Zastanawiałam się ostatnio co tak naprawdę określa nasz dom. Jaki jest i jaki chciałabym żeby był. Nasze mieszkanie to nie tylko wystrój, wnętrze, to coś dużo więcej. To miejsce, które w pewien sposób nas określa, definiuje. To tu spędzamy najwięcej czasu, wychowujemy nasze dzieci, odpoczywamy i nabieramy energii. Wplatamy w te ściany nasze emocje, podporządkowujemy sobie przestrzeń tak, aby było nam jak najwygodniej, otaczamy się rzeczami, które pozytywnie na nas oddziałują. My nie tylko tu mieszkamy, my tu żyjemy. A ostatnio mam wrażenie, że najbliżej nam do coraz słynniejszego określenia; slow life.
Slow Life
Mieszkamy w dużym mieście, niejednokrotnie musimy brać udział w jakimś pędzie, nieraz brakuje czasu na wszystko. Mimo to staramy się jak najmocniej celebrować naszą codzienność, jak najwięcej czasu spędzać razem, kontemplować wolny czas, pozwalać sobie na zatrzymanie. Staram się codziennie dostrzegać różne drobiazgi, cieszyć każdym dniem i choć brzmi to jak banał, to jest to prosta recepta na szczęście.
Przez te kilka miesięcy, odkąd jestem w domu z dziećmi niezwykle wypoczęłam, nabrałam nowej energii, przewartościowałam pewna sprawy. To „siedzenie” działa na mnie bardzo kreatywnie, wyzwala wiele pomysłów, również na siebie samą. Wiem w jakim chciałabym iść kierunku i co daje mi szczęścia, a przecież o to szczęście głównie w życiu chodzi.
Żyjemy ostatnio bardzo spokojnie, doceniamy naszą codzienność. Czerpiemy radość z bycia razem, ze zwykłych na pozór prozaicznych rzeczy. I choć przy dzieciakach jest wiecznie chaos, to ja ciągle sobie powtarzam, że to właśnie teraz mam na to czas.
Jaki nasz dom – tacy my.
W naszym mieszkaniu kuchnia połączona jest z salonem, na środku stoi duży stół. Razem gotujemy, spędzamy czas, Majka ciągle bawi się obok, czujemy swoją obecność. Lubię naszą przestrzeń, to że mimo iż mieszkamy dość blisko centrum i na dużym osiedlu, to jednak tak spokojnie u nas. Koniecznie chcieliśmy mieć mieszkanie z ogródkiem by poczuć choć namiastkę takiej bliskości natury. Aby móc patrzeć jak rozkwitają przez nas posadzone kwiaty, by Maja mogła zrywać z naszych krzewów maliny, byśmy mogli tak jeszcze na spokojniej kontemplować tą naszą codzienność. Sprawiać sobie drobne przyjemności. Docenić możliwość wypicia kawy przed pracą w promieniach słońca, by móc wieczorami usiąść z kieliszkiem wina i patrzeć na tańczące świetliki. To są tak proste, a jakże ważne rzeczy…
Otoczenie, w którym przebywam ma na mnie olbrzymi wpływ. Dlatego tak uwielbiam dbać o nasz dom, budować klimat, przytulność… Rozrzucać wszędzie miękkie poduchy, wykładać drewniane dodatki, zapalać wieczorem świeczki…. Lubię naturalne materiały, rzeczy dobrej jakości i piękne zapachy. Lubię jak mi w domu świeżym ciastem pachnie, jak na stole ładny obrus leży, jak jest tak miło i przyjemnie…
Antek śpi przykryty ulubionym tkanym kocykiem, mój mąż szykuje dla Mai ciepłe kakao na dobranoc… Jest tak ciepło, spokojnie, bezpiecznie. Jest tak jak być powinno, w naszym osobistym rytmie szczęścia.
Na zdjęciach widzicie same cuda od
VUGA. Tak naprawdę to te rzeczy zainspirowały mnie do napisanie tego posta bo tak mocno kojarzą mi się z naszym domem. Są takie naturalne, miękkie, wykonane z dużą uwagą, z dbałością… (Ich ręcznik bambusowy jest najdelikatniejszy jaki mamy, nie podrażnia skóry Antka, nie robi się szorstki, jest świetny! Tak samo zresztą kocyki; na tym szarym ciągle kładę Antka bo on uszyty jest z takiego porządnego, ciepłego teddy, a tym tkanym
to cały dzień go okrywam, jest niezwykle lekki i przyjemny, oj mocno sobie te rzeczy upodobałam;)). Tę firmę odkryłam niedawno i bardzo urzekła mnie swoim podejściem, refleksją. Na ich stronie możemy odnaleźć takie słowa
„VUGA została zainspirowana wspomnieniami z dzieciństwa, ciepłem rodzinnego domu, wakacjami na wsi u dziadków. Klasyczna, stylowa, ale jednocześnie nowoczesna, co nadaje jej uniwersalny i ponadczasowy charakter.” i ja właśnie tego samego się trzymam tworząc nasze miejsce na ziemi…
A Wasz dom w jakim rytmie żyje? Piszcie koniecznie!:)
Na zdjęciach:
bambusowy ręcznik, tkany koc, szary kocyk – VUGA
——————————————————————————————————————————————————
Jeśli spodobał Ci się ten post, to zajrzyj również tutaj:
68 komentarzy
Ściskam!
http://homemlove.blogspot.com/
Pozdrawiam
Kinga
Nie wiem czy u mnie jest slow... Ja sama nie potrafię tak do końca slow, nie potrafię usiedzieć na miejscu, jeden pomysł goni drugi, dopiero jak dzieci wracają, staram się być tylko dla nich i przy nich :-)
Co do kocyków, to rzeczywiście marka młoda ale bardzo prężna, ich rzeczy są naprawdę super jakościowo:) Uściski wielkie!
Miłego dnia!
Marta :)
Lubimy być ze sobą, lubimy przebywać w domu, bawić się, gotować, otaczać się ładnymi przedmiotami, słuchać spokojnej muzyki i parzyć owocowe herbaty…. Luzujemy..:)
Nawet wcoraj o tym u siebie pisałam,więc zapraszam Cie serdecznie:)
ściskam Cię
rozmarzyłam się ta kawą i lampką wina w ogródku:)
Takie wypady trzeba fotografować dla potomnych :))
pozdrawiam :*
Mój Olek wytchnienia mi nie daje...
jak zwykle się rozplynełam u Ciebie :)
Lovam to!
Wspaniałe zdjęcia!!!