Lubię ten pokój moich dzieciaków. Jest kolorowy, pełen ich skarbów, najróżniejszych zabawek i ciekawych szczegółów. Od początku jednak brakowało mi w nim jakiegoś mocnego akcentu. Chcieliśmy coś zrobić ze ścianą nad białą boazerią, tak aby nieco ją urozmaicić, dodać charakteru. Pomysłów było wiele. Zastanawiałam się nad jakąś fajną tapetą bądź ściennymi naklejkami, kombinowałam z tym, aby obwiesić ją kolorowymi grafikami, aż ostatecznie zdecydowaliśmy się na pomalowanie jej farbami i stworzenie efektu ombre. Było z tym trochę zabawy, ale finał ogromnie mi się podoba. Dziś pokażę Wam krok po kroku jak sobie taką ścianę stworzyć. Zapraszam na odsłonę dziecięcego pokoju!
Kiedy skończyliśmy malować, Majeczka stanęła, popatrzyła i powiedziała „Tatusiu dziękuję, namalowałeś mi na ścianie morze!” – tak naprawdę dopiero w tym momencie to dostrzegłam, że rzeczywiście przypomina to morskie fale, mieniące się różnymi odcieniami w pełnym słońcu. Chcieliśmy uzyskać efekt ombre, a zyskaliśmy kawałek prywatnej plaży, własne morze na wyciągniecie ręki.
Sposób na ścianę w stylu ombre
Za chwilę pokażę Wam krok po kroku jak uzyskaliśmy taki efekt. Nie obyło się bez błędów, które mam nadzieję, że dzięki naszej instrukcji uda Wam się pominąć. Ścianę malowaliśmy produktami Francesco Guardi Collezione. Zdecydowaliśmy się na farby o efekcie aksamitu. Wybraliśmy trzy odcienie: perłowy, turkusowy-niebieski i turkusowy-zielony. Chciałam, żeby te kolory przenikały się wzajemnie, aby jeden wychodził z drugiego. Jeśli chodzi o same farby, to są niesamowite! Gdyby nie one w życiu nie udałoby nam się uzyskać takiego efektu! Malowanie nimi to była genialna zabawa, w zależności jak je położymy, możemy uzyskać różnorodne efekty wykończenia. My nakładaliśmy je pędzlem oraz gąbką. One przepięknie odbijają światło, delikatnie się mienią, w zależności jak padają promienie słońca, zawsze ściana wygląda ciut inaczej, co zresztą widać również na zdjęciach. Maluje się nimi bardzo prosto, nie trzeba być dokładnym, precyzyjnym, tu wszystko zależy od naszej fantazji, a ostateczny efekt i tak wyjdzie super.
Na początek jednak warto użyć farb podkładowych pod kolor. Z czystym sercem je polecam, bo mają świetne krycie, wystarczy tak naprawdę jedna warstwa i już mamy na ścianie nieprzebijający kolor. Po dwóch-trzech godzinach możemy nakładać nasze finalne produkty, to jest farby o efekcie aksamitu.
Ale tu jeszcze słowo o podkładzie. Czyli jak zacząć malować ścianę w stylu ombre? Cóż, na wstępie zrobiliśmy jeden wielki błąd. Mianowicie z przyzwyczajenia zaczęliśmy malować od linijki. Podzieliliśmy ścianę taśmą malarską na trzy równe pasy, zaczynając od najjaśniejszej, czyli podkładu pod farbę perłową, następnie podkład pod kolor turkusowo-zielony i na dole turkusowy-niebieski. Tak jak pisałam wcześniej, farba podkładowa idealnie kryje, zaś farby o efekcie aksamitu mają służyć jako wykończenie, nadanie charakteru, efektu, ale nie są już tak mocno kryjące. Mając więc wszystko od linijki ciężko było nam później uzyskać efekt przenikania się koloru, rozmycia. Po pierwsze więc, malując trzy pasy, ważne jest, aby nie były równe, aby już na tym etapie zaczęły się kolory mieszać, przenikać.
Postanowiliśmy to poprawić. Pierwszy efekt ombre zrobiliśmy samymi farbami podkładowymi. Najważniejsze to zacząć od najjaśniejszego koloru i schodzić w dół. Łatwiej jest coś przyciemnić niż rozjaśnić.
Odczekaliśmy dwie godziny i zaczęliśmy nakładać finalne farby. Maja one do siebie to, że pięknie się razem komponują, mieszają, myślę, że dużo łatwiej nimi uzyskać taki efekt niż tradycyjnymi produktami. Są na tyle delikatne, że można nimi się bawić, mieszać, nakładać po kilka warstw, idealnie się przenikają. Nie chcieliśmy, żeby wszystko było takie sztywne, dlatego miejscami rozjaśnialiśmy kolory tak aby naturalnie się przenikały. Gdzieniegdzie nakładaliśmy na turkusowe odcienie perłę, co sprawiło, że te wszystkie odcienie pięknie się razem mienią, przenikają, nie ma granic, właściwie nie wiadomo, gdzie kończy się jeden kolor a zaczyna kolejny. Te farby są idealne do tego, aby mieszać różne odcienie, czym więcej kolorów użyjemy, tym efekt będzie ciekawszy. Choć pewnie takie delikatne ombre bylibyśmy w stanie śmiało zrobić nawet i jednym kolorem.
Farby nakładaliśmy pędzlem, przeciągając go w rożne strony, tworząc smugi, gdzieniegdzie też rozprowadzaliśmy farbę gąbką, dzięki temu uzyskaliśmy efekt takiego rozciągnięcia, przenikania się barw.
Zabawa była świetna, można się poczuć jak prawdziwy artysta. Jesteście ciekawi ostatecznego efektu?:)
Tak było wcześniej:
A tak jest teraz. TADAM!!
I jak Wam się podoba?:)
Pokój zyskał charakteru, kolory są na tyle delikatne, że nie przytłaczają, ale ożywiają to wnętrze, ta ściana sprawia, że całość wydaje się ciekawsza, przykuwa wzrok. Chcę teraz na niej zawiesić więcej kolorowych plakatów, ciekawych grafik, ale tak naprawdę i bez niczego prezentuje się idealnie. Zapraszam na wycieczkę po czterech kątach Mai i Antosia:
Sądzę, że taka ściana świetnie wpasowałaby się również w sypialni, biurze czy w salonie. To super patent na szybkie odmienienie wnętrza, na dodanie mu pazura, oryginalności. Ogromnie podoba mi się ten efekt aksamitu, to jak pięknie ściana odbija światło, jak delikatnie się mieni, zmienia wraz z porą dnia, dokładnie tak samo, jak prawdziwe morze. Jedna ściana a ileż radości!:)
Ciekawa jestem co Wy sądzicie o tej metamorfozie? Jak Wam się podoba pokój naszych dzieci? Ja co chwilę sobie tam zaglądam, no napatrzeć się nie mogę:) Czy Wy również spróbujecie swoich sił, czy marzy Wam się taka ściana w stylu ombre?:) To naprawdę prostsze do wykonania niż mogłoby się wydawać! Uściski Kochani!
*Wpis powstał przy współpracy z firmą Francesco Guardi Collezione. Koniecznie zajrzyjcie do ich sklepu, znajdziecie tam naprawdę bogaty asortyment, polecam!:)
36 komentarzy