Uwaga! Ciężarówka na pokładzie;)

No dobra. Nagle okazuje się, że zamiast (prawie;p) płaskiego brzucha mam z przodu przyczepioną piłkę. Olbrzymią piłkę, która magicznie i złośliwie wiecznie zmienia mi środek ciężkości. W dodatku sapię jak lokomotywa i wcale nie po jakiś długich, wyczynowych spacerach, co to, to nie! Czasami wystarczy zbyt szybkie poderwanie się i przejście do łazienki;) Myślicie, że droga z salonu do łazienki ciągnie się kilometrami?… Ekhm…to niestety nie to. To po prostu ciąża.

Kolejna pobudka w nocy. Chyba piąta tym razem. Jak nie wędrówka na siusiu, to zmiana pozycji, a tu jak co noc, wielka niespodzianka; dobra pozycja po prostu nie istnieje! Antek znów postanowił bezlitośnie skopać mi pęcherz, po czym w moim brzuch zaczął chyba uczyć się tańca hula hula. A to niestety BOLI! Coraz częściej jęczę i stękam. Ryczę na reklamie pampersów. Ryczę na rybce mini-mini i bo On się krzywo spojrzał. Ale jak się spojrzał! Co najmniej tak, że płaczę trzy wieczory z rzędu. Nie oglądam seriali. Wcale nie, że ja niby taka pseudo ambitna, że nimi gardzę i mam lepsze zajęcia. Nie oglądam bo one mnie zbyt dużo emocji kosztują i bez tony chusteczek ani rusz.
Jeszcze nie puchnę. Jeszcze nie tyję zbyt wiele. Jeszcze czasem udaje mi się dostrzec moje stopy. Nawet krzywo bo krzywo, ale pedicure jestem w stanie sobie sama zrobić. Ale wiem, że to już tylko kwestia dni. Może tygodni.. Wiem bo już raz to przechodziłam i nie ma zmiłuj, ani złudzeń. Zwłaszcza, że za tydzień wchodzę w III trymestr… Oj chętnie bym tą końcówkę ciąży mojemu mężowi na barki oddała, a niech ma!;p 
Ale jak już sobie po marudzę, jak już mi trochę chociaż te hormony się uspokajają, jak mam w ręku ulubioną czekoladę, a obok pudełko ptasiego mleczka, to nagle okazuje się, że tak naprawdę, to ja nawet lubię ten stan. I z tkliwością zerkam na ten mój brzuch olbrzymi, i klaszczę głośno temu Antkowi jak mi tam w środku znów te hula hula urządza. Mąż tak ładnie na mnie patrzy, Maja wtula się wiecznie i z dzidzią rozmawia. Ludzie na ulicy jakoś tak częściej się uśmiechają….
Ciąża to taki okres w moim życiu kiedy musiałam zwolnić. Przestać brać udział w jakimś pędzie. Zamiast eleganckich, służbowych ubrań , zakładam ukochane legginsy, długą tunikę i rozkoszuje się tym, że w końcu mam czas. Nie muszę rano wstawać do pracy, mogę dbać o ten nasz dom, o Maję, a przede wszystkim o to maleństwo w brzuchu. Mogę też się rozwijać, odkrywać nowe pasje, a to niezwykle ważne dla mnie.
Staram się wykorzystywać każdy dzień, uczyć czegoś nowego, rozwijać siebie, bloga. Czytać ukochane książki, urządzać nasze mieszkanie i robić wszystko, to co sprawia mi radość. Codziennie wymyślamy z Mają jakieś nowe zabawy, gotujemy pyszności, podziwiamy w ogródku jak nasze pomidorki nabierają koloru. W notesie delikatnie szkicuję sobie przyszłość.
Niektórzy pytają czy nie nudzi mi się w domu. Czy ten wymuszony odpoczynek nie męczy mnie. Czy nie zabija rutyna. Myślę, że dużo zależy od nas samych. Jakie mamy priorytety i ogólne podejście do życia. Jak lubimy spędzać czas. Niekiedy warto się tak zatrzymać. Odetchnąć, zadbać o to co najważniejsze.

Chociaż ciężej równy oddech złapać, chociaż licznik wagi dramatycznie nabija się ze mnie, a te wszystkie reklamy pampersa naprawdę jakieś łzawe ostatnio emitują, to tak naprawdę pięknie jest. I niczego w życiu tak nie pragnęłam jak tego stanu właśnie. Bo wiem, że ciąża to droga do mojego największego skarbu. Drugi skarb śpi właśnie w swoim łóżeczku, oddycha miarowo, a mnie po raz setny zalewa fala szczęścia…

Related posts

Jesteś.

Kilka słów o tym dlaczego prawie przeoczyłam, że lato zamieniło się w jesień…

Bo jutro może przynieść wszystko.

51 komentarzy

SeeHome .made with passion 19 sierpnia, 2014 - 6:15 pm
Ciąża zdecydowanie Ci służy,bo wyglądasz pięknie z tym brzuszkiem:))
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 10:52 am
Dziękuję Ci ślicznie:*** Choć ostatnio to głownie czuje, że się robię mocno ociężała;p
ania b. 19 sierpnia, 2014 - 6:27 pm
Piękna ta Ciężarówka :)) i absolutnie nie przysłania piękna domowego piękna :)) i piszesz listy do Synka.. coś pięknego :))
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 10:53 am
:)))) To się właśnie mocno zarumieniłam:)) A listy staram się pisać, co by miał pamiątkę:))
Madelinka Przeplatanekolorami 19 sierpnia, 2014 - 6:37 pm
Wyglądasz przepięknie i tylko ciut ciężarowo:)
Troszkę Ci zazdroszczę tego stanu, bo choć w moim wykonaniu tak wspaniale nie wyglądał, to znów o nim marzę:)
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 10:54 am
To ja Ci w takim razie z całego serca tego stanu życzę i to jak najszybciej, trzymam kciuki:)) Przesyłam uściski:))
Aginka 19 sierpnia, 2014 - 6:48 pm
:*:*:* Te buziaki są dla Ciebie za to, jak pięknie ten stan opisałaś. Podczas moich ciąż również siedziałam w domu i nigdy tego nie żałowałam. Cudnie spędziłam ten czas i przygotowałam się do roli mamy. Przy drugiej ciąży dużo czasu spędzałam z pierworodnym i on też na przyjście dzidziusia był dobrze przygotowany, co udowadnia nam do dziś. Wszystkiego dobrego Wam życzę!
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 10:58 am
Ja też właśnie najbardziej cieszę się z tego wspólnego czasu z Mają, że mogę się jej teraz całkowicie oddać, przygotować ją na przyjście Antka... To fantastyczne, że dostałyśmy takie kilka miesięcy tylko dla siebie, w pracy niejednokrotnie strasznie za nią tęskniłam, a teraz mogę ją ściskać z całych sił, całymi dniami i to jest piękne:) Dziękuję Ci ślicznie za przemiłe słowa i przesyłam tuzin buziaków:))
Emma 19 sierpnia, 2014 - 6:51 pm
Wyglądasz kwitnąco! A Twój brzuszek to wcale nie jest olbrzymia piłka! Jak już to piłeczka i to malutka! ;)
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 10:59 am
:))) Oj zaręczam, że jest całkiem spory i w dodatku jaki ruchliwy:D
caramelandwhite 19 sierpnia, 2014 - 7:01 pm
"Kochany Synku.." oczy mi się zaszkliły...do dziś żałuję, że do Antosia nie pisałam.. A reklamy...heh... nawet orzeźwiająca reklama soku owocowego wywoływała u mnie płacz...Szybko wszystko co dziecięce i zdrowe kojarzyło mi się z jednym słowem - opieka.Najdroższa i najlepsza na jaką Moje Dziecię w brzuszku zasługuje... a ja jestem Jego powietrzem, pokarmem, krwią i oddechem.....Rola najpiękniejsza jaką można sobie wyobrazić... Ściskam Was serdecznie, upłakana jak zwykle na wspomnienie o tym cudzie...
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:01 am
Jak pięknie to napisałaś, tak że teraz to ja się wzruszam i ledwo od łez powstrzymuję... Ciąża, dziecko to największy cud jaki może się zdarzyć i codziennie staram się za te moje cuda dziękować... Ściskam:*****
Ala i Mania z Krainy Czarów 19 sierpnia, 2014 - 7:02 pm
Cudna z Ciebie ciężaroweczka:)
Aż tęskniłam za tym stanem i mimo,że ostatnia ciąża dała mi w kość od samego początku to najcudowniejszy okres w moim życiu.
I muszę to jeszcze kiedyś powtórzyć:)
Ala i Mania z Krainy Czarów 19 sierpnia, 2014 - 7:03 pm
Zatęskniłam,miało być.
kasia_fd 19 sierpnia, 2014 - 8:20 pm
na prawdę jeszcze raz?
o matko! szaleństwo!
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:02 am
:))) Ja też bym chciała trójeczkę, ale zobaczymy jak to wyjdzie w praniu;)) Uściski dziewczyny:)))
Margo eM 19 sierpnia, 2014 - 7:21 pm
Ten brzuszek jest śliczny :) na pewno nie jest łatwo. A do tego hormony wariują :) Ja uwazam tak samo w kwestii siedzenia w domu i organizowania sobie czasu. Myślę że to cenny czas, który w 100% można poświęcić sobie i najbliższym, nie musi być nudno, wszystko zależy od nas :) A ta rybka mini mini taka wzruszająca jest i już :)
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:04 am
Oj hormony szaleją i to po całości, coś na ten temat ten mój biedny mąż wie;p Ale cóż ja się męczę z brzuchem i urokami ciąży, a On ze mną, w końcu sprawiedliwość musi być;)))) Co do rybki mini- mini zgadzam się bez dwóch zdań;p Uściski wielkie:))))
Ania 19 sierpnia, 2014 - 7:40 pm
Znalazłam Twój wpis u siebie i od razu zajrzałam - a tu taka niespodzianka:) Gratulacje! Wyglądasz pięknie! Miałam szczęście być ciężarówką już dwa razy, więc tym bardziej wspieram i ciepło pozdrawiam:) Ania
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:06 am
Dziękuję Ci pięknie i cieszę się bardzo, że tu u mnie zawitałaś:)) Przesyłam uściski:***
Agnieszka F. 19 sierpnia, 2014 - 7:47 pm
A ja Ci zazdroszczę, tak pozytywnie oczywiście... Bo jeszcze w tym stanie nie byłam, a marzę o nim już od dawna...
Niech synek grzecznie tam siedzi, a potem pięknie do Was zawita! :)
Pozdrawiam..
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:07 am
Agnieszka to ja Ci bardzo mocno kibicuję i życzę żeby jak najszybciej się to Twoje marzenie spełniło. Dobrze wiem jak ciężko jest czekać i jakie to bywa trudne, ale później maleństwo wynagradza wszystko:***
Karolina Grabiec 19 sierpnia, 2014 - 7:52 pm
Napiszę to co pozostałe czytelniczki, bo to prawda, że wyglądasz PRZEPIĘKNIE. Tak szczerze piszesz o swoich uczuciach, że mam wrażenie jakbym Cię znała osobiście:) Rozczula mnie zachwyt z jakim przyjmujesz codzienność. Marzenia podobne do moich Tobie się spełniły, to bardzo pokrzepiające:) Podoba mi się to bujane krzesło i kuferki pod stołem, cudna aranżacja!
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:10 am
Karolinko to teraz mnie dowartościowałaś, ale to tak, że aż skrzydła mi wyrosły i aż nie wiem co napisać... Dziękuję Ci bardzo za te słowa:)))) Życzę Ci aby jak najszybciej spełniły się Twoje wszystkie marzenia, dużo szczęścia dla Ciebie:*****
Simply About Home 19 sierpnia, 2014 - 8:35 pm
Wszystkiego dobrego i samych pięknych chwil życzę:) Piękne, klimatyczne zdjęcia, az milo popatrzeć:)))
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:11 am
:))) Dziękuję CI Kochana bardzo, uściski wielkie przesyłam:***
Agata Murawska 20 sierpnia, 2014 - 5:35 am
Przepięknie opisałaś i na zdjęciach ujęłaś ten wyjątkowy, niepowtarzalny czas !!! Ciąża z pewnością Ci służy, nie tylko wizualnie, ale i duchowo, uważam, podobnie jak Ty, że każdy okres w życiu można wykorzystać w przepiękny sposób, to wszystko zależy od nas, od tego jak sobie w głowie wszystko poukładamy. Ja też dwa razy miałam tę cudowna możliwość oczekiwania na przyjście na świat moich córek i wspominam ten czas jako wyjątkowy, piękny i po prostu WYJĄTKOWY !!!
Wszystkiego dobrego Moja Droga i...chwilo trwaj:)))
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:13 am
:))) Agatko dziękuję Ci, matko jak mi miło:)))) Jak ja się tutaj dzisiaj dowartościowałam bo hormony ostatnio naprawdę mi trochę w kość dawały;) Ciąża to naprawę czas wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju, a ja codziennie dziękuję za ten dar... Uściski:)))
Pati 20 sierpnia, 2014 - 6:04 am
Wyglądasz cudownie! Gratuluję i trzymam kciuki :)
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:14 am
Pati dziękuję, Kochana jesteś!:))))))
izulka 20 sierpnia, 2014 - 6:42 am
Jestem zauroczona wszystkim, zdjęciami, dekoracjami, brzuszkiem, słowem pisanym po prostu bajka..........Kolejny raz czytam Twojego bloga od początku, bo nim też ciągle jestem zachwycona :) Pozdrawiam
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:15 am
:)))) Aż się wzruszyłam, taki komentarz to po prostu najlepszy prezent jaki mogłam dostać.... Dziękuję Ci pięknie i po stokroć, dziękuję:******
Lifestyle Inspiracje 20 sierpnia, 2014 - 7:26 am
Pięknie opisałaś swój stan, cudne zdjęcia, a Ty wyraźnie promieniejesz na nich. Minęło 5 lat kiedy urodziłam Alana i ten czas wspominam bardzo podobnie :)
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:16 am
:)) To niesamowity czas pełen sprzeczności, emocji i nieprawdopodobnych uczuć:) Dziękuję Ci, buziaki wielkie:))
Ola Zebra 20 sierpnia, 2014 - 8:08 am
Piękna i mądra...cóż więcej napisać...taka żona to skarb ;-). Buziaki dla Ciebie i dobrego dnia ;-)
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:17 am
:)))))) Olu właśnie kazałam ten komentarz mężowi wydrukować co by sobie na lodówce zawiesił i codziennie czytał;))) Hahaha:)) Dziękuję:****
Świnka 20 sierpnia, 2014 - 9:07 am
Wyglądasz świetnie!!!! i świetnie wygląda również Twój dom! :)
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:17 am
:))) Dziękuję Ci Kochana, uściski wielkie:)))
Maria P Cleo 20 sierpnia, 2014 - 9:09 am
Jak Ty pieknie opisałaś swój stan, nawet się uśmiałam pod nosem. Wyglądasz za to oszałamijąco pieknie z tą "piłką" :))) Zdrówka dużo i wytrzymałości, bo przecież....pieknie jest!
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:18 am
Marysiu rumienię się i to jeszcze jak się rumienię;p Dziękuję Ci bardzo kochana moja:*** Buziaki wielkie:)))
Anonimowy 20 sierpnia, 2014 - 9:40 am
jak Pani utrzymuje w czystości-mam na myśli sierść-ten piękny pledzik/dywanik na podłodze przy kocie? ja mam kota i szaleję po prostu jak nie ze szczotką to znów z taśmą klejącą i zbieram to dziadostwo :)propos bardzo ładnie Pani wygląda :) śliczny też ten konik może Pani zdradzić gdzie i za ile kupiony i jaki jest wysoki? pozdrawiam serdecznie stała podczytywaczka Aga
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:24 am
Uczciwie mówiąc ten dywanik to tylko tak do sesji, na co dzień niestety jest dokładnie tak jak Pani pisze i też już sił mi do tego mojego kota brakuje... On jeszcze uwielbia we wszelkie dywany i dywaniki swoje pazury wczepiać i drapać je namiętnie;) Dotyczy to niestety również wszystkich pledów, ale kanapą też nie pogardzi;))) Jeśli chodzi o konika to został on zakupiony na Renku w Gdańsku, to jest taka giełda kwiatowa gdzie można dostać różne dodatki do domu za naprawdę małe pieniądze. Z tego co pamiętam to on kosztował nas coś koło 25 zł;)Co do wysokości to tak na moje oko ma około 30 cm. Dziękuję pięknie za przemiłe słowa i za komentarz, i przesyłam mnóstwo uścisków:))
Gosia Dąbrówka 20 sierpnia, 2014 - 10:51 am
Ślicznie wyglądasz :) Ciąża zdecydowanie Ci służy :)
zrealizowacmarzenia.blogspot.com
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 11:24 am
:))) Dziękuję CI pięknie, jest mi szalenie miło:)))
Ali 20 sierpnia, 2014 - 1:07 pm
Pięknie wyglądasz i pięknie piszesz. Jak widzę będzie synek . Mam parkę i jako ciężarówka czułam się świetnie, do ostatnich dni byłam aktywna, nie puchłam, mimo że jestem "późną" mamą. Oby tak dalej Kochana, pięknie u Ciebie, dzięki za wizytę, pozdrawiam
Home on the Hill 20 sierpnia, 2014 - 7:58 pm
Och mam nadzieję, ze i u mnie tak będzie:)) Z Majką na końcówce to już naprawdę sporo puchłam:/ Dziękuję Ci za przemiłe słowa:)) Przesyłam moc uścisków:)))
Miszka 20 sierpnia, 2014 - 8:07 pm
Ogromne gratulacje, doprawdy ładnie wyglądasz w ciąży, Antoś zapewne rośnie na małego piłkarza :-) życzę by aż do końca rozwiązania dni płynęły pięknie i sielsko. Ja pierwszą ciążę wspominam właśnie tak, drugą niekoniecznie ale nie będę o tym pisać, bo jestem raczej z rodzaju twardzielek. Jedno wiem na pewno, 1 dziecko to wakacje, 2 i więcej to ich koniec ale dzieci szybko rosną i zostają tylko tęsknoty za tym jak były małe i takie urocze ;-). Ja jeszcze niedawno nosiłam Malwinę pod sercem a teraz ma już 2 latka, czas szybko mija więc bierzmy z niego garściami wszystko co najlepsze. Trzymajcie się zdrowo.
eve label 25 sierpnia, 2014 - 8:23 pm
Jeśli czujesz się tak sielsko jak wyglądają Twoje zdjęcia, to chyba nigdy bym nie chciała wyjść z tego stanu! Ale prawdą jest, że spanie na tym etapie to sztuka przetrwania...
Babeczka z wnętrzem 11 września, 2014 - 10:23 am
Prześliczne zdjęcia. Emanują szczęściem, ciepłem i spokojem. Ciesz się każdą chwilą, każdym dniem ciąży, macierzyństwa. Nie ma dwóch takich samych. :)
Buziaki cieplutkie! Basia
Natalia D 18 września, 2014 - 1:07 pm
Pięknie wyglądasz z brzuszkiem:) ja też uważam,że ten stan był najcudowniejszym w moim życiu i chętnie bym go powtórzyła...
ściskam
Sabina Kobus-Śmietanka 17 czerwca, 2016 - 10:09 am
Ale inaczej u Ciebie, i zdjęcia w innym stylu. Ty taka piękna ciężarówka. W planach na wakacje mam przeczytać Twego bloga od A do Z:)
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej