kilka boskich, spokojniejszych chwil;) Na zdjęciach przepiękna, drewniana układanka firmy Janod. Nie dość, że ślicznie wykonana, to jeszcze świetnie rozwija logiczne myślenie. Naprawdę uwielbiam zabawki z drewna!
Uczymy się na niej też kolorów, choć uczciwie mówiąc kiepsko nam to idzie:
– Maja jaki to kolor? – pytam
– Żółty – odpowiada pewnie
– Majeczko to nie jest żółty, spójrz dobrze, jaki to kolor? – pytam znów nie tracąc nadziei….
– Inny Mamusiu , po prostu inny…
….Ech, może gdyby ta kawa się nie rozlała…
36 komentarzy
Kolorowych snów :-)
http://mysweetdreaminghome.blogspot.com/
Więc kochana zrób kolejna kawę...i napatrz się na te umorusane buźki - chwilo trwaj!
w domu już odpuszczam bo jest tysiące rzeczy do roboty.
czasem zdarzają się cuda i dzieci pozwolą Matce parę fotek na bloga trzasnąć :P
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Majeczka jest boska, a jak śpi ... całusy dla obu dwóch!!!
Dzieci są boskie! Ale wszystkie Mamy są równie boskie w tym, co potrafią robić:))
Ściskam! Pozdrawiam! Oby wśród tych dni z rozlana kawą więcej było takich kiedy będziesz skakać ze szczęścia! A na pewno będą bo masz cudne dzieci!!
zabawki janod uwielbiam.Odkrylam je przez zupelny przypadek bedac w Paryzu i przepadlam.zaluje teraz ze kupilam tam tylko jeden zamochod,bo o dziwo sa tam tansze niz w Polsce?!
sciskam