Czasami z Przyjaciółką tak sobie marudzimy, że w tym naszym Gdańsku to wiecznie tylko wieje i jest zimno. Sprawdzam sobie pogodę w Krakowie i odkrywam, że jak zwykle u nich, o co najmniej pięć stopni cieplej. I myślę sobie wtedy, że przy tym naszym polskim klimacie, mieszkanie na północy wcale nie jest najlepszym pomysłem. A potem jak zwykle przychodzi taki dzień, gdy słońce świeci, a my wsiadamy w samochód i w ciągu niecałych dwudziestu minut znajdujemy się nad morzem. I wtedy dochodzi do mnie, że za nic w świecie nie byłabym w stanie z tego zrezygnować, że to moje miejsce, mój dom, że tylko tu i nigdzie indziej.
Może i jest chłodniej, może i bardziej wieje, pada, wszystko później kwitnie. Ale to powietrze, te pejzaże, plaże piaszczyste i horyzont w oddali są w stanie wynagrodzić wszystko. Tylko tu potrafię naprawdę odpocząć, zrelaksować się, wypełnić głowę słodkimi banialukami. Kiedy plaże jeszcze dość puste, kiedy fale o brzeg uderzają wtedy czuję w pełni, że mieszkamy właśnie tutaj, bo jest najpiękniej.
Mam takie swoje ukochane miejsca, najbardziej malownicze plaże. Kocham Orłowo, ale jednym z magiczniejszych zakątków jest też wyspa Sobieszewska. Najlepiej przejść się lasem, przez rezerwat ptaków, pooglądać te brzozy, wydeptać swoje ścieżki, aby po spacerze ni stąd ni zowąd wyjść wprost na morze. Wydmy wokół, zapach jodu i żywicy miesza się razem, szeroka plaża i cudowne fale. To jedno z najpiękniejszych miejsc z możliwych. W takie dni, kiedy wystawiam tę twarz do słońca czując pod palcami ciepły piasek, kiedy mewy krzyczą nad głowami, a muszelki same pchają się do kieszeni, wiem, że niezła ze mnie szczęściara.
Jak to mój Mąż stwierdził – zobacz ludzie muszą płacić grube pieniądze a my to mamy ot tak, zawsze, do znudzenia. Kiedy tylko zechcemy. Chociaż chyba nie ma możliwości, aby się tym znudzić…
Jest najpiękniej. Tu u nas. Mimo, że najczęściej o te kilka stopni chłodniej;)
6 komentarzy