Pamiętam jak pierwszy raz na mnie spojrzał… Taki maleńki, oczka się rozjeżdżały, a On całą siłą woli próbował na mnie zerkać, momentalnie rozpoznał mój głos… Śmieszny był taki, różowiutki, pomarszczony, taki krasnoludek. Mój mąż trzymał Go z dumą w ramionach i ten wzrok… Najbardziej zakochany jak się da. Przy drugim dziecku jest prościej. Człowiek już się tak nie denerwuje, nie boi, można łatwiej skupić się na każdej chwili i ją kontemplować.
Nie wiedziałam jak to będzie. Mój dom rodzinny jest taki typowo babski; trzy kobiety i mój Tato. Pamiętam długie godziny, kiedy bawiłyśmy się z siostrą lalkami, dzieliłyśmy po równo ubrankami, mebelkami, czasem tylko pokłóciłyśmy się o różową kanapę. I ten dziewczyński świat taki bezpieczny, tak dobrze znany. Kiedy lekarz zapytał podczas USG czy chcemy znać płeć, odpowiedziałam z niezwykłą pewnością siebie, że jasne, ale ja już wiem, że to dziewczynka. Lekarz tylko uśmiechnął się pod nosem, ze jedyne, co On tu widzi to stuprocentowego chłopaka.
I ten stu procentowy chłopczyk to najlepsze, co mogło nam się przydarzyć. Codziennie za Niego dziękuję. Obserwuję zakochaną Majkę w swoim maleńkim braciszku i Jego zapatrzonego w Nią bez granic. Uwielbiam Jego maleńkie rączki wczepiające się we mnie z całej siły, Jego główkę, którą nastawia, aby Go głaskać, tą Jego niespożytą energię… Włazi na stół, przysuwa sam sobie krzesło by wszystkie magnesy z lodówki odczepić, na ulicy ogląda się za każdym autem. Szczerbaty jest taki, pocieszny, pełen dziecięcej ufności i radości.
Mój maleńki chłopczyk, rozrabiaka, jakich mało. Za dwa dni skończy rok. Ten pierwszy rok jest cały przesiąknięty magią, każda chwila jest szczególna i wyjątkowa. To czas, kiedy odkrywamy tego maleńkiego człowieka, kiedy uczymy się Go rozumieć. Codziennie miłość tylko wzrasta i wzrasta, choć przecież od pierwszej z chwil już wiemy, że bez Niego żyć byśmy nie potrafili. Nie ma chyba większych uczuć i emocji niż miłość do dziecka. To takie całkowicie bezwarunkowe, takie totalne zapatrzenie, to burza hormonów. Tęsknota za tym małym ciałkiem nawet kiedy zasypia, choć przecież chwilę temu błagaliśmy żeby już w końcu odpoczął. Uwielbiam te skrajności w nas młodych matkach. Z jednej strony padamy z wykończenia, ręce bolą od noszenia, a wystarczy, że taki maleńki człowieczek zaśnie i po chwili ogarnięcia się, już zaglądamy do niego, roztkliwiamy, ba! Oglądamy zdjęcia, ze zobacz wczoraj to 53 cm, a dziś to już chyba z 54 cm ma…
Pierwszy rok to nowa codzienność. To masa wspomnień, codzienny krok milowy. To wieczne czekanie. Na pierwszy uśmiech, na raczkowanie, na słowo mama, na zjedzenie łyżeczki zupki. To ciągle wszystko po raz pierwszy, nawet, jeśli to już nasz druga czy trzecia historia. Zawsze przeżywamy na nowo.
Pojutrze minie rok. Mój maleńki chłopczyk przestanie być niemowlakiem. Z jeszcze większą ciekawością będzie odkrywać świat, będzie robił wielkie męskie sprawy. I będzie tak jak wczoraj i przedwczoraj, i od samego początku moim cudem, najważniejszym chłopczykiem na świecie, najbardziej wyjątkowym.
Oby był szczęśliwy. Tylko tego Mu życzę, żeby każdego dnia ten cudowny, beztroski uśmiech Mu towarzyszył, a ja będę. Na straży bezpieczeństwa i beztroskiego dzieciństwa. Kołderka okryję, razem autami się pobawię, potańczymy do utraty tchu. Pocałuję skaleczone kolano, pogłaszczę po główce i poszepczę, jaki jest wspaniały. To cudowny przywilej bycia Mamą.
Sto lat wyjątkowy chłopczyku!
25 komentarzy
Sto lat Dla cudnego chłopczyka !!!! :)
zdrówka Antosiu
Ana
Udanego świętowania i wspaniałej zabawy <:o)
uścisków moc