Jeśli kiedykolwiek wpadlibyście do mojej kuchni rozglądając się za jakimiś przekąskami, to możecie być pewni, że choćby nie wiem co, zawsze znajdziecie tam banany. Może być lodówka pusta, pieczywo mogło się skończyć, ale ich zabraknąć nigdy nie może. Moje dzieci są od nich uzależnieni, to w dodatku jedyny owoc oprócz jabłek, jaki Antoś łaskawie akceptuje. Śmiejemy się z Mężem, że my te banany to już zawsze tak z automatu kupujemy, nieraz więc bywa, że ja zagarnę kiść, a mój Mąż wraca do domu z kolejną. I w tym przypadku nawet tych Dwoje nie zdąży ich pochłonąć, no i zaczynają czernieć… A przecież żadne z nich nie zje banana choćby z najmniejszą brązową plamką! Ech, nawet nie warto komentować… I tak potem zalegają takie dojrzałe, co to żal wyrzucić, ale chętnych na nie brakuje. Na szczęście zawsze wtedy można upiec chlebek bananowy. Próbowaliście kiedyś? Jeśli nie, to koniecznie musicie to nadrobić!
Nazwa tak naprawdę jest myląca, bo to nie jest żaden prawdziwy chleb, a bardziej ciasto. W dodatku pyszne, pulchne, mokre i słodziutkie. Przy ostatniej ilości Gości odwiedzających nasz dom, uwielbiam takie wypieki, które robi się w moment, bo nie ma u nas dnia bez ciasta na stole. Chlebek bananowy jest więc jak znalazł, bo zawsze wszystkie składniki mam pod ręką. Jest naprawdę pyszny, w dodatku to ciasto śmiało można mrozić, można też zapakować dziecku na drugie śniadanie do szkoły, jest sycący i na pewno każdemu zasmakuje.
Chlebek bananowy
Składniki:
- 3 bardzo dojrzałe banany
- 80 gram roztopionego masła
- 2 jajka
- Niepełne dwie szklanki mąki
- 0,5 szklanki cukru (można dać mniej, zwłaszcza, gdy banany bardzo dojrzałe)
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- Szczypta soli
Wykonanie:
Do roztopionego masła dodajemy banany i zagniatamy je widelcem. Dodajemy resztą składników i wszystko dokładnie mieszamy widelcem, bez użycia miksera (to bardzo ważne!). Przekładamy do podłużnej formy keksowej i pieczemy góra-dół w 180 stopniach przez około godziny. (Do suchego patyczka).
7 komentarzy