I jak tu nie podróżować (z dzieckiem)?

Właśnie wróciliśmy z kolejnych, jak zwykle za krótkich wakacji. Znów postawiliśmy na Grecję i tym razem odwiedziliśmy Korfu. Uwielbiam podróże zarówno te bliższe jak i dalsze, z każdych przywożę nowe doświadczenia, wspomnienia, bagaż emocji i wrażeń. Lubię lotniska, ten gwar, podekscytowanie, mnóstwo ludzi wokół, to właśnie w momencie czekania na samolot przestawiam się na tryb wakacyjny. Ale o naszych kolejnych wojażach i uroczej greckiej wyspie opowiem Wam następnym razem, jak tylko ogarniemy jakieś milion zdjęć, a dziś porozmawiamy o podróżowaniu z dziećmi.

Dla mnie to takie naturalne, uważam, że taki czas na wyjazdach bardzo ich wzbogaca, otwiera na nowe perspektywy, uczą się świata, miejsc, przetwarzają wszystko po swojemu. Lubię ich obserwować, kiedy odkrywają nieznane, kiedy tak mocno cieszą się wszystkim, z taką dozą dziecięcej pasji i radości. Dla nich przeżyciem jest jakiś zupełnie inny motylek, wygrzewająca się na słońcu jaszczurka, albo to, że w samolocie pierwszy raz siedzieli koło skrzydła. I najważniejsze to ten wspólny czas kontemplowany tak nieśpiesznie, takie maksimum uwagi, bycia razem, cieszenia się swoim towarzystwem i cudownymi widokami. To piękne chwile dla nas wszystkich.

Dziecko uczy zwolnienia tempa, zatrzymania się, oczywiście pokory.

W każdą podróż pakuję do walizki jakąś książkę, tym razem postawiłam na Beaty Sadowskiej i Pawła Kunachowicza „I jak tu nie podróżować (z dzieckiem)”. Trafiła ona do mnie idealnie. To zbiór różnych historii z ich podróży, to pokazanie oraz udowodnienie jak łatwo i pięknie można podróżować z dzieckiem. Jakie to niezwykle rozwijające, i to nie tylko i wyłącznie dla dziecka, ale również dla nas samych. Cudownie jest tak spojrzeć na nowe miejsce oczami dziecka, podczas podróży skupić się na tych detalach, które tylko one jest w stanie nam pokazać. Bardzo spodobał mi się ten fragment „Dziecko uczy zwolnienia tempa, zatrzymania się, oczywiście pokory. Dostosowania do jego rytmu. Nie ma sensu pędzić do hipopotamów, bo w tym momencie żaden hipcio nie wygra konkurencji z tunelem. I już. Takiego ‚tu i teraz’ chciałabym się od Tyśka nauczyć. Nie myślenia o pracy, kiedy przygotowuję śniadanie, i niesprawdzania SMS-ów kiedy jem. Jedna czynność w jednym czasie. Takie proste, a takie trudne. (…)”

Niezwykle podziwiam tak aktywnych ludzi i w pozytywny sposób zazdroszczę. Tyle przeżyć, miejsc, wrażeń, Beata i Paweł są ciągle w ruchu i pojawienie się na świecie Tytusa kompletnie tego nie zmieniło. Udowadniają, że z dzieckiem można śmiało wybierać się na koniec świata, że nie musimy zmieniać całkowicie swojego życia. Pokazują jak ważne jest rozbudzanie w dziecku pasji, tak bardzo kładą nacisk na wspólny czas, na uczenie dziecka szerszej perspektywy, rozpalanie ciekawości, otwartości. Ta książka nie mówi tylko i wyłącznie o odległych miejscach, ale również o tym, że nawet odwiedzenie parku może być niezwykłą przygodą. O wycieczkach w góry i nad jeziora, o kąpielach w rzekach, o pokazywaniu dziecku otoczenia, uczeniu miłości do roślin, zwierząt, ludzi, do tego jak ważne by być w ruchu. Świat nie kończy się na telewizorach i tabletach, świat zaczyna się na zewnątrz.

„I jak tu nie podróżować (z dzieckiem)” utwierdziło mnie w przekonaniu, że dla malucha wcale nie najważniejsze jest jego domowe otoczenia, zabawki, że nie to daje mu poczucie bezpieczeństwa, ale bliskość rodziców. Dla tego nawet i w dalekich podróżach dziecko szybko się aklimatyzuje, dostosowuje do nowych sytuacji, miejsc, bo ma to, co dla niego najistotniejsze; ramiona mamy, taty i nic więcej nie potrzeba, aby czuło się bezpiecznie. Zawsze zaskakuje mnie jak moje dzieci z łatwością akceptują nowe otoczenie, jak już za sekundę czują się jak w domu. Książka ta zawiera zbiór praktycznych porad, dowiemy się jak karmić dziecko w dalekich krajach, o czym musimy pamiętać, co ze sobą zabrać itd. Są tam również wypowiedzi lekarza, który całkowicie popiera idee podróżowania z dzieckiem.

To, co dla mnie najważniejsze, to to, że książka ta jest pełna pozytywnej energii, że dodaje odwagi, udowadnia, że pewne strachy i ograniczenia są tylko i wyłącznie w naszej głowie. My póki co, głównie podróżowaliśmy po Europie, jakoś wydawało mi się to pewniejsze, bezpieczniejsze. Ale po przeczytaniu tej książki naszym kolejnym celem będzie Tajlandia, ta pozycja rozbudziła we mnie nowe pragnienia, dodała skrzydeł i wiary, że to naprawdę proste, że nie muszę się zamykać tylko i wyłącznie na to, co bliskie i dobrze znane. Z dalekimi podróżami chciałam zaczekać aż dzieci będą w wieku szkolnym, a Oni zabrali trzy miesięcznego Tytusa do Tajlandii i nie było żadnego problemu. Ten Mały przez pierwsze dwa lata życia zobaczył więcej niż ja przez całe swoje. Potrzebowałam bardzo takiej motywacji, tych opowieści, takiego wiatru w żagle. Jak nic Tajlandia przed nami!

Jeśli jeszcze nie podróżowaliście z dziećmi to ta pozycja jest zdecydowanie dla Was, przeczytacie ją jednym tchem, nabierzecie odwagi. Znajdziecie masę praktycznych porad, wskazówek,wypowiedzi specjalistów. To książka dla każdego, fajnie poczytać o czyiś przeżyciach, zatopić się w świat przygód i podróży. Na tych stronach są spisane nie tylko doświadczenia, ale i wielka miłość, pasja. Z każdego zdania przebija czułość, troska, niespożyta energia i ciekawość świata. Kochani to zdecydowanie lektura obowiązkowa!

 

Related posts

Na weekend – filmy, seriale i książki.

Co warto obejrzeć w weekend? 6 seriali z ciekawą fabułą.

Jak pięknie mieszkać? 5 książek o wnętrzach, które koniecznie musisz poznać! FILM

18 komentarzy

asia 26 czerwca, 2016 - 6:58 pm
Koniecznie muszę przeczytać!!! To zdecydowanie coś dla mnie ☺
Home on the Hill 26 czerwca, 2016 - 9:46 pm
Asieńko przeczytaj, na pewno Ci się spodoba, gwarantuję! :)
BetiB 26 czerwca, 2016 - 7:14 pm
Piękne zdjęcia! Książkę zobacze, jak będę jutro w księgarni. Jak Ciebie zainspirowała do Tajlandii, to może mnie domatorkę zainspiruje chociaż na pierwszy wyjazd z dzieckiem:)) Pozdrawiam serdecznie:>
Home on the Hill 26 czerwca, 2016 - 9:47 pm
Jestem pewna :) Ta książka jest pełna takiej niesamowitej energii, optymizmu... Od razu człowiek ma ochotę rzucać wszystko i bukować bilety :)
Cinnamon Home 26 czerwca, 2016 - 8:01 pm
I my właśnie wróciliśmy z wakacji z synem. Nigdy nie żałowaliśmy, że go ze sobą zabieraliśmy. Ja nie wyobrażam sobie podróżowania bez niego. Oczywiście, takie wyjazdy przebiegają inaczej niż kiedyś, kiedy jeździliśmy tylko we dwoje, ale nie oznacza, że jest gorzej. ps. A i my planujemy w przyszłym roku wybrać się do Tajlandii :) pozdrawiam!
Home on the Hill 26 czerwca, 2016 - 9:52 pm
To prawda, te wyjazdy są inne, ale dla mnie w pewien sposób pełniejsze. Człowiek tak nie pędzi, ma czas kontemplować te chwile, rozejrzeć się wokół, odetchnąć głęboko. Pozachwycać tymi szczegółami, które tylko dziecięca rączka jest w stanie wskazać, poczuć podwójną radość. Bo nie dość, że z samej podróży to również z obserwowania tego maleńkiego człowieka jak reaguje na nowe otoczenie, tej ekscytacji, której nigdy dorosły nie poczuje. Dla dziecka nie ma niemożliwego, albo czegoś niegodnego uwagi. Ono dostrzeże najmniejszy kamyk na plaży, będzie biegać boso na środku deptaka, każe Ci półgodzinny oglądać kolorową papugę... Jakież to piękne!
Ania 26 czerwca, 2016 - 8:47 pm
Ja tez lubie podrózować z dziećmi, patrzeć na ich radość, nawet zwiedzać lokalne place zabaw;) Książka wydaje się być interesujaca, muszę zerknąć w empiku;) Pozdrawiam cieplutko.
Home on the Hill 26 czerwca, 2016 - 9:54 pm
O z tymi lokalnymi placami trafiłaś w punkt :D Ileż my się ich nazwiedzaliśmy w całej Europie... ;)
Szczypta Designu - Magda 26 czerwca, 2016 - 9:47 pm
Super, dawno temu byłam w Grecji ale na kontynencie, a nie na wyspie i nie było tam tak ładnie. Chyba niedługo też muszę odwiedzić jedną z greckich wysp niedługo. Pozdrawiam
Home on the Hill 26 czerwca, 2016 - 9:55 pm
Ja uwielbiam wyspy greckie. Ten klimat, smaki, widoki.... Zdecydowanie polecam! :)
Magdalena 26 czerwca, 2016 - 10:10 pm
Jak zawsze śliczne zdjęcia :)
Home on the Hill 28 czerwca, 2016 - 8:00 am
Dziękuję! :*
Dorotanaprzedmiesciach 27 czerwca, 2016 - 8:31 am
Hahaha a moja mama zawsze pytała "po co Ty te dzieci ciagniesz ze sobą?" a ja zawsze z nimi od malenkości :-) Bezcenne wspólne chwile i doświadczenia A teraz gdy zaczynają przebąkiwać że chcą sami to jestem w miarę spokojna ( na ile matka może byc) bo ogarną bo wiedzą bo byli bo doświadczyli podróżowania :-) Pozdrawiam
Home on the Hill 28 czerwca, 2016 - 8:03 am
No właśnie te wspólne podróżowanie tak wiele uczy, daje tym dzieciakom doświadczenie, później jest łatwiej kiedy same chcą wyjechać. i w ogóle nie wyobrażam sobie nie zaszczepiać w dzieciach takiej ciekawości świata, nie pokazywać różnorodności, w ten sposób też najłatwiej uczyc otwartości i tolerancji.... Buziaki Dorotko! :)
emilia skucińska 27 czerwca, 2016 - 12:31 pm
to zależy od rodzica, czy chce wziaść dzieci czy nie, fajny wpis i fajne miejsce Zapraszam do MNIE
Home on the Hill 28 czerwca, 2016 - 8:04 am
No pewnie, ze od rodzica, ale myślę, że warto po prostu to robić, odważyć się :)
Asia 7 grudnia, 2016 - 6:54 pm
Bardzo fajny post, ja też jestem zdania że podróże z dzieckiem zbliżają cała rodzinę. Jednak jako lekarz uważam, że trzeba wyważyc ryzyko podróży tych naprawdę dalekich, nawet tak popularnej Tajlandii, gdzie dziecko może zachorować na dengę, jej odmianę krwotoczną, dur brzuszny, malarię, wszystko dobrze dopóki nic sie nie dzieje, pamiętajmy, że mały organizm dziecka zawsze będzie radził sobie gorzej niż dorosły, jego układ immunologiczny nie jest dostatecznie wykształcony, a co jeśli trafi akurat na moje dziecko? Czy wrażenia z podrózy faktycznie zrekompensują nam ryzyko zachorowania przez naszego szkraba?
Sandra 5 stycznia, 2021 - 10:19 am
W moim odczuciu najtrudniejszym etapem podróży z dzieckiem są przygotowania. U mnie już parę dni przed wyjazdem pojawia się stan pełnej mobilizacji, a moje rozmyślania stają się dość monotematyczne - co, gdzie i jak spakować.
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej