Dzisiejszy post będzie trochę inny, postanowiłam się z Wami podzielić tym, co ostatnio mocno mnie zdziwiło. Miałam trochę wolnego czasu, postanowiłam poprzeglądać moje ulubione blogi. Było to kilka wnętrzarskich, jakieś parentingowe. Znalazłam tam różne inspiracje, kilka tekstów, które dały mi do myślenia i przepiękne zdjęcia. A na tych zdjęciach stylowe rzeczy, różne akcesoria, cudne domy, dodatki itd. To co mnie uderzyło, to to, że prawie na kazdej stronie, gdzieś tam pojawiał się komentarz „Ale kogo na to stać?!” I zaczęłam to analizować. Bo rzeczywiście na blogach często pokazywane są rzeczy dobrych marek, produkty, które nie dla każdego są do kupienia od ręki. Tylko z drugiej strony często przez te komentarze przejawiała się niezbyt subtelna nuta zazdrości. Ataki na autorki blogów, że matko jaka cena, że absurd, że pewnie to dostałaś, że ja też bym tak chciała, ale to przegięcie, i że „normalnych ludzi” na to nie stać, a ogólnie to na pewno bubel itd. i jak śmiesz to pokazywać!!! I tak szczerze mówiąc to wydaje mi się to ogromnie słabe…
Czytam wiele wnętrzarskich gazet, oglądam blogi ludzi często niezwykle kreatywnych, robiących wiele samodzielnie. Są też blogi parentingowe, na których odkrywam marki, o których nie miałam zielonego pojęcia, podziwiam cudne zabawki, kocyki itd. Niektóre z tych rzeczy chętnie przygarnęłabym do siebie, inne wydają mi się po prostu niepotrzebne, są też takie na które choruję i sobie na nie powoli zbieram. Ale to co najważniejsze, to to, że to są tylko rzeczy. Jedni mają więcej drudzy mniej, jeśli kogoś na to stać to super. Nikt nie dostaje nic za darmo, ktoś musiał na to pracować. Jeśli poduszka kosztuje 200 zł i dla mnie to przegięcie, to nie będę teraz rozdmuchiwać jaki to dramat, jakie złodziejstwo, no bo skoro ktoś tak ją wycenia, a ktoś inny ją za tą cenę kupuje, to to są prawa wolnego rynku i nic mi do tego. Jeśli mnie osobiście na nią nie stać to mogę coś pokombinować, uszyć sobie podobną, albo oszczędzać, zrezygnować z czegoś innego itd. Ale przecież nikt mi nie każe jej kupować! Oczywiście, że możemy wyrażać swoją opinię tylko z drugiej strony po co te ataki? Sami wybieramy strony, które chcemy czytać, oglądać. Każdy blog ma swoje grono odbiorców, jeśli mi się coś nie podoba, jeśli denerwuje mnie to, to u góry strony jest krzyżyk i tyle. Nic skomplikowanego, nic co musi zalewać mnie falą jadu i złośliwości. Ja osobiście uwielbiam tak sobie podglądać czasem świat innych, lubię szukać rożnych inspiracji, nie patrzę i nie wyliczam kto ile ma. Mam też dwie ręce, głowę na karku, jeśli o czymś naprawdę marzę to po prostu kombinuję jak mogę to zdobyć. Nie potrzebuję mieć wszystkiego, co mają inni. Czasem mnie coś zachwyci, czasem nie. Są reklamy, są zakupowe inspiracje, w dzisiejszych czasach to normalne. Niekiedy sama na coś zachoruję, innym razem macham ręką, że to mi kompletnie niepotrzebne.
Mam wrażenie, że za dużo w życiu zazdrościmy. Tego, ze ktoś pojechał na wakacje a ja nie, tego, że ta ma takiego męża a mój to beznadziejny, że ta to ma taaaką pracę a moja to do dupy, że innych dzieci są grzeczniejsze, że stać ją na to, na co nikogo innego itd. Śmieszą mnie trochę tego typu komentarze „Kogo na to stać?!”, no bo skoro pokazuje to ją stać, proste przecież. Jak widzę na ulicy jakieś super auto, to nie podchodzę z awanturą, że jak ktoś ośmiela się nim jeździć, jak prawie nikogo innego na ten samochód nie stać.
No i jeszcze zawsze największy hit; „Bo ona to dostała!!!”. Uwierzcie mi, mam trzydzieści lat, ale jedno co wiem to to, że w życiu mało rzeczy jest za darmo. Nikt nic, ot tak nie dostaje. Ktoś prowadzi bloga, wkłada w niego niesamowicie wiele energii, pracy i jeśli udaje mu się dojść do takiego momentu, że za tą swoją pracę dostaje wynagrodzenie, to tylko pogratulować.
W życiu są zdecydowanie ważniejsze rzeczy i problemy niż zaglądanie innym do portfela. Najważniejsze to mieć dystans. Mam tyle ile mam i już. Są rzeczy na moją kieszeń i takie do których mogę tylko wzdychać. Nie muszę jednak ich negować, obrażać tych, którzy je maja, promują, w końcu to ich prawo. Naprawdę szczęśliwiej się żyje, kiedy skupiamy na tym co ja mogę, a nie co mogą i mają inni. I to co najważniejsze, to są tylko rzeczy! Nic więcej. Czy aż tak warto to przeżywać?…
60 komentarzy