Mówi się, że kuchnia to serce domu. I rzeczywiście przy tych garnkach toczy się to życie rodzinne, każda impreza najczęściej też do tego pomieszczenia się przenosi, to tu powstają pyszne smaki, zapachy. Choć w naszym przypadku to serce domu łączy się z jadalnią i trochę z salonem. Nie lubię zamkniętych pomieszczeń, wolę czuć wokół przestrzeń, a z drugiej strony bardzo odpowiada mi to, że siedząc na kanapie nie będę widzieć piętrzących się naczyń w zlewie;) Zresztą zaraz będziecie się mogli sami przekonać, jak to u nas będzie wyglądać. Dziś chciałabym Wam trochę poopowiadać o naszej przyszłej kuchni, pokazać projekt. To co, zaczynamy?
Jak pewnie pamiętacie z poprzednich wpisów, z kuchnią miałam największy problem. Nasz dom to bliźniak, jest więc długi, ale dość wąski. Przez garaż kuchnia ma kształt prostokąta. Zastanawialiśmy się czy jej nie przenieść w inne miejsce, rozważaliśmy różne opcje, ale z drugiej strony nie chciałam też zmniejszać salonu, bo jednak to tu spędzamy najwięcej czasu. Po różnych Waszych sugestiach zdecydowaliśmy się zostawić ją tak jak jest, ale zamieścić w niej półwysep, dzięki temu, choć wąska, to będzie w niej wiele blatu roboczego, na czym bardzo mi zależało i będzie jeszcze bardziej naturalnie łączyć się z jadalnią.
Projekt nowy dom – nasza przyszła kuchnia.
Układ
Poniżej możecie zobaczyć układ naszej przyszłej kuchni. Oczywiście jest to na razie bardzo robocze, ta przerwa w rogu będzie zasłonięta dosztukowanym blatem i listwą maskującą. Kuchnia mimo tego, że jest wąska, wcale do najmniejszych nie należy. Obecna, którą teraz mamy, jest naprawdę spora, a tu okazuje się, że będziemy mieli jeszcze więcej szafek. Uważam, że wiele zyskuje dzięki dodaniu półwyspu i w tym miejscu muszę Wam ogromnie podziękować, bo szczerze mówiąc zaczęłam go dopiero rozważać po Waszych komentarzach i mailach.
Wiem, że nie mamy zachowanego prawidłowego trójkąta roboczego, no niestety nie było tu na to opcji, ale z drugiej strony wielu moich znajomych ma podobnie i w niczym im to nie przeszkadza. Zawsze też marzyłam o tym, aby zlew mieć pod dużym oknem, u nas jest też o tyle wygodniej, że mimo kranu, będzie się ono mogło nadal swobodnie otwierać. Będę mogła przez nie zerkać na front domu i obserwować zmierzających w naszą stronę gości.
Założenia
Moim głównym założeniem było to, żeby kuchnia była z charakterem, przytulna, trochę w takim swojskim klimacie, z naturalnego drewna, z ziołami na parapecie i pięknymi półkami zamiast zamkniętych szafek. Pewnie wiele osób zdziwię, ale tym razem nie będzie ona biała;) Znudziła mi się trochę w tym kolorze, opatrzyła, zresztą teraz w co drugim domu taka jest, więc chciałam zrobić ją trochę na przekór. Zakochałam się w jasnej, jesionowej, z widocznymi przebarwieniami drewna, którą znalazłam w znanym, szwedzkim sklepie i ku własnemu zaskoczeniu postanowiłam, że będzie właśnie ta i żadna inna.
Kuchnia ma być przytulna, wygodna z tym półwyspem tuż przy lodówce, moją kolorową ceramiką poukładaną na półkach i dwoma przeszklonymi szafkami ustawionymi na sobie. Cieszę się z tego dużego okna, podoba mi się jak to pomieszczenie naturalnie łączy się z jadalnią i mimo, że jest otwarte na salon, sprawia wrażenie odgrodzonego. Czyli takie połączenie aneksu z osobnym pomieszczeniem. Łatwo będzie szykować posiłki i zanosić je na stół, kiedy przyjdą goście nie będę musiała się samotnie w niej zamykać, a z drugiej strony tak jak już wcześniej wspominałam, siedząc na kanapie nie będzie widać panującego w niej rozgardiaszu, na czym bardzo mi zależało.
Sprzęty i kolorystyka
Jak już więc wiecie, kuchnia będzie drewniana, z szarymi blatami imitującymi beton. Nad nimi położymy białe kafle cegiełki z szarą fugą, a ściany nad nimi pomalujemy na ciemną, szmaragdową zieleń, ten sam odcień, co jako akcent pojawi się w łazience. Zakochałam się się w tym kolorze, chcę też żeby nasze wnętrza były spójne, przenikały się wzajemnie, tworzyły całość. Wydaje mi się, że taka kropla koloru doda pazura, pięknie będzie komponować się z drewnem. Nad kaflami będą też na całej długości drewniane półki zamiast wiszących szafek (czego nie widać na projekcie). Wyspa od strony jadalni będzie biała, z niewielkimi półeczkami na książki kucharskie i jakieś drobiazgi.
Jeśli chodzi o sprzęty to postawiłam tym razem na czarne. Jednym z naszych Partnerów została marka Amica, z czego ogromnie się cieszę i to właśnie urządzenia tej Frmy będą królować w naszej przyszłej kuchni.
Większość sprzętów mamy z kolekcji AMICA IN. Bardzo podoba mi się ich prosty dizajn. Są eleganckie, nieprzesadzone i niezwykle funkcjonalne.
Piekarnik do zabudowy EB511BA+ IN PYROLIZA, to mój faworyt:) Pięknie wygląda, ale ma też masę bardzo przydatnych funkcji. Tym razem będziemy mieli go na dole, więc przy małych dzieciach cieszę się bardzo z tzw. zimnego frontu. Temperatura szyby nie przekracza 35°C dzięki specjalnie zaprojektowanym kanałom wentylacyjnym, co zapewni bezpieczeństwo moim maluchom, a i ja się nie poparzę obserwując jak danie się piecze. Kolejny mój osobisty hit to funkcja Self-cleaning: czyszczenie pyrolityczne – wystarczy tylko ustawić odpowiedni program na wyświetlaczu. Do czyszczenia niewymagane jest używanie detergentów, ponieważ pod wpływem wysokiej temperatury brud oraz tłuszcz zostaje wypalony. Nie trzeba go ręcznie czyścić, a muszę Wam się przyznać, że nie cierpię tego robić, więc będzie to prawdziwy luksus. Piekarnik ma też funkcję równomiernego pieczenia, więc istnieje szansa, że mniej zakalców będzie królować na naszym stole. Zresztą do wyboru jest dziesięć różnych programów, między innymi funkcja super grilla, szybkiego nagrzewu czy rozmrażania. Jednym słowem – spodziewajcie się wielu nowych przepisów na blogu!:)
Płyta indukcyjna PI6544STK – jednym z powodów, dla których zdecydowaliśmy się na nią to funkcja FlexiSpace. W mojej obecnej płycie nie cierpiałam tego, że muszę idealnie trafić w te „kółeczka”, bo inaczej nie chciała grzać. Tu w końcu nie będzie z tym problemu. Pola grzewcze są duże i kwadratowe, dzięki czemu wykorzysta się maksymalnie powierzchnię płyty i ileż mniej przekleństw będzie w tej kuchni padać, a nie jak do tej pory, kiedy po raz setny płyta odmawiała mi współpracy. Płyta sama rozpoznaje wielkość patelni czy garnka i dostosowuje do niego odpowiedni obszar grzania. Jest funkcja Bridge, która pozwala łączyć pola grzewcze, więc nawet ugotowanie czegoś w wielkiej brytfance nie będzie stanowić problemu. Płyta szybko się nagrzewa, są też gotowe programy – 3 temperatury, na przykład idealna do topienia masła, bądź ugotowania ryżu. No i tu również pomyślano o zabezpieczeniach przed dziećmi – jest blokada sterowania jak i włączania samej płyty.
Zmywarka do zabudowy ZIM609TBE IN – podoba mi się między innymi ze względu na osobną szufladę na sztućce, dzięki czemu będzie dużo łatwiej je wkładać. Dodatkowo bardzo fajna wydaje mi się możliwość regulacji górnego kosza nawet przy jego pełnym załadunku. Dzięki temu można dowolnie zagospodarować przestrzeń zmywarki i umieścić w niej nawet bardzo duże naczynia i garnki. W tym modelu zmywarki są też trzy niezależne poziomy natrysku. Naczynia są myte z każdej strony, woda dochodzi do wszystkich zakamarków. Można też sobie z wyprzedzeniem zaplanować, kiedy zmywarka ma się włączyć i to nawet do dwudziestu czterech godzin później. Jest też program auto, który sam dostosowuje w zależności od stopnia zabrudzenia naczyń, odpowiednią temperaturę. Podsumowując, jak to moja Babcia mówi – teraz to my mamy naprawdę wygodne czasy:)
Okap kominowy IN600BS – można go czasowo wyłączać, ustawić jak długo jeszcze po gotowaniu ma pracować. Znów urzekł mnie tu jego prosty design, w tym czarnym kolorze będzie ładnie się prezentował obok starych, drewnianych półek. Z uwagi na to, że nasza kuchnia jest połączona z salonem, fajne jest to, że ten okap emituje niski poziom hałasu, nie będzie więc w niczym przeszkadzać. Są cztery stopnie mocy, ma też wbudowane sterowanie sensorowe, panele przyciskowe są umieszczone pod szklaną powłoką. Okap ten jest bardzo wydajny, więc zbędne zapachy nie powinny roznosić się po całym domu.
Wszystkie te sprzęty cechuje wysoka klasa energooszczędności i jestem przekonana, że będą nam naprawdę dobrze służyć. Zresztą, kiedy już w końcu będę miała przyjemność je poużywać to na pewno wszystkie Wam je porządnie zrecenzuje, bo w końcu grunt to przekonać się na własnej skórze jak one działają.
Pewnie gdybym samodzielnie budowała dom, chciałabym, aby kuchnia była wielka, kwadratowa z olbrzymią wyspą po środku. No, ale nie można mieć wszystkiego. Mimo to, wydaje mi się, że w tej będzie nam się naprawdę dobrze gotowało, mam nadzieję, że będzie taka przytulna, rodzinna, taka nasza. Już sobie wyobrażam zapach ziół na parapecie, grające radio, świeży chleb na stole, dzieciaki rysujące przy półwyspie. Zaraz przy kuchni jest też wielkie panoramiczne okno do ziemi, będzie więc tam bardzo słonecznie.
Już coraz bliżej, już powoli emocje zaczynają sięgać zenitu. Jeszcze chwila i będę mogła te wszystkie plany wcielić w życie, pewnie coś tam jeszcze na bieżąco modyfikować, dodać od siebie. Cieszę się bardzo, zresztą powtarzam to w co drugim poście, ale naprawdę piękny czas teraz mamy. Co sądzicie o naszej przyszłej kuchni? Jak Wam się podoba? Jeszcze raz ogromnie dziękuję Wam za pomoc, jesteście niezastąpieni!
25 komentarzy