Teoretycznie nasze mieszkanie nie jest z gumy, a stan permanentnego urządzania się, musi się kiedyś podobno zakończyć, jednak za każdym razem, kiedy przygotowuję ten cykl okazuje się, że wcale niekoniecznie;) Większość moich znajomych, kiedy kończy się u nich remont oddycha z ulgą, ja zaś mam tak, że już marzy mi się następny. Mogłabym posiadać, co najmniej trzy mieszkania, albo olbrzymi dom, który musiałabym wiecznie wykańczać, wtedy to byłaby pełnia szczęścia. Choć nie jestem do końca pewna, jaki miałoby to wpływ na zdrowie psychiczne mojej drugiej połowy;) Uwielbiam wszelkie zmiany, małe i duże metamorfozy, wymyślanie kolejnych nowinek do tego naszego domu. Wiecznie coś przestawiam, dekoruję, wymyślam, no oszaleć można. Ale pewnie przez te trzy lata istnienia bloga zdążyliście już to zauważyć;)
W naszym mieszkaniu wyżywam się artystycznie, spełniam się w tym przestawianiu, wymyślaniu i umówmy się, w pewnego rodzaju zagracaniu;) Co więc nowego przez te trzy miesiące się u nas zadziało? Co doszło, co znów nawymyślałam? No troszkę się nazbierało;) Szczegóły w dzisiejszym wpisie.
Trzy miesiące z wnętrzarskiego życia naszego domu.
Pokój dzieci
Ściana ombre
Najwięcej tym razem działo się u dzieciaków, ale, że było to ze wszystkich pomieszczeń najdłużej nieodmieniane wnętrze, no to cóż się dziwić. Marzyła mi się tam choćby i jakaś mała metamorfoza. Postanowiliśmy odmienić więc jedną ze ścian, zwłaszcza, że od samego początku czegoś mi na niej brakowało i cały czas wahałam się, na co się zdecydować. W końcu postawiliśmy na osobiste morze, czyli po prostu ścianę z efektem ombre. Pracy było sporo, ale finał ogromnie pozytywnie mnie zaskoczył. Pokój nabrał charakteru, radości, teraz wygląda dokładnie tak jak sobie wymarzyłam. Lubię te ich kolorowe detale, te wszystkie meble nie od kompletu, tą całą paletę barw.
Tak było:
Tak jest:
Domek dla myszek i garść nowości
Oprócz tego u dzieci stanął domek dla myszek, który cieszy mnie chyba tak samo mocno jak ich, zresztą od Was też dostałam masę pozytywnych co do niego komentarzy;) W domku zamieszkali uroczy mieszkańcy, a mój Mąż sam zbudował dla nich mebelki. Oprócz tego przybyło do naszej dziecięcej krainy cudowne krzesełko, w którym nadal jestem zakochana. Znów też udało mi się powiększyć ich biblioteczne zasoby. Ale jeszcze jedną małą zmianę mam w zanadrzu, muszę tylko kupić ramki i wtedy Wam pokażę kolejne cuda, jakie tu zawitały;)
Metamorfoza tarasu i ogródka
Drugą sporą zmianą była metamorfoza tarasu i ogródka. Największą metamorfozę przeszedł drewniany płot, który postanowiliśmy pomalować na biało. Dzięki temu przestrzeń nam się optycznie powiększyła, zrobiło się tak jasno, wchodzi mi to wszystko do domu i cieszy oczy. Bardzo się bałam jak to ostatecznie będzie wyglądać, a teraz za nic w świecie nie zmieniłabym decyzji, muszę nieskromnie powiedzieć, że jestem efektem zachwycona;) Oprócz tego jak zwykle nasadziłam tych wszystkich roślin jak wariatka, kwiaty pysznią się w donicach, zioła pachną obłędnie, codziennie coś innego mi rozkwita, co jest zawsze witane przez nas z wielką radością. Uwielbiam ten mój osobisty busz, tą naszą własną oazę zieleni.
Zmiany w sypialni
Sypialnię pokazywałam Wam niedawno, jak zwykle przeprowadzam w niej szybkie metamorfozy. Prezentowałam Wam dwie opcje, ostatecznie postawiłam na tą w stylu bali, i dokładnie tak u nas teraz to wygląda. Ta energetyczna pościel niezwykle mi się podoba, do tego cudne lampiony, poduszki sprawiły, że to wnętrze nabrało całkowicie nowego charakteru. Choć właściwie w ciągu tych ostatnich trzech miesięcy już kilka razy zmieniało swoje oblicze, więc całkiem możliwe, że za tydzień znów będzie tu inaczej;)
Wersja numer 1
Wersja numer 2
Wersja nr 3 (aktualna;))
Dodatki większe i mniejsze w salonie oraz kuchni
Jeśli chodzi o ten kwartał to nowości w postaci wszelakich dodatków zawitała u nas cała masa. Moja Mama się śmieje, że niedługo hurtownię powinnam z tym wszystkim otworzyć;) I czy ja czasem nie pisałam ostatnio o tym, że staram się ograniczać?;) Cóż, przez ostatnie trzy miesiące muszę uczciwie przyznać, że coś słabo mi to szło;) Przede wszystkim zakochałam się we wszelkich niebieskościach, to one rządziły na naszym stole, a nasz słój na lemoniadę nadal wśród dzieci robi furorę. Doszły też jakieś nowe plakaty, kosze, tekstylia i kuchenne akcesoria. No zbieranina jak zawsze, może kiedyś to przejdzie, albo ewentualnie będę musiała przebić się do sąsiadów, żeby mieć gdzie to wszystko składować;)
Niby niedomowe, ale…
No i już ostatnia rzecz, czyli mój idealny, ukochany rower. Niby średnio można to zaliczyć do wnętrzarskich zmian, ale z drugiej strony czyż się nie wpasował do nas idealnie?;) Na co dzień jednakże nie trzymam go na środku salonu, lecz w bardziej przystosowanym do tego pomieszczeniu, które również niewątpliwie zdobi;)
Oprócz tego jak zawsze zawaliłam dom książkami, comiesięczne dostawy znacznie nam ten zbiór powiększają. W tym względzie również nie potrafię się ograniczać;)
I to by było na tyle, a już kolejne wyzwania przed nami. Tym razem nie będziemy za bardzo szaleć z pomieszczeniami, choć kto wie?;) Za to na pewno pojawi się coś nowego, sporego na zewnątrz. Ale póki co pozwolę sobie na szczyptę tajemniczości…;) A jak tam w Waszych domach? Co nowego, ciekawego u Was się ostatnio działo? Pochwalcie się koniecznie, uwielbiam również dostawać od Was na maila zdjęcia Waszych różnych realizacji, naprawdę jesteście niesamowici! Uściski wielkie!
Poprzednie części cyklu
20 komentarzy