Jak kupić dom i nie zwariować!

Nie wiem. Ale opowiem Wam jak to wyglądało u nas;) Dostaję od Was bardzo wiele wiadomości, pytań o ten nasz dom. Dopytujecie się jak go znaleźliśmy, na co warto zwracać uwagę, jak szukać idealniej działki, przebrnąć przez formalności i tak dalej. Dziś podzielę się więc z Wami naszym doświadczeniem i pokażę jak to dokładnie wyglądało u nas.

Coraz więcej osób marzy o własnym gniazdku, kawałku zieleni, większej przestrzeni życiowej. Wtedy najczęściej pada decyzja – kupujemy/budujemy dom! Tak naprawdę mamy trzy opcje. Możemy zakupić samodzielnie działkę i na niej rozpocząć budowę, możemy kupić dom z rynku wtórnego albo kupić inwestycję od dewelopera. I my osobiście zdecydowaliśmy się na to ostatnie rozwiązanie, które ma zarówno plusy jak i minusy.

Po pierwszy my domu tak naprawdę nie szukaliśmy – to on znalazł nas;) Oczywiście od dłuższego czasu trochę się rozglądaliśmy, był też moment, kiedy szukaliśmy działki poza miastem, ale to wszystko jakoś tak bardziej z doskoku, plan był taki, że najwcześniej zaczniemy działać za jakieś pięć lat. Co wiec się zmieniło? Ano trochę zrządzenie losu, okazja. Okazało się, że nasze obecne mieszkanie sporo podskoczyło na rynku nieruchomości. Wcześniej zaś przez przypadek znaleźliśmy ten nasz wymarzony dom i jak zaczęliśmy kombinować to wyszło na to, że przy odrobinie szczęścia może nam się udać go zakupić. I tak się stało:)

Wybierając, która opcja jest najlepsza dla nas, musimy wiele kwestii gruntownie przemyśleć. Wszystko też zależy od naszego wyboru lokalizacji, od tego czy chcemy mieszkać blisko miasta, czy na wsi, jak bardzo nam się śpieszy i oczywiście – jakim budżetem dysponujemy. Prawda jest taka, że domy od deweloperów wcale najtaniej nie wychodzą. Spokojnie za te pieniądze mogłabym kupić ziemię i wybudować samodzielny budynek taki, jaki mi się dokładnie marzy, a w zamian tego mamy bliźniaka. Dlaczego więc zdecydowaliśmy się zrobić tak, a nie inaczej?

Po pierwsze lokalizacja. Nie chcieliśmy się wyprowadzać zbyt daleko od centrum, dla nas znaczenie miała bliskość obwodnicy, szkół, sklepów. A nie jest wcale łatwo znaleźć działkę w takich rejonach. Albo ich ceny porażają, albo z jakiegoś powodu nadal się nie sprzedały – na przykład są to podmokle tereny. Moja dobra Koleżanka od roku szuka ziemi w podobnych lokalizacjach, które my braliśmy pod uwagę i nadal nic nie udaje jej się sensownego znaleźć. Ziemi wokół Gdańska jest sporo, ale najczęściej już w za dużej jak dla nas odległości. Bliżej ceny są albo za wysokie, albo większość terenów wykupionych jest przez deweloperów. Po drugie naszą motywacją był czas i wygoda. Baliśmy się budowy, baliśmy się ogromnie. Nie znamy się na tym kompletnie, przerażała nas wizja, że kupimy ziemię, z którą okaże się być coś nie tak, że będziemy musieli codziennie doglądać budowy i przy naszym budżecie tak wiele musielibyśmy robić sami. Teraz mamy malutkie dzieci, to właśnie jest ten moment, kiedy najbardziej z tego ogrodu, domu skorzystają, nie chcieliśmy więc tracić więcej lat na budowę, mimo, że wcześniej tak zakładaliśmy.

Po drugie logistyka. Skoro robimy to teraz, a nie za kilka lat, to dysponujemy mniejszym budżetem obciążeni kredytem hipotecznym na obecne mieszkanie. Najlepsze więc wyjście było zamienić jeden kredyt na drugi i to najlepiej tak, żeby rata nie wzrosła. Bałam się sprzedać mieszkanie, kupić działkę i rozpocząć samodzielną budowę. Musielibyśmy w między czasie coś wynająć, płacąc przy okazji raty kredytu, koszty by nas zjadły. I nie miałabym niczego pewnego. Przy dzisiejszych cenach działek musiałabym najpierw sprzedać mieszkanie, a dopiero później ją zakupić – a co jeśli nic byśmy nie znaleźli?  Bylibyśmy bez mieszkania, ziemi, domu, z niczym, a dzieci potrzebują stabilizacji. Tu mam niezwykłą wygodę, po prostu spakujemy się i z obecnego lokum przeprowadzamy do nowego. Bez żadnej tułaczki, wynajmowania czegoś po drodze, stresu i nerwów.

Omija nas też cały etap budowy. Nie muszę szukać wykonawców, martwić się, doglądać, tu deweloper robi to wszystko za mnie. Oczywiście wiadomo jak to jest też w dzisiejszych czasach z tymi deweloperami, dlatego dziury w ziemi nie kupowaliśmy.  Nasza inwestycja była praktycznie zakończona, ten nasz budynek jest ostatni. Mogliśmy dobrze obejrzeć jak to wyglądało przy poprzednich etapach, wejść w środek budowy, w dodatku płacimy większość dopiero po zakończeniu inwestycji, więc dla nas był to układ idealny, zwłaszcza, że jeszcze na tamtym etapie nie byliśmy pewni czy uda nam się sprzedać obecne mieszkanie.

To teraz czas na minusy. Po pierwsze nie jest to oczywiście samodzielny budynek, co wielu osobom mogłoby przeszkadzać. Ja osobiście lubię mieć dużo ludzi wokół siebie, więc dla mnie to nie problem, ale cieszę się z tego, że mamy też sporą działkę, bo przy mniejszej pewnie by mi to przeszkadzało. Druga rzecz to to, że nie mamy wpływu na projekt, nie możemy wybrać sobie jak ten nasz budynek ma wyglądać, czy będzie drewniany, czy murowany itd. Możemy pozmieniać oczywiście środek, ale głównych ścian nie poprzestawiamy, przez co na przykład tak jak u mnie, jest ciaśniejsza kuchnia, niewielki wiatrołap. Jakbym budowała dom sama to byłby skrojony na miarę, tu musimy trochę dostosować się do z góry narzuconego nam budynku.

Od początku pisałam też o lokalizacji – to sprawa, którą naprawdę dobrze trzeba przemyśleć. I teraz właściwie nieważne czy kupujemy dom od dewelopera, czy budujemy samodzielnie. My chcieliśmy być w pobliżu obwodnicy, tak, aby wszędzie móc łatwo dojechać. Po drugie interesowały nas rejony, które w miarę dobrze znamy, które są bliskie obecnemu naszemu miejscu zamieszkania. Ale z drugiej strony jesteśmy teraz trochę tak pomiędzy. Bo z jednej strony centrum to to nie jest, jesteśmy przy samej granicy Gdańska, ale to już nie miasto, a z drugiej strony nie jest to też wieś taka typowa, spokojna, sielska. Korki są i będą, ciszy kompletnej nie uświadczysz. Nie mamy typowych miejskich wygód ani głuszy i ziemi pod dostatkiem. Chcieliśmy mieć blisko obwodnicę no to mamy, nie widać jej, ale jak z tamtej strony zawieje to słychać wyraźnie. Wszystko więc ma dwie strony medalu. U nas jest to masa małych kompromisów. Wokół mojego nowego domu jest niezwykle malowniczo, zielono, rośnie stary, dziki sad, pola malują pejzaże. Ale zarazem z oddali docierają dźwięki ulicy – co już nieco zakłóca ten sielski obrazek. Wsiadamy w samochód i w pięć minut jesteśmy w wielkim centrum handlowym, jak uda się nie utknąć w korkach to w dwadzieścia minut w centrum gdańska, ale z drugiej strony bez auta ani rusz, zostanie nam tylko jeden wiejski sklepik do dyspozycji i autobus, który jeździ raz, góra dwa razy na godzinę. To są rzeczy, które naprawdę trzeba dobrze przemyśleć, żeby później nie żałować.

My podchodzimy do tego w ten sposób, że udało nam się właściwie mieszkanie zamienić na spory dom, więc porównując te dwie opcje wybór dla nas jest jasny. Ale też racjonalnie podchodzimy do wszystkich minusów, staraliśmy się dokładnie je przemyśleć. Oczywiście póki co ekscytacja robi swoje i pewnie później jeszcze kilka kwiatków wyjdzie.

Najważniejsze to gruntownie sprawę przeanalizować. Nie bujać tylko w niebieskich obłokach, ale patrzeć na to, co jest dla nas realne i najbezpieczniejsze. Nie chcieliśmy kredytu, który zajmowałby połowę pensji, nie chcieliśmy nerwów, strachu i kolejnych lat w oczekiwaniu. Ze wszystkich dostępnych opcji wybraliśmy więc to, co wydaje nam się najlepsze. A wiadomo, że przyszłość sama ten nasz wybór zweryfikuje. Jakbyście jeszcze mieli jakieś pytania, jakby było coś, co pominęłam to dajcie znać w komentarzach, na wszystko postaram się odpowiedzieć. Napiszcie też proszę o Waszych doświadczeniach, jakiego Wy wyboru dokonaliście, może ktoś z Was też zdecydował się na bliźniaka? Dajcie znać czy jesteście z tej opcji zadowoleni.

Related posts

Kilka słów o tym dlaczego prawie przeoczyłam, że lato zamieniło się w jesień…

Sofa do salonu – na co warto zwrócić uwagę? Nowości w naszym wnętrzu!

Aranżacja okien i zmiany w salonie.

16 komentarzy

Ruda 21 maja, 2018 - 9:03 pm
Taki domek to moje wielkie marzenie, super ze wam się udało ☺️
Home on the Hill 23 maja, 2018 - 8:05 am
To życzę żeby Tobie również jak najszybciej to marzenie się spełniło:)
Monia 21 maja, 2018 - 10:13 pm
My budujemy się. Mamy od kilku lat naszą działkę, wtyk roku ruszyła budowa. Nie jest łatwo zwłaszcza, że dużo robimy w systemie gospodarczym, ale dla nas ważna była ziemia i cisza wokół.
Home on the Hill 23 maja, 2018 - 8:06 am
Najważniejsze to właśnie ustawić swoje własne priorytety, na pewno będziecie mieć pięknie:)
Iza 23 maja, 2018 - 10:22 am
My mielismy podobnie, bo tak samo szukaliśmy działki pod lokalizację blisko szkoły blisko przystanku do szkoły, dobry dojazd do pracy, jednocześnie żeby nie było gdzieś na całkowitym odludziu. mamy bliźniaka ale mamy fajnych sąsiadów i duży ogród, okalający z jednej strony cały dom więc mamy dużo też miejsca dla siebie. gdybym sama budowała wiadomo że byłby całkiem inny ten nasz dom ale w porównaniu do tego co było w bloku i tak jest mega super
Anka 21 maja, 2018 - 10:22 pm
Bardzo Wam kibicuję, my zdecydiwaliśmy się na podobny skok prawie pięć lat temu. My kupiliśmy skrajny szeregowiec ze sporym kawałkiem trawy tuż pod miastem a moja koleżanka 3 pokojowe mieszkanie z adresem miejskim ale dalej od centrum, w tej samej cenie. Czasem udaje się złapać okazję i trzeba korzystać ☺️ spełnienia marzeń i pięknych chwil w nowym domu☺️
Home on the Hill 23 maja, 2018 - 8:09 am
No właśnie, różnie bywa z tą lokalizacją, czasem poza miastem jest szybciej niż w mieście;) My na przykład stamtąd będziemy mieli szybciej do Sopotu do moich Rodziców mimo, że kilometrów jest kilka więcej ,ale tu gdzie mieszkam obecnie muszę się tłuc przez miasto, a tam wskakuję na obwodnicę. Cieszę się bardzo, że jesteś zadowolona ze swojego wyboru, mam nadzieję, że u nas będzie podobnie;) Ściskam ciepło.
tinynorthhouse 22 maja, 2018 - 8:04 am
Czytam i mysle o nas :) Podobna historia, nas tez znalazl dom;) Kiedys pod twoim postem dom na wisi czy w miescie pisalam, ze i was odnajdzie dom:)! Jestesmy szczesliwymi posiadaczami blizniaka, malego blizniaka, ze spora dzialka w miescie. My Tez kupowalismy dom od dewelopera i tak jak piszesz Sa tego plusy i minusy. Zmienilismy chyba wszystko, Co bylo mozliwe. Postawilismy ten nasz domek troche na glowie ;) I jest pieknie. Nasza còrka ma blisko przedszkole, jezdzimy rowerem na lody, do kina albo lezymy nad jeziorkiem. Nowe budownictwo ma sowie plusy, duzo tu rodzin z dziecmi...Bajka. Nie zalujemy naszych decyzji. Zycze wam wszystkiego dobrego! Bedzie slicznie :)
Home on the Hill 23 maja, 2018 - 8:10 am
Ależ Ci dziękuję za ten komentarz, jakoś tak ciepło na sercu mi się zrobiło jak go czytałam. Mam nadzieję, że u nas będzie podobnie:)
Drugie imię 22 maja, 2018 - 10:00 am
Mam podobne doświadczenia. Kupiliśmy połówkę bliźniaka pod koniec ubiegłego roku i w tym wyborze kierowalismy się podobnymi powodami. Bliskość autostrady, ludzie dookoła i nie obciążenie siebie budową bo się na tym nie znamy. Też sprzedalismy mieszkanie. Kupno czy budowa domu to kwestia dużej ilości kompromisów. Wszystko ma dwoje dobre i gorsze strony. Finalnie jesteśmy bardzo zadowoleni. Skupiliśmy się na szybkim remoncie, sama mogłam zaprojektować wnętrza, o czym marzyłam i nie zajęło to wszystko kilku lat. Poszło szybko i sprawnie, a na tym nam zależało. Teraz, gdy przyszła wiosnai gdy rano wychodzę do ogródka, czuję się jak na wakacjach. Jest cudnie. Życzę Wam spokoju i cierpliwości. Opłaci się trochę trudu. Już niedługo będzie pięknie, zobaczysz. Pozdrawiam ciepło. Monika.
Home on the Hill 23 maja, 2018 - 8:11 am
Nam też ogromnie zależało żeby to wszystko sprawnie przebiegało, żeby nie trwało to kilka lat. Mam nadzieję, że u nas też wszystko będzie dobrze i będziemy tak samo zadowoleni ;)
4Windows 22 maja, 2018 - 12:47 pm
Będziemy podrzucać klientom posta ;)
5naswoim 22 maja, 2018 - 9:34 pm
My również rozważaliśmy kupno gotowego domu, nawet w stanie surowym. Ale jednak po namyśle, stwierdziliśmy zgodnie, że jak już mamy wydawać kawał pieniądza, to jednak na budowę. Wydaje się, że łatwiej dostosować nowe do siebie i swoich potrzeb. Na pewno trwa to dłużej, ale z drugiej strony pochłania mniej środków. Zobaczymy, czy nie będziemy żałować :)
Home on the Hill 23 maja, 2018 - 8:12 am
Na pewno łatwiej dostosować wszystko pod siebie, zgadzam się całkowicie. Będziecie mieć pięknie! Uściski wielkie :)
Jano 30 maja, 2018 - 11:30 pm
Fajny artykuł. Dobrze poznać czyjąś perspektywę. Ja właśnie jestem na etapie decyzji bo co prawda mam działkę ale 8 miesięcy temu robiłem remont mieszkania i tak mi to dało w kość, że jak myślę o budowie domu to wiem z jakim wysiłkiem i nerwami będzie się to wiązało. Z drugiej strony zakup gotowego domu to wygoda ale jak sama pisałaś i wiele kompromisów.
Eliza 4 czerwca, 2018 - 1:40 pm
Nie dziwię Ci się, że wybrałaś opcję z developerem. Jak sama napisałaś potrzebowałaś czegoś blisko centrum a działki mają porażającą cenę. Sama bym się zdecydowała na takie a nie inne rozwiązanie. Budowanie domu ma co prawda wiele zalet - m.in. sami projektujemy nasz dom ale skoro koszty się nie kalkulowały w Gdańsku, postąpiłaś poprawnie :)
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej