Jeśli miałabym określić, gdzie moje zbieractwo osiąga apogeum – byłyby to zdecydowanie kuchenne rewiry i wszystkie moje kolorowe skorupy. Mam tego tyle, że zdrowy rozsądek podpowiada, że co najmniej połowę powinnam rozdać, odsprzedać, ale gdzież tam, z niczym rozstać się nie potrafię. I choć te wszystkie kubki, miseczki, pastelowe talerze, właściwie nie mieszczą mi się już, to i tak upycham je nadal wszędzie jak miło. Dziś zapraszam Was do mojej kuchni, znów pokażę Wam zawartość moich szafek, czeka też przepis na pyszne smoothie.
Aby dodać wnętrzu barw i radości wystarczy trochę kolorystycznych akcentów. Mimo, że nasza kuchnia w całości jest biała, dzieje się tu sporo, a wszystko dzięki tym dzbankom na wierzchu, filiżankom, kubkom w przeszklonych szafkach. Te wszystkie wzory wybijają się, tworzą niezłą mieszankę i nadają indywidualny charakter mojemu aneksowi. Na blatach zawsze piętrzą mi się deski do krojenia, pachnące zioła, gdzieś tam zwisa ręcznik kuchenny i dzięki temu czuć, że ta przestrzeń żyje. Nie potrafię sobie tu narzucić żadnego minimalizmu, ani ograniczeń, uwielbiam te wszystkie akcesoria, barwy, które wiecznie razem się przeplatają. Używamy to wszystko na co dzień i ileż takiej drobnej radości mam z codziennego wyboru kubka, w którym dziś napiję się kawy. Takie małe detale dodają uśmiechu codzienności.
Czy Wy też uprawiacie takie zbieractwo? Właściwie doszłam ostatnio do wniosku, że nie ma tu u mnie żadnego klucza, to jest prawdziwy misz-masz. W dodatku wiele rzeczy mam w pojedynczym egzemplarzu. Ale ja lubię je wszystkie ze sobą miksować, co już nieraz Wam pokazywałam, szykując stół najczęściej stawiam na rzeczy nie od kompletu, wtedy jest jakoś tak radośniej i to nic, że każdy pije z innego kubka.
Kiedyś moim wielkim marzeniem było otwarcie sklepu z dodatkami do wnętrz, z tymi wszystkimi detalami, które kocham tak bardzo, skandynawskimi markami, barwną porcelaną. Ale obawiam się, że przy moim charakterze szybko bym zbankrutowała, bo z niczym rozstać bym się nie potrafiła. Wyobrażacie to sobie?:) Zamawiacie coś ze sklepu, a tu za chwilę mail, że przepraszamy bardzo, ale z uwagi na wariactwo właścicielki, transakcja musi zostać anulowana, bo ona nie potrafi się z tym kubkiem rozstać. Chyba nawet nie będę ryzykować;) Póki co więc zapełniam te wszystkie moje półki i zbieram wielkie kartony, bo ja nie wiem jak ja cały ten dobytek przewiozę do nowego domu…
Smoothie morelowo-borówkowe
No dobra a teraz mam dla Was pyszny przepis na owocowe smoothie. Nawet niosę filmik z jego wykonania;) Ps. Mąż mi asystował i to jego ręce na nim możecie podziwiać;)
Składniki:
- 1 szklanka borówek
- 6-7 małych moreli
- 1 szklanka soku jabłkowego
Wykonanie:
I gotowe!
Czy Wy też macie jakieś takie swoje wariactwa? Co kolekcjonujecie, czego w Waszym domu jest najwięcej? Lubię tę moją kuchnię, mimo, że taka zagracona, te wszystkie kolory zawsze bardzo humor mi poprawiają. Tradycyjnie dużo słońca i radości dla Was!
14 komentarzy