Chyba w żadnym innym pomieszczeniu nie jest aż tak ważna dobra organizacja przestrzeni jak w kuchni. Ogromnie istotne jest jej mądre rozplanowanie i wybór odpowiednich sprzętów. Dzięki temu dużo łatwiej będzie nam się w niej gotowało. Nasza kuchnia to tak naprawdę aneks połączony z salonem, tym bardziej więc musieliśmy go odpowiednio rozplanować, aby nie raził w oczy, był spójny z resztą wnętrza. Dziś zapraszam Was na jego odsłonę, porozmawiamy sobie o naszych ulubionych kuchennych sprzętach, czeka też przepis na pyszną rozgrzewającą zupę.
Nasz aneks, jak to najczęściej bywa w mieszkaniach bloku, do największych nie należy. Teoretycznie mam sporo w nim szafek oraz blatu roboczego, ale prawda jest taka, że notorycznie się nie mieszczę. W kuchni jedna szafka należy do dzieci i ich przyborów plastycznych, druga do mojego Męża, gdzie trzyma narzędzia, mamy też w jednej schowaną mikrofalówkę i jakby się dobrze rozejrzeć to miejsca na kuchenne sprzęty już wiele nie zostaje. Niestety zarówno tych rzeczy dzieci jak i Męża nie mam za bardzo gdzie przenieść, więc muszę sobie jakoś radzić. Ale zanim do tych sprzętów przejdziemy, to najpierw kilka słów o prawidłowym urządzaniu kuchni.
Kiedy planujemy naszą kuchnię, warto podzielić ją na strefy, musi być odpowiedni ciąg komunikacyjny. Najważniejsza zasada to tak zwany roboczy trójkąt, czyli odpowiednia odległość pomiędzy lodówką, zlewem i kuchenką. W wersji idealnej powinniśmy mieć najpierw lodówkę, następnie blat roboczy, zlewozmywak pod nim kosz na śmieci, kolejny blat roboczy i kuchenkę. Ten układ jest najbardziej ergonomiczny i najmocniej ułatwia pracę w tym pomieszczeniu. U nas mniej więcej tak to wygląda, tylko, że pomiędzy lodówką a zlewem mamy jeszcze piekarnik. Ale uważam, że i tak jest naprawdę funkcjonalnie. W kuchni możemy wyróżnić pięć stref o których wcześniej wspominałam; pierwsza to przechowywanie żywności, zapasów, druga przechowywanie naczyń, trzecia strefa zmywania, czwarta przygotowania posiłków, czyli najdłuższy roboczy blat i piąta strefa służy gotowaniu. Tak urządzona kuchnia jest najbardziej optymalna. Łatwo powiedzieć, często gorzej w praktyce;) U nas strefa przechowywania naczyń, zmywania i przygotowywania posiłków łączy się ze sobą. Ale jest to wygodne, kiedy na przykład rozpakowuję zmywarkę. Tak jak jednak od początku pisałam, najbardziej brakuje mi miejsca na przechowywanie, dlatego też wybierając sprzęty kuchenne czy akcesoria, zdecydowanie muszę bardziej stawiać na jakość aniżeli ilość.
Lubię mieć wszystko pod ręką. Na blatach stoją więc zioła, deski do krojeni, kuchenna waga i komplet noży. Te noże to w ogóle było pragnienie mojego Męża, który jakby nie było, w kuchni rządzi. Marzył więc o porządnym komplecie i wreszcie się doczekał;) Są naszej ulubionej marki Gerpol, niezwykle ostre, kute z jednego kawałka stali nierdzewnej, z wygodną drewnianą rękojeścią. Taki zestaw porządnych noży jest ogromnie potrzebny. Nagle okazuje się, że chleb można bez większego wysiłku pokroić, a mięso pięknie wyfiletować;) Przechowuję je w bloku od kompletu, pozbyłam się też momentalnie wszystkich naszych starych, tępych, które tylko zabierały miejsce w kuchennej szufladzie.
W ogóle, jeśli chodzi o gotowanie kompletuję sobie naprawdę porządne sprzęty. Nauczyłam się już, że nie warto inwestować w te słabej jakości, bo tylko bezsensu płaci się dwa razy. Ileż ja już w życiu garnków czy patelni wyrzuciłam! Nie ma nic gorszego i bardziej niebezpiecznego niż na przykład odchodzący teflon, a i takie przygody niestety mieliśmy… Zdecydowanie nie mając dobrych sprzętów, często jesteśmy mocno ograniczeni w kulinarnych eksperymentach, ja zaś mam tak, że od razu gotować mi się odechciewa. Stawiam więc na jakość, staram się rozsądnie kompletować to moje wyposażenie. Nie potrzebuję tysiąca rodzajów blach, garnków, rondli itd. Najważniejsze to dobrze przemyśleć, co najczęściej gotujemy, czego potrzebujemy, co warto, aby w naszej kuchni się znalazło. Nagle okazuje się, że wcale nie potrzeba wiele, najważniejsze tylko żeby nam dobrze służyło. Zdecydowanie wolę dwa porządne garnki, niż dziesięć, które zaraz będą do niczego. U nas dużo gotuje się makaronów, dań z ryżem, kremów, lubimy również tarty, wiele też smażymy, bo moje dzieci są miłośnikami wszelakich placków i naleśników. Dla mnie ważna więc jest głęboka patelnia, na której mogę przygotowywać wiele dań z kaszą, ryżem itd. Oprócz tego garnki, nie muszą być duże, ale najważniejsze, żeby były solidne, porządna patelnia, naczynia żaroodporne, rondel do sosu itd. Przez brak miejsca ograniczam się mocno w ilości, ale dzięki temu mam sprzęty, które są porządne i mimo częstego ich używania, nie niszczą się. Jak choćby moja ukochana ceramiczna forma do tarty, która służy mi od bardzo dawna. Jeśli zaś chodzi o patelnie czy garnki to postawiłam na naczynia Valdinox z pięknej serii Black. Uwierzcie mi na słowo, to jest naprawdę genialna jakość! Mamy indukcję, bywało wiele naczyń, które teoretycznie można było na niej używać, a i tak zdarzało się, że się spalały, tu na szczęście dzięki porządnemu, grubemu dnu nic się nie dzieje. Garnki pokryte są wysokiej jakości trójwarstwową powłoką, która zapobiega też przywieraniu i spalaniu. Mają grube ścianki szybko się więc nagrzewają i długo trzymają ciepło. No i są piękne, czyż nie?;)
Jeśli chodzi o moje szafki kuchenne to już kiedyś też pisałam Wam o organizacji w nich. Ważne są dla mnie wszelkie pojemniki, przegródki, to naprawdę ogromnie pomaga w utrzymaniu porządku! Najważniejsze to wiedzieć gdzie, co odkładać. Zwłaszcza nie cierpię bałaganu w szufladzie ze sztućcami i kuchennymi akcesoriami. Lubię też mieć wiele rzeczy na wierzchu, dlatego łopatki, mieszadełka itd., trzymam w pojemnikach i na wieszaczkach niedaleko kuchenki, gotując mam je zawsze pod ręką.
No i na koniec moje kolorowe skarby, z którymi też przestaję się już mieścić;) W górnych szafkach rządzą pastelowe kubki, miseczki, pojemniczki itd. Przez to, że szafki są przeszklone te barwy wychodzą na zewnątrz, ożywiają mi aneks. Uwielbiam wszelkie takie cudeńka, dlatego też mam już całkiem sporą kolekcję;)
Sycąca zupa z soczewicą, batatami i kurczakiem
Czas na obiecany przepis. Pyszna, sycąca zupa z kurczakiem i batatami, naprawdę, jest niesamowita! Przepis inspirowany jest tym, który znalazłam na mojej ukochanej Kwestii smaku, wprowadziliśmy do niego trochę naszych modyfikacji i po prostu musiałam się nim z Wami podzielić:)
Składniki:
- 1/2 kg piersi z kurczaka
- 1/2 kg batatów
- pół szklanki czerwonej soczewicy
- pół papryki
- 1 marchew
- ok. 1 litra bulionu lub wody
- 1 cebula
- kolendra, papryka słodka, papryka ostra, sól, pieprz
- pół puszki mleczka kokosowego
Wykonanie:
Warzywa i mięso kroimy na kostkę (bataty na trochę większą). Następnie w dużym garnku podsmażamy warzywa i soczewicę na oleju przez parę minut. Na osobnej patelni smażymy kurczaka, aż się zarumieni. Dodajemy do garnka, zalewamy bulionem. Jeżeli bulion nie zaleje w całości warzyw i mięsa to można dolać wody. Dodać garść kolendry, przyprawić do smaku. Gotować ok. 20 minut pod przykryciem. Na koniec gotowania dodać mleczko kokosowe. Sprawdzić smak, w razie potrzeby przyprawić mocniej.
Kuchnia to pomieszczenie w którym spędzamy dużo czasu. Nie bez powodu mówi się, że to serce domu. Ważne jest więc żeby była wygodna, jak najbardziej funkcjonalna. Trzeba zwrócić uwagę na jakość sprzętów, które kompletujemy, na jej układ i na wyposażenie, tak aby jak najwygodniej nam się gotowało. Ja ten nasz aneks lubię bardzo, uwielbiam te wszystkie skarby, które w sobie kryje;) A jak Wam się podoba? I jak to wygląda u Was? Stawiacie w kuchni raczej na ilość, czy jednak jakość? Uściski Kochani!;)
* Wpis powstał we współpracy z firmą Altom.
42 komentarze