W tym roku wyprawka szkolna nabiera dla mnie zupełnie innego, nowego znaczenia. W tym roku po raz pierwszy zostanę mamą szkolnego dziecka. We wrześniu odprowadzę Maję na pierwszą lekcję, usłyszę dźwięk dzwonka. Znając życie, w oku łza mi będzie się szkliła, ale będę udawać twardą, zresztą jak zwykle w takich sytuacjach. Ileż to razy musimy przełykać to wzruszenie uśmiechając się szeroko i dodając otuchy i odwagi. Bagatelizować, sprawiać, że wszystko wydaje się łatwiejsze, choć klucha gardło ściska. Ledwie co z obawą zerkałam na pierwszy dzień przedszkola, a tu już edukacja szkolna nas wita. Jak zwykle za szybko i nie wiadomo, kiedy to minęło. Jakby nie było, mam w domu pierwszoklasistkę. Z tego właśnie powodu z wielką pasją przeglądam wszelkie tornistry, szukam pudełek śniadaniowych, pieję na widok kolorowych ołówków. Wybieram wzory okładek zeszytów, starając się by wszystko było najpiękniejsze. Tak, żeby tymi rzeczami uśmiechu dodać mojemu dziecku, może też gram pewności siebie, małej radości. Nie wiem kompletnie jak jej będzie w tej szkole, więc chociaż na tę wyprawkę mogę mieć wpływ. Z tych moich poszukiwań wyszła wielka lista, przegląd, nad którym dumam i do którego wzdycham. Postanowiłam się, więc tymi moimi znaleziskami z Wami podzielić, przygotować wyprawkowe inspiracje.
Wybór jest niesamowity. Mnogość wzorów i kolorów poraża. Czasami wybieram coś tylko i wyłącznie, bo jest piękne i już, ale jednak w dużej mierze kieruję się funkcjonalnością. Stawiam na piórnik, który będzie lekki, na lunchbox, w którym naprawdę coś się zmieści i typowy tornister ze sztywnymi plecami, ale w jak najładniejszym wzorze;). Choć pewnie w przyszłych latach wymienię go na jeszcze ładniejszy plecak z tej mojej listy, ale na sam początek idę w klasykę. Co nie znaczy, że nie odnajdziecie tu masy piękniejszych cudeniek. Ja też je tu sobie chętnie zapisuję na zaś. Starałam się, żeby było do wyboru i koloru dla każdego, choć wiadomo, że przez osobiste preferencje są tu w głównej mierze rzeczy dla dziewczynek. Pewnie jak Antoś będzie szedł do szkoły, moje wyprawkowe listy będą w zupełnie innym charakterze.
Są tu rzeczy z sieciówek i droższych sklepów, są produkty potrzebne i tylko takie, które po prostu pięknie wyglądają i sprawiają radość zarówno dziecku, jak i pewnie w głównej mierze mamie;) Są słodkie naklejki, gumki, metaliczne kredki, spinacze, które zaginą po pierwszym tygodniu, ale co tam, radości z szykowania nic nie przebije. Tak naprawdę z tej całej listy zakupiliśmy tylko kilka produktów, takich perełek, które cieszą oko. Mamy tornister, zeszyty z pastelowymi okładkami, cały czas trwają obrady na temat piórnika. Przedłużam te wszystkie wybory, delektuję się nimi, nie poddając się melancholii, że to już. Za niecały miesiąc moje dziecko ubierze ten tornister na plecy i będzie zdobywać kolejne ścieżki. Pewnie trochę ze strachem w oczach i wielką ciekawością, a ja będę przy niej. Będę się wzruszać po kątach, dopingować, cieszyć i kupować gumki w kształcie lodów, które zaraz pogubi. Będę obserwować ten błysk w oku, to jak przez pierwszy tydzień z namaszczeniem będzie wszystko oglądać i delikatnie pakować do plecaka, by już za chwilę, wrzucać jak popadnie. Będę prała te białe trampki na w-f i pakowała codziennie inny owoc do śniadaniówki. Po prostu będę mamą, jak zwykle. Panikując za wiele, ciesząc się mocno i pewnie kupując zbyt dużo.
Poniżej nasze wyprawkowe inspiracje, mam nadzieję, że w jakiś sposób Wam to pomoże i, że znajdziecie tu coś dla swoich pociech. Sporo czasu zeszło mi w tych wszystkich sklepach, pewnie jak zwykle niepotrzebnie, ale cóż, to w końcu nasz pierwszy raz;) Szkoło przybywamy!
3 komentarze