Metafizyka.

Mam na stole wielki, piękny bukiet kwiatów. W lodówce schłodzone, ulubione prosecco. Mam w końcu posprzątaną kuchnię, a na górze pachnące pranie, które od tygodnia czeka na prasowanie. Mam  na twarzy uśmiech, na sobie ulubione krótkie spodenki. W domu cisza, tylko ten obłędny śpiew ptaków słychać na zewnątrz. Słońce znów zatacza kręgi po moim salonie. Okna wychodzą praktycznie na każdą stronę świata. Czy jest coś, czego mogłabym chcieć więcej? Chyba nie… W końcu jest ta codzienność tak spokojna, wymarzona. No może jedynie żeby te cholerne pryszcze nareszcie mi zeszły, co wyskoczyły znienacka, a po antybiotyku zamiast mniej to jeszcze więcej ich się zrobiło. I teraz to już całkowicie wyglądam jak piętnastolatka. Ale tak poza tym, jest całkiem w porządku…

Ostatnio oglądałam różne wywiady z polskimi aktorami, gdzie był prezentowany przegląd całego ich filmowego dobytku. Opowiadają z pasją o szkole teatralnej, o pracy z reżyserami,  wyciągają anegdoty jak z rękawa, każde słowo naznaczają tysiącem barw, emocje i przeżycia aż z nich kipią. Opowiadają o tej metafizyce, jakiej doświadczają na co dzień, o tym jak ich dorobek powoli zapisuje się na stronach historii. Wielkie są tam nazwiska i piękni ludzie. Cudne role, genialne postacie, wspaniali scenarzyści i utalentowani reżyserzy. Ich życie gdzieś na granicy światów, kolorowe ptaki w lekkim oderwaniu od rzeczywistości. Ależ bym sobie w takiej szkole teatralnej postudiowała… Westchnęłam z zazdrością. A potem sobie przypomniałam, że nawet do zdjęcia porządnie zapozować nie umiem, a mój szczyt gry aktorskiej kończy się na tym, gdy dzieciom zaświadczam, że naprawdę nic słodkiego w domu nie ma, choć w każdym kącie coś schowane.

I nagle to wszystko tak nudne mi się wydaje. To niewyprasowane pranie, te codzienne odbieranie z przedszkola, te tysiąc spraw i obowiązków, tak zwyczajne, że już naprawdę nie wiem, jaką wyobraźnię trzeba byłoby mieć żeby w tym jakąkolwiek metafizykę dostrzec.  W każdym razie moja jest widocznie zbyt okrojona. To wszystko tak proste, przewidywalne, no nudne jak cholera. Dzień za dniem taki sam właściwie, szczyt marzeń to wspólny wyjazd na mazury i to żeby te pranie w końcu zniknęło.

Kiedyś to miałam plany! Matko, kim to ja miałam nie zostać! Jak nie w Afryce na misji, to chociażby dziennikarką śledczą, tą taką, co incognito największe zagadki rozwala. Miałam być też pisarką, drugie przeminęło z wiatrem stworzyć, poetką, co po drugiej stronie z Szymborską bym mogła przy herbatce swoim dorobkiem się przerzucać. Miałam być wampem, boginią, kobietą biznesu, sukcesu, żoną, matką, podróżniczką, i pewnie kimś jeszcze tylko zapomniałam.

No cóż, chociaż żoną i matką jestem… to już coś. A co z resztą? Wszystko tak nijakie, nieznaczące.

A potem wącham te kwiaty na stole, słucham tego śpiewu ptaków i sobie myślę, puknij ty się kobieta w czoło, puknij tak porządnie, co by bardziej sińca niż te pryszcze było widać.

Mam pracę, którą uwielbiam. Mam dzieci, które kocham nad życie, Męża, co by mi najchętniej nieba przychylił, dom pełen książek z widokiem na sad. Mam marzeń bez liku, lat przed sobą masę, a w każdym razie mam taką nadzieję, mam zieloną trawę i najpiękniejsza skrzynkę na listy w amerykańskim stylu. Mam w sobie radość, przyjaciół, mam dom pełen ludzi, mam swoje zwyczajne życie, co dla niejednego mogłoby być wymarzone.

Mam więcej niż sobie planowałam, bo któżby przypuszczał, że większość dni bez trosk będę spędzać?..

Jak to się czasami człowiek sam do porządku przywołać musi. Ba! A przecież i karierę aktorską też mam za sobą, bo w wieku lat czterech na deskach teatru muzycznego w Gdyni grałam…grzybka – muchomorka.

 No i czego chcieć więcej?:)

Related posts

Kilka słów o tym dlaczego prawie przeoczyłam, że lato zamieniło się w jesień…

Bo jutro może przynieść wszystko.

Projekt ogród – sezon 2021 czas start!

11 komentarzy

Marta 21 września, 2018 - 10:50 am
Piękny dom Olu :) Bardzo lubię Twój blog i czytam od dawna :) Gdzie kupowałaś te białe krzesła do jadalni? Widziałam takie w Jysk, ale wydają mi się słabe jakościowo.
Home on the Hill 21 września, 2018 - 10:51 am
Martuś dziękuję:) Krzesła to Fameg, ja kupowałam je w Agacie meble, ale nie wiem czy są tam jeszcze dostępne, bo to było jakieś dwa lata temu.
Ewa 21 września, 2018 - 2:05 pm
Piękna skrzynka na listy. Gdzie kupiona?
Home on the Hill 24 września, 2018 - 3:58 pm
Ewa na allegro, wpisałam skrzynka na listy w amerykańskim stylu;)
Joanna 21 września, 2018 - 5:28 pm
Hej. Tez pytam skad taka skrzynke mozna wyszarpac? ;) Uroczy bukiecik. Problemy z pryszczami wysypkami krostakim itp to moze byc objaw pasozytow. Wlasnie, a jaki jest Twoj stosunek do tego tematu? O ktorym ostatnio bardzo glosno. Jakas profilaktyka itp? Milego wolnego zycze :)
Home on the Hill 24 września, 2018 - 3:59 pm
Skrzynkę zamawialiśmy na allegro, a co wyprysków to leczę się u dermatologa, myślę, że On najlepiej wie, co mi dolega;)
Ewa 24 września, 2018 - 10:26 pm
Dziękuję:)
Asia 25 września, 2018 - 9:19 pm
Hmmm przemilcze o tych lekarzach i o tym ze wiedza na co lecza a czego nie lecza ;) pozdrawiam :)
Biała Sowa 21 września, 2018 - 7:07 pm
Skrzynka na listy jest rewelacyjna :) Pozdrawiam serdecznie.
Paulina z simplistic.pl 24 września, 2018 - 7:28 am
Wydaje mi się, że sukcesem jest odnaleźć szczęście i radość właśnie w tych zwykłych momentach, których wcześniej nie docenialiśmy, a za które wiele osób dałoby się pokroić. :)
Marek 14 listopada, 2018 - 8:25 am
Szczęście to te chwile kiedy to możemy poczuć, że jesteśmy dla kogoś ważni w życiu i jestesmy kochani przez najbliższą rodzinę. Co do skrzynki jest naprawdę urocza.
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej