Pewnego dnia otrzymałam maila z prośbą o numer telefonu… Za chwilę zadzwoniła do mnie redaktor naczelna Mojego Mieszkania. Zadzwoniła z propozycją sesji w ich magazynie. Na sesję jednakże byliśmy już umówieni, zaproponowała, więc czy nie chciałabym przygotować jakiegoś DIY do wydania specjalnego „Najpiękniejsze dekoracje”. I przygotowaliśmy… Tysiące razy powtarzałam to, jak wiele to całe blogowanie mi dało, ileż otwiera możliwości, perspektyw. Są chwile takiej najczystszej radości. Wyjątkowe sytuacje i codzienność jakaś taka pełniejsza.
To nie chodzi nawet o te zdjęcia w gazecie, o te wszystkie ciepłe słowa. Chodzi o pasję, o wiarę w siebie. O to, że gdzieś tam w głowie kiełkuje mały pomysł, który zamienia się w wielką przygodę. Niejednokrotnie siadałam z tą gazetą w ręku, podziwiałam piękne domy, czytałam o ludziach, którzy robią coś z niczego, którzy czerpią z tego radość, entuzjazm. Myślałam sobie wtedy, że też tak chcę. Okazuje się, że jest to tak naprawdę łatwe do osiągnięcia. Wystarczy tylko wciągnąć rękę i się odważyć! Robić coś, co się kocha, a za chwilę kocha się to jeszcze mocniej. Blog zrodził się z pewnej pasji, ale to on sprawił, że te pasje rozwinęły się dużo mocniej, zaczęły porządkować naszą codzienność. Uwielbiam nasz dom, kocham dekorowanie, lubię też bawić się słowem, pisać, kadrować codzienność. Te wszystkie drobiazgi składają się na jakąś całość tego, co robię na co dzień, co sprawia mi olbrzymia frajdę i co jest doceniane. Doceniane dobrym słowem od Was, komentarzami, mailami, doceniane przez ludzi, którzy zajmują się tym profesjonalnie i chcą z nami współpracować, pokazywać to, co tworzymy. To nie jest żadne podbijanie świata, to nie są wielkie sprawy, ale to rzeczy, które dają mi poczucie pewnego spełnienia. Fajnie znaleźć dla siebie coś, co daje nam satysfakcję. Każdy z nas ma coś takiego, można podróżować, można robić fantastyczne kariery, można szydełkować, budować domy, projektować, można robić coś, co mamy w środku siebie i jest to dla nas cenne. Taki artykuł to dla mnie pewnego rodzaju uhonorowanie, to sukces, który sprawia mi wielką radość. To niby takie nic, ot cztery strony, o dziewczynie, która z mężem zbudowała skrzynię na kwiaty i urządziła dom, a dla mnie to po prostu radość. Bo kiedy wcześniej siedziałam, czytałam tą gazetę i patrzyłam na te wszystkie wnętrza, na ludzi, na to, z jaką iskrą opowiadali, że znaleźli swoje hobby, czasem sposób na życie, to też tak chciałam móc. I okazało się w rzeczywistości to dużo prostsze niż wcześniej mi się wydawało. Najbardziej zaś w tym wszystkim lubię to, ze tak bardzo łączy mnie to z moim mężem, że każdy projekt, każdą rzecz, że wszystko robimy razem. To, że wieloma pasjami to On mnie zaraził, a z drugiej strony na moje pomysły nigdy nie kręci głową, tylko zakasa rękawy i mi pomaga, albo robi dokładnie to, co miałam w głowie. Uwielbiam to, że On potrafi wszystko. Niezwykle dobrze i wygodnie żyje się z takim człowiekiem;)
DIY skrzynia na kwiaty
No to się o spełnionym marzeniu porozpisywałam jakbym, co najmniej szczyt świata zdobyła, a teraz przejdźmy do rzeczy;) Zbudowaliśmy sobie skrzynię, w której można trzymać kwiaty, magazyny, CBL i co nam tam przyjdzie do głowy. Wykonanie jej jest naprawdę proste i każdy sobie z tym poradzi. Całą instrukcję krok po kroku znajdziecie w najnowszym specjalnym wydaniu Mojego Mieszkania „Najpiękniejsze dekoracje”, a poniżej kilka kadrów jak finalnie to nasze „dzieło” wygląda. Muszę jeszcze tylko dodać, że jeśli chodzi o tą publikację to najbardziej cieszy mnie fakt tego, że w gazecie są nasze autorskie zdjęcia. Nie było żadnego fotografa, stylistów i to sprawia, że tak ważne jest to wszystko dla mnie, że to właśnie nasze kadry, aranżacje i pomysły są na tyle dobre, aby znaleźć się w magazynie;)
Ciekawa jestem jak Wam się ta skrzynia podoba? Naprawdę zachęcam żebyście też sobie taką zrobili, bo zastosowań dla niej jest multum. I pamiętajcie, żeby cieszyć się drobiazgami, żeby wyciągać rękę po to, co może innym wydawać się infantylne, niepotrzebne, ale dla Was jest ważne. W końcu to nasze życie, nasza radość, róbmy tak, aby mieć z tej codzienności satysfakcje i uśmiech na twarzy.
Ps. Co do zdjęć w magazynie to sama nie wiem, co mnie podkusiło żeby swoje takie podesłać :p Ekhm… zapewniam w rzeczywistości nie jest ze mną tak źle jak na tym portretowym zdjęciu ;))))
26 komentarzy