Ostatnio mocno zwolniłam. Wyciszam się jakoś, dużo odpoczywam. Mój organizm ewidentnie kazał mi zwolnić i tę końcówkę ciąży spędzić jakoś tak na spokojniej. Mam niewyobrażalny luksus tego, że mogę to zrealizować. Nigdzie nie pędzić, nie śpieszyć się, powoli kontemplować sobie tą codzienność. Głowa wolna od trosk. Niezwykłe uczucie. Jest dobrze…
Tyle serc…
Powietrze pachnie jesienią. Świat rożnymi kolorami zawirował. Ta pora roku niezwykła dla mnie, ten rok, ten ostatni miesiąc, to czas pełnego szczęścia.Trzy razy w tygodniu zaprowadzam Maję do osiedlowego klubiku, takiego jakby przedszkola na cztery godziny, gdzie szaleje z dzieciakami, uczy się różnych zabaw i piosenek, wyżywa artystycznie. Choć to jej przedszkole nie jest daleko od naszego domu to z Majki i moim tempem dojście tam zajmuje nam jakieś dobre półgodziny. Majeczka rozgląda się wszędzie wokół, każdy kamień ogląda, każde drzewo. Po drodze tysiące pytań mi zadaje, a w drodze powrotnej najczęściej wstępujemy na pyszne rurki z kremem. Niebywale słodkie, pachnące dzieciństwem. I tak idziemy ręka w rękę, tak cieszy mnie niezwykle ten nasz wspólny czas, to że możemy tak na spokojnie, że nieważne ile czasu ta droga nam zajmie bo przecież teraz, obecnie w mojej codzienności nigdzie spieszno mi nie jest.
Mój mąż pozdejmował mi z barków mnóstwo obowiązków i troszczy się o nas niewyobrażalnie. Jeszce wieczorem robi mi pyszne kanapki, herbatę i ulubione książki kupuje. Ja łapię te wszystkie drobiazgi, oddycham tym sobie, w pamięci zapisuję i wiem, że ta moja rodzina to jak największa wygrana na loterii i nic więcej w życiu się nie liczy.
Majka codziennie siada i wymienia wszystkich, których kocha; „Kocham Mamę, kocham Tatę, kocham Antka, kocham Babę, i dlugą Babę, i kocham Dziadzia…(…)” i.t.d Ta jej lista jest nieskończenie długa i zawsze wtedy uświadamiam sobie jak wiele osób jest wokół nas. Jak nam dobrze. Jak dużo miłości dostaliśmy od życia w prezencie, szczęścia i spokoju. Nie wiem czym sobie na to wszystko zasłużyliśmy, ale doceniam to najmocniej jak się da.
Są też takie dni kiedy mój maż zabiera Maję na cały dzień do Babci i odbiera ja dopiero po pracy. A ja odpoczywam jeszcze mocniej niż zwykle, wysypiam się za wszystkie czasy, a potem siedzę i tylko godziny odliczam kiedy wrócą w końcu. Bo mi tak jakoś pusto samej. Tak dziwnie. Ja już sobie nie wyobrażam po prostu jakby to miało być tak na co dzień bez nich. Kiedy w końcu słyszę Jego kroki na klatce i wiem, że zaraz drzwi się otworzą, a w ramionach będzie niósł nasz największy skarb bo Majka po drodze zawsze w samochodzie zasypia, to wtedy czuję jak rozlewa się po całym moim ciele autentyczne ciepło i najdłużej to uczucie w sercu pozostaje. Tyle serc na tym świecie, tyle najważniejszych, ich rytm każdy mój dzień wyznacza.
Cudownie czasem móc w życiu tak na spokojniej…. Ileż można wtedy więcej dostrzec i docenić.
59 komentarzy
Ściskam! Marta
No i odpoczywaj, bo chyba już niedługo zostało? :)
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Pomponowo Cię pozdrawiam Kochana.
My Sweet Dreaming Home
Banały, że rodzina jest najważniejsza, że dzieci, że mąż i że słońce świeci... Ale jakie te banały w życiu ważne! Czytam a jakby to moje myśli byly ;)
Odpoczywaj Olu i ładuj akumulatory, a ja trzymam kciuki i życzę powodzenia
Całusy ;-*
ściskam