Właściwie to ostatnio najwięcej czasu zajmuje mi pakowanie kartonów. Stoją u nas wszędzie, zapełniają przestrzeń, krzyczą wyraźnie, że przeprowadzka tuż tuż. I choć nie można tego nazwać zbytnim umilaczem to i tak serce mi się cieszy jak głupie;) Co prawda nawet się już nie łudzę, że przeprowadzimy się do skończonego, nowego domu, bo adekwatniejszą nazwą będzie plac budowy niż przytulne gniazdko, ale jakoś mnie to nie martwi – ogarniemy, jak to mówi mój Mąż;) A dziś niosę Wam garść moich umilaczy, rzeczy, które chciałabym Wam polecić, nasze kadry z ostatnich tygodni.
Pogoda rozpieszcza. Dodaje humoru, pokazuje świat w najpiękniejszych barwach. Plażujemy, spędzamy całe dnie w ogródku, korzystamy ze słońca garściami. Pouzupełniałam też swoją garderobę, uwielbiam te wszystkie zwiewne sukienki i lekkie stroje. Przy okazji podzielę się z Wami moim najnowszym zakupowym odkryciem, jeśli chcecie dorwać najwygodniejsze buty świata, takie, co naprawdę nosi się jak kapcie, to bardzo polecam tenisówki Bensimon. No naprawdę mogą wygrać wszelkie rankingi w kategorii butów, o których zapomina się, że ma się je na nogach;)
Oszalałyśmy też razem z Mają na punkcie bajecznie kolorowych zegarków z..papieru:) Idealne na lato, wakacje, do słonecznych stylizacji. No boskie są!
W naszym małym ogródku dzieją się cuda. Ostatnio mieliśmy na przykład wernisaż;) Jak ja kocham tę dziecięcą twórczość, te uśmiechnięte buzie i tą ich beztroskę w oczach. Moje dzieciaki spędzają całe dnie na świeżym powietrzu, wymyślają sobie tysiące zabaw, a ja mam tyle radości z obserwowania ich. Jedno za drugim w ogień by poszło, jak ja marzę żeby zostało im to na całe życie…
A do pielęgnacji mebli ogrodowych, parapetów, tarasów i wszystkiego, co na zewnątrz polecam Wam Perfect House Chillout, to moje odkrycie roku! Doczyści wszystko, jest mega wydajny i przyjemnie pachnie. Warto mieć go pod ręką, idealnie sprawdza się dla powierzchni niedrewnianych. A do drewnianych polecam Wam inny kosmetyk tej samej marki – Furniture.
Przenosimy się do środka. Ostatnio moim ulubionym relaksem są wszelkie maseczki na tkaninie. Rozkochałam się w nich totalnie, testuję wszystkie, jakie wpadną mi w ręce. To bardzo wygodne, zwłaszcza, jeśli nie mamy zbyt dużo czasu, a skóra po nich naprawdę wygląda pięknie.
W domu w wazonach rządzą małe różyczki. To moja ulubiona, zerwana prosto z ogródka. Dostałam ten krzew od Dziadka i rośnie jak dziki, na pewno powędruje z nami do nowego domu!
I moja najnowsza, wielka miłość – drzewko cytrynowe! Mój pierwszy cytrus, nawet nie wiecie jak mnie cieszy. No chodzę wokół niego i tylko wącham i podziwiam. Rosną mi już pąki kwiatów, nie mogę się doczekać, kiedy zakwitną.
A jeśli o nowym domu mowa, to nadal zbieram do niego wszelkie meble i dodatki. Dużo rzeczy zabieramy z obecnego mieszkania, ale będą też nowości, które ogromnie mnie cieszą. Miałam pokazać Wam je wszystkie dopiero na miejscu, ale to muszę już teraz, bo nie wytrzymam;) No cudo świata! Panel ścienny stworzony z kilku łapaczy snów! Na razie tak przywiesiłam na szybko na sznurku, żeby go Wam zaprezentować w pełnej krasie, ale w nowym domu oczywiście będzie wisiał na niewidocznych gwoździkach, tuż nad stołem. Czyż nie jest piękny? Na moją wielką prośbę zrobiła go najzdolniejsza Iza z Magii Książki.
W ostatnim miesiącu planowanie nowych wnętrz i ogrodu osiągnęło epicentrum. Nałogowo oglądam dwa programy – „Domy z potencjałem” oraz „Pokochaj swój ogród”. Jeśli poszukujecie jakichkolwiek inspiracji to prostu musicie je zobaczyć. Uwielbiam! „Domy z potencjałem” to program sympatycznego Małżeństwa, Joanna i Chip potrafią prawdziwe cuda stworzyć. Mają tak nietuzinkowe pomysły, tak genialne rozwiązania, że właściwie z każdego odcinka coś sobie zapisuję, żeby przenieść to do nas. A jeśli chodzi o drugi program, to chyba moim ostatnio największym marzeniem jest, aby Alan Titchmarsh przyjechał tu do Polski i zaprojektował mój osobisty zakątek zieleni;) No w życiu nie widziałam piękniejszych ogrodów niż te z Jego programu. Jakie ta ekipa niesamowite rzeczy wymyśla! Jaką to trzeba mieć wyobraźnię! Cuda świata. Uwielbiam! Znacie te programy, też oglądacie? Możecie polecieć jeszcze jakieś w tym stylu równie inspirujące?
I na koniec moje ukochane książki z ostatniego miesiąca. Czy znacie taką Autorkę jak Kate Morton? Odkryłam ją przypadkiem, wygrzebując te książki w koszu w Biedronce, a teraz po prostu nie mogę się oderwać! Co za historie, cudowne sploty, ludzie, emocje, no nic tylko zarywać noce. Ogromnie Wam polecam!
Są wśród nas tacy, którzy potrafią dostrzec więcej, którzy swoją wrażliwość na garście mogliby rozdawać. Codzienność po swojemu malują. Czasem tupną nogą, innym razem docenią zapach kawy o poranku, dostrzegają detale najmniejsze, w dłoniach je obracają. Mają umiejętność zatrzymania się, choć na chwilę i w głowie nakreślenia tego, co najważniejsze. Niektórzy z nich w dodatku słowami potrafią najpiękniejsze obrazy stworzyć, pokazać zwykłe sprawy w najlepszy sposób z możliwych. Zmuszają do refleksji, każde zdanie gdzieś głęboko wdziera się w umysł i sprawia, że zostaje tam na zawsze. Iwona z bloga Ona ma siłę wydała swoją drugą książkę. Same słowa prosto z serca płynące. I ją nie można ot tak przeczytać, a później niedbale na półkę odłożyć. Tę książkę wiecznie się wertuje, zdania się podkreśla, wraca do niej, każdą stroną się człowiek delektuje. I w tych wszystkich literach, przecinkach, w tych akapitach łapie się sens tego, co czasem umyka i w końcu wraca na odpowiednie miejsce. „Chwila” Iwona Wiśniewska – to książka, którą warto mieć na półce, ale przede wszystkim w sercu.
I to by było na tyle. Teraz już wchodzę sprawnie w remontowe klimaty, dzieje się u nas tyle, że nie wiadomo, kiedy te dni mijają, ale to wszystko jest tak piękne i radosne, że nadal nie mogę w to szczęście uwierzyć. Wszystkiego dobrego dla Was Kochani, cieszcie się drobiazgami i wyciskajcie z tego życia jak najwięcej!
10 komentarzy