Kiedy mocno dba się o szczegóły, wcale nie jest łatwo. Człowiek sobie wiecznie pracy dokłada. Ale ja już tak mam, że przywiązuję wielką wagę do detali. Potrzebuję piękna wokół, ciągle muszę tą swoją przestrzeń dekorować. Często do naszego domu wkrada się chaos, w końcu to naturalne przy dwójce dzieci, ale męczy mnie on bardzo. Oczywiście nieraz i macham ręką na ten bałagan, na te poprzestawiane rzeczy, odpuszczam, bo inaczej nic innego bym nie robiła, tylko sprzątała. Jednak najbardziej lubię, kiedy wokół mnie jest ładnie, tak po prostu. Wtedy najlepiej mi się wypoczywa, wtedy najłatwiej się odprężam. I kiedy tylko mogę to dbam o to tak mocno jak potrafię. Ważna jest dla mnie oprawa, zdecydowanie jestem wzrokowcem. I dziś właśnie chciałam z Wami porozmawiać o tej potrzebie piękna wokół, o umilaniu sobie codzienności. Niosę Wam też przepis na najlepsze czekoladowe naleśniki z kremem o smaku masła orzechowego, które idealnie mi się do tego tematu wpisują.
Wiele osób nie przywiązuje się do przedmiotów, w końcu jak to mówią, rzeczy szczęścia nie dają. Ja jednak jestem typem zbieracza. Nie wyobrażam sobie mojego domu bez tych wszystkich dodatków, ukochanej porcelany, tekstyliów, pięknie wydanych książek. To w jakim otoczeniu przebywam ma wielki wpływ na mnie. Dlatego tak często wystawiam na stole świeże kwiaty, na półkach układam ulubione bibeloty, dbam o spójność i harmonię w tym moim domu. Lubię otaczać się tym, co ładne, lubię kolekcjonować sobie te różne domowe akcesoria, dbać o ten nasz ogródek, dzięki któremu mam przyjemny widok za oknem, układać na półkach równo książki, celebrować posiłki…
Właśnie posiłki! Ja naprawdę jem oczami. Dlatego też tę moją ulubioną porcelanę wykorzystujemy na co dzień, nie zostawiam nic od święta. No może prócz jednej, szczególnej zastawy;) Nie ma nic przyjemniejszego niż takie świętowanie, biesiadowanie bez okazji. Pewnie, że zajmuje to więcej czasu, ale jednak, kiedy stół jest ładnie przystrojony, kiedy danie jest w odpowiedniej oprawie, to mi smakuje o wiele bardziej. Choćbym i jadła posiłek z najlepszej kuchni świata, jeśli będzie brzydko podane, od razu o połowę mniej mi będzie smakować. Mój Mąż ma podobnie. Dlatego kiedy tylko przychodzi weekend, kiedy jest choć odrobinę więcej czasu, dbamy mocno o te wszystkie szczegóły. Późne śniadanie podane na uroczej porcelanie w złote kropki, kawa w ślicznym kubku, to wszystko sprawia, że od razu wokół robi się przyjemniej. Kiedy mam te ładne rzeczy na wyciągnięcie ręki, jest prościej, bo mogę sobie ot tak celebrować wszystko na co dzień.
Ostatnio zakochałam się w złocie. Wcześniej jakoś kompletnie nie przepadałam za tym kolorem, a tu nagle taka odmiana. Coraz więcej tych błyszczących rzeczy pojawia się w naszym domu. Tym razem zachwyciłam się porcelaną z kolekcji Klarisa, jakże mnie urzekają te kropeczki! Cudny dzbanek, cukiernica, kilka kubków i już od razu ładniej wokół się robi. W dodatku ta kolekcja świetnie współgra z innymi kolorami. Lubię sobie mieszać tę moją zastawę, dzięki temu nigdy mi się nie nudzi.
Wiele osób pyta się mnie, czy mi się chce wiecznie tak te koce wokół układać, kurze z porcelany ścierać, świeże kwiaty ciągle kupować. Pewnie, że nie, dlatego przecież i u nas tak często bałagan zastać można, ale po prostu zadbane otoczenie ma dla mnie duże znaczenie, ma ogromny wpływ na moje samopoczucie. Kocham sobie codzienność kadrować, dostrzegać wokół ładne obrazki. Jestem estetką i pewnie nie żyje mi się przez to łatwiej, może lepiej byłoby nie przywiązywać wiecznie wagi do tych wszystkich szczegółów, nie układać przez piętnaście minut owoców w idealną kompozycję, nie zapełniać domu taką ilością dodatków. Ale ja po prostu lubię kiedy jest ładnie, lubię piękno w każdym wymiarze. Czy to w cudownym krajobrazie, w ślicznie wydanej książce, czy to po prostu w ładnie podanym posiłku. Zdecydowanie mam taką potrzebę od zawsze i nawet nie zamierzam tego zmieniać. Co oczywiście nie oznacza, że nie rozumiem ludzi, dla których nie ma to najmniejszego znaczenia. W końcu każdy z nas, ma prawo dostosowywać to swoje otoczenie do tego, jakie ma potrzeby. Jednak wydaje mi się, że kiedy wokół jest ładnie to żyje się łatwiej. Kiedy wkładamy pracę w tą codzienność, dbamy o estetykę zarówno drobnych rzeczy jak i tych większych, to to procentuje. Cieszy, sprawia, że jest przyjemniej. I człowiek od razu taki zadowolony z siebie! Czasami takie pięć minut poświęcone na udekorowanie zwykłego posiłku dla rodziny może sprawić, że wszyscy wokół od razu poczują się wyjątkowo. A to przecież takie nic, drobiazg zwykły, dlaczego więc by sobie tego odmawiać?…
Najlepsze czekoladowe naleśniki pod słońcem z kremem z mascarpone i masła orzechowego!
Teraz czas na obiecany przepis! Wstęp nam się przedłużył, ale w końcu przechodzimy do meritum dzisiejszego wpisu. Do tych wszystkich refleksji tak mnie te czekoladowe naleśniki nakłoniły. Bo czyż smakowałyby tak wybornie gdyby nie cała ta oprawa? Może i tak, ale na pewno nie dla mnie;)
Pisałam Wam ostatnio o naczyniach Valdimox, w które wyposażyliśmy naszą kuchnię. Nadal je testujemy i naprawdę moim zachwytom nie ma końca. Patelnia do naleśników mocno nam ułatwiła życie, moje dzieci uwielbiają je w każdej wersji i mogłyby jeść je codziennie. Dlatego taki sprzęt jest u nas na wagę złota. Ciasto nic nie przywiera i dzięki niskiemu rantowi łatwo obraca się je na drugą stronę. Nasz naleśnikowy mistrz był zachwycony;) A my tym bardziej, kiedy pałaszowaliśmy te pyszności. Tak jak ostatnio podkreślałam, naprawdę warto stawiać na jakościowe rzeczy, takie porządne naczynia ogromnie ułatwiają nam to gotowanie. Zresztą jeszcze nieraz o nich usłyszycie, ale teraz wróćmy do naleśników:)
Bardzo polecam Wam ten przepis, połączenie naleśników z pysznym kremem zrobionym z mascarpone i masła orzechowego, do tego truskawki, czekolada i orzechy włoskie, to po prostu musi zasmakować każdemu. No nie ma innej opcji!:)
Składniki:
Ciasto:
- 200 g mąki pszennej tortowej
- 2 jajka
- 500 ml mleka 3,2%
- 1 łyżka kakao
- 4 łyżki oleju
- szczypta soli
Dodatki:
- 4 łyżki serka mascarpone
- 1 łyżka masła orzechowego
- 1 tabliczka czekolady do rozpuszczenia lub gotowy sos
- truskawki
- cukier puder
- listki mięty
- orzechy włoskie
Wykonanie:
Ciasto:
Wszystkie składniki miksujemy na gładką masę. Odstawiamy na kilkanaście minut, następnie smażymy naleśniki.
Dodatki:
Serek mascarpone miksujemy z masłem orzechowym i odrobiną cukru pudru (w zależności na ile lubicie słodkie). Czekoladę rozpuszczamy w rondelku. Gotowe naleśniki smarujemy kremem orzechowym, układamy owoce i listki mięty. Polewamy rozpuszczoną czekoladą i posypujemy odrobiną cukru pudru.
I gotowe!
Najlepsze czekoladowe naleśniki pod słońcem!
Wieczorem zaś można je pałaszować z lampką ulubionego wina:) I znów warto zadbać o oprawę. Uwielbiam tworzyć takie mini aranżacje. Jeśli zaś jesteśmy przy winie, to muszę Wam w tym miejscu koniecznie polecić ten otwieracz. Może i nie uwierzycie, ale ja za nic w świecie nigdy nie potrafiłam odkorkować żadnej butelki, no legendy już o tym krążyły;) I w końcu z tym sprzętem nagle i dla mnie jest to do ogarnięcia, jest genialny!:)) Mój nowy regał zaś służy nam czasem za podręczny stolik. Akurat idealany na butelkę wina i przekąski;) Te truskawki wzmagają moją tęsknotę za latem, już się nie mogę doczekać tych naszych rodzimych z kaszub, słodziutki takich, mniejszych o wiele, ale za to najlepszych na świecie! Póki co zadowalam się tymi, co teraz w sklepie dostępne i umilam sobie to oczekiwanie.
No i w prosty sposób zrobiło się przyjemnie:) A jak to u Was jest z tą potrzebą piękna wokół? Czy też lubicie sobie tak to otoczenie kadrować, dopieszczać? Czy dbacie o oprawę najprostszych rzeczy i czynności? Dajcie znać, co Wy sądzicie na ten temat i przede wszystkim piszcie koniecznie jak smakowały Wam nasze naleśniki!:) Uściski Kochani moi.
Na zdjęciach:
37 komentarzy