Bywają takie poranki, kiedy wstaję i energia mnie rozpiera, ale tak, że aż nie wiadomo, co z nią zrobić… Wchodzę do salonu, po podłodze promienie słońca mi ganiają, mamy okna od południowej strony, więc jest niesamowicie jasno, przyjemnie. Siadam sobie z kawą wygodnie, rozglądam się wokół i…i w tych promieniach słońca, zaczynam nagle różne rzeczy dostrzegać… Okazuje się, że już momentalnie wiadomo, na co tą energię należy spożytkować. W domu chaos. I to jeszcze jaki! A przy tej pięknej pogodzie, ewidentnie bardziej widoczny… Antoś każde okno swoimi łapkami postanowił oznaczyć, podłoga o wyszorowanie aż się prosi, na stole okruchy wędrują, szafki w kuchni jak nic wymagają przewietrzenia. Nie ma co, trzeba działać! Oficjalnie ogłaszam wszem i wobec wiosenne porządki czas start! A w nagrodę pokażę Wam sposób na szybkie i efektowne zmiany w kuchni.
Nie jestem typem pedantki, no nie jestem. Choć bardzo bym chciała. Ale mam wrażenie, że jakbym się nie starała to wokół mnie i tak zawsze panuje artystyczny nieład. Moja dwójka maluchów skutecznie mi w tym pomaga. Ważne więc jest dla mnie odpowiednie zorganizowanie przestrzeni wokół. Tak, aby każda rzecz miała swoje miejsce, kiedy wiadomo gdzie, co odłożyć, wtedy zdecydowanie łatwiej o ten porządek. Póki więc zapału miałam jeszcze w nadmiarze, zabrałam się za kuchnię. Moja Babcia zawsze mówi, że jak wokół czysto to i w głowie lepiej. I nawet moja bałaganiarska natura musi tu przyznać rację. Ale wiecie, co jest najfajniejsze w takich wiosennych porządkach? ZMANA! Bo jak już tak sprzątam, wszystko z szaf wyrzucam, jak ład wprowadzam, to od razu mam ochotę na więcej. Jak wariatka ze szmatką latam, a potem zaczynam wszystko przestawiać. Każda taka wizja motywuje mnie niesamowicie. O ile łatwiej się te kurze ściera, okna myje, kiedy w głowie już się planuje, już wizje roztaczam, że zaraz zrobię krok dalej i będzie jeszcze piękniej. Tak jak wcześniej wspominałam, dla mnie najważniejsze jest to, aby wiedzieć, gdzie co odkładać, aby było funkcjonalnie. Wtedy dużo łatwiej utrzymać ten porządek. Na przykład w szafkach odpowiednio wszystko posegregowane, zwłaszcza produkty typu mąki, cukier przyprawy itd. trzymać w koszach, pojemnikach, najlepiej z pięknymi etykietkami. Wtedy nic się nie wysypuje, wszystko jest łatwiej dostępne. A nie jak do tej pory, wiecznie coś u mnie porozsypywane. Tak samo z wszelkimi akcesoriami, kuchennymi dodatkami, garnkami itd. Każda rzecz w odpowiedniej szufladzie, najlepiej z przegródkami.
Jak już więc wszystko zaczęło świecić względną czystością, zabrałam się za ścianę w kuchni. Postanowiłam ją sobie tak zorganizować żeby mieć pod ręką przydatne rzeczy, które do tej pory wiecznie gdzieś luzem po całym aneksie mi wędrowały i tworzyły wizualny chaos. W tym miejscu Pan Mąż z lekka chciał się zbuntować, że on wiercić nic nie będzie, ścian niszczyć i tak dalej. Ale na szczęście ostatnio odkryłam najlepszy patent na świecie, dzięki Command z którymi podjęliśmy współpracę. Postanowiłam wykorzystać systemy mocujące bez niszczenia ścian. Fajne to bardzo, bo bez problemu w każdej chwili mogę zmieniać aranżacje, wieszać nowe haczyki Command, zdejmować, przekładać i tak dalej. Nie trzeba nic wiercić, na ścianie nie ma żadnych śladów. No dla mojej duszy wiecznie pragnącej zmian to rozwiązanie wręcz idealne! Jesteście ciekawi, co znów wyczarowałam?:) Tadam:
W kuchni zrobiło się jeszcze bardziej kolorowo, wszystko jest pod ręką, przestrzeń lepiej zorganizowana. Na haczykach zawisły deski do krojenia, durszlak, łopatki itd. Dzięki temu w szafkach też puściej, same plusy. Mogę wieszać, co dusza zapragnie.
W ferworze porządków zabrałam się też za ścianę z naszą galerią. Wstyd się przyznać, ale Antek skończył szesnaście miesięcy, a do tej pory jeszcze nie udało mu się na niej zadebiutować. Ekhm… Już sobie wyobrażam jak teraz kręcicie znacząco głową, też na siebie cały czas tak kręciłam, na ścianę w ogóle patrzeć przestałam, ale dopiero wiosenna aura sprawiła, że w końcu postanowiłam zrobić z tym porządek. Mój syn został więc oficjalnym członkiem rodziny, do którego przyznajemy się publicznie, na ścianie zawisły kolejne piękne fotografie;) Z tą galeria to w ogóle są przeboje, ponieważ ściana jest zbudowana z karton gipsu i tam gdzie zostały wbite gwoździe, dziury się odrobinę powiększyły i te ramki wiecznie mi spadają. Poprzyczepiałam w końcu wszystko na genialne rzepy Command i jest święty spokój.
Okazuje się, że wiosenne porządki mogą sprawiać wiele radości, zwłaszcza, jeśli postanowimy też trochę pozmieniać przestrzeń. Warto to zrobić za jednym zamachem, dzięki temu nie dość, że w domu czyściutko to jeszcze jakoś tak po nowemu, inaczej. Każda zmiana jak wiadomo cieszy ogromnie. Nie potrzeba wiele, można sobie zagospodarować ścianę, sprawić, że w domu będzie funkcjonalnie, pozawieszać ramki. A jak Wam idą wiosenne porządki? Czy i u Was wiosna wzbudziła potrzebę zmian? W tych promieniach słońca, jakoś tak wyraźniej wszystko widać czyż nie?;) Dużo energii Wam życzę i lecę sobie dom dalej zmieniać, a co!
43 komentarze