Całe życie mieszkam nad morzem. Ten słony zapach, szum fal to dla mnie synonim domu. Czerpiemy z tych plaż na wyciągniecie ręki, z tych widoków dostępnych dla nas o każdej porze roku. Wystarczy wsiąść w samochód i po piętnastu minutach jestem w moich ukochanych miejscach, otaczam się krajobrazem niczym z pocztówek. Ale dziś tak naprawdę nie do końca o tym chciałam Wam napisać, a o pewnych żywieniowych zwyczajach i naszych ulubionych przepisach niesionych wprost znad morza. Zapraszam.
Cieszę tym naszym morskim powietrzem. Mamy rodzinę w Krakowie i doskonale wiem jak to jest, kiedy strach na dwór wychodzić, bo smog atakuje. U nas na szczęście można jeszcze odetchnąć pełną piersią, nawdychać się jodu. Staramy się z tego korzystać jak najwięcej. Ale samo powietrze to nie wszystko, najważniejsza jest też dieta. To nie jest tak, że zawsze jemy wszystko, co najzdrowsze, że nie popełniamy jakiś kulinarnych grzeszków. I w naszym domu za dużo słodkiego, czasami obiady jakieś naprędce robione, jednak od dłuższego czasu w miarę możliwości, staramy się przykładać wagę do tego, co znajduje się na naszych talerzach. Zdecydowanie nasze maluchy są, co do tego najlepszą motywacją. Mamy więc w miarę zbilansowaną dietę, dbam o odpowiednią ilość witamin, zdrowych kwasów, dobrych składników. Z uwagi na nasze miejsce zamieszkania ryby też towarzyszą nam od zawsze. Niestety nawet w Gdańsku nie jest wcale łatwo dostać je z pewnego źródła, dobrej jakości, a tylko takie staram się serwować naszym dzieciom. Przerażają mnie te wszystkie doniesienia o tych sztucznych hodowlach, o zawartościach antybiotyków itd. Kiedyś idąc do knajpki nad morzem można było mieć w miarę pewność, że zaserwują nam same dobro, dziś już niestety tak nie jest. Jednak zdecydowanie nie powinno się z nich rezygnować, w końcu to w nich mamy największą zawartość omega-3, jedynie ważne, aby kupować je z naprawdę pewnego źródła. W ogóle dużo się teraz mówi o potrzebie wcześniej wspomnianych kwasów, ale czy tak naprawdę wiecie, co one dokładnie nam dają?
Kwasy omega-3 usprawniają pracę naszego organizmu. Wpływają na mózg, serce, zmniejszają ryzyko miażdżycy, a także chronią przed zapaleniem stawów. Potrzebujemy ich także do tego, aby mieć zdrowe kości. Wspomagają naturalną odporność organizmu i przeciwdziałają alergiom. Zdecydowanie warto, aby ryby na stałe zagościły w dziecięcym menu – omega-3 wpływa na ich koncentrację i zdolności poznawcze, są sprawniejsze ruchowo. Działają także dobrze na cerę, włosy, paznokcie, chronią wzrok, a starszym ludziom pomagają obniżyć cholesterol. Przy regularnym spożyciu obniżają ryzyko zawału. Krótko mówiąc – korzyści są niezliczone i aż ciężko je wszystkie wymienić. Dlatego też ryby powinny być na stałe wpisane w nasze menu, powinniśmy je jeść, co najmniej raz w tygodniu.
W naszym domu głównie jada się łososia. Jest najbardziej delikatny, nasze dzieci innej ryby nie tkną, zresztą ja osobiście też najmocniej go lubię. Przygotowujemy z nim najróżniejsze wariacje, w końcu przecież to nie jest tak, że ryba jest tylko dobra na obiad. Śmiało możemy ją również zaserwować na śniadanie czy kolację, albo na przykład z wędzonym łososiem przygotować sobie pyszny lunchbox do pracy. Możliwości jest ogrom, świetnie nadaje się na chleb, do sałatki czy nawet i pizzy.
Tak jak wcześniej wspominałam, warto rybę kupować ze sprawdzonych miejsc. Jeśli chodzi o łososia to z czystym sumieniem mogę Wam polecić firmę Marine Harvest. Jest naprawdę pyszny, świeży, jeden z lepszych, jaki jadłam. Co najważniejsze, jest bez antybiotyków, bez konserwantów i jest naturalnie wędzony. Firma oferuje świeże filety, łososia wędzonego na ciepło i zimno, są też w gotowej marynacie czy specjalnie przygotowane pod sushi. Jest delikatny, pyszny i przede wszystkim zdrowy. To właśnie on dziś będzie królować w naszych przepisach. Poniżej propozycje dwóch dań z łososiem w roli głównej, jedna idealna na obiad, a druga na pożywne śniadanie.
Łosoś z gnocchi w pesto szpinakowym
Pyszny, rozpływający się w ustach łosoś w towarzystwie gnocchi z pesto szpinakowym, posypany roszponką i mozzarella. Naprawdę niebo w gębie! Idealny na rodzinny obiad, zasmakuje zarówno dzieciom jak i dorosłym.
Składniki na 2-3 porcje:
- 500 g świeżego filetu z łososia
- 2-3 garści świeżego szpinaku
- Łyżka orzechów włoskich
- 1/3 szklanki oliwy
- 1/3 szklanki tartego sera grana padano
- Sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi
- Roszponka i mozzarella w kulce
Składniki na gnocchi (6 porcji):
- 1 kg ziemniaków
- 100 g mąki
- jajko
- sól
Wykonanie:
Zaczynamy od zrobienia gnocchi. Ugotuj ziemniaki w osolonej wodzie do miękkości. Rozgnieć za pomocą praski lub tłuczka do ziemniaków i pozostaw do przestudzenia (muszą być zimne). Następnie na stolnicy rozłóż ziemniaki, dodaj jajko i mąkę. Zgarniając składniki należy je szybko połączyć ze sobą. Jeżeli ciasto będzie zbyt lejące dodaj więcej mąki. Następnie odcinaj kawałek ciasta i na podsypanej mąką stolnicy wykonaj wałeczki. Pokrój w poprzek na kawałki wielkości opuszka palca. Zrób małe wgłębienie za pomocą widelca. Powtórzyć z resztą ciasta.
Gotować partiami w dużej ilości osolonej wody, a gdy wypłyną na powierzchnię od razu wyławiać.
Następnie robimy pesto szpinakowe. Do blendera włóż szpinak, orzechy, tarty ser oraz oliwę. Dodaj sól, pieprz i zmiksuj całość. Na rozgrzaną patelnię przełożyć potrzebną ilość gnocchi i smażyć przez chwilę na oliwie, aż kluski się zarumienią. Dodać pesto i smażyć ok. 2-3 minuty.
Łososia pokrój na mniejsze porcje, przypraw solą, pieprzem, czosnkiem niedźwiedzim i skrop oliwą. Przełóż na rozgrzaną patelnię grillową i grilluj przez ok. 3-4 minuty z każdej strony.
Łososia przełożyć na talerz, dodać gnocchi w pesto, posypać tartą mozzarellą i roszponką.
Szakszuka z wędzonym łososiem na pożywne śniadanie
Śniadanie to podobno najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Warto, aby było to coś zdrowego, pożywnego, coś co doda nam energii i dobrego humoru. Pewnie w tygodniu nie zawsze jest czas, aby to przygotować, ale już w weekend można jak najbardziej. Zresztą zrobienie tego jest naprawdę szybkie, nie powinno Wam zająć dłużej niż kwadrans.
Składniki:
- 2 świeże pomidory
- 2 jajka
- 1 ząbek czosnku
- 1 wędzony filet z łososia (120 g)
- garść szpinaku
- sól, pieprz, oregano
- pół łyżki masła
Wykonanie:
Pomidory umyć, wyciąć szypułki i pokroić na dużą kostkę. Masło wraz z pokrojonym ząbkiem czosnku rozgrzać na patelni. Dodać pokrojonego wędzonego łososia i smażyć przez 1 minutę. Dodać pomidory, przyprawy i zamieszać lekko. Smażyć bez mieszania przez 3-4 minuty na dużym ogniu. Dodać jajka i przykryć patelnię. Smażyć na mniejszym ogniu przez 3 minuty. Posypać listkami szpinaku.
A jak to u Was wygląda, jadacie regularnie ryby? Naprawdę warto, korzyści z zawartego w nich omega-3 są niezwykle cenne. Zachęcam do kupowania łososia z wiarygodnych źródeł, gdzie macie pewność jakości, zdrowia i dobrego smaku. Mam nadzieję, że nasze dzisiejsze przepisy Wam zasmakują, uściski wielkie!
* Wpis powstał przy współpracy z firmą Marine Harvest
16 komentarzy