Cudownie jest wracać do domu i odkrywać kolejne nowości w ogródku. Nadal cieszy mnie każdy kolejny pączek, uwielbiam ten mój zielony busz za oknem. Faza ciągłego dosadzania nie przemija. Pierwsze, co po powrocie odwiedziliśmy ulubiony sklep ogrodniczy, aby znów móc sobie, choć trochę ręce ziemią ubrudzić. Dziś chciałabym pokazać Wam kolejną odsłonę tego mojego zielonego zakątka i tarasu, porozmawiamy trochę o roślinach idealnych do cienia i półcienia oraz pokażę Wam moje „buszowate” rabaty;)
Największym problemem ogrodowego laika jest zbyt gęste sadzenie oraz kompletny brak wyobraźni. W naszym maleńkim ogródku można odkryć niezłe cudowianki. Róża poplątała się z wierzbą japońską, hortensje wyrosły tak, że duszą się nawzajem, a powojnik za nimi wypuścił piękne kwiaty, tylko kompletnie ich nie widać, ponieważ hortensje go całkowicie zasłaniają. W dodatku ciągle coś dosadzamy, bierzemy te rośliny, które wpadną nam w oko, potem nawet nie pamiętamy jak się nazywają i jak się nimi mamy opiekować. No i moja największa i najśmieszniejsza zarazem bolączka, czyli pielenie! I nie, że problem, że ręce bolą, że nadążyć się z tymi chwastami nie da, nie u mnie cały szkopuł tkwi w tym, że nigdy nie jestem pewna czy to coś powinnam wyrwać, bo już głupieję czy to na pewno jest chwast czy może jakaś kiełkująca roślinka, którą posadziłam w zeszłym roku i już o niej zapomniałam. No i tak tworzymy sobie dżunglę na tych 60m2, trochę dziki ten nasz ogródek, niepoukładany, chaotyczny ogromnie, ale za to najukochańszy na świecie. Lubię te wieczne niespodzianki, to, że każdego tygodnia wyrasta mi coś, czego kompletnie się nie spodziewałam. Ogromnie podobają mi się takie poukładane rabaty, pięknie stylistycznie dobrane, ale co do tego mam zerowy talent, a po drugie szkoda mi już tego, co zasadziłam, nie potrafię się z żadną rośliną rozstać, no rośnie sobie to wszystko tak dziko, ciasno a ja się cieszę jak głupia.
Po tych trzech latach wiem już jednak mniej więcej, jakie rośliny u nas dobrze się sprawują i dziś też chciałabym Wam o nich słówko opowiedzieć.
Moje ulubione rośliny do cienia i półcienia.
Jak już nieraz wspominałam w naszym ogródku słońca nie ma w nadmiarze, co sprawia, że rośliny wolniej nam rosną i teoretycznie nie mogę sobie sadzić wszystkiego. Choć uczciwie mówiąc niewiele sobie z tego robię i często sadzam też te, które niby powinny rosnąć tylko i wyłącznie w pełnym słońcu, a jakoś i tak dają sobie radę:), Ale mam też kilka sprawdzonych roślin stricte nadających się do naszego ogródka i to o nich chciałabym Wam napisać.
- Dereń biały – to mój ulubieniec, rośnie w oczach i kompletnie nie trzeba nic z nim robić. Mamy go posadzony między innymi tuż przy wyjściu na taras, i rozrósł się tak, że wchodzi nam praktycznie do domu, a z tego co pamiętam to jego dopiero trzeci rok, w dodatku kupiliśmy naprawdę niedużą sadzonkę.
- Winobluszcz – idealny do okrycia drewnianego płotu i pergoli. Rośnie także dość szybko, sadziliśmy go w zeszłym roku i w tym rozszalał się na dobre;) Na jesień liście robią się cudnie czerwone i długo cieszą oczy.
- Hortensje – Uwielbiam! Te wielkie kwiatowe kule zdobią mi później dom i czarują w ogrodzie. Mamy w tym momencie zasadzone ogrodowe, bukietowe oraz pnącą. Nie wiem jak te drugie będą się sprawować, bo dopiero miesiąc temu je zasadziłam, ale te ogrodowe są niesamowite! Urosły tak, że właściwie się nie mieszczą, ale ogromnie boję się je rozsadzić, bo cudownie mi kwitną, więc zostanie tak jak jest.
- Bodziszki – tworzą piękny dywan z zielonych listków i cudnych drobnych fioletowych kwiatków. Rosną u nas w całkowitym cieniu i kompletnie im to nie przeszkadza;)
- Niecierpek – moje najnowsze odkrycie. Mam te kwiaty powieszone w doniczce na pergoli i prezentują się wspaniale, co najważniejsze nie przepadają za słońcem, więc w takim ogródku jak mój składa się to idealnie.
- Powojniki – naliczyłam, że mam już ich chyba z dziesięć. Plączą się u nas z różami, okalają płot, czarują wielkimi, wielobarwnymi kwiatami. Cudo świata po prostu! Nawet nie umiem wymienić, który jest mój ulubiony, kocham wszystkie i choć miejsca brakuje to chętnie bym ich jeszcze kilka dosadziła.
- Wierzba Iwa – niewielkie drzewko z piękną, zwisającą koroną, moje dzieci wiecznie bawią się, że to ich domek. Prezentuje się pięknie, nie wymaga żadnego zachodu, ogromnie polecam!
- Magnolia Susan – marzyłam o magnolii odkąd tylko postanowiliśmy, że kupimy to mieszkanie. A potem okazało się, że za mało tu słońca, że wiatry, że za mocno się rozrośnie i w ogóle nie ma szans. Rozpacz moja była wielka, ale na szczęście pewien ogrodnik doradził mi odmianę Susan. I rośnie, a przede wszystkim przepięknie kwitnie. To już jej trzeci sezon i nic kompletnie złego się nie dzieje.
- Pelargonie – z tego, co wiem one bardzo lubią słońce, ale u dziwo u mnie, co roku cudownie rosną i kwitną. Ustawiam je na parapetach i cieszą moje oczu praktycznie do końca października.
- Z kwiatów świetnie u mnie sprawdzają się niezapominajki, wszelkie goździki, róże też nieźle sobie radzą.
Zmiany na tarasie
Na tarasie też nastały kolejne niewielkie zmiany. Przede wszystkim zawitało tu jeszcze więcej kwiatów. Oprócz tego zasadziłam sobie w końcu w donicy zioła, a w drugiej, ku radości dzieci, truskawki. Za huśtawką posadziliśmy trawy, mam nadzieję, że zaraz mi pięknie wyrosną i zrobi się taki trochę bardziej morski klimat. Wylądował tu też mój wymarzony leżak, w końcu mam się, na czym opalać. W słoneczne dni urządzamy sobie także tutaj pikniki, śliczny kosz zdecydowanie bardzo cieszy moje oczy;) Brakuje jeszcze foteli, te krzesła, co są tu obecnie to tylko takie tymczasowe. W piwnicy czekają dwa PRL-owskie cuda, które chcemy poprzerabiać, niedługo się za to zabierzemy.
I tak to u nas wygląda, radość wielka. Lubię ten widok zza okna, zamiast „podziwiać” blok z naprzeciwka, mam tą swoją zaczarowaną krainę, która do domu mi wchodzi, cieszy oczy zielenią. Nie ma nic piękniejszego niż zapach trawy po deszczu, czy bukiet kwiatów na stole zerwany z własnego ogródka. Kochani jak zawsze przy okazji takiego wpisu, bardzo proszę o wszelkie rady, jeśli rzuciło Wam się coś w oczy z tymi naszymi roślinami, coś, co warto byłoby poprawić to piszcie śmiało, będę bardzo wdzięczna.
23 komentarze