Gdyby nie ten blog, na pewno nie miałabym tak szczegółowo udokumentowane tego, jak zmieniał się nasz dom w przeciągu całego czasu, odkąd tu zamieszkaliśmy. W październiku minie równo cztery lata, a ileż przez ten czas remontów, zmian, nowych pomysłów, inspiracji, ileż kolejnych mebli, dodatków i dopieszczenia tych naszych czterech kątów! Oj działo się, działo się bardzo dużo. Pomyślałam więc, że dziś Wam to zaserwuję w takiej pigułce, oprowadzę po tym naszym mieszkaniu, będziecie sami mogli zobaczyć jak to się u nas zmieniało.
Zawsze zadziwia mnie, gdy patrzę na stare zdjęcia i widzę jak tu wszystko było inaczej. Zdecydowanie nasz dom ma obecnie trochę inny klimat i charakter niż na początku, przeszedł wielki krok milowy. Zapraszam Was na wycieczkę w przeszłość, zobaczycie wszystkie nasze mniejsze i większe wnętrzarskie metamorfozy.
Jak zmieniał się nasz dom odkąd się tu wprowadziliśmy? Czyli kronika wnętrzarskich zmian;)
Nasze mieszkania ma 70m2. Ileż można remontować taką przestrzeń zapytacie? No cóż, w naszym przypadku trwa to praktycznie cały czas. Ale ja też lubię urządzać na spokojnie, dobrze poczuć wnętrze, swoje potrzeby, tak żeby wyglądało tu dokładnie tak jak sobie w danym momencie wymarzę. Przez te cztery lata różne style w duszy mi grały, różne pomysły i inspiracje wychodziły na prowadzenie. Na samym początku ogromnie podobał mi się styl prowansalski, chciałam mieć różne przecierane meble, koronkowe dodatki, romantyczne poduszki i ozdoby. Tworzyliśmy też dodatki metodą decoupage i powoli zapełnialiśmy przestrzeń. Nie ma co ukrywać, że w każdym pomieszczeniu głównie królowały meble z Ikea, miał na to przede wszystkim wpływ nasz ograniczony budżet;)
Kiedyś już pokazywałam Wam jak zmieniał się nasz salon. Dla przypomnienia tak wyglądał na samym początku, gdy się wprowadziliśmy:
Ogólnie było dość pustawo;) W kuchni nie było też jeszcze tyle dodatków co dziś, tak samo zresztą jak i w całej reszcie mieszkania. Następnie zakochałam się w stylu skandynawskim, spodobała mi się większa prostota, ilość bieli, światła, pokochałam też wszystkie skandynawskie marki, pastelowe dodatki, co oczywiście miało odzwierciedlenie w naszym domu. Przez moment było tu nader słodko i kolorowo, choć nadal prowansja w duszy mi grała. Ogólnie cały dom wiecznie odmieniałam dodatkami, dodatkowo dochodziły kolejne meble.
Aż ostatecznie zapanował prawdziwy misz-masz. Ciężko tak naprawdę nasze mieszkanie wsadzić w jakieś ramy, jest tu dużo skandynawskiego klimatu, ale też trochę vintage, pewnie i nadal prowansji, ogólnie ląduje tu wszystko, co mi się podoba i w duszy mi gra. To, co się głównie od początku zmieniło to to, że w całym domu przemalowałam ściany na biało. Obecnie kuchnia i salon wyglądają tak:
Sypialnia
Sypialnia i pokój dzieci to dwa pomieszczenia, które chyba przechodziły najwięcej metamorfoz. Zacznijmy od naszej oazy odpoczynku. Błękitno-szare ściany zmieniłam na białe, to maleńkie 10m2 pomieszczenie wiecznie odmieniałam dodatkami, ale największa metamorfoza nastąpiła w 2016 roku, kiedy to stworzyłam sobie idealną bazę do wszelkich zmian.
Na początku jednakże sypialnia świeciła pustkami, a przez kolor ścian było tu też dość ciemnawo…
Później doszedł mój wymarzony sekretarzyk i nastała też ogólna jasność:)
Dodałam też trochę botanicznych akcentów, doszło wymarzone czarne krzesło i w końcu wygląda tu tak jak powinno:) Od tej pory to pomieszczenie odmieniam jedynie dodatkami.
Pokój dzieci
Pokój dzieci na początku był królestwem Mai, Antoś pojawił się dopiero później na świecie;) Nie było łatwo tę różową krainę zamienić na wspólny pokój dla rodzeństwa, ale jakoś w końcu się udało i ostatecznie ogromnie mi się ten ich pokój w obecnej wersji podoba.
Łazienka
Łazienka, jako jedyne pomieszczenie w domu praktycznie w ogóle od samego początku się nie zmieniła, co oczywiście sprawia, że już marzy mi się w niej remont;) Ale o tym opowiem Wam następnym razem. Jedyne, co, to tak jak resztę domu, odmieniam ją wiecznie różnymi dodatkami.
Ogródek i taras
No tu to w ogóle nastąpiła olbrzymia zmiana! Na początku był tylko piach z kępkami trawy. Matko ileż my się z tym trawnikiem namęczyliśmy! Później stanęły prowansalskie meble, najbardziej niewygodne na świecie, których do dziś nie mogę sobie wybaczyć i zaczęliśmy robić tysiące nasadzeń.
Największym przełomem było wybudowanie białego tarasu. To optycznie podzieliło przestrzeń, uporządkowało ją, sprawiło, że ogródek przestał wyglądać na zaniedbane podwórze;)
W tym roku zaś przemalowaliśmy wszystkie pergole na biało i jest w końcu dokładnie tak jak sobie wymarzyłam:) Uwielbiam tu odpoczywać, spędzać czas, chodzić po trawie bosymi stopami i wiecznie odkrywać, co nowego mi wyrosło.
Jak więc widzicie nasz dom przez te niecałe cztery lata mocno ewaluował;) Co rusz coś się się działo, co chwilę dochodziły nowości, w końcu te nasze cztery kąty zaczynają wyglądać tak jak to sobie wymyśliłam. Choć jeszcze trochę pracy przed nami, ba! na przedpokoju i w łazience nadal wisi goła żarówka, to i tak mimo wszystko uważam, że już jest całkiem nieźle. Najbardziej jestem dumna z tych wszystkich mebli, które sami zbudowaliśmy, z tej masy pracy, którą w to miejsce włożyliśmy. Czy jest coś co Was zaskoczyło?;) Dajcie znać, uściski wielkie!
22 komentarze