Zawsze dekoruję to pomieszczenie sezonowo. Pochowałam już najgrubsze koce, jak i wielkanocne akcenty, poukładałam sobie żywiołowe poduszki, zaprosiłam kolor zielony do środka. Jednakże najpiękniej to wnętrze promienie słońca ozdabiają. Cieszę się tą wiosną, jasnością, dłuższą dobą. Dziś zapraszam Was na odsłonę naszego salonu, porozmawiamy sobie też o naszych roślinach.
Sama nie wiem skąd ich się tu tyle wzięło;) Jakoś tak po kolei je znosiłam, a one zaczęły rosnąć i ni stąd ni zowąd, mały, zielony busz się stworzył;) Nic tak nie ożywia przestrzeni, nie dodaje energii jak rośliny. Ocieplają wnętrze, dekorują przestrzeń. Ale trzeba też z nimi uważać, bo ich zbyt duża ilość zwłaszcza na małym metrażu, może przytłoczyć. Muszę przyznać, że i u nas odkąd tak mocno urosły, zaczęły już troszkę zbyt mocno dominować. Ta palma wciśnięta w róg, w tym miejscu nawet w pełni nie pokazuje swoich rozmiarów, ale kiedy na ubiegłoroczne święta wstawiliśmy w jej miejsce choinkę, to okazało się, że kompletnie nie ma gdzie jej przestawić, tak się rozłożysta zrobiła, nie było praktycznie jak po salonie się poruszać. A z drugiej strony, gdy widzę kolejne piękne okazy, to serce szybciej bić mi zaczyna i znów bym chętnie coś w te nasze progi znosiła;)
Często pytacie o tę wcześniej wspomnianą palmę. To Areka i rośnie jak głupia. Naprawdę nic kompletnie z nią nie robię oprócz podlewania jej raz w tygodniu i zraszania jak mi się przypomni;) Pięknie się zagęszcza, czasami końcówki lekko się przesuszają, ale zaraz to mija. Wygląda cudnie, ale jest naprawdę duża. Mamy ją niecałe dwa lata i już tyle urosła. Jest bardzo rozłożysta, więc potrzebuje sporo przestrzeni. Za to wygląda cudownie! Wystarczy jeden taki okaz i wnętrze momentalnie nabiera większej energii.
Kolejną moją ulubioną roślinką jest Araucaria. Rośnie dużo wolniej, ma takie piękne, mięciutkie igiełki i nie potrzebuje za wiele słońce. U nas stoi zawsze w półcieniu i kompletnie jej to nie przeszkadza. Staram się ją systematycznie podlewać, bo gdy zapomnę końce jej usychają i niestety trzeba je obcinać. Naprawdę nie dla mnie wymagające rośliny;)
Naszym najnowszym dobytkiem jest Monstera. Mam ją niecały rok i równie pięknie rośnie. Uwielbiam te jej wielgachne liście, stanowią cudną ozdobę. Lubi rozrastać się na boki, więc warto przymocować ją do podpory. Póki, co mam tylko takie małe bambusowe tyczki włożone, ale już widzę, że to nie wystarcza, będę ją niedługo przesadzać, wtedy włożę w środek porządną podporę, po której będzie mogła się piąć. Młode liście wyrastają bez dziur, robią się one dopiero na starszych. Nie lubi zbyt dużo wody, za to ważne jest, aby systematycznie bawełnianą szmatką przemywać jej liście. Jak zapomnę, to robią się przesuszone i wyskakują brązowe plamy. Rośnie jak dzika i również zajmuje sporo miejsca.
Kolejne już naprawdę kompletnie niewymagające zachodu rośliny to na przykład Zamioculcas. Naprawdę nie wiem, co mogłoby dobić tę roślinkę;) Rośnie w oczach, zarówno w słońcu jak i w cieniu, przy regularnym podlewaniu, a nawet jak się zapomnę to i jej to nie przeszkadza. No i idealna dla wszystkich tych, którzy nie maja ręki do roślin.
Lubię też Ficusa, choć ostatnio coś mi marnieć zaczął: / Mam też Storczyka, który kwitnie praktycznie cały czas, jest niesamowity:) I jeszcze kilka innych, których nazw nie znam, ale rosną ładnie, a to najważniejsze.
Wszystkie te moje rośliny zdecydowanie wiosnę poczuły, jeszcze bardziej ruszyły w górę, nabrały intensywniejszego koloru, cieszą oczy. Ten mój salon bez nich pusto by wyglądał. Mam je na ziemi, na parapetach, wszędzie, gdzie się da. Do tego kilka kolorowych akcentów i w domu zrobiło się niezwykle klimatycznie. Książki, poduszki, kolorowa porcelana, zieloni przyjaciele to moje ukochane detale, które tworzą mi dom, to rzeczy, którymi uwielbiam się otaczać.
A jak to wygląda u Was? Jesteście zielono zakręceni? Jakie są Wasze ulubione rośliny, co możecie polecić? Tylko bardzo proszę o takie niezbyt wymagające;) Cudownej wiosny Kochani, ściskam Was ciepło.
Rośliny w domu w roli głównej, czyli blogosfera inspiruje i gra w zielone!
12 komentarzy