W naszym domu ostatnio rzadko kiedy bywa cisza… Jeśli już to bardzo późnym wieczorem, a i wtedy najczęściej wsłuchujemy się w te błogie i spokojne oddechy naszych dzieci. W ciągu dnia zaś często chaos. Śmiech przeplata się z płaczem, wiecznie jest też coś do zrobienia. I dwa ukochane ciałka do wytulenia. Maja nachyla się nad Antkiem – „Kocham Cię, kocham blacisku…” Patrzę na nich dwoje i się rozpływam. Mam wrażenie, że do tej pory nie miałam tak naprawdę pojęcia o tym, czym jest prawdziwe szczęście.
Odnajdujemy się w tej nowej sytuacji jakoś tak na spokojnie. Oswajamy po swojemu. Uczymy się kolejnego maleńkiego człowieka na pamięć. Patrzę w Jego oczka, uczę się Jego minek, słucham różnych rodzajów płaczu. Od pierwszej chwili próbuję zrozumieć. Niezwykłe uczucie być tak bardzo potrzebną i ta wiecznie zalewająca mnie fala miłości, czułości. Odczuwam to każdym możliwym nerwem, każdą cząstką ciała… Patrzę na Niego i myślę sobie o tym jaki jest doskonały. Jaki ważny. Jak bardzo bym już nie potrafiła żyć bez Niego. Rozczula mnie w Nim wszystko. Kocham ten niewinny zapach, te maleńkie paluszki, uwielbiam głaskać Jego delikatne włoski, szeptać na ucho czułostki. Patrzeć na Niego godzinami, tak po prostu.
Pojawił się ot tak. Nagle okazuje się, że bez Niego nasza rodzina jakaś niepełna była, że dopiero teraz czuję, że jest tak jak być powinno. Wszyscy tak pięknie się uzupełniamy, tak doskonale do siebie pasujemy. Mam dwójkę dzieci. Pięknych takich, zdrowych, radosnych. To tak wielka wartość, że się tego żadną miarą nie da ocenić. Moja ulubiona dziewczynka i mój ukochany chłopczyk…
Zastanawiałam się wcześniej jak to będzie. W głowie próbowałam dzielić miłość, obawiałam się czy na pewno starczy jej dla dwojga. Nic bardziej mylnego. Nie ma czego dzielić, ją tylko się mnoży. I nagle morze miłości, ilości niezliczone, Dla Niej i dla Niego. Tak po prostu. Bez najmniejszego zawahania, bez zbędnej refleksji. Ja dla nich, a Oni dla mnie. Oboje wyjątkowi, jedyni, najważniejsi na świecie.
Patrzymy z mężem na siebie z dumą. Uśmiechamy się znacząco. Nagle okazuje się, że mamy dosłownie wszystko.
Mamy siebie.
Mamy ich.
Niezwykły spokój we mnie jest, olbrzymie poczucie spełnienia. Patrzę na tą cała moją trójkę i wiem, że choćby nie wiem co, to właśnie tak wygląda miłość i szczęście. Każdego dnia ich imionami podpisane.
Na zdjęciach możecie wypatrzeć poduszkę do karmienia marki Poofi z kolekcji Forest friends. Antek to prawdziwy głodomór i pieszczoch. Jedno karmienie nieraz i czterdzieści minut nam zajmuje. Czy muszę więc dodawać, że ta poduszka, to dla mnie zbawienie po prostu?:)) Jestem od niej zdecydowanie uzależniona, sprawdza się rewelacyjnie. Już zawsze będę miała z nią też niezwykle wspomnienia bo kiedy wymieniałyśmy się z Panią Kasią wiadomościami i wybierałam sobie wzór jaki chcę, łapały mnie pierwsze porodowe skurcze;) Napisałam ostatniego maila o 5:30, następnie wyjechaliśmy z mężem do szpitala, a o 8.35 Antek był już na świecie, takie tempo HA!:))))
Dla Was zaś mam niespodziankę:)) Jeśli również marzy Wam się taka poduszka, to teraz aż do 10 grudnia firma Poofi specjalnie dla Was przygotowała rabat w wysokości 20% na wszystkie poduszki do karmienia. Wystarczy podać hasło: Home on the hill
94 komentarze
Pięknie o tym wszystkim piszesz :)
Pozdrawiam cieplutko!
Marta
Twoje skarby cudne!
Dużo zdrowia i radości dla Was!
I najprawdziwsza prawda na świecie - miłość to jedyna sytuacja, że kiedy się dodaje to się mnoży :)
Trzymajcie się cieplutko! Obyście zawsze już byli tak szczęśliwi! I jeszcze bardziej!!!
Ściskam mocno
Marta
zmykam na urlop odezwę się po powrocie:)***
Pozdr i zapraszam do nas
czytam czytam i nie mogę się oderwać od tego wpisu... Zdjęcia przepiękne... I tak jak to ujęłaś... Teraz dopiero tworzycie całość :)
A ja jeszcze czekam na swoje drugie szczęście :)
Ale to też już niebawem :)
Ucałuj te śliczne stópki, oczka, nosek...
Pod każdym zdaniem się podpisuje.
Cieszcie sie kochani sobą.Łapcie te chwile.
Cudne zdjęcia.
Buziaki od nas:)
mały jest cudny!!! Córeczka też,, i te jej śliczne dołeczki w policzkach :-)
Pozdrawiam i przesyłam uściski dla WAs :-)
BUZIAKI