Siostry.

Są takie okna, jedyne na tym świecie. Takie, że jak się położysz w łóżku to możesz w nich gwiazdy zobaczyć i zachmurzone niebo. Przepływające chmury, jedna za drugą, obłoczki białe. Zaś jak staniesz i się wychylisz to widać z nich czerwone dachy i las. Wystarczy tylko lekko je uchylić, żeby poczuć jego zapach. Pod oknem stoi biurko, takie z drewnianym blatem. Siedząc przy nim można zobaczyć stare kamienice. Nieraz zapatrywałam się na ten widok a łzy ciurkiem leciały, a nieraz też śmiałam się najgłośniej jak się dało.  Te okna z tym widokiem najbardziej z moim rodzinnym domem mi się kojarzą… Do pokoju, w którym są umieszczone, prowadzą drewniane schody. Zwyczajne takie, z dużymi przerwami pomiędzy kolejnymi stopniami. Mój Tata je kiedyś zbudował. Na dole kolejny pokój. Stało tam łóżko, biurko i regał z książkami. Te dwa pokoje niby osobne a tymi schodami połączone. Na górze ja, na dole Ona. Ja słyszałam wszystko co u Niej, Ona słyszała co u mnie. Co dzień wieczorem leżąc już w łóżkach krzyczałyśmy do siebie. Pewnie łatwiej zejść by było, ale kto by tam się tym przejmował. Godzinami potrafiłyśmy tak z tych łózek krzyczeć do siebie. Takie rozmowy o wszystkim i o niczym. O rzeczach błahych i najważniejszych na świecie. Ileż sekretów ściany wtedy mogły usłyszeć, ileż też kłótni, śmiechów. Pięć lat  różnicy pomiędzy nami. I te lata jak te schody, niby dzieliły, ale też prowadziły do siebie.

Są różne w życiu relacje, są ludzie, którzy podążają z nami przez chwile i przez długie lata. Są też tacy, którzy będą zawsze. Taka zwyczajna pewność, nad którą nawet nie trzeba nigdy się zastanawiać. Niektórzy nie żyją blisko ze swoim rodzeństwem, gdzieś tam ludziom drogi się rozchodzą. Dla mnie to takie niewyobrażalne. Ostatnio rozmawiałam z Koleżanką, że chyba największa w tym zasługa rodziców, żeby te relacje budować. Dzień po dniu. Szczerze mówiąc nawet nie pamiętam, co Ci moi w tym względzie robili. Nigdy nie było jakiś wzniosłych słów, ale była taka zwyczajna naturalność, taka codzienność, że my w niej razem. Wspólne posiłki i zabawy. Wspólne obozy i nawet urodziny. I wiadomo było, że jesteśmy dla siebie najcenniejsze, i że nawet jak pokłóciłyśmy się na śmierć i życie, to przecież zaraz się pogodzimy, bo nie ma innej opcji.  A kłóciłyśmy się wiele, zawzięcie, zresztą do dzisiaj nam się to zdarza. Nieraz któraś słuchawką trzaśnie, a za chwilę dzwonimy do siebie jakby nigdy nic. Takie zwyczajne to przecież, takie proste, że Ona dla mnie, a ja dla Niej.

Kiedy dowiedziałam się, że będę mieć chłopca martwiłam się trochę jak to będzie pomiędzy Nim a Mają. Żałowałam, że Majka nie będzie miała tej swojej osobistej Siostry-Przyjaciółki, że może coś przez to straci. Dziś myślę sobie, że to nie ma znaczenia. Znam takie siostry, które nie rozmawiają ze sobą kompletnie i takie rodzeństwa, gdzie brat z siostrą w ogień mogliby za sobą wskoczyć. Staram się tak mocno jak potrafię między tymi moimi dziećmi relacje budować, dzień po dniu. Tak zwyczajnie do głów im wpajać, że mają siebie, i że to wielka wartość. Tak jak moi Rodzice zwykłymi gestami, nie żadnymi górnolotnymi słowami. I tak lubię na nich patrzeć, tę ich budującą się każdego dnia relację obserwować. Smutno by mi bardzo było, gdyby kiedyś w życiu nie byli ze sobą blisko, choć jak teraz na nich patrzę to aż dla mnie jest to nie do uwierzenia, jedno w drugie wiecznie wpatrzone, jedno za drugim stęsknione.

Mam w życiu fantastycznych przyjaciół, znajomych. Koleżanki z którymi pół dnia plotkować mogę i najcudowniejszego Męża pod słońcem. Mam w swoim życiu dużo ludzi, których ogromnie cenię i uwielbiam, mam do nich szczęście wielkie. Ale bez tej moje Siostry, tej takiej, która tak cholernie irytować mnie potrafi, pyskatej Małolaty jednej, życia sobie nie wyobrażam. I marzę sobie tak bardzo, żeby te moje dzieci też tak w przyszłości miały. Żeby korzystali z tego, co w pakiecie dostali, bo rodzeństwo to wyjątkowa sprawa.

A w tym pokoju z tymi oknami, są w ścianach moje wiersze zamurowane i Jej komiksy z kaczorem Donaldem. Każda miała przynieść coś najcenniejszego, co by chciała dla potomności zachować… I sami powiedzcie jak tu Jej nie kochać?;)

Related posts

Kilka słów o tym dlaczego prawie przeoczyłam, że lato zamieniło się w jesień…

Bo jutro może przynieść wszystko.

Migawki z telefonu.

13 komentarzy

Kasia 15 marca, 2017 - 9:09 am
Zazdroszczę... Ja jestem jedynaczką i zawsze marzyłam o siostrze. Fajnie, że macie siebie:)
Home on the Hill 17 marca, 2017 - 9:59 am
O tak, to wielka wartość :) Uściski wielkie!
Rodzinna 15 marca, 2017 - 9:14 am
Wspaniale słonko, że masz siostrę przyjaciółkę, to skarb. Między mną a moją siostrą jest 16 lat różnicy, a braćmi 17 i 19 lat. Kiedy byłam dzieckiem bawili się ze mną, brali na wakacje czy ferie. Z czasem nasza granica wieku gdzieś się zupełnie zatarła, a co najważniejsze zawsze wzajemnie możemy na sobie polegać. Wprawdzie z siostrą częściej się widuję, częściej dzwonię, częściej szukamy w sobie nawzajem pociechy w złych chwilach. Jednak ile razy nie zadzwoniłabym do braci o pomoc zawsze bez najmniejszego wykrętu pojawiają się w przeciągu chwili. Rodzina to skarb, rodzeństwo to skarb. Nie ważne jaka jest różnica wieku, najważniejsze jest to, żeby zdawać sobie sprawę z tego co się posiada :o) Pozdrawiam
Home on the Hill 17 marca, 2017 - 10:00 am
Te granice wiekowe rzeczywiście gdzieś się zacierają, a więź się pogłębia. Super, że masz aż trójkę rodzeństwa, to dopiero skarb!:) Pozdrawiam Cię słonecznie :)
Lussi 15 marca, 2017 - 9:33 am
Pięknie napisane! Cudne z Was dziewuchy. Ściskam
Home on the Hill 17 marca, 2017 - 10:00 am
:D Dziękujemy :****
alicja 15 marca, 2017 - 10:40 am
Ale jesteście do siebie podobne! Piękny post.
Home on the Hill 17 marca, 2017 - 10:00 am
Dużo osób tak twierdzi, a ja tego podobieństwa jakoś nie widzę;) Pozdrawiam ciepło:**
Projekt Dom 15 marca, 2017 - 5:27 pm
Bardzo piękny tekst :) Jako dziecko zawsze marzyłam o osobistej "siostrze-przyjaciółce". Po 8 latach dostałam jednak zamiast siostry brata i nie zamieniłabym go na nikogo innego :) Pozdrawiam
Home on the Hill 17 marca, 2017 - 10:01 am
:) Spoko ja już mając Siostrę marzyłam o...starszym bracie ;) Moi rodzice cały czas tłumaczyli, że to niewykonalne, ale ja tam wiedziałam swoje :P
Aginka 15 marca, 2017 - 6:17 pm
Siostra- w moim słowniku to słowo nie istnieje. Mam dwóch starszych braci i tylko czasem zastanawiam się jakby to było?
Home on the Hill 17 marca, 2017 - 10:03 am
U mnie słowo brat istnieje dopiero od momentu, kiedy na świecie pojawił się Antoś, i teraz jest wiecznie "Maja nie bij brata" itd. :P
Magda Beck 1 maja, 2017 - 5:15 pm
Bo siostry są the best ♡
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej