Cofnąć czas…

Gdybym tak tylko potrafiła czas zatrzymać, cofać, przewijać to bym sobie tę chwilę wybrała, kiedy leżeliśmy razem na zielonej, soczystej trawie. Niebo bezchmurne, jezioro tuż obok, wianek z mleczy na głowie. Cały świat mógł wtedy zniknąć, nie istnieć, nic nie miało znaczenia, bo odkryliśmy właśnie, że będziemy razem go tworzyć… Albo i nawet do zeszłego wtorku sobie przeskoczyć. Drzwi do przedszkola otworzyłam, a tam gwar dzieci wokół, każde jakąś zabawkę w dłoni dzierżyło, zajęte najważniejszymi sprawami na świecie. Mój chłopczyk właśnie na bębenku grał, uderzał z całych sił, aż nagle przypadkiem spojrzał ponad tymi małymi głowami i zobaczył mnie w progu… I ta radość tak wielka te podskoki, pisk radości na mój widok, kiedy cały roześmiany wtulił się w moje ramiona z okrzykiem mamaaa na ustach. Aż mi łzy w oczach stanęły… I jeszcze bym się chętnie do tego momentu cofnęła, kiedy pierwszy raz w ramionach Ją trzymałam, kiedy wręcz tego całego szczęścia wielkiego nie potrafiłam myślami ogarnąć. Ten Jej zapach, te oczka rozbiegane, włosy miękkie, ta cała Ona wyśniona.

Do pewnego niewielkiego mieszkania chętnie bym też wróciła po całej przetańczonej nocy, kiedy to o piątej nad ranem włączałyśmy po raz setny Dirty Dancing. I chciałabym móc jeszcze raz, ale tak jakby pierwszy, obejrzeć Pamiętnik i Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki przeczytać nie wiedząc, jak to się skończy. I to przedstawienie na łodziach obejrzeć w tej jaskini na Majorce, co się poryczałam na nim jak głupia, na widok tych świateł, dźwięków muzyki, tej całej magii, którą tam ludzie stworzyli. Mogłabym też się cofnąć do tej zeszłorocznej wigilii, kiedy późnym wieczorem całą rodziną w planszówki graliśmy. Albo mogłabym znów leżeć w pokoju na górze i do mojej Siostry szeptać konspiracyjnie. Oglądać na kuchennym blacie okruszki po kanapkach, które mój Tata co dzień dla nas wszystkich na drugie śniadanie szykował. I tej ciepłej herbaty z termosu się napić na corocznym grzybobraniu. Mogłabym też na ziemi na przedpokoju siedzieć i obserwować Mamę jak ubrania sobie ze skrupulatnością wybiera, jak szykuje zestaw, który rano do pracy założy. Uwielbiałam na Nią wtedy patrzyć! I ileż nieraz wtedy śmiechu było jak Jej z Siostrą doradzałyśmy a Ona znów nie mogła się na nic zdecydować. Albo znów bym pięć lat mieć mogła i ten wymarzony domek dla Barbie dostać! A Mama by do mnie mówiła głosem Kaczora Donalda… Mogłabym też z Dziadkiem na Molo się wybrać i przez lornetkę morze oglądać. Albo siedzieć na tym strychu co jeszcze mieszkaniem nie był, wśród pyłu, wiór, zapachu drewna i kolejne zadania sobie do zrobienia wymyślać, bo przecież ramię w ramię je z Tatą remontowałam.

Mogłabym też znów to opowiadanie napisać, za które mój ukochany Polonista przyznał mi nagrodę. I jak cudownie by było się znów po raz pierwszy w życiu zakochać! Jak myśmy pod tymi drzewami stali i za ręce się trzymali! Księżyc wtedy tak pięknie świecił, nigdy później nie widziałam, żeby tak intensywnie jak tamtej nocy… I te wszystkie kilometry mogłabym znów beztrosko przemierzać i w płomieniach świec się ogrzewać. Mogłabym znów być bezmyślna, naiwna. Znów czasy studenckie przeżyć, tanie wino pić i papieros za papierosem palić.

Mogłabym tak jeszcze raz i kolejny to wszystko oglądać, dotykać i smakować. Mogłabym to życie po pięć razy poprzeżywać. Skręcać w rożne ścieżki, doświadczeń na garści zbierać, zmieniać, ulepszać, dodawać i odejmować. Albo i nawet biernie jeszcze raz to samo obserwować, tamte emocje odczuwać. Cofać się, przewijać, zatrzymywać, krzyczeć do siebie „patrz teraz uważnie, bo to ważne w Twoim życiu będzie!” Albo w tej kuchni lata temu zupełnie innych słów użyć… Uspokoić się też nieraz, otuchy dodać. Tylko czy to by dobre było? Czy to by nadal tyle samo znaczyło?

Czy nadal bym tu była, gdzie jestem? Tymi ludźmi, przeżyciami i myślami otoczona? Tymi walizkami wspomnień wypełniona? Gdybym tak tylko potrafiła czas zatrzymać, cofać, przewijać to wiem jedno, chętnie bym sobie to samo życie stworzyła. To bym chciała być właśnie tu i teraz, cała z przeszłości zbudowana i ufnie w przyszłość spoglądająca.

A Ty? Gdybyś tak mógł? To gdzież byś był?…

 

Related posts

Kilka słów o tym dlaczego prawie przeoczyłam, że lato zamieniło się w jesień…

Projekt ogród – sezon 2021 czas start!

Domowe migawki i listopadowe umilacze.

8 komentarzy

Ania z Osobiedlamnie 2 listopada, 2017 - 8:49 am
Pięknie napisane... Za miesiąc kończę 40 lat. I tak, jak się nie wzruszałam, nie przejmowałam, bo to tylko liczba przecież... Tak, jak się oburzałam wręcz, gdy inni mi wmawiali, że sporo się zmienia, że to magiczny próg... długo się nie poddawałam... tak teraz, przez ostatnie dni, tygodnie, wspomnienia całego życia do mnie wracają... I najbardziej zdumiewa mnie, jak wiele ich już mam! Z ilu jestem dumna, ile nadal w pamięci pielęgnuję... I nostalgia ogromna się pojawia... Ale... nie chciałabym już wracać do żadnych. Bardzo chcę być tu, gdzie teraz. Dzisiaj. Z Nimi dokładnie. Niczego bardziej mi nie trzeba...
maria 2 listopada, 2017 - 10:10 am
Wzruszasz Olu! ...
Aleksandra 2 listopada, 2017 - 4:44 pm
Tak planuję swoje życie aby niczego nie żałować i do niczego nie chcieć wracać. Żyje po swojemu i ustalam własne priorytety. Jasne, że nie na wszystko mam wpływ i szczęście nie spada mi z nieba, ale nie postępuje tak żeby potem powiedzieć, że czegoś bardzo żałuję i, że chciałabym żyć inaczej. Los jest przecież w moich rękach. Nie zawsze jest kolorowo, ale to moje życie. Mój wybór. Na szczęście właściwy. Ale masz rację, są chwile które chciałoby się przedłużyć, czasami powtórzyć i zapamiętać na dłużej.
http://pastel-home.blogspot.com/ 2 listopada, 2017 - 8:33 pm
Ale masz urocze dzieciaczki :)! Trafiliście na piękną pogodę, ciekawe czy jeszcze taka wróci, chociaż jeden dzień ;)
BasiaJ 3 listopada, 2017 - 12:27 pm
Tak mocno chwyta za serce to o czym piszesz.Piękne te Twoje wspomnienia,cudownie je mieć i pielęgnować w pamięci,nie pozwolić im zniknąć,wyklejać nimi albumy. Nie zastanawiajmy się co by było gdyby ale malujmy swoją przyszłość bo na to mamy wpływ. Życzę Tobie i sobie wielu cudownych wspomnień. Pozdrawiam:)
C.aro 3 listopada, 2017 - 11:12 pm
Wzruszyłam się na Twe słowa, pięknie napisane, głębokie. Każdy z nas przeniósł by się zapewne chętnie, w życiu wstecz. Tylko po to by coś doświadczyć po raz ponowny lub by coś naprawić, zmienić. Ale masz rację, że pewnie nie bylibyśmy tacy sami , w tym samym miejscu gdybyśmy coś namieszali ;) Ja sama mam takie 3 marzenia na powrót w przeszłość, nie chciałabym nic zmieniać, tylko jeszcze raz przeżyć, nawet ostatnio o tym myślałam. Wróciłabym do lat dzieciństwa i w podskokach pobiegła do Babci, powiedziałabym jej, że ją kocham i przyniosła śliczną laurkę.... teraz tylko mogę się do niej pomodlić. Wróciłabym jeszcze do tego dnia gdy razem z mym mężem zakochaliśmy się w sobie, trzymałabym go bez końca za rękę i wcale nie martwiłabym się tym, że jest już późno a jutro szkoła. I jeszcze przewinęłabym życie tylko o 5 i pół miesiąca wstecz... już pal licho ten ból, ale znów mogłabym wziąć mojego Synka pierwszy raz w objęcia. Piękne zdjęcia, cudowna rodzinka Życzę Tobie i Twym bliskim oraz samej sobie byśmy nigdy nie zapominali tych pięknych chwil i celebrowali każdą z nich jak gdyby nigdy więcej nie miała się powtórzyć.
Alka 5 listopada, 2017 - 10:46 am
Esz, nostalgicznie, łezka się kręci ;) świetny wpis
Anua 14 listopada, 2017 - 12:18 pm
Piękny, wzruszający tekst :)
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej