Tak dobrze przeczytaliście, sześć miesięcy a nie trzy. Dla niewtajemniczonych już tłumaczę o co chodzi. Od prawie początku prowadzenia bloga, co trzy miesiące robię takie małe podsumowanie tego, co w naszym domu się zmieniło, co doszło, co zrobiliśmy, wymyśliliśmy itd. Lubię mieć tak czarno na białym, tak jakby z boku poobserwować zmiany, jakie w naszym domu nadchodzą, dzięki temu widzę jak to nasze mieszkanie żyje i nawet jak mi się zdaje, że nie dzieje się praktycznie nic, to jednak okazuje się, że dzieje się tak naprawdę wiele;) I nie wiem gdzie mi ten czas przyspieszył, ani czemu tak wyszło, ale nim się spostrzegłam od ostatniego tego typu wpisu minęło duuużo więcej niż trzy miesiące. Ba! Minęło raptem dziewięć…. Ekhm…nie ma to jak systematyczność;) Nie będziemy jednak aż tak daleko sięgać do historii, skupimy się na tym, co to się w tym naszym domu wydarzyło przez ostatnio pół roku. A trochę się działo!
Jestem graciarą jakich mało. Zbieram wszystko, co się nawinie, przestawiam, aranżuję. Nie znoszę wnętrzarskiej nudy, u mnie zawsze musi być coś inaczej. Choćby na chwilę, na moment krótki, ale jednak. Uwielbiam dekorować, zdobywać nowe dodatki, przeprowadzać większe i mniejsze metamorfozy. No po prostu tak mam i nic na to nie poradzę. Jesteście ciekawi jak to nasze wnętrzarskie życie przez te pół roku przebiegało? Chętnie Wam dziś o tym opowiem;)
Nowe meble
Przybyło trochę mebli. Kiedy okazało się, jaki skarb mam pod dachem, skwapliwie z tego korzystam i to wręcz w nadmiarze;) Uwielbiam meble własnoręcznie robione, lubię to, że mogę powymyślać wszystko, najdrobniejszy szczegół, a mój mąż to ot tak realizuje, dodając tym rzeczom duszy i trochę siebie. Właściwie nie pamiętam już, kiedy ostatnio kupiliśmy jakiś gotowy mebel, Za to przybywa ich u nas pod dostatkiem;)
W ciągu tych sześciu miesięcy przede wszystkim zamieszkał u nas sekretarzyk, który to został już obfotografowany z każdej możliwej strony, w milionach aranżacji itd. Musicie mi to wybaczyć, kocham go!
Zamieszkał też pień, który co prawda sami nie przytachaliśmy z lasu, nie wycięliśmy itd., za to po swojemu wymalowaliśmy, poprzecieraliśmy i tak dalej;)
W następnej kolejności w ramach projektu kalendarz adwentowy, stanęła u nas własnoręcznie zrobiona drabina. Ona również jest idealna do wszelkich aranżacji, zmian. Wiecznie wędruje po całym domu, przestawiam ją z kąta w kąt, no fajna jest;)
Niedawno był remont w pokoju dzieci i z tego powodu, ruszyła kolejna domowa produkcja mebli. Powstała wymarzona szafa i półka na książki.
Remonty
No właśnie remonty! Dzięki nim moje mieszkanie jest coraz bardziej spójne, takie wymarzone. Ewoluuje wraz ze mną, zmienia się… W ciągu ostatniego pół roku udało nam się w końcu zrobić sypialnię dokładnie taką, o jakiej marzyłam. Jest biała, jasna, naturalna, dla mnie osobiście idealna! W dodatku z co najmniej pięć razy zdążyłam sobie ją przearanżować, odmieniać dodatkami:)
Oprócz tego, jak dobrze wiecie, niedawno zakończyliśmy po wielu mękach remont wspólnej przestrzeni dla dzieci. Bardzo lubię ten ich pokój, a najważniejsze to to, że Oni czują się w nim świetnie. Jest kolorowo, wesoło i tak po mojemu.
Dodatki
Doszło jak zwykle masę dodatków. Po drodze były święta; jedne, drugie, tysiące tematycznych szczegółów i metamorfoz. Ostatnio zaś ubrałam nasz salon w kompletnie nowe kolory. Pastele na moment odeszły na rzecz różnych odcieni żółci i granatu. Do tej pory to w życiu nie były moje barwy, a tu taka niespodzianka;) Naprawdę czuję się w tej kolorystyce całkiem nieźle. Kilka poszewek na poduszki, sznur CBL, jakiś wazonik, ścierki kuchenne itd. a salon wraz z aneksem jak nowy! Takie zmiany to ja lubię;)
W sypialni zawisł kolejny sznur CBL, na sekretarzyku stanęło tysiące drobiazgów. W tym moja ulubiona drewniana czcionka drukarska, ukochany stojak na sznurek, obrazek z rowerem i najnowsza zdobycz metalowy wieszak.
W kuchni doszło trochę nowych pastelowych cudeniek dzięki Pepco i Kik. Kosztowały grosze, a jaka radość!;)
Na zewnątrz też poszalałam, stworzyłam sobie nowe osłonki na doniczki, a to dopiero początek! Zresztą już niedługo się przekonacie;)
Mniejsze zmiany
Z mniejszych zmian to zmodyfikowana galeria nad naszą atrapą kominka i ściana kuchenna, którą w końcu zaaranżowałam. Straszna pustka z niej wiała, a teraz jest poręcznie i kolorowo.
Dziecięce gadżety
Były urodziny Antosia, Święta i remont pokoju, więc dziecięcych gadżetów przybyła u nas cała masa! Najbardziej cieszę się z tych wszystkich pięknych tekstyliów, poduszek, kocyków itd. Oprócz tego urocze zabawki, takie jak warsztat Janod, czy maleńka myszka w pudełku i tak bym mogła wymieniać i wymieniać…;)
Jak więc widzicie ostatnie półrocze pod wnętrzarskim względem było u nas bardzo owocne. Najbardziej cieszę się z tych remontowych rewolucji, w końcu każde pomieszczenie jest dopieszczone. Nie oznacza to jednak, że do roboty już nic nie mamy. O nie tak dobrze to nie ma;) Ale z drugiej strony ja to po prostu uwielbiam, nie wyobrażam sobie mieć zrobione tak wszystko na tip top, zanudziłabym się po prostu! A co u Was zdarzyło się w ciągu ostatnich sześciu miesięcy? Z jakiej zmiany w domu jesteście najbardziej dumni? Piszcie koniecznie! Uściski Kochani.
32 komentarze