Jak tam po Wielkanocy Kochani? Odpoczęliście, chociaż trochę? Tak ten czas leci, że nie zdążyłam w marcu z moimi umilaczami. Kalendarz niezwykle ostatnio przyspieszył, ale wcale mnie to nie martwi. Jeszcze tylko trochę i będziemy mogli odebrać nowy dom. Niedługo pokażę Wam nasze plany, co do kolejnych pomieszczeń, a póki co zapraszam Was na nasze domowe migawki. Dziś zbiór moich kolejnych ulubieńców, marcowych odkryć, rzeczy, które umilały mi czas. Na szybko kilka kadrów uchwyconych i drobnych przyjemności, które tak lubię łapać i się nimi rozpieszczać. Zapraszam na sporę dawkę zdjęć.
Marzec w większości upłynął mi na plątaniu. No oszalałam po prostu. Sznurki walają się po każdym kącie mieszkania, a ja tylko kombinuję, co jeszcze mogę sobie z nich zrobić. Produkcja makram ruszyła na całego. Zrobiłam najróżniejsze osłonki na doniczki, chorągiewki, typowe makramy na ścianę…ba! Już nawet zdążyłam rodzinę nimi obdarować;) Wciąga to niesamowicie, zresztą przygotuję o tym osobny post, bo to naprawdę jest genialna sprawa i świetny sposób na relaks. Nie jest to wcale tak trudne jak mogłoby się wydawać, jedynie potrzeba trochę cierpliwości i sporo zapału;)
W końcu w naszym domu na okrągło rozbrzmiewają dźwięki muzyki. O takim retro radiu marzyłam od dawna i Mąż na urodziny między innymi spełnił to moje życzenie. Taka mała rzecz, a jak cieszy. Już sobie wyobrażam je, jak będzie stało w mojej nowej kuchni od rana częstując mnie porcją dobrej muzyki.
Moja biblioteczka rownież wzbogaciła się o wymarzoną pozycję The Kinfolk Home. Uwielbiam tę książkę! Tyleż inspiracji, cudownych zdjęć, inspirujących podejść do tworzenia swojej przestrzeni, genialnych projektów z indywidualnymi preferencjami, zgodnymi z filozofią życia danych mieszkańców. Bardzo polecam.
Mam też nowy, pięknie wydany tomik Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej – Jej słowa ubrane w cudną, graficzna szatę. Kocham takie perełki! Ale najbardziej kocham ludzi, którzy mi je przynoszą. Moja Mama stwierdziła, że jak tylko zobaczyła tę pozycję to od razu o mnie pomyślała. Takie drobne gesty są najpiękniejsze w tej codzienności.
Magazyn Cztery Kąty zmienił się trochę na wiosnę, powstały zupełnie nowe rubryki, bardzo przypadł mi do gustu w tej odmienionej formie. W najnowszym numerze został też polecony nasz profil na Instagramie, muszę przyznać, że ogromnie mi miło z tego powodu:)
Zbieram już coraz więcej rzeczy do nowego domu, obiecując sobie zarazem, że go nie zagracę;) Piękna, nowa poduszka w delikatny kwiatowy wzór jest od BoConcept. Zaś ta urocza betonowa doniczka jest z Grow Raw. Dzięki nim odkryłam taką roślinkę jak Chrobotek, który nie potrzebuje ani ziemi, ani nawet podlewania! Pobiera on wodę z powietrza, no niesamowite, a jak w dodatku ładnie wygląda, super sprawa!
Jeśli chodzi o kosmetyczne odkrycia z ostatniego miesiąca to tym razem będzie to coś dla dzieci. Organique ma nową linię kosmetyków dla najmłodszych, która mnie zachwyciła. Pięknie prezentują się wizualnie, ale przede wszystkim mają świetny skład, cudownie pachną, pięknie nawilżają skórę i nie podrażniają. Maja, jak to typowa baba, jest zachwycona i najchętniej to pięć razy dziennie by się balsamowała;) Bardzo Wam polecam, szampon tez jest świetny, warto wypróbować.
Choć pogoda w marcu nie rozpieszczała to udało nam się trochę pospacerować nad tym naszym morzem. Jeszcze chwila i będzie można poczuć piasek pod gołymi stopami, już się doczekać tego nie mogę. To tu najlepiej ładuje mi się akumulatory i odpoczywa.
I na koniec jeszcze garść takich naszych domowych kadrów.
Mam nadzieję, że w kwietniu więcej czasu uda nam się spędzić na świeżym powietrzu, to też ostatni miesiąc takiego planowania dotyczącego nowego domu, więc spodziewajcie się wielu tematycznych postów. Jak dobrze pójdzie to w maju w końcu ruszmy z remontem, więc teraz już dopinamy wszystko na ostatni guzik. Marzec zaś jak sami widzicie był pełen drobnych niespodzianek i przyjemności. A jakie były Wasze umilacze w ostatnim miesiącu, co fajnego odkryliście? Cudownej wiosny dla Was Kochani!
11 komentarzy