Kuchnia to takie miejsce, które przyciąga, w którym spędza się mnóstwo czasu gotując, ale to też tu najczęściej zaczynają się i kończą wszystkie imprezy, wokół niej toczy się życie rodzinne. Nasz remont jest już na finiszu i w końcu mogę Wam pokazać jak dokładnie wygląda to nasze serce domu. Jak pewnie pamiętacie, trochę się nakombinowaliśmy tworząc projekt, ponieważ nasza kuchnia jest długa i niestety dość wąska. Ale na szczęście okazało się, że jest tu naprawdę sporo przestrzeni, mamy wiele blatów roboczych i mnóstwo miejsca do przechowywania rzeczy. Wygodnie się tu gotuje, jest bardzo funkcjonalna i co tu dużo mówić, polubiłam ją bardzo i za nic nie chciałabym już jej zmieniać;) Jesteście ciekawi jak dokładnie wygląda? Zapraszam na dzisiejszą odsłonę!
Marzyłam o drewnianych meblach, chciałam żeby to pomieszczenie było takie swojskie, ciepłe, zapraszało od progu. Wokół nas są same pola, sady, miała więc nawiązywać do całego tego otoczenia, być prosta, klimatyczna i taka rodzinna. Jesionowe meble połączyliśmy z ciemnymi blatami, co przełamuje całość. Nasza kuchnia łączy się z jadalnią, która następnie przechodzi w salon, więc gotując mogę sobie obserwować wszystko to, co się tu wokół dzieje. Uważam, że jedną z lepszych decyzji był ten półwysep, to fajny łącznik między kuchnią a resztą domu i w dodatku bardzo wygodnie się na nim pracuje, dzieciaki czasem przy nim jedzą, a ja najczęściej właśnie w tym miejscu przygotowuję wszelkie posiłki. W naturalny sposób odgradza kuchnię od salonu, wizualnie dzieli wyraźnie te dwa pomieszczenia. Od strony jadalni obiliśmy wyspę deskami pomalowanymi na biało, to takie nawiązanie do innych białych mebli w naszym domu. Nad nią zawisła kolejna retro lampa od Britop Lighting.
Tak jak wcześniej wspominałam, choć to pomieszczenie do największych nie należy, to wcale na brak miejsca tu nie narzekam. Dobrze mi się tu pracuje i okazuje się nagle, że taki układ jest niezwykle wygodny. Wszystko mam pod ręką, dzięki narożnym szafkom i tym wszystkim szufladom mam wiele miejsca do przechowywania garnków, misek, akcesoriów i zastawy, a te przeszklone szafki stojące na półwyspie pomieściły całą kolekcję moich kubków. Uważam, że pięknie się w tym miejscu prezentują. Uwielbiam też to, że koło zlewu jest okno z parapetem, lubię sobie przez nie wyglądać, obserwować na przykład zbliżających się do nas gości. W mojej kuchni oczywiście nie mogło zabraknąć świeżych ziół, koszy z owocami, ukochanych dzbanków i dodatków. To tworzy jej klimat, czuć, że jest taka moja.
Nad płytą indukcyjną wisi czarny okap kominowy IN600BS, który dodaje całości pazura, wybija się na tle białej ściany. Jestem z niego ogromnie zadowolona, bo świetnie spełnia swoje zadanie, a przy okazji jest naprawdę cichy. Są cztery stopnie mocy, więc korzystam z nich według potrzeb, wygodne jest również to, że można go czasowo wyłączać, ustawić jak długo jeszcze po gotowaniu ma pracować. Nad blatem zaś zamiast tradycyjnych szafek kuchennych zawisła długa, drewniana półka. Nie chciałam górnych szafek, bo obawiam się, że mogłyby zbyt mocno wizualnie obciążyć to pomieszczenie, a mi zależało na tym, żeby było takie z oddechem, żeby nie zacieśniać go dodatkowo. Przy oknie zawisł makramowy kwietnik, który samodzielnie wykonałam. Trzymam w nim zawsze jakieś aromatyczne zioła, lubię te wszystkie detale, które tworzą charakter tego miejsca.
Żeby nie było za nudno, tym razem postawiłam na same czarne sprzęty, które ładnie wybijają się na tle całego pomieszczenia. Już podczas omawiania projektu naszej przyszłej kuchni, opowiadałam Wam dokładnie, na jakie sprzęty AGD się decydujemy, a teraz w końcu przyszedł czas na intensywne testowanie ich. Całe nasze wyposażenie jest marki Amica i jestem z tego wyboru bardzo zadowolona. Przede wszystkim ogromnie pozytywnie zaskoczyła mnie zmywarka, która jest po prostu genialnie rozplanowana. W poprzednim mieszkaniu nasza zmywarka była tej samej wielkości, co ta, ale mam wrażenie, że mieściło mi się tam znacznie mniej naczyń. Tu bardzo wygodna jest możliwość szybkiej regulacji wysokości górnego kosza, który możemy dostosować za każdym razem do aktualnych potrzeb, nawet jeśli jest całkowicie załadowany i z tej funkcji rzeczywiście bardzo często korzystamy. Zaś dzięki osobnej szufladzie na sztućce, bardzo dobrze się one domywają, mieści się też ich znacznie więcej niż w naszym poprzednim sprzęcie. Genialna jest też dioda umieszczona na dole zmywarki, która sygnalizuje pracę sprzętu, wtedy zawsze wiadomo, kiedy skończyła zmywać i suszyć. Ogólnie same pozytywne wrażenia:)
Jeśli chodzi o płytę indukcyjną i piekarnik to tu również jak najbardziej wszystkie wrażenia na plus. Płyta indukcyjna szybko się nagrzewa, łatwo można ustawiać temperaturę, jaką w danej chwili potrzebujemy. Korzystam również z gotowych programów. Od początku też mocno liczyłam na funkcję, która pozwala łączyć pola grzewcze i jak najbardziej spełniła moje oczekiwania, nawet kiedy gotujemy coś w bardzo dużym naczyniu, nie ma z tym najmniejszego problemu. Po dłuższych testach jeszcze Wam dokładniej opowiem o tych naszych sprzętach, bo dostaję od Was wiele pytań o nie, ale już dziś zdecydowanie je polecam. Póki co, więcej możecie sobie o nich poczytać TUTAJ.
Nasza kuchnia to jedno z pierwszych pomieszczeń, jakie widzi się po przekroczeniu progu. Jest miejscem, w którym znajdują się elementy nawiązujące do reszty wnętrz, jest zapowiedzią tego, co można odnaleźć u nas dalej. Lubię to, że jest jasna, przytulna, z wielką przyjemnością mi się w niej gotuję i choć na etapie projektów narzekałam na nią trochę, to dziś wcale nie zmieniałabym jej na żadną inna. A Wy, co sądzicie? Jak Wam się podoba? Jestem przekonana, że powstanie w niej wiele fajnych przepisów, którymi będą mogła się z Wami wkrótce podzielić:) Wszystkiego dobrego Kochani, ściskam jak zwykle ciepło i do napisania!
Na zdjęciach:
- Meble kuchenne Ikea
- Piekarnik do zabudowy EB511BA+ IN PYROLIZA
- Płyta indukcyjna PI6544STK
- Zmywarka do zabudowy ZIM609TBE IN
- Okap kominowy IN600BS
- Lampa BRITOP Lighting
- Drewniane deski kuchenne na półce Śmietankowy dom
65 komentarzy