Ostatnio przez przypadek trafiłam na jakieś forum internetowe gdzie wszyscy jak jeden mąż stanowczo odradzali kupowania mieszkania na parterze. W dodatku prześcigali się w opowieściach jak to jest strasznie, najgorzej i w ogóle takie historie w stylu z piekła rodem. Następnie przeczytałam artykuł o tym, że takie mieszkania na dole to nienajlepsza inwestycja, bo później bardzo ciężko jest je sprzedać, gdyż jest na nie najmniejszy zbyt. I tak zaczęłam się nad tym zastanawiać, konfrontować te wszystkie rzeczy, które przeczytałam z naszą rzeczywistością i stwierdziłam, że napiszę jak to wygląda z naszej perspektywy, wypiszę wszystkie plusy i minusy mieszkania na parterze.
Już jakiś czas temu pisałam Wam jak to jest nam na tym naszym parterze. Cieszę się, że podejmując decyzję o kupnie naszego mieszkania nie trafiłam na te wszystkie fora, artykuły itd., bo nie wiem czy po ich przeczytaniu byłabym tak odważna i zdecydowała się na nie. I wiem już teraz, że mogłabym później tego ogromnie żałować. A jak jest? Co jest dla nas najważniejsze, a jakie są minusy tego typu mieszkań patrząc z naszej perspektywy? Zaraz postaram się Wam o tym dokładnie opowiedzieć. Miejcie tylko na uwadze, że piszę o mieszkaniu w nowym budownictwie, gdzie te partery też wyglądają trochę inaczej niż w blokach z wielkiej płyty.
Mieszkanie na parterze – plusy i minusy
Ogródek
Nie ma co ukrywać, że to właśnie wizja własnego ogródka skłoniła nas do kupienia takiego mieszkania. I naprawdę nie potrafię już sobie wyobrazić żeby mogło go nie być. Niejednokrotnie rozmawialiśmy z mężem, że jeśli mielibyśmy kiedyś gdziekolwiek się przeprowadzać to tylko na dom, bo nie wyobrażamy sobie mieć nawet i większego mieszkania, ale gdzieś na piętrze bez ogrodu. To niezwykły komfort móc rano jeść śniadania na świeżym powietrzu, mieszkając na osiedlu mieć gdzie sadzić kwiaty, drzewka. Nasze dzieci mają własną piaskownicę, Maja w ogródku spędza każdą wolna chwilę, Antek to najczęściej właśnie tam ucina sobie drzemki w ciągu dnia. Oczywiście, ze nasz zakątek zieleni jest niewielki, ale naprawdę to i tak cudowny luksus go mieć i nie wierzcie nikomu, kto mówi, że takie coś to całkowicie bezsensu. Kiedy zastanawialiśmy się czy kupować to mieszkanie, spotkaliśmy się z opiniami żeby dać sobie z tym ogródkiem spokój, że to tylko taki wabik deweloperów, a potem i tak się z tego nie korzysta, zero intymności itd., Ale to całkowita nieprawda! W sezonie wiosenno-letnim spędzamy tam więcej czasu niż w domu! O intymność też sobie zadbaliśmy, bo postawiliśmy na całej długości pergole i nie ma jak do nas zajrzeć, mimo, że nasz ogródek jest od strony ścieżki do drugiego bloku. Uwielbiam nasz taras, bujaną huśtawkę, nasze leniwe dni spędzane na świeżym powietrzu. Oczywiście kupując takie mieszkanie trzeba dobrze wszystko sprawdzić. Słyszałam o wspólnotach, w których nie pozwalają się odgradzać, budować sobie tarasów itd. i to byłby dla mnie rzeczywiście duży problem, bo kwestia intymności jest dla mnie ogromnie ważna. Po drugie dzięki temu, że jestem ogrodzona to ciężej zajrzeć w nasze okna, a tak bylibyśmy, co dużo ukrywać, całkowicie na widoku.
Opłaty
Jeśli chodzi o opłaty, a w głównej mierze ogrzewanie, to jest drożej, nie ma co się oszukiwać. Inni moi sąsiedzi mieli nadpłaty, my na parterze niedopłatę… Kwestia tego, że w zimę urodził się Antoś i grzaliśmy bardzo dużo, bo małemu na początku było cały czas strasznie zimno, ale mimo to zdaję sobie sprawę, że tak czy siak jest to zimniejsze mieszkanie niż na górze. My mamy pod nami piwnicę, nie ma kto nas dogrzewać, to my wysyłamy ciepło innym;) Na szczęście nie są to jakieś dramatyczne różnice i tłumaczę sobie to w ten sposób, że za tę dodatkową przestrzeń za oknem mogę zapłacić te kilkadziesiąt złotych więcej miesięcznie. Ale decydując się mieszkanie na parterze na pewno trzeba mieć to na uwadze. Za to, jeśli chodzi o wodę, to nie odczuwamy w ogóle różnicy. Nasz ogródek ma ok 60m2, wiec przy takiej powierzchni naprawdę podlewanie nie kosztuje za wiele, to już więcej napełniania latem baseniku dla dzieci;)
Brak schodów, dwa wejścia do domu
Mieszkania na parterze ma jeden zasadniczy plus; brak schodów. Nawet sobie nie wyobrażacie, jakie to było szalenie wygodne podczas remontu! Wnosiliśmy wszystko przez ogródek, nie musieliśmy niczego dźwigać do góry, męczyć się na za małej klatce, po prostu komfort, jakich mało. Ale to nie chodzi tylko i wyłącznie o przeprowadzkę, to jest też niezwykle wygodne na co dzień. Nie muszę nigdzie znosić wózka, nie mam problemu z ciężkimi siatami itd. I jakoś wydaje mi się, że łatwiej wyjść z domu, kiedy nie trzeba pokonywać tylu pięter. Będąc na placu zabaw z Mają, co chwile latam po coś do domu, bo to pić jej się chce, albo zapomniałam smoczka dla Antka itd., a że mamy furtkę od ogródka niedaleko placu, to jest to po prostu sekunda i nie ma z tym żadnego problemu. Nieraz moje sąsiadki powtarzają jak mi tego zazdroszczą, bo one też biegają tak jak ja do domu, tylko, że one muszą góra, dół i zajmuje im to znacznie i więcej czasu.
Okna
No cóż szeroko otwarte, niczym nieprzysłonięte okna to jednak nie jest domena mieszkań na parterze. Chcąc zachować intymność, jakieś poczucie komfortu itd. trzeba się co nieco osłaniać. My postawiliśmy na drewniane żaluzje i sprawdza się to u nas doskonale. Od strony ogródka gdzie mamy większość okien też na szczęściem możemy bardziej się odsłonić dzięki temu, ze zdecydowaliśmy się na płot. Ale nie ma co ukrywać do mieszkań na dole dużo łatwiej zajrzeć. Choć z drugiej strony wiadomo jak to jest z mieszkaniami na osiedlu, to właściwie na żadnym piętrze nie ma w stu procentach intymności. Okna wychodzą na okna, balkony naprzeciw siebie itd., więc, u kogo nie bywam to i tak każdy jakoś się zasłania, albo narzeka, że sąsiad w okno mu zagląda;) Czasami się śmieje, ze my przez ten nasz ogródek i to, że jesteśmy w dole, mamy więcej intymności niż Ci na górze. Ale wszystko zależy też od układu i usytuowania mieszkania, trzeba to wszystko wziąć pod uwagę decydując się na nie.
Włamania
Najczęstszym argumentem przeciw mieszkaniom na parterze są włamania. Jasne, statystyki są nieubłagane i nie ma co ukrywać, że najczęściej włamują się na parter. Ale też prawda jest taka, że jak mają Cię okraść to mogą to zrobić wszędzie. Moi rodzice mieszkają na poddaszu, na trzecim piętrze kamienicy i też się do nich niestety włamali. Stwierdziliśmy więc, że nie będziemy rezygnować z mieszkania z obawy przed tym, że kto może nas okraść, bo nie ma na to reguły. Dodatkowo na nowych osiedlach często jest monitoring, w okna można sobie założyć dodatkowe zabezpieczenia, można założyć alarm itd., opcji dostępnych jest masa. Myślę więc sobie, że nie ma też co wyolbrzymiać i się za nadto bać, bo tak patrząc z wielu rzeczy moglibyśmy rezygnować, bo przecież może ktoś na nas napaść, nas zaatakować, okraść itd.
Namiastka domu
To co dla mnie jest najpiękniejsze to to, że mieszkając na parterze mamy taką namiastkę domu. Okno na taras zawsze szeroko otwarte, w wazonach kwiaty z własnego ogródka, zieleń włażąca nam do mieszkania, to zdecydowanie rzeczy, które sprawiają, ze za nic w świecie nie chciałabym wyżej mieszkać. Jasne u góry często jest piękny widok, panorama miasta, korony drzew itd. ja za to przez okno widzę swój zakątek zieleni, biały taras i Majkę, która bawi się na pobliskim placu zabaw;)
Decyzja o kupnie mieszkania nigdy do najprostszych nie należy. Trzeba zawsze przeanalizować wszystkie plusy i minusy, zastanowić się nad tym co lubimy, jak chcemy spędzać czas, co jest dla nas odpowiednie. Nie ma też, co w ciemno słuchać opinii innych, sugerować się negatywnymi komentarzami. Z moich obserwacji wynika, że najgorzej o mieszkaniu na parterze mówią Ci co… mieszkają na wyższych piętrach;) Zaś wszyscy „parterowicze” jakich znam są zachwyceni. Mieszkanie na dole to dodatkowa zielona przestrzeń, to namiastka domu, ale to też trochę wyższe opłaty i być może mniejsze poczucie bezpieczeństwa. Jednak, jeśli marzy Wam się móc wypić poranna kawę na własnym tarasie, nie biegać z siatkami na wysokie pietra i macie małe dzieci, które najchętniej spędzałyby cały dzień na świeżym powietrzu, to nie wahajcie się, nie patrzcie na opinie innych, tylko zróbcie to serce Wam podpowiada. My tak zrobiliśmy i do dziś sami sobie za tą decyzję dziękujemy.
__________________________________________________________________________________________________
72 komentarze
A co do tego o czym piszesz, popieram. Nie ma rady czy na parterze, czy piątym piętrze, ktoś upatrzy sobie mieszkanie i włamie się do niego..
My mieszkamy na czwartym, niestety bez windy. Mąż nie mało się nanosił, nadźwigał mebli jak się urządzaliśmy. Ale po tym wszystkim powiedział jedno - warto było ;) i to cieszy. Mimo iż zdajemy sobie sprawę z tego, że ja pojawi się dzidzia, lekko nie będę miała zwłaszcza Ja, kiedy zechcę wyjść na spacer. No, ale.. lubię to mieszkanie i nie zamieniłabym go na żadne inne..
Pozdrawiam ;)
Ostatecznie wybraliśmy 4 piętro z windą:))) zresztą córka stwierdziła że bałaby się sama tam mieszkać.
Jeśli miałabym kupować mieszkanie na parterze to tylko z ogródkiem!
Patti
Ściskam, M.
Ja całe życie mieszkałam w domu-mimo, że starym drewnianym bez łazienki to był dom z ogromnym podwórkiem, sadem itp. Przez ok rok pomieszkiwałam u cioci w bloku-dramat, zamknięcie, szary balkon, hałas z ulicy, czwarte piętro...
a tak przy okazji- choruję na tą twoją kankę metalową z napisem home i garden chyba....chodzę w Oslo po takich ich sekyndhendach z duperelami do domu i szukam czegoś podobnego. Znalazłam już w internecie na jakiejś stronie i jak nie wynajdę zamiennika w Oslo to pewnie zamówię identyczną jak twoja-nie obrazisz się prawda?:)
a tak przy okazji nr 2- uzależniłam się od Twojego pięknego bloga:)
pozdrawiam
U nas też są takie mieszkania na parterze i mają piękne ogródki. Jeden z nich jest nawet laureatem naszego lokalnego konkursu na piękny ogród.
My jesteśmy w bloku, na 1,5 pietra, bez balkonu. Czuje sie jak w klatce :( Brakuje mi balkonu. Ba! Ja marze o takim ogrodku, zeby wlasnie Bracia mogli byc tam, kiedy tylko chca. I te schody... Z dziecmi i wozkami ciezko. A potem na stare lata z nogami tez lekko nie jest ;)
Mysle, ze zamiast doszukiwac sie minusow, trzeba wziac sprawy w swoje rece i szukac plusow, zmieniac to, co sie da. My odkopalismy nasz ogrodek z krolikarnia i golebnikiem. Niewiele tam miejsca, ale jest. A kiedys i w koncu bedzie ten nasz wymarzony dom...
Pozdrawiam Cie serdecznie :)))
Pozdrawiam serdecznie.
Prawie cale lato siedzimy na tarasie, pijemy tam kawe, czytamy, jemy,rozmawiamy,przyjmujemy gosci.
Jest troche dodatkowej prycy z ogrodem ale czyz nie jest ona przyjemny a zapach skoszonej trawy bezcenny :)
usciski sle
Buziaki Aga
A tak poza tym, uwielbiam wasz domek:) cudnie tam jest u was!!
ściskam kochana:)
A poza tym - u mnie szczęśliwie tego zjawiska chyba nie ma (nie wiem, bo nie mam ogródka) i mam nadzieję, ze u Ciebie również, ale zdarzało mi sie widzieć, jak po np imprezie młodzieżowej na wyższych piętrach w ogródkach i na tarasach na parterze leżały puste butelki, niedopałki i inne takie z wyższych pięter.
Za to brak schodów to oczywiście wielki plus, dla mnie super ważny... Chociaż np u mnie mieszkania sa na tzw wysokim parterze i od strony ogródka owszem, latasz bezpośrednio i po płaskim, bo całe wnętrze osiedla jest na jednym poziomie, ale od strony klatek i tak masz jeden bieg schodów :) a wyżej płasko, bo winda :)
A okraść to pewnie, ze mogą cie wszędzie, co to za argument :) No i ten ogródek, moje marzenie, tego to zazdroszczę, a twojego to juz w ogóle, taki sliczny :) Jakbym miała go w bloku to nie byłoby już po co marzyc o domu, bo tu z jednej strony własny kawałek zielonego a z drugiej wszystkie korzyści mieszkania :)
Sama nie lubię mieszkać na parterze - przez kilka lat zajmowałam pokój na samym dole domu. Miałam non-stop spuszczone rolety, bo ciągle jakoś sobie wkręcałam, że wszyscy na mnie patrzą ;)
Pamiętam, że kiedy się tu przeprowadziliśmy znajomi i rodzina nie wierzyli, jak można chcieć mieszkać na takim zadupiu, a teraz pod oknem mam McDonald'sa :D Nie do wiary, jak wiele się tu zmieniło i to w przeciągu zaledwie dwudziestu kilku lat. Tęskno mi trochę do tych terenów i z chęcią wybrałabym się na "najwyższy szczyt", ale wszystko pogrodzone, że nawet nie wiem, czy da się do niego jakoś dotrzeć ;)