Jak wiecie, w zeszłym roku zbudowaliśmy nasz wymarzony taras. Był to jednak dopiero pierwszy etap, mieliśmy zamiar w późniejszym czasie dobudować jeszcze nad nim pergolę. W końcu udało się ten plan zrealizować. Najpierw powstał projekt, potem było sporo pracy, a teraz mogę się już totalnie cieszyć tą przestrzenią. A radość naprawdę jest wielka, bo to taki nasz prawdziwy salon pod chmurką, spędzamy tu każdą wolną chwilę, niesamowicie przydaje nam się to miejsce. Zapraszam na odsłonę naszego zrealizowanego marzenia!:)
Lubię ciepłe poranki, kiedy słońce tańczy po deskach tarasu, promienie otulają belki, lekki wiatr porusza liście drzew. Ptaki śpiewają wokół, a ja razem z Mężem zasiadamy tu na szybką kawę i ładujemy energię na cały dzień. Bardzo zależało mi na tej pergoli, ponieważ stworzyła tu cudowny klimat, dodała intymności i przytulności. Nasz taras jest naprawdę duży, dlatego chciałam go trochę wizualnie podzielić, stworzyć wyraźne strefy, dzięki czemu całość wygląda znacznie lepiej. Jeśli zależy nam na przytulności, to warto dużą powierzchnię dzielić na mniejsze przestrzenie, wydzielić osobne strefy, dzięki czemu przestrzeń wyda się bardziej uporządkowana i zaciszna. Dzięki belkom mogłam też w końcu zawiesić nad tarasem oświetlenie, które tworzy cudowny nastrój wieczorami. Teraz mamy tu również firanki, które wprowadzają sielski klimat i trochę osłaniają nas od Sąsiadów;)
Zdecydowaliśmy się zrobić pergolę tylko nad częścią tarasu. Chcieliśmy, żeby wyglądała wizualnie lekko, dobrze wpisała się w całość. Póki co takie ażurowe zadaszenie wprowadza cudowny klimat, ale oczywiście za jakiś czas pomyślimy o tym, by lepiej osłonić się przed deszczem. Dlatego rozstaw belek jest tak przygotowany, aby pomiędzy móc zamontować pełne zadaszenie, na przykład z przezroczystego poliwęglanu. Ale powiem Wam, że już same te belki sprawiają, że taras stał się o niebo przytulniejszy, mocniej łączy się z domem, jest takie naturalne przejście. I trochę też go traktuję jak nasze wnętrze domu, stąd tyle wokół tekstyliów, poduszek, miękki dywanik, to wszystko sprawia, że jest taki ciepły i wydaje się bardziej „zamieszkany”;)
Oczywiście nie mogło zabraknąć też doniczek z kwiatami oraz świeżych ziół. Wydzieliliśmy osobną strefę na stół, który mocno zliftingowaliśmy, ma nowe nogi, zbudowane z odpadów, które zostały nam z budowy pergoli;) U nas nic się nie zmarnuje. Wielka doniczka na zioła, która stoi na stole, powstała z drewnianej palety, jak widzicie, wszystko można wykorzystać i zamienić w coś ładnego.
Mam też w końcu moją wymarzoną huśtawkę, choć chyba zaraz będę kupować drugą, bo ciągle są o nią kłótnie;) Czekam aż mi zakwitną róże wokół i już w ogóle będzie pięknie. To jest taki nasz mały, osobisty raj i bywają dni, kiedy we własnym domu czujemy się jak na najlepszych wakacjach. Myślę, że to ogromne szczęście i staram się bardzo mocno to doceniać.
A teraz mam dla Was małą niespodziankę:) Chciałam Wam przedstawić w trochę ciekawszy sposób ten nasz taras, więc oprócz zdjęć, dziś mam też film TUTAJ. Zobaczcie, jak to u nas wygląda. Miłego oglądania!:)
20 komentarzy