No dobra, tytuł jest trochę na wyrost, bo od naszej przeprowadzki minęło dokładnie półtora roku, a remont jak najbardziej, ale dopiero za jakiś czas, choć konkretną wizję już mam. Zapytacie pewnie po co, o co w ogóle chodzi? Dziś właśnie postaram się Wam to wszystko zwizualizować, opowiedzieć o moich bolączkach i dlaczego taki remont jest u nas konieczny. Zapraszam!
Czasami to ja sobie myślę, że chętnie to bym w ogóle ten dom zbudowała od nowa, no ale, tak się nie da:) O początku wiedziałam, że kupowanie gotowego domu wiąże się z masą kompromisów, ale mimo wszystko nie żałuję, że się na niego zdecydowaliśmy. Są jednak rzeczy na które mam wpływ, i które mogę zmienić. Chodzi o nasz dół, to go chcę całkowicie przearanżować. Jeśli chodzi o meble, stylistykę, klimat, to wszystko jak najbardziej mi odpowiada, niczego nie chcę zmieniać, robić inaczej. Problem polega z funkcjonalnością. To znaczy, ja się też trochę w tym przypadku czepiam, bo większość naszych sąsiadów wokół ma identycznie i im to nie przeszkadza, ale mi niestety tak. A o co dokładnie chodzi?..
Ekhmm… O tę nieszczęsną toaletę na dole. Spójrzcie, jak to wygląda na obecnym planie:
A dokładnie to sień jest trochę bardziej zmniejszona niż na tym planie powyżej, a kuchnia ma półwysep. Te białe, pełne drzwi za lustrem prowadzą do toalety, a te z przeszkleniami na wprost do przedsionka:
Pamiętam, że jak planowałam dół to kilka osób zwróciło mi uwagę na umiejscowienie toalety, ale ja oczywiście musiałam być mądrzejsza i wiedzieć lepiej;) No to teraz mam… Problem polegał na tym, że bardzo nie chciałam tracić tego okna w kuchni i dalej mnie to ogromnie martwi, bo wychodzi na front domu, mogę przez nie pilnować dzieci i obserwować zmierzających w naszą stronę gości. Druga rzecz, to okno w salonie zaraz za wyspą, które jest do ziemi, na nim również bardzo mi zależało. No i nie chciałam zacieśniać, pragnęłam mieć jak największy salon. Pomieszkaliśmy w takim układzie, przestrzeń jest spora, a ta toaleta uwiera maksymalnie. No nie ma co ukrywać, że intymność średnia. Druga rzecz to kuchnia. Ładna jest, lubię ją, ale jest za bardzo zamknięta. Przez tę ścianę od przedsionka mieści się tam jedna osoba. Jakbym ją bardziej wysunęła, to nie ograniczałaby jej żadna ze ścian i zrobiłaby się przestronniejsza.
To jakby to właściwie miało wyglądać? Chciałabym przenieść toaletę w miejsce części kuchni, tam, gdzie jest okno. Zrobilibyśmy ją trochę większą, tak żeby zmieścił się prysznic. Wejście do niej byłoby od przedsionka, więc w końcu zrobiłoby się intymniej. Wtedy kuchnię wysuwam do przodu i kończy mi się tam, gdzie teraz jest okno do ziemi. Wielkościowo jest taka sama, ale że bardziej otwarta to będzie można w końcu zmieścić się w niej w dwie osoby. Spójrzcie:
Ci, co są uważniejsi, pewnie dostrzegli, że trochę metrów zabrałam, ale i też dodałam, bo wpadłam na genialny pomysł, żeby „starą” toaletę zburzyć, wyrównać ze schodami. Tam zostanie jeszcze przestrzeń na szafę gospodarczą, taką typową spiżarnię, a wizualnie pomieszczenie zrobi się znacznie szersze, nie będzie trzeba się przeciskać.
Dla porównania tak jest teraz:
Nowa kuchnia będzie się kończyć równo z oknem, które jest do ziemi (spójrzcie na zdjęcie wyżej). Będzie trzeba skrócić je do wysokości blatu. A mi bardzo zależy na tym, żeby mieć w jadalni jeszcze takie do ziemi, więc musimy uzyskać zgodę na wyburzenie kolejnego otworu. To dodatkowe okno jest już pokazane na wcześniejszych projektach, będzie za stołem.
Wiem, że to wszystko brzmi dość zagmatwanie i wydaje się ciężkie do wykonania, ale tak naprawdę nie jest źle. Przede wszystkim kuchnię przenosimy w całości, mamy zapas podłogi, łazienkową armaturę, więc tak naprawdę koszt tego remontu to kwestia ścian, no i okna. To do ziemi można przenieść, trzeba będzie kupić tylko to do kuchni. Ciekawa jestem, ile osób już się w tym pogubiło?:)
No dobra, to podsumujmy. Co zyskuję?
- Bardziej otwartą kuchnię, która pomieści większą ilość osób.
- Spiżarkę
- Intymną łazienkę z prysznicem
- Nowe okno
Jakie są wady, nie licząc tego, że zrobię totalną demolkę?:)
- Tracę okno wychodzące na przód domu
- Zacieśniam salon, zlew jest bliżej kanapy:/
- Kuchnia bardziej na widoku
- Wybicie okien wiąże się z tym, że będzie trzeba też zająć się tynkiem na zewnątrz, a to nie jest już takie proste.
I tak sobie siedzę i dumam nad tym wszystkim. Muszę jeszcze zrobić porządny projekt, bo jak widzicie to wszystko jest takie „na kolanie pisane”, ale chciałam na szybko pokazać Wam, jak to mniej więcej miałoby wyglądać. Największy problem jest taki, że dodatkowe okno możemy wybić dopiero za trzy lata, jeśli nie chcemy stracić gwarancji na budynek:/ Chcielibyśmy więc w przyszłym roku przenieść kuchnię, zrobić łazienkę, a okno pewnie w późniejszym czasie.
No dobra, to teraz czas na Was:) Co o tym sądzicie? Wszelkie rady i sugestie mile widziane:)) Wiem, że trochę wariactwo, ale wychodzę z założenia, że dom jest dla nas, że ma być tu nam jak najwygodniej, i że jeżeli coś nas uwiera, ale możemy to zmienić, to warto działać. A może widzicie jakieś inne minusy tego rozwiązania, których ja nie dostrzegłam? Jeśli tak, to koniecznie dajcie znać!
24 komentarze