Ładnie wykonany manicure zdecydowanie poprawia humor. Mając zrobione paznokcie czuję się bardziej zadbana. Co jakiś czas wykonywałam hybrydę u kosmetyczki, aż w końcu doszłam do wniosku, że spróbuję swoich sił w domowym zaciszu. Ci, którzy obserwują mnie na Instagramie, wiedzą, że od jakiegoś czasu zaczęłam samodzielnie wykonywać manicure hybrydowy w domu. Dostałam od Was masę pytań o moje wrażenia, o to czy każdy sobie z tym poradzi oraz co powinniśmy zakupić na start. I o tym wszystkim właśnie dziś Wam opowiem.
Tak jak wcześniej wspominałam, przez dłuższy czas chodziłam do kosmetyczki, ale wiadomo jak to jest – wiąże się to z comiesięcznymi kosztami i czasem. Później moja Przyjaciółka kupiła sobie zestaw startowy i to Ona zaczęła mi robić manicure. Aż w końcu doszłam do wniosku, że spróbuję swoich sił i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Nigdy nie byłam jakimś mistrzem malowania paznokci, szczerze mówiąc tradycyjnymi lakierami szło mi to średnio. Obawiałam się więc, że z hybrydą sobie nie poradzę, ale na szczęście okazało się to prostsze niż mogłam przypuszczać. Teraz wręcz żałuję, że aż tak długo z tym zwlekałam. To świetna zabawa i niesamowita wygoda móc robić to samodzielnie w domu.
Manicure hybrydowy w domu – moje wrażenia.
Co potrzebujemy na start
Aby wykonać manicure hybrydowy w domu musimy mieć przede wszystkim lampę LED, bazę pod lakier, lakiery, top i cleaner do przemycia. Przydadzą nam się też bezpyłowe waciki, blok polerski i drewniane patyczki. Możemy zakupić gotowy zestaw startowy (ja tak zrobiłam), albo skompletować wszystko samodzielnie. Na początek wybrałam firmę Neonail z tego względu, że znałam ją wcześniej i wszyscy wokół też mi ją polecali. Tam ceny takich gotowych zestawów kosztują około 200 zł. Znajdziemy w nich wszystko to, co potrzebujemy na początek, aby wykonać krok po kroku cały manicure.
Dla mnie ważne było to, aby lampa miało dość dużą moc, tak aby czas naświetlania trwał jak najkrócej. Ale to już wszystko zależy od osobistych upodobań, moja Siostra ma tańszą lampę i też jest bardzo zadowolona, więc myślę, że jeśli to ma być tylko do domowego użytku, to nie ma to większego znaczenia, każda lampa dobrze się spisze.
Manicure hybrydowy – pierwsze wrażenia
Kiedy tylko mój zestaw dotarł, z wielkim entuzjazmem zabrałam się do pracy. Naprawdę okazało się to dużo prostsze niż wcześniej sądziłam. Dla mnie malowanie lakierami hybrydowymi jest zdecydowanie łatwiejsze niż zwykłymi. Przede wszystkim lakiery są gęstsze, przez co prościej się je nakłada, nie spływają z płytki, nie rozlewają się i dużo prościej jest malować tuż przy skórkach. W dodatku nie wysychają dopóki nie utwardzimy ich w lampie, więc z łatwością możemy robić poprawki i rozprowadzać je tak długo jak nam wygodnie. Najważniejsze jest tylko to, żeby nakładać naprawdę cienkie warstwy. Kiedy malowałam ciemniejszym kolorem i nałożyłam zbyt grubą warstwę to niestety, ale po utwardzaniu lakier się pomarszczył. Ale to wszystko kwestia wyczucia i każdy z łatwością sobie z tym poradzi. Najlepiej zacząć od jasnych kolorów, bo nimi maluje się najprościej. Zrobienie pełnego manicure zajmuje mi około dwóch godzin, ale dla mnie osobiście to taki relaks i świetna zabawa.
Najłatwiejsze zdobienia
Robiąc sobie samodzielnie manicure i nie mając żadnych większych umiejętności możemy z łatwością wykonać najróżniejsze proste zdobienia, nie ograniczając się tylko do jednolitych kolorów. Naprawdę nie mam zdolności plastycznych za grosz, ale tymi lakierami maluje się tak łatwo, że nie ma z tym żadnego problemu. To, co mnie osobiście zachwyciło to efekt ombre. Obejrzałam kilka filmików instruktażowych i z łatwością wykonałam sobie taki manicure. Te lakiery bardzo łatwo się rozprowadza, a kolory bez problemu się łączą, więc jestem pewna, że każdy sobie z tym poradzi. Kolejnym niezwykle prostym zdobieniem jest wykorzystywanie pyłków, które dają najróżniejsze efekty. Są również gotowe lakiery z błyszczącymi drobinkami.
Zaś moim najnowszym odkryciem jest matowy top. Urozmaica manicure, nakłada się go niezwykle prosto i mimo rożnych negatywnych opinii, które wcześniej słyszałam, mi trzymał spokojnie przez trzy tygodnie. Top jest trochę gęstszy niż tradycyjny, więc trzeba go po prostu dokładnie rozprowadzić nie przeginając z ilością. Ale uwierzcie mi – to naprawdę proste!
Kolejnym banalnym zdobieniem, z którym każdy początkujący sobie poradzi, są kropeczki. Na jednolity kolor lakieru nałożyłam jaśniejszy odcień właśnie w formie kropek. Do tego przydał mi się drewniany patyczek, po prostu moczyłam go w lakierze i przyciskałam do paznokcia. Proste prawda? A jakże to fajne urozmaicenie.
Dodatkowe akcesoria
To, co bardzo przydaje się podczas ściągania hybrydy to specjalne klipsy, które przytrzymują wacik nasączony zmywaczem. Zdecydowanie jestem ich wielką fanką, bo bardzo ułatwiają tą czynność. Chociaż muszę przyznać, że ściągania nienawidzę i mam wrażenie, że to właśnie ten moment najbardziej niszczy płytkę paznokcia.
Jeśli chodzi o lakiery i rożne akcesoria to polecam Wam sklep mojej Czytelniczki:) Twojahybryda.pl, jest tam naprawdę wiele super promocji oraz konkurencyjne ceny.
Minusy
Żeby nie było tak za pięknie, to niestety, ale taki manicure ma również swoje minusy. Przede wszystkim bardzo niszczy paznokcie. Ja teraz moim daje już od dłuższego czasu odpocząć, bo są po prostu w niesamowicie słabej kondycji. Pękają, są cienkie i nawet żadna odżywka mi w tym nie chce pomóc. Może macie na to coś sprawdzonego?
Kolejna rzecz to najnowsze doniesienia dermatologów, o tym, że zbyt częste wystawiania dłoni i paznokci na działanie promieniowania lampy może prowadzić do czerniaka. Rozmawiałam o tym z moją lekarką i mówiła, że najważniejsze to wszystko z głową. Przede wszystkim przed wykonaniem manicure powinno się na ręce nałożyć porządny krem z filtrem. Kolejna rzecz to nie wykonywać manicure częściej niż raz w miesiącu i co jak czas robi sobie przerwy. Wiadomo, nie ma co panikować, ale warto zachować ostrożność.
Mimo tego, że moje paznokcie się poniszczyły to i tak jestem bardzo zadowolona z wykonywania manicure samodzielnie. To niesamowita wygoda i oszczędność pieniędzy. Okazało się to dużo prostsze niż sądziłam, czekam teraz aż moje paznokcie trochę się wzmocnią i na pewno znów będę działać. A jakie Wy macie w tym temacie doświadczenie? Czy też wykonujecie samodzielnie hybrydę w domu? Co u Was się sprawdza? Dajcie koniecznie znać, uściski wielkie!
20 komentarzy