Krytyka.

Nie znam ludzi, albo rodzin bez żadnych problemów. Znam tylko takich, którzy lepiej bądź gorzej sobie z nimi radzą. Są Ci, od których z chęcią uczyłabym się pokory i Ci, których pewność siebie zbierałabym garściami. Są tacy, na których głowy spadło naprawdę wiele, a mimo to potrafią cieszyć się drobiazgami, machnięciem ręki zbywać coś, co niejednego by przygniotło i wiecznie gnać do przodu ku lepszemu. Są też tacy, co kochają się w tych swoich problemach nieprzerwanie, którzy z każdego drobiazgu potrafią prawdziwy dramat uczynić, wiecznie się tylko w tym swoim nieszczęściu upewniając.

Bywam po dwóch stronach barykady. Bywam silna i słaba. Czasem z byle bzdury nie potrafię w garść się wziąć, a kiedy indziej sama siebie zadziwiam. Z tych ludzkich problemów różne rzeczy wychodzą. Czasami wielka pomoc, empatia, przewartościowanie. Ale niestety niekiedy frustracja, złość, malkontenctwo. Bywa, że ludzie rozprawiają się z tym w środku siebie, bądź w gronie najbliższych, ale są też tacy, którzy te swoje frustracje muszą koniecznie wyrzucić na zewnątrz pod byle jakim pretekstem. Dowalić innym, dokopać cynizmem, zazdrością. Bez jakiegokolwiek dystansu, zastanowienia. Ot tak, skoro ja mam źle, niech inni nie myślą, że mają tak super. Gdzieś tu jakimś krzywym zdaniem komuś podszepnąć, skrytykować dla krytyki, doczepić się do wszystkiego, co tylko możliwe. Tylko, że to spala, spala od środka, choćby i nie w tej chwili, ale kiedyś na pewno. Spala wcale nie tę osobę, na którą się swoje frustracje wylało, ale tę, z której one wypływają. Nie może być inaczej, zawsze, ale to zawsze, złe emocje się kumulują. Tak samo zresztą jest z tymi dobrymi. I tylko od nas zależy, których więcej w świat puścimy i z jaką siłą do nas wrócą.

Internet to niezmierzone lądy dla wszystkich tych, którzy te swoje frustracje jakoś z siebie wyrzucić muszą. A przez ekran jakoś tak łatwiej. Kilka słów wystukać, coś tam udowodnić, wykłócić się, swoje racje podkreślić, wytknąć, każdą negatywną opinię jasno wyrazić. Tylko, że zawsze po tej drugiej stronie jest człowiek. Choćbyśmy o tym nie mieli ochoty pamiętać, to tak jest i już. A mam wrażenie czytając co niektóre wypowiedzi na różnych stronach, że ludzie mocno o tym zapominają.

Zawsze zastanawiam się na ile taka osoba miałaby odwagę podejść i patrząc bezpośrednio w oczy powiedzieć to samo. Ech, jakże mnie denerwuje to ludzkie czepialstwo, ta potrzeba wypowiedzenia się na każdy możliwy temat bez jakiejkolwiek refleksji, wiecznie tylko jedynymi słusznymi prawdami się obrzucanie. Póki to jest w miarę kulturalne, zbywam to tylko wzruszeniem ramion, choć irytuje mnie to jak cholera, ale jakże często to przechodzi w zwykle chamstwo i tego już zdzierżyć nie mogę.

Bywam furiatką, łatwo wyprowadzić mnie z równowagi, nakręcam się, gadam co mi ślina na język przyniesie, a potem męczę się okrutnie. Matko i to jeszcze jak! Męczę się, analizuję, żałuję. A tych wszystkich słów nie da się ot tak cofnąć, nawet jakby się tak bardzo chciało. No nie da. To, co wypowiedziane już zawsze gdzieś będzie wisieć w powietrzu i jedyne, co można zrobić to pracować nad tym, aby jak najrzadziej nam się to przytrafiało. Tych bezmyślnych zdań, sprzeczek. Ale przecież o ile łatwiej wylać swoje frustracje na drugą osobą niż się samemu z nimi zmierzyć. Sama dobrze to wiem, ale wiem też, ile bólu to może sprawić.

Ostatnio musiałam trochę odpocząć. Od tego całego internetu, mediów społecznościowych, blogów, artykułów, wyłączyć się tak po prostu. Spojrzeć z dystansu, choć w sumie on narasta we mnie od dawna, właściwie od początku, kiedy założyłam bloga. Bo inaczej zwariować by można było!

Ostatnio weszłam na pewne forum. Niewinne bardzo. Chciałam sobie poczytać o kuracji, jaką przechodzę, jak tam inni sobie z nią radzą. Taka strona wymiany doświadczeń, wyników badań, efektów i tak dalej. Dowiedziałam się z niej wiele. Naprawdę dużo. Zwłaszcza to, że głupota ludzka nie zna granic. No zmiłujcie się! Kłótnia, za kłótnią, jad wylewający się z każdej strony, krytyka każdego zdania i oczywiście wszyscy najmądrzejsi. A to było zwykłe forum, o zwykłej kuracji. Okazuje się, że nawet taki temat jest w stanie zagotować do czerwoności, pozwolić na wylanie tysiąca frustracji. Teoretycznie w kosmos. A tak naprawdę do ludzi. Bo tam zawsze, ale to zawsze po drugiej stronie siedzi człowiek, jak mocno byśmy się nie starali tego faktu wypierać.

Mój Mąż twierdzi, ze niektórzy tak mają. No po prostu nudzi im się w życiu. Tu coś szepną, tam skrytykują, tu się przyczepią i dzień piękniejszy. Ale ja jednak wolę się łudzić, że to z tych problemów wynika, z niemocy. Że może to najsłabszy sposób z możliwych, ale dzięki temu udaje się komuś odreagować. Coś takiego chyba nie może się brać z niczego, że to jak podczas kłótni – człowiek się nakręca, nakręca i kiedy emocje opadną to już sam właściwie nie wie, o co mu chodzi. Gdzieś tam musi być jakaś pustka, ból, rzeczy nieprzepracowane. Może i nawet tylko gorszy dzień, albo brak bliskich wokół. Może lekki kryzys, problemy nawarstwiające się. Ale tam musi jednak siedzieć drugie dno. No bo takie dowalanie, krytykowanie, czepianie się tylko dla przyjemności? To by było niepojęte.

Wyłączam się więc ostatnio. Wyłączam po swojemu. Potrzebuje chwili oddechu bez tego internetowego świata, bez tych ludzi, których mam szczęście w swojej normalnej codzienności nie spotykać. Jesteśmy sumą przeżyć, emocji, energii, jaką wypuszczamy w koło. I to, czego jestem pewna, to to, że wszystko do nas wraca. Nawet jeśli nie dziś, nie jutro to kiedyś na pewno. I czasem warto się zastanowić czy jesteśmy gotowi na to, co będzie, kiedy to wszystko na nas spadnie.

Related posts

Kilka słów o tym dlaczego prawie przeoczyłam, że lato zamieniło się w jesień…

Projekt ogród – sezon 2021 czas start!

Domowe migawki i listopadowe umilacze.

24 komentarze

ELAU Rękodzieło 14 listopada, 2018 - 9:38 am
już dawno odpuściłam. porzuciłam portale społecznościowe, odstawiłam na boczne tory osoby, z którymi mi! nie po drodze. Nie dla tego, że są źli, ale ja w ich towarzystwie czuję się wykończona. A po co.... przecież nie muszę. Nie doświadczyłam złego w sieci, absolutnie nie! Jednak wolę realne życie. Rozmowy, gdzie mówiąc patrzy się w oczy, a nie w ekran monitora. Życie za krótkie, za piękne, aby je marnować. Och ale się rozpisałam, a przecież na blogu też o tym piszę hihi Zaglądam do Ciebie cichutko, więc chociaż teraz, czując w sercu to samo co TY, postanowiłam się ujawnić. Pozdrawiam, życząc samych pozytywnych osób wokół, radości z uśmiechów dzieci, aromatu porannej kawy i rosy pod stopami.
Home on the Hill 16 listopada, 2018 - 9:55 am
Też tak nieraz w życiu miałam. Pokończyłam pewne znajomości, bo stwierdziłam po prostu, że szkoda na nie mojej energii, że to nic mi w życiu nie wnosi, a wręcz męczy i coś odbiera... Jak to mówią - nic na siłę. Szkoda czasu na to, aby otaczać się ludźmi, którzy są wypełnieni negatywnymi emocjami. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ciepło:)
Paulina z simplistic.pl 14 listopada, 2018 - 10:15 am
„Potrzebuje chwili oddechu bez tego internetowego świata, bez tych ludzi, których mam szczęście w swojej normalnej codzienności nie spotykać.” Już niejednokrotnie okazywało się, że z pozoru normalne osoby w realnym życiu, w necie są trollami cieszącymi się nieszczęściem innych – niestety. Internet sprawił, że z wielu osób wyszło ich prawdziwe, niekiedy niestety to gorsze JA. :(
Home on the Hill 16 listopada, 2018 - 9:58 am
Pewnie tak i to dość przerażająca wizja... Ale jednak mam na szczęście wokół siebie grono takich najbliższych mi osób, których znam od podszewki, i co do nich jestem pewna tego, jakimi są ludźmi. To Oni wypełniają mój świat, często wprowadzają go na odpowiednie tory i to ogromne szczęście mieć wokół siebie takich pozytywnych i po prostu dobrych ludzi.
Dorota 14 listopada, 2018 - 1:07 pm
oj jak ja to rozumiem! przestałam oglądać telewizję, nie zagladam juz na żadne fora. media społecznościowe tez staram się ograniczyć do minimum i ten czas poświęcić dzieciom. I też mam taki charater- wybuchowy a później żałuję tego co powiedziałam, że krzyknęłam a przecież można było inaczej;) Więc rozumiem taką potrzebę odpoczęcia od internetu. Ale wiedz że zawsze czekają na Ciebie wierni czytelnicy. Co tak jak ja co tydzień pieką chlebek banaowy z Twojego przepisu, zakupili taki sam sprzęt kuchenny bo Ci ufaja i przede wszystkim uwielbiają do Ciebie zaglądać;) pozdrawiam cieplutko;)
Home on the Hill 16 listopada, 2018 - 9:59 am
Dorotko nawet nie wiesz ile uśmiechu mi Twój komentarz sprawił, aż przeczytałam go Mężowi :)) Dziękuję! Skrzydeł dodajesz :**
Agnieszka 14 listopada, 2018 - 2:36 pm
Olu, polecam książkę "Cztery umowy" Miguela Ruiza, pisze w niej o szanowaniu słowa i pomaga uniezależnić się od opinii innych osób. Nie znikaj na długo bo gdzie będziemy zaglądać. Gorąco pozdrawiam!
Home on the Hill 16 listopada, 2018 - 10:00 am
Aga nie będę znikać, tylko trochę bardziej się dystansować:) Blog to moja pasja i praca, ale innych stron po prostu nie muszę czytać, mogą ograniczyć też media społecznościowe itd, bo po prostu potrzebuję takiej chwili oddechu... Samych radości dla Ciebie! :*
Anua 14 listopada, 2018 - 2:44 pm
W wielu ludziach zakorzenione jest krytykanctwo, często zakrawające o złośliwość. Często tkwi w ludziach przeświadczenie, że oni wiedzą najlepiej, albo, że jak im się coś wydaje, to tak jest. Gdzie leży źródło? Być może w problemach, być może w charakterze. Być może jedno wynika z drugiego - ciężko wszystkich ludzi generalizować, mimo to zauważyłam, że starasz się podejść z nimi ze zrozumieniem - to bardzo wartościowe i uśmiecham się do Ciebie w tym miejscu :) Mam w bliskim otoczeniu taką osobę, która mam wrażenie ma naturę złośliwca, chyba tego nie kontroluje i wydaje mi się, jakby nie przepuszczała okazji do wbicia szpili "drobnymi" złośliwościami - ręce mi na nią opadają, bo gdyby zechciała, mogłaby zamiast tego budować dobrą relację, a zamiast tego jest wypełniona pretensjami i zazdrością, które (chociaż sama tego nie zauważa) uderzają przede wszystkim w nią i ją niszczą. Ludziom często brakuje takiej samoświadomości, może też empatii, refleksji, że swoim - nazwijmy to - jadem ranią drugiego, no i przede wszystkim zatruwają siebie. Z książki "Przebudzenie" de Mello: "Inne złudzenie polega na tym, że zewnętrzne zdarzenia lub inni ludzie mogą cię zranić. Nie mogą. To ty im dajesz taką władzę nad sobą." Ja uczę się ciągle, żeby nie tracić energii na złe emocje w odpowiedzi na głupotę innych (bo to głupota żyć z postanowieniem bycia zawistnym), te słowa nie mają przecież nad nami mocy i od nas zależy, jak na nie zareagujemy - chyba najlepiej ignorować :) Czasem mi się udaje, czasem nie, pracuję nad sobą. I druga sprawa, że postanowiłam po prostu dawać ludziom dobry przykład i ewentualnie czasem delikatnie spróbować uświadomić to i owo, jeśli jest taka okazja. Od natłoku internetowych informacji też trzeba odpocząć - zauważyłam wśród obserwowanych w internecie ludzi, że wielu ostatnimi czasy to zmęczenie dotyka. Rozpisałam się :D Serdeczności przesyłam! :)
Home on the Hill 16 listopada, 2018 - 10:04 am
Też się w życiu tego uczę, takiego dystansu, powiedzenia sobie, że to tak naprawdę w nich tkwi problem, a nie we mnie. również miałam w życiu taka osobę, która naprawdę wszystko, ale to wszystko widziała w czarnych barwach, krytykowała każdego, miała w sobie masę fałszywych zachowań i w pewnym momencie powiedziałam stop. Nie potrzebuję w życiu takich ludzi, szkoda na nich czasu, energii, wolę otaczać się tymi, którzy coś do tej mojej codzienności wnoszą, a nie wręcz odbierają. Bardzo podoba mi się to Twoje podejście z dawaniem dobrego przykładu, to bardzo ważne :) Dziękuje Ci Kochana bardzo za ten komentarz i ściskam serdecznie :*
Asia 14 listopada, 2018 - 3:02 pm
hej. gdy wklejasz zdjęcia z urządzonego domu to co oczekujesz? nic? pochwal? albo pochwały albo cisza? jeśli nic wyłącz komentarze. dużo mi się u Was podoba sporo nie , w starym mieszkaniu czułam się osobiście lepiej. i jeszcze chciałam coś dodać ale przemilczeć... co jakiś czas oceniam z mojego punktu widzenia podkreślając że i tak nie mam nic do gadania ;) i tak uważam na słowa na ile mogę. o takiej krytyce mówisz? blogerki bardzo narzekają na krytykę...zapominając że jest demokracja wolność słowa i że krytyka też jest potrzebna nie mylić z chamstwem i złem. demokracja w obie strony. często twierdzą: to nie czytaj to nie oglądaj. ale czemu? skoro są też rzeczy i słowa które mi się podobają na danym blogu. nie wszystko jest be i nie wszystko jest cacy. joasia
Home on the Hill 14 listopada, 2018 - 6:26 pm
Asiu naprawdę nie bardzo rozumiem dlaczego wszystko zawsze odnosisz do siebie?.. Post jest ogólnie o tym, co dzieje się w internecie, na różnych stronach, niekoniecznie tylko na blogach. Ale wiesz jak to mówią "uderz w stół, a nożyce się odezwą"... ;)
Mariusz 14 listopada, 2018 - 3:49 pm
Bardzo fajny artykuł :)
Asia 14 listopada, 2018 - 7:29 pm
nie nie odniosłam tego tylko do siebie też odpowiedziałam ogólnie. A wiesz co się dzieje na innych blogach znanych? tam nie można nawet napisać że coś Ci się nie podoba że z czymś się nie zgadzasz bo zaraz zostajesz zaatakowana w mało przyjemny sposób przez autorów bloga i ich fanów... blogerki zapominają że nie piszą tylko dla siebie że nie oglądają tego tylko ludzie w nich zakochani. blogerki to dopiero w odpowiedziach potrafią być chamskie ! tu cenię to że starasz się dac względna możliwość wypowiedzi to ważne i w sumie dobrze tu u Was odpocząć... dobranoc Joasia
Ewa 14 listopada, 2018 - 11:06 pm
Olu kochana. Masz piękny dom, jesteś inspirująca dla wielu ludzi. Nie bierz do siebie słów krytyki bo szkoda nerwów. Ja osobiście od dawna unikam telewizji, facebooków, forów aby odciąć się od tej wiecznej jadki.
Home on the Hill 16 listopada, 2018 - 10:04 am
Ewa dziękuję! :)
Kasia 14 listopada, 2018 - 11:21 pm
Mam identyczne przemyślenia. Czy blogerki nie powinny być bardziej uodpornione na nieprzychylne komentarze? Przecież wystawiają swoje cztery kąty w świat, a wiadomo, że każdy ma inny gust. Czy blog służy tylko żeby zbierać pochwały? A jak ma się jakieś uwagi i inne zdanie to trzeba milczeć? Tekst napisany w taki sposób, że nie ma pewności o czym Pani tak naprawdę pisze. Niemniej odnoszę wrażenie, że jest problem na tym polu.
Home on the Hill 16 listopada, 2018 - 10:13 am
Blog służy po to, aby inspirować, dzielić się swoimi pasjami, trafiać do osób, którym się tu podoba. Tak po prostu. To trochę jak wizyta u znajomej na kawie, to miejsce gdzie dzielę się swoim doświadczeniem. Nie każdemu musi się tu podobać, nie do każdego trafi, są ludzie z inną estetyką, spojrzeniem na świat. Dlatego na szczęście w sieci jest masa wartościowych miejsc, tak aby każdy mógł znaleźć coś, co jest bliskie jego sercu. Ale Kasiu nikt nie prowadzi swojej strony, nie wkłada w to tyle godzin pracy i serca, aby wysłuchiwać czyiś frustracji, uodparniać się na komentarze. Czy idąc ulicą i mijając najróżniejsze osoby podchodzisz do każdej i mówisz, co Ci w niej nie pasuje? A przecież mogłabyś, bo przechodzą obok Ciebie, więc wystawiają się na krytykę...
Agata 15 listopada, 2018 - 1:03 pm
Nie rozumiem negatywnych komenatrzy tutaj. Prosze czytac i ogladac tresci, ktore sie panstwu podobaja, a nie patrzec na cos, co uwazamy za brzydkie i glosno krytykowac. Jak idziecie do kogos w gosci to tez na progu mu mowicie, ze ma brzydko w domu? A demokracja oczywiscie polega na tym, ze kazdy moze miec swoje zdanie, ale jest jescze cos takiego jak kultura i przyzwoitosc. Prosze tez pamietac, ze blogarzy nie maja zadania zadowalac wszystkich i jak akurat nam cos nie pasuje, to prosze znalezc sobie innego bloga do ogladania. To ze ktos tworzy tresci ogolnie dostepne w internecie, nie znaczy ze musi tolerowac kazda krytyke i ma prawo sobie nie zyczyc negatywnych komentarzy na swoim blogu. Prosze pamietac, ze mowie tutaj o krytykowaniu czyjegos gustu np. przy urzadaniu domu, a nie o powazniejszych sprawach.
Ewa 15 listopada, 2018 - 2:34 pm
To samo chciałam napisać co Ty odnośnie komentarzy Joanny i Kasi. Do takiej dyskusji o jakich mówią są fora, ale tam też należy przestrzegać wysokiej kultury osobistej bo można zaraz dostać bana. Traktujmy innych tak jak sami chcemy być trakowani, no chyba, że dziewczyny lubią jak stoi nad nimi ciocia mądra rada i ciągle mówi co by zrobiła lepiej... echhh nie cierpie takiego czegoś. Mąż ma racje, takie osoby muszę mieć strasznie nudne życie jeżeli, aż tak próbują ignerować w czyjeś. Nie mniej bloga uwielbiłem, a wnętrze top of the top w blogosferze.
Home on the Hill 16 listopada, 2018 - 10:17 am
Agata, Ewa dziękuję Wam:*** Też się właśnie zawsze zastanawiam czy takie osoby w swoim otoczeniu robią to samo?.. Idą do gości i wszystko krytykują? Albo w drugą stronę - ile one tolerują w stosunku do siebie? Czasami warto odwrócić sytuację... Ale cóż, jest jak jest i ciężko to zmienić ;)
Asia 15 listopada, 2018 - 5:50 pm
pani Ewa i Pani Agata nie zrozumiały nic. na szczescie autorka bloga ma większy dystans i umie czytać między wierszami czyli większa blyskotliwosć niż fani zakochani ;) nie zmieniam zdania jest i ładnie ale też nie w moim guście! czyli jak to w życiu. zycze powodzenia i czekam z mila checia na nowe posty. pozdrawiam Joasia
Home on the Hill 16 listopada, 2018 - 10:19 am
Asiu myślę, że każdy ma prawo rozumieć po swojemu. Jeśli Ty możesz wyrażać swoją opinię to proszę daj ją również wyrażać innym. Czyż właśnie nie o to Ci chodziło, aby każdy miał możliwość powiedzieć, co myśli?
Ania z Oliwy :-) 24 listopada, 2018 - 2:42 pm
Olu, nie przejmuj się. Ludziom brak kultury. Ja uważam, że Twój domek jest cudowny, Twój blog inspiruje, rób dalej swoje bo jesteś w tym świetna i nie przejmuj się frustratami. Pozdrawiam :-)
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej