Kolejny intensywny tydzień za nami. Mimo, że całą czwórką trochę chorujemy, to jednakże obfitował w same miłe wydarzenia. Nazbierało mi się kilka zdjęć na aparacie, więc postanowiłam podzielić się z Wami naszymi migawkami. Lubię, kiedy te dni płyną tak niedbale i ciągle coś się dzieje. Świąteczny klimat mocno zawitał już w naszym domu, oprócz tego za nami impreza roku, czyli urodziny Antka. Zapraszam na kadry z ostatnich kilku dni.
Antka drugie urodziny postanowiliśmy obchodzić w pirackim klimacie. Były więc odpowiednie dekoracje; balony bomby, chorągiewki, czerwone talerze itd. Zawsze staram się, aby te dziecięce imprezy cieszyły ich a nie mnie. Tu nie liczy się, aby było stylowo czy pięknie, ma być po prostu tak, żeby to im rozbłysły oczy w zachwycie. Wystawiamy więc papierowe talerzyki, chodzimy w pirackich maskach, wokół kolorowe balony, wszystko to, co maluchy kochają najbardziej. Mojego dwulatka ten klimat zdecydowanie bardzo ucieszył, zresztą już tydzień przed imprezą wiecznie z radością grzebał w pudle z dekoracjami, podziwiał je sobie. Ogromnie bawi mnie ta dziecięca radość, ten entuzjazm na najprostsze rzeczy. Było więc kolorowo, gwarnie i wesoło.
Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale przy stole stanęły moje nowe, wymarzone krzesła. W końcu się doczekałam! Sześć tygodni na nie czekałam, ale kiedy przyjechały od razu wiedziałam, że to był dobry wybór. Cieszę się z nich jak dziecko, idealnie mi się wpasowały. Zwłaszcza zachwyca mnie to niebieskie, sami powiedzcie czy to nie piękny odcień?:)
Tak jak pisałam w ostatnim wpisie, powoli w domu wprowadzam świąteczny klimat. Wyciągnęłam na wierzch wszystkie nasze dekoracje, każdy kącik jest udekorowany. W tym roku nie przesadzałam jednakże z ilością, jest subtelnie, ale zdecydowanie klimatycznie. Uwielbiam ten moment wyciągania pudeł z świątecznymi skarbami, odwijania z bibułek tych wszystkich cudeniek, przypominania sobie, że jeszcze to czy tamto mamy. Maja biegała ze mną jak oszalała i roznosiłyśmy te wszystkie skarby po całym domu. Głownie w tym roku postawiłam na biel i kroplę czerwieni. Od razu zrobiło się wokół jakoś tak przytulniej i odświętniej, jest pięknie!
Przy okazji tego wpisu chcę gorąco polecić Wam książkę Szczygieł Donna Tartt. Właśnie ją kończę i muszę przyznać, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie! Naprawdę świetnie się ją czyta, nie dziwię się, że zdobyła tyle nagród. Nie jest to łatwa, przyjemna powieść, ale zdecydowanie taka, która daje do myślenia, która zaskakuje, pokazuje różne barwy życia, wciąga niezwykle. To historia pewnego chłopaka, który w wyniku tragicznego splotu zdarzeń, ma w swoim posiadaniu wielkie dzieło sztuki przedstawiające szczygła. To jego biografia, to różne wydarzenia, droga usłana przeciwnościami, potknięciami, to kryminalne wątki i opowieść, obok której nie można przejść obojętnie. Książka idealna na długie, zimowe wieczory. Przeczytajcie koniecznie!
A na koniec migawki z Gdańska. Uwielbiam te świąteczne jarmarki, te światła, dekoracje i wszystkie różności. Jak co roku na środku stanęła piękna karuzela, z której moje dzieci nie miały najmniejszego zamiary schodzić i wcale im się nie dziwię:) To już nasza tradycja, że co roku na mikołajki wybieramy się tam na spacer, szukamy Mikołaja, kręcimy się na konikach i chłoniemy tą całą jarmarczną atmosferę. A jak to wygląda w Waszych miastach? I czy też macie taką wielką choinkę?:) Maja stwierdziła, że u nas w domu w tym roku musi obowiązkowo stanąć identyczna… Ciekawe co na to sąsiedzi z wyższych pięter, do których musielibyśmy się w tym celu przebić. To by było dopiero coś; jedna choinka na cały blok;)
I tak nam właśnie ostatnio upływa czas w klimacie świątecznych przygotowań i rodzinnych spotkań. Zawsze mam wrażenie, że grudzień to najkrótszy miesiąc w roku, a moja lista rzeczy do zrobienia tylko codziennie się wydłuża. Czas w końcu upiec pierniczki, zdobyć wszystkie prezenty, napić się gorącej czekolady i obejrzeć te filmy. O porządkach i gotowaniu nawet nie będę wspominać, w końcu skupmy się na tym co przyjemne. Dużo dobrego!:)
12 komentarzy