Dom w rytmie slow life.

by Home on the Hill
68 komentarzy

slow life
biały kredenskredens w stylu prowansalskim
dom slow life

blog lifestylowy
salon w skandynawskim stylu

cotton ball lights
atrapa kominka
kocyki dziecięce


Zastanawiałam się ostatnio co tak naprawdę określa nasz dom. Jaki jest i jaki chciałabym żeby był. Nasze mieszkanie to nie tylko wystrój, wnętrze, to coś dużo więcej. To miejsce, które w pewien sposób nas określa, definiuje. To tu spędzamy najwięcej czasu, wychowujemy nasze dzieci, odpoczywamy i nabieramy energii. Wplatamy w te ściany nasze emocje, podporządkowujemy sobie przestrzeń tak, aby było nam jak najwygodniej, otaczamy się rzeczami, które pozytywnie na nas oddziałują. My nie tylko tu mieszkamy, my tu żyjemy. A ostatnio mam wrażenie, że najbliżej nam do coraz słynniejszego określenia; slow life.

Slow Life

Mieszkamy w dużym mieście, niejednokrotnie musimy brać udział w jakimś pędzie, nieraz brakuje czasu na wszystko. Mimo to staramy się jak najmocniej celebrować naszą codzienność, jak najwięcej czasu spędzać razem, kontemplować wolny czas, pozwalać sobie na zatrzymanie. Staram się codziennie dostrzegać różne drobiazgi, cieszyć każdym dniem i choć brzmi to jak banał, to jest to prosta recepta na szczęście.  
Przez te kilka miesięcy, odkąd jestem w domu z dziećmi niezwykle wypoczęłam, nabrałam nowej energii, przewartościowałam pewna sprawy. To „siedzenie” działa na mnie bardzo kreatywnie, wyzwala wiele pomysłów, również na siebie samą. Wiem w jakim chciałabym iść kierunku i co daje mi szczęścia, a przecież o to szczęście głównie w życiu chodzi.
Żyjemy ostatnio bardzo spokojnie, doceniamy naszą codzienność. Czerpiemy radość z bycia razem, ze zwykłych na pozór prozaicznych rzeczy. I choć przy dzieciakach jest wiecznie chaos, to ja ciągle sobie powtarzam, że to właśnie teraz mam na to czas.
waga retro

plakat w salonie
kocyki
vugaręcznik bambusowy

Jaki nasz dom – tacy my.

W naszym mieszkaniu kuchnia połączona jest z salonem, na środku stoi duży stół. Razem gotujemy, spędzamy czas, Majka ciągle bawi się obok, czujemy swoją obecność. Lubię naszą przestrzeń, to że mimo iż mieszkamy dość blisko centrum i na dużym osiedlu, to jednak tak spokojnie u nas. Koniecznie chcieliśmy mieć mieszkanie z ogródkiem by poczuć choć namiastkę takiej bliskości natury. Aby móc patrzeć jak rozkwitają przez nas posadzone kwiaty, by Maja mogła zrywać z naszych krzewów maliny, byśmy mogli tak jeszcze na spokojniej kontemplować tą naszą codzienność. Sprawiać sobie drobne przyjemności. Docenić możliwość wypicia kawy przed pracą w promieniach słońca, by móc wieczorami usiąść z kieliszkiem wina i patrzeć na tańczące świetliki. To są tak proste, a jakże ważne rzeczy…
Otoczenie, w którym przebywam ma na mnie olbrzymi wpływ. Dlatego tak uwielbiam dbać o nasz dom, budować klimat, przytulność… Rozrzucać wszędzie miękkie poduchy, wykładać drewniane dodatki, zapalać wieczorem świeczki…. Lubię naturalne materiały, rzeczy dobrej jakości i piękne zapachy. Lubię jak mi w domu świeżym ciastem pachnie, jak na stole ładny obrus leży, jak jest tak miło i przyjemnie…
Antek śpi przykryty ulubionym tkanym kocykiem, mój mąż szykuje dla Mai ciepłe kakao na dobranoc… Jest tak ciepło, spokojnie, bezpiecznie. Jest tak jak być powinno, w naszym osobistym rytmie szczęścia.

napis love
słodki bobaskocyk tkany

Na zdjęciach widzicie same cuda od VUGA. Tak naprawdę to te rzeczy zainspirowały mnie do napisanie tego posta bo tak mocno kojarzą mi się z naszym domem. Są takie naturalne, miękkie, wykonane z dużą uwagą, z dbałością… (Ich ręcznik bambusowy jest najdelikatniejszy jaki mamy, nie podrażnia skóry Antka, nie robi się szorstki, jest świetny! Tak samo zresztą kocyki; na tym szarym ciągle kładę Antka bo on uszyty jest z takiego porządnego, ciepłego teddy, a  tym tkanym to cały dzień go okrywam, jest niezwykle lekki i przyjemny, oj mocno sobie te rzeczy upodobałam;)). Tę firmę odkryłam niedawno i bardzo urzekła mnie swoim podejściem, refleksją. Na ich stronie możemy odnaleźć takie słowa „VUGA została zainspirowana wspomnieniami z dzieciństwa, ciepłem rodzinnego domu, wakacjami na wsi u dziadków. Klasyczna, stylowa, ale jednocześnie nowoczesna, co nadaje jej uniwersalny i ponadczasowy charakter.” i ja właśnie tego samego się trzymam tworząc nasze miejsce na ziemi…
A Wasz dom w jakim rytmie żyje? Piszcie koniecznie!:)


koc dla dziecka

kocyk vugaslow life blog
slow life blog lifestylowy

nasz slow life

Na zdjęciach:

bambusowy ręcznik, tkany koc, szary kocyk – VUGA
——————————————————————————————————————————————————

Jeśli spodobał Ci się ten post, to zajrzyj również tutaj:

O plusach naszego mieszkania – Dlaczego warto kupić mieszkanie na parterze?
O tym co jest najważniejsze w naszym domu – Z kolorowej cegły…

Zobacz również

68 komentarzy

M. 18 lutego, 2015 - 7:23 pm

ahhh rozpłynęłam się… tak swojsko i błogo;) piękne zdjęcia.. i w dodatku się z Tobą zgadzam.. nawet zwykły czyściutki obrus czy zapalone światełka mogą człowiekowi poprawić humor i pozytywnie nastroić, dlatego dbam o takie szczegóły;)

Odpowiedz
Home on the Hill 18 lutego, 2015 - 7:49 pm

Dokładnie:) Najważniejsze to potrafić cieszyć się drobiazgami, dostrzegać szczegóły i skupić się na tym co ważne i co daje nam szczęście:) Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ciepło:)

Odpowiedz
Anonimowy 18 lutego, 2015 - 7:44 pm

Piękne zdjęcia:)

Odpowiedz
Home on the Hill 18 lutego, 2015 - 7:49 pm

Dziękuję!

Odpowiedz
Monika (wikilistka) 18 lutego, 2015 - 7:46 pm

Mogłabym się podpisać pod Twoimi słowami dzisiaj. Mam nadzieję, że uda nam się gdzieś w Gdańsku spotkać z dzieciakami na jakimś spacerze. Od marca – witaj Gdańsk.

Odpowiedz
Home on the Hill 18 lutego, 2015 - 7:50 pm

Pewnie Monika, koniecznie:) Uściski przesyłam!

Odpowiedz
Baba Ma Dom 18 lutego, 2015 - 7:47 pm

Mięciutko! Znów kolejna porcja pięknych, czystych ujęć. I jak tu taka Baba ma wyskoczyć na wyzwanie z kubkiem?? Z czym do ludzi!;-)
Ściskam!

Odpowiedz
Home on the Hill 18 lutego, 2015 - 7:51 pm

Haha, nie kokietuj, nie kokietuj, tylko łap za aparat;)))) Uściski!

Odpowiedz
July 18 lutego, 2015 - 7:49 pm

U mnie jest dokładnie tak jak napisałaś, tylko tego ogródka brak, żeby kawę w słońcu wypić 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 18 lutego, 2015 - 7:53 pm

Cieszę się, że mnie rozumiesz:) A ten nasz ogródek, to ja naprawdę uwielbiam, jak było lato to dosłownie całe dnie tam spędzaliśmy. Uściski przesyłam!:)

Odpowiedz
Paulina L 18 lutego, 2015 - 8:09 pm

Lubię twoje wnętrza i sposób ich fotografowania. Pozdrowienia i zapraszam do siebie

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 12:41 pm

Dziękuję Paulinko i na pewno do Ciebie zajrzę:)

Odpowiedz
burana25 18 lutego, 2015 - 8:13 pm

My dopiero się docieramy z mieszkankiem 🙂 jeszcze nie wiem jaki rytm mu nadam, ciągle wszystko się we mnie kształtuje, ale powoli docieram do do jakieś spójnej wizji mojego mieszkanka. a Twoje jest po prostu piękne! Brak słów.

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 12:42 pm

Dziękuję pięknie! Cudownie jest przeczytać takie słowa:) Pozdrawiam ciepło:)

Odpowiedz
Anonimowy 18 lutego, 2015 - 8:20 pm

Piękny dom, piękne zdjęcia! Podpisuję się pod tym co napisałaś, trzeba celebrować każdą chwilę! Macie bardzo ładną podłogę, możesz zdradzić co to jest – drewno czy płytki? Małgorzata

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 12:44 pm

Małgosiu to są panele drewniane:) Dziękuję pięknie za miłe słowa i pozdrawiam ciepło:)

Odpowiedz
Fajne Wnętrze 18 lutego, 2015 - 8:55 pm

Ja ostatnio też siedzę w domku z małym i poświęcam czas rodzince i swoim pasjom 🙂 celebrujemy wspólne obiadokolacje. Staram się tworzyć to ciepło, o którym piszesz 🙂 Świetny tekst i piękne zdjęcia 🙂 buziaczki dla całej rodzinki aga

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 12:44 pm

Aguś dziękuję Ci pięknie i również przesyłam buziaki:)

Odpowiedz
Home Mlove 18 lutego, 2015 - 8:57 pm

KOchana jakże my jesteśmy do siebie podobne… jak czasem obca osoba może przypominać nas samych… ja codziennie dąże do tego by stworzyć najpiękniejszy najbezpieczniejszy dom razem z rodziną ,,, aby móc kochać do niego wracać…. by móc po prostu być szczęśliwym… ja codziennie celebruje te chwile razem z moim M i ukochanym synkiem… fajnie, że ktoś tak podobnie patrzy na świat jak ja… pozdrawiam ciepło !!!

http://homemlove.blogspot.com/

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 12:46 pm

Ja również się cieszę, że nasze myśli oraz sposób patrzenia na świat, gdzieś tam się spotykają:) Cudownie jest odkrywać pokrewną duszę:) przesyłam uściski!

Odpowiedz
Mamawszpilkach.pl 18 lutego, 2015 - 10:39 pm

Matko, tym razem to jakbym ja czytała o sobie!. Odkąd urodził się Mateuszek i jestem w domu odczuwam dokładnie to samo – mam wrażenie, że każdego dnia odnajduję siebie, wiem do czego chcę dążyć, widzę co mnie naprawdę uszczęśliwia. To właśnie drugie dziecko sprawiło, że całkowicie odnalazłam się w macierzyństwie, miłość całkowicie mnie pochłonęła. Wypełnia każdą chwilę. A te wszystkie momenty są takie ulotne! Codzienność przecieka mi przez palce. To chwile, które już nie wrócą, nie powtórzą się, nie dane mi będzie przeżyć ich jeszcze raz… Więc staram się przeżyć je jak najlepiej. A dom… czasem namawiam męża na kupno większego mieszkania, a on mi zawsze odpowiada "Ale po co? Zobacz jak nam jest tu dobrze" I ma rację. Ten nasz dom to nasze życie. Tu zamieszkaliśmy z głowami pełnymi marzeń, tu urodziły się nasze wspaniałe dzieci, tu je wychowuję, dbam o każdy kąt, upiększam, ulepszam, by się nam żyło jak najlepiej. Miłość do naszych ścian chyba też widać na moim blogu, który z założenia miał być parentingowy, ale widzę, że idę w innym kierunku. A to wszystko dzięki moim dzieciom – wiem, co chcę dla nich stworzyć, jakie wspomnienia wykreować w ich głowach na przyszłość, by swój rodzinny dom wspominały do końca życia jako miejsce, w którym mogły się rozwijać, czuły się kochane i bezpieczne. I bardzo się staram by w tym pędzie wielkiego miasta nie zatracić tego, co najważniejsze. Nie zatracić siebie. Pozdrawiam Cię kochana serdecznie :*

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 12:51 pm

U mnie chyba też właśnie jest tak, że dopiero teraz zostając po raz drugi mamą wszystko mi się dokładnie w głowie poukładało, wiem czego chcę i jak chcę;) Tak bardzo cieszę się, że mnie rozumiesz, że masz podobnie… Cudownie mi było czytać Twój komentarz. Przesyłam wielkie uściski!

Odpowiedz
Mamawszpilkach.pl 19 lutego, 2015 - 10:30 pm

A wiesz, że bardzo bym chciała zostać mamą po raz trzeci… Ale to już chyba zostanie tylko w planach 🙂

Odpowiedz
sandrynka 19 lutego, 2015 - 7:45 am

ech, Twoje posty często wywołują we mnie maleńkie ukłucie… 🙁 choć całkowicie niezamierzone, no cóż, może kiedyś i ja będę mogła opowiadać tak o swoim życiu.. . piękne zdjęcia, piękne słowa… morze, ale Wam dobrze:)

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 12:56 pm

Wiesz u nas też nie zawsze jest różowo i idealnie, ja po prostu staram się skupiać na tym co daje mi szczęście i radość. Ale wiadomo u każdego rożnie bywa… Życzę Ci Kochana jak najwięcej uśmiechu i spełnienia:*

Odpowiedz
SeeHome .made with passion 19 lutego, 2015 - 7:47 am

Czasem też chciałabym trochę zwolnić, a u mnie życie w ciągłym biegu. Czas chyba włączyć trochę hamulec 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 12:58 pm

To ja Ci odrobiny tego hamulca życzę i odpoczynku:) Buziaki!

Odpowiedz
Hanna Mocarska 19 lutego, 2015 - 7:55 am

Koszyk jest cudny, zarówno z tekstyliami, jak i z misiem w środku, urocze!
Pozdrawiam

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 1:29 pm

Dziękuję Haniu i pozdrawiam:)

Odpowiedz
Anonimowy 19 lutego, 2015 - 8:05 am

Uwielbiam Cię za to, że nie chowasz książek oraz nie obkładasz ich szarym papierem (bo nie pasują do wnętrza)! Jak najbardziej pasują. Tworzą niepowtarzalny klimat. U Ciebie pięknie jak zawsze 🙂

Kinga

Odpowiedz
Home on the Hill 20 lutego, 2015 - 7:07 pm

W naszym domu książki można znaleźć wszędzie, musimy odrobić kolejne półki no już się nie mieszczą:) Dziękuję Ci Kinga pięknie i pozdrawiam gorąco!

Odpowiedz
Ola Zebra 19 lutego, 2015 - 9:09 am

Smutne to, że w naszym miejskim mieszkaniu nie potrafimy zwolnić…za to w domku na wsi nikt się nie spieszy, jest chwila żeby posiedzieć, poleżeć…chociaż i tam mamy mnóstwo pracy. Kiedyś będąc nastolatką myślałam, że wieś to nudy teraz wiem, że wieś to wytchnienie, zwolnienie i niczym nieskrępowana radość. Buziaki Olu.

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 1:32 pm

Zazdroszczę Ci Olu tego domku bardzo, to takie moje wielkie marzenie. Mam nadzieję, że się kiedyś spełni:) Buziaki przesyłam:)

Odpowiedz
Lussilu 19 lutego, 2015 - 10:12 am

Ależ błogo i przytulnie:-) U mnie slow life tylko w niedzielę, a w codziennym życiu rock&roll czyli zywiołowo, intensywnie ale z usmiechem na twarzy:-) ps. Twój okruszek jest przeuroczy a ta grzywka BOMBASTYCZNA:-)

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 1:33 pm

:))) Oj ma tych włosków:) Super, że u Ciebie taka uśmiechnięta codzienność, to jest właśnie najważniejsze!:) Przesyłam wielkie uściski!

Odpowiedz
An Zulka 19 lutego, 2015 - 10:19 am

U mnie w rytmie różu 🙂 Oczywiście nie do końca…z racji obmyślania jak ma wyglądać pokój moich bliźniaczek motam się między pastelami i szarościami 🙂 Podobnie jak Ty stawiam na jakość i wykonanie, choć często wiąże się to z wysoką ceną.Piękne zdjęcia!

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 1:34 pm

To niestety prawda, czasami ceny potrafią być spore. Ale wolę kupić jedną rzecz ale porządną niż pełno słabej jakości… Pozdrawiam Cie gorąco!:)

Odpowiedz
red artist 19 lutego, 2015 - 10:52 am

Jak zwykle pięknie to opisujesz i trafiasz w sedno. Niestety czasem jest tak, że czujesz się na właściwym miejscu, bezpiecznie, wiesz, czemu się chcesz poświęcić i… nie możesz. Wiem co czujesz, sama tak mam, niestety wiem, że będę musiała iść w innym kierunku. Że tak powiem – wciskać kit, choć wolałabym np. hodować marchewkę 😉
Nie wiem czy u mnie jest slow… Ja sama nie potrafię tak do końca slow, nie potrafię usiedzieć na miejscu, jeden pomysł goni drugi, dopiero jak dzieci wracają, staram się być tylko dla nich i przy nich 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 1:36 pm

To prawda rożnie bywa i nie zawsze wszystko idzie tak jak byśmy chcieli… Najważniejsze to po prostu cieszyć się codziennością i choć próbować zmierzać w takim kierunku, który jak najmocniej nas uszczęśliwia. Dziękuję Ci pieknie i pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz
kaoruaki An 19 lutego, 2015 - 12:42 pm

Tak lubię do ciebie zaglądać, przede wszystkim masz rękę dekoratorską, ale nie tylko, również dzieci w podobnym wieku. Jaki śliczny mały misiaczek:) widzę że u ciebie akcenty w granacie/kobalcie:). Kocyk wygląda przemiło, chociaż marka mi nieznana(ale niezbyt znam się na markach) Te codzienne drobne przyjemności… zawsze u ciebie lubię o tym czytać.Pozdrawiam

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 1:39 pm

Dziękuję Ci pięknie, nawet nie wiesz jak miło mi to czytać:)
Co do kocyków, to rzeczywiście marka młoda ale bardzo prężna, ich rzeczy są naprawdę super jakościowo:) Uściski wielkie!

Odpowiedz
domek przy lesie 19 lutego, 2015 - 12:45 pm

Święta prawda Olu 🙂 Czy zwalniam ? 🙂 chyba tylko kiedy zdrowie mówi stop! Mieszkam na wsi w domku przy lesie i tylko urok tego miejsca i śpiew ptaków – w życiu codziennym – na chwilę mnie zatrzyma :).
Miłego dnia!
Marta 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 1:40 pm

Ale masz dobrze Martuś z tym domkiem, też mi isę marzy żeby mieszkać tak blisko lasu… Ale w końcu nie można mieć wszystkiego;) Buziaki przesyłam!

Odpowiedz
Home Mlove 19 lutego, 2015 - 1:36 pm

A o takim napisie home marze.jest inny idealny.gdzie moge taki kupić zamówić ?

Odpowiedz
Home on the Hill 19 lutego, 2015 - 1:41 pm

Ten napis mamy z Littlewood; http://www.pakamera.pl/littlewood-0_s12174167.htm Zdecydowanie i szerze polecam!:) Buziaki!

Odpowiedz
Home Mlove 19 lutego, 2015 - 8:24 pm

to dziękuję !! zamówię bo jestem zachwycona ! 🙂

Odpowiedz
Beata - Hungry for ideas 19 lutego, 2015 - 1:48 pm

Olu, ja też niestety mieszkam w dużym mieście i wiem o czym mówisz. Niestety moje dzieci już wyrosły i nasze wspólne wieczory lub obiady to niecodzienność. Ale fakt, uwielbiam być z nimi w wolnej chwili. Uwielbiam kiedy wszyscy jesteśmy w naszej małej kuchni i każdy z każdego żartuje, uwielbiam, kiedy oglądamy wspólnie w czwórkę dobry film. Tak jak Wy spędzacie czas razem ze swoimi maluszkami, tak My uwielbiamy złapać chwilę dla czworo już dorosłych ludzi i cieszyć się tym, że jesteśmy razem. Cudnie piszesz o uczuciach!!!! Brawo!

Odpowiedz
Home on the Hill 20 lutego, 2015 - 7:02 pm

Takie wspólne chwile są najważniejsze i najlepsze na świecie!:) Życzę Wam jak najwięcej cudownie spędzanego, wspólnego czasu. Uściski Beatko!:)

Odpowiedz
W biegu pisane... 19 lutego, 2015 - 4:31 pm

Zawsze podziwiałam mamy, które w ogromie obowiązków związanych z wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu znajdują czas i energię na realizowanie swoich pasji. Cudownie się odnalazłaś w tym "byciu w domu". Nad Waszym wnętrzem rozpływałam się nie raz ale nigdy nie mam dość. Połowę Twojego mieszkania zabrałabym w ciemno do mojego domu, który powoli się buduje. Tę drugą połowę pewnie też tylko jestem przekonana, że nie wszystko na blogu pokazujesz 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 20 lutego, 2015 - 7:04 pm

Hahaha Kochana ja to mam wrażenie, że już każdą najmniejszą naszą dziurkę na tym blogu pokazałam;)) Jedynie co skrzętnie ukrywam, to niedokończone listwy przypodłogowe w sypialni, hahahaha:)))

Odpowiedz
Anonimowy 19 lutego, 2015 - 8:01 pm

Gdzie można kupić taki kominek? ślicznie u Was a dzieciaczki słodkie:))

Odpowiedz
Home on the Hill 20 lutego, 2015 - 7:05 pm

Ten portal mój mąż własnoręcznie zrobił, tym bardziej miło mi, że się podoba:) Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz
Świerkowa Dolina 19 lutego, 2015 - 8:32 pm

Piękny dojrzały post, gdzie panuje szczęście ..z całego serducha wszystkiego naj na zawsze!!

Odpowiedz
Home on the Hill 20 lutego, 2015 - 7:05 pm

Rumienię się mocno i dziękuję!:****

Odpowiedz
aleksandra stabrawa 20 lutego, 2015 - 8:42 am

Bardzo pięknie napisane! My żyjemy na wsi i doceniamy bardzo swoje otoczenie, a miasto jest na wyciągniecie ręki.
Lubimy być ze sobą, lubimy przebywać w domu, bawić się, gotować, otaczać się ładnymi przedmiotami, słuchać spokojnej muzyki i parzyć owocowe herbaty…. Luzujemy..:)

Odpowiedz
Home on the Hill 20 lutego, 2015 - 7:06 pm

Zazdroszczę Wam tej wsi. U nas to niestety niezbyt realne, ale może kiedyś…;) Uściski Olu!

Odpowiedz
Natalia D 20 lutego, 2015 - 8:50 am

U nas są dwa domy i dwa rytmy.Ten angielski z dla od rodziny,przyjaciół i ten nasz w Polsce. Nasze miejsce na ziemi nad pięknym Bałtykiem.Jednak staram się cieszyć drobiazgami i oswajać tą nie naszą do konca angielską rzeczywistość.
Nawet wcoraj o tym u siebie pisałam,więc zapraszam Cie serdecznie:)
ściskam Cię
rozmarzyłam się ta kawą i lampką wina w ogródku:)

Odpowiedz
Home on the Hill 20 lutego, 2015 - 7:06 pm

Kochana jak tylko dzieciaki usną, to od razu do Ciebie biegnę:)

Odpowiedz
MAZGOO 20 lutego, 2015 - 1:05 pm

Muszę to napisać, pierwszy raz na Twoim blogu nie patrzęna wnętrzę, na dodatki… Maluszek przykuwa całą uwagę 🙂 Cieszę,że wszystko w porządku, że już jesteście razem:)
Takie wypady trzeba fotografować dla potomnych :))

pozdrawiam :*

Odpowiedz
Home on the Hill 20 lutego, 2015 - 7:07 pm

Dziękuję kochana:)) Buziaki wielkie!:)

Odpowiedz
Sisska 20 lutego, 2015 - 7:38 pm

Skąd jest metalowy kosz z 1 zdjęcia???

Odpowiedz
Home on the Hill 20 lutego, 2015 - 7:50 pm

Z Tk Maxx:)

Odpowiedz
Mala Bee 20 lutego, 2015 - 10:19 pm

Kobietko ja podziwiam Cie za spokoj przy dwojce, czas na przemyślenia:-)
Mój Olek wytchnienia mi nie daje…
jak zwykle się rozplynełam u Ciebie 🙂
Lovam to!

Odpowiedz
Aginka 21 lutego, 2015 - 7:14 am

I dlatego właśnie kocham żyć na wsi. Pewnie, że czasem brakuje mi miasta, więc jadę, robię zakupy, korzystam z wielkomiejskich rozrywek, wtapiam się w tłum i zaczynam tęsknić. Wracam i i oddech na nowo się uspokaja. Swój czas "siedzenia" w domu wspominam z rozczuleniem i chyba jeszcze kiedyś bym chciała 🙂
Wspaniałe zdjęcia!!!

Odpowiedz
caramelandwhite 21 lutego, 2015 - 8:53 pm

Więcej plenerowych zdjęć poproszę!!:))) uściski

Odpowiedz
Marta S 22 lutego, 2015 - 2:42 pm

Piękne zdjęcia slow, miło się czyta, miło się patrzy 🙂 Stworzyłaś prawdziwą oazę Olu u siebie w domku!

Odpowiedz
Part of Jo 22 marca, 2016 - 11:39 am

Niezwykle profesjonalne zdjęcia!!! Gratulacje! Jestem pod ogromnym wrażeniem ujęć, estetyki, czytam opis i rozpływam się…Dosłownie czuję ten spokój i harmonię. Czy współpracujecie z jakimiś magazynami wnętrzarskimi, typu Weranda? Muszą się o Was dowiedzieć!:):):) Z serca życzę spokoju, ale też ciekawych dni i nowych wyzwań:) Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz
Ania 28 marca, 2018 - 5:24 pm

Dziękuję zawsze każdy wpis jest dla mnie bardzo inspirujący 🙂

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej