Pamiętam jak w zeszłym roku kiedy wróciliśmy z wakacji pisałam o tych moich ulubionych powrotach… Tak bardzo lubię przekraczać próg domu, rozglądać się wokół uważnie… Nasycić oczy znajomym widokiem, poodkrywać każdy nowy pączek kwiatów, usiąść w ulubionym fotelu. Potem nim jeszcze walizki rozpakuję, w szaleńczym entuzjazmie wyciągam wszelkie pamiątki, patrzę na to wszystko ciesząc się zarówno wspomnieniami jak i tym, że jestem już z powrotem w moich ukochanych czterech kątach.
Przywitanie, domowe aranżacje i wstęp do greckich opowieści…
Co oczywiście nie oznacza, że nie chciałabym jeszcze pozostać trochę na wakacjach;) Było pięknie, cudownie i jak nic planuję zakupić dom na Zakynthos;) Mam dla Was mnóstwo zdjęć i opowieści… Historii pełnych zapachów, smaków, widoków co aż dech zapierają… I jeszcze Ci Grecy cudowni, uśmiechnięci, tacy bezproblemowi, radośni. Bosko było! Te gaje oliwne, winorośle, góry, skały i morze o tysiącach odcieni błękitu… Koniecznie muszę Wam to wszystko dokładnie opisać, pokazać. Choć prawda jest taka, że to po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy, poczuć te promienie słońca, obejrzeć jego zachód w najbardziej malowniczym miejscu na świecie, zjeść cudownie świeżą kromkę chleba obficie polaną oliwą, posmakować musaki, zanurzyć się w krystalicznej wodzie i nasycać się tym wszystkim dogłębnie.
Póki co zaś chciałam się z Wami po prostu przywitać i obiecać, że już niedługo przygotuję dla Was greckie opowieści. Na razie tylko kilka kadrów Wam niosę naszego domu i ogródka jaki nas przywitał i oczywiście skarbów, którymi powypychaliśmy walizki.
Jedne z tych win jakie możecie zobaczyć na zdjęciach pochodzi z cudownego miejsca. Kiedy jechaliśmy górską serpentyną, przepiękną drogą gdzie można było podziwiać widoki co aż dech zapierały, rozglądając się wokół nagle zobaczyliśmy znak prowadzący do lokalnej winnicy. Nie zastanawiając się ani chwili od razu postanowiliśmy tam skręcić. Naszym oczom ukazał się niezwykle malowniczy widok. Piękny, duży dom w kolorze rozgrzanego piasku, a wokół same góry i pola pełne winorośli. Przywitała nas niezwykle piękna, eteryczna Greczynka z burzą brązowych włosów i serdecznym uśmiechem. Energicznie zaprosiła nas do środka. Przy samym wejściu jej posiadłości rosło olbrzymie cytrusowe drzewo, ziemia była spieczona słońcem, pachniało wokół obłędnie, dalej zaś było jeszcze piękniej. Na jej podwórzu rosło trzystuletnie, potężne drzewo oliwne, stał stary „stół”, który tak naprawdę wcześniej służył do wyciskania soku z winogron, a nad nim górował malowniczy baldachim stworzony z winorośli, który świetnie osłaniał przed słońcem. Już widzę te leniwe popołudnia kiedy to każdy odpoczywający tam bez pośpiechu zrywa sobie kiść winogron jako przekąskę. Gospodyni oprowadziła nas wokół, z olbrzymią pasją zaczęła opowiadać o różnorodnych odmianach winogron, słowami kreśliła ich smak, aromat, to jak wyglądają idealnie dojrzałe owoce pod koniec sierpnia. Pokazała nam jeden z budynków, który musiał zostać całkowicie odbudowany przez jej rodziców bo wcześniej uległ zniszczeniu po wielkim trzęsieniu ziemi jakie miało miejsce w 1953 roku, kiedy to ucierpiało mnóstwo budynków, zabytków. Kataklizm który przyniósł jeden wielki chaos i zniszczenie.
Greczynka pokazała nam przede wszystkim rozległe pola winorośli pięknie skąpanych słońcem. Było tak bajkowo, malowniczo, tak idealnie i pięknie. Cudownie poznać kogoś, kto potrafi opowiadać z taką pasją, z taką miłością o miejscu, w którym żyje, pracuje. Ta winnica to całe jej życie. Jej mąż zaś jest malarzem i jestem przekonana, że co jak co, ale w takim miejscu łatwo o natchnienie.
Gospodyni później zaprosiła nas do chłodnej piwniczki, gdzie mogliśmy skosztować najróżniejszych rodzajów win. Niesamowity aromat, zupełnie inny smak, nigdy wcześniej nie piliśmy czegoś takiego. W tych winach czuć było niezwykłą słodycz i cierpkość zarazem, pachniały słońcem, dojrzałymi owocami… Ta wizyta to było zdecydowanie niezapomniana przygoda. Jakże ja lubię tak podróżować, odkrywać miejsca, ludzi, smaki… Te emocje, radość poznawania…
Ale! To tylko taki mały wstęp, a już niedługo przygotuję dla Was post pełen widoków i wrażeń, mam nadzieję, że uda mi się Was choć odrobinę oczarować tak jak nas oczarowała ta wyspa…
41 komentarzy
Z niecierpliwością czekam na kolejne relacje :)
Pozdrowionka
Czekam na więcej i pozdrawiam!
Marta :)
Oj takie przysmaki przywiozłaś, ze zazdroszczę:)):):):)
Czekam na więcej, bo już widzę, że było pięknie i cudownie!!!!
wspaniałego weekendu:):):)
Cudne zdjęcia:-)
Z niecierpliwością czekam na dalsze relacje:-)
Pozdrawiam:-)
Ależ mi apetytu narobiłaś na podróż. Będę jednak musiała obejść się smakiem, bo w te wakacje zostajemy w domu. No ale jak juz się wprowadzimy do siebie, to mam nadzieję, że uda się gdzieś wypocząć. Uściski!
:-*
Po tym miłym początku już zachciało mi się tam pojechać :) Może za rok :)
I czekam na więcej relacji i zdjęć :)
Pozdrawiam
pieknie i tak bardzo zazdroszczę :)
Ślę pozdrowienia !