Ale kogo na to stać?!

Dzisiejszy post będzie trochę inny, postanowiłam się z Wami podzielić tym, co ostatnio mocno mnie zdziwiło. Miałam trochę wolnego czasu, postanowiłam poprzeglądać moje ulubione blogi. Było to kilka wnętrzarskich, jakieś parentingowe. Znalazłam tam różne inspiracje, kilka tekstów, które dały mi do myślenia i przepiękne zdjęcia. A na tych zdjęciach stylowe rzeczy, różne akcesoria, cudne domy, dodatki itd. To co mnie uderzyło, to to, że prawie na kazdej stronie, gdzieś tam pojawiał się komentarz „Ale kogo na to stać?!” I zaczęłam to analizować. Bo rzeczywiście na blogach często pokazywane są rzeczy dobrych marek, produkty, które nie dla każdego są do kupienia od ręki. Tylko z drugiej strony często przez te komentarze przejawiała się niezbyt subtelna nuta zazdrości. Ataki na autorki blogów, że matko jaka cena, że absurd, że pewnie to dostałaś, że ja też bym tak chciała, ale to przegięcie, i że „normalnych ludzi” na to nie stać, a ogólnie to na pewno bubel itd. i jak śmiesz to pokazywać!!! I tak szczerze mówiąc to wydaje mi się to ogromnie słabe…

Czytam wiele wnętrzarskich gazet, oglądam blogi ludzi często niezwykle kreatywnych, robiących wiele samodzielnie. Są też blogi parentingowe, na których odkrywam marki, o których nie miałam zielonego pojęcia, podziwiam cudne zabawki, kocyki itd. Niektóre z tych rzeczy chętnie przygarnęłabym do siebie, inne wydają mi się po prostu niepotrzebne, są też takie na które choruję i sobie na nie powoli zbieram. Ale to co najważniejsze, to to, że to są tylko rzeczy. Jedni mają więcej drudzy mniej, jeśli kogoś na to stać to super. Nikt nie dostaje nic za darmo, ktoś musiał na to pracować. Jeśli poduszka kosztuje 200 zł i dla mnie to przegięcie, to nie będę teraz rozdmuchiwać jaki to dramat, jakie złodziejstwo, no bo skoro ktoś tak ją wycenia, a ktoś inny ją za tą cenę kupuje, to to są prawa wolnego rynku i nic mi do tego. Jeśli mnie osobiście na nią nie stać to mogę coś pokombinować, uszyć sobie podobną, albo oszczędzać, zrezygnować z czegoś innego itd. Ale przecież nikt mi nie każe jej kupować! Oczywiście, że możemy wyrażać swoją opinię tylko z drugiej strony po co te ataki? Sami wybieramy strony, które chcemy czytać, oglądać. Każdy blog ma swoje grono odbiorców, jeśli mi się coś nie podoba, jeśli denerwuje mnie to, to u góry strony jest krzyżyk i tyle. Nic skomplikowanego, nic co musi zalewać mnie falą jadu i złośliwości. Ja osobiście uwielbiam tak sobie podglądać czasem świat innych, lubię szukać rożnych inspiracji, nie patrzę i nie wyliczam kto ile ma. Mam też dwie ręce, głowę na karku, jeśli o czymś naprawdę marzę to po prostu kombinuję jak mogę to zdobyć.  Nie potrzebuję mieć wszystkiego, co mają inni. Czasem mnie coś zachwyci, czasem nie. Są reklamy, są zakupowe inspiracje, w dzisiejszych czasach to normalne. Niekiedy sama na coś zachoruję, innym razem macham ręką, że to mi kompletnie niepotrzebne.

Mam wrażenie, że za dużo w życiu zazdrościmy. Tego, ze ktoś pojechał na wakacje a ja nie, tego, że ta ma takiego męża a mój to beznadziejny, że ta to ma taaaką pracę a moja to do dupy, że innych dzieci są grzeczniejsze, że stać ją na to, na co nikogo innego itd. Śmieszą mnie trochę tego typu  komentarze „Kogo na to stać?!”, no bo skoro pokazuje to ją stać, proste przecież. Jak widzę na ulicy jakieś super auto, to nie podchodzę z awanturą, że jak ktoś ośmiela się nim jeździć, jak prawie nikogo innego na ten samochód nie stać.

No i jeszcze zawsze największy hit; „Bo ona to dostała!!!”. Uwierzcie mi, mam trzydzieści lat, ale jedno co wiem to to, że w życiu mało rzeczy jest za darmo.  Nikt nic, ot tak nie dostaje. Ktoś prowadzi bloga, wkłada w niego niesamowicie wiele energii, pracy i jeśli udaje mu się dojść do takiego momentu, że za tą swoją pracę dostaje wynagrodzenie, to tylko pogratulować.

W życiu są zdecydowanie ważniejsze rzeczy i problemy niż zaglądanie innym do portfela. Najważniejsze to mieć dystans. Mam tyle ile mam i już. Są rzeczy na moją kieszeń i takie do których mogę tylko wzdychać. Nie muszę jednak ich negować, obrażać tych, którzy je maja, promują, w końcu to ich prawo. Naprawdę szczęśliwiej się żyje, kiedy skupiamy na tym co ja mogę, a nie co mogą i mają inni. I to co najważniejsze, to są tylko rzeczy! Nic więcej. Czy aż tak warto to przeżywać?…

Related posts

Bo jutro może przynieść wszystko.

Kobiece inspiracje – makijażowe hity i kolorowe stylówki.

10 kont na Instagramie, które warto obserwować.

60 komentarzy

Aga M 30 maja, 2016 - 8:11 am
Bardzo dobrze napisane!!!! Kolorowego dnia:)
Anna 30 maja, 2016 - 9:00 am
Tak.piątka, mam takie samo zdanie!
Agnieszka 30 maja, 2016 - 9:13 am
Mhm,tylko dlaczego nikt nie wspomina że niejednokrotnie blogerka czy bloger zachwala produkt za reklamę którego dostaje kasę?Dziwne to że ktoś np:nie pija kawy ale reklamuje na swojej stronie ekspress kapsułkowy danej firmy albo ostatnio wszechobecne zegarki na instagramie?Jeśli komuś się podobaja i kupuje ok,rozumiem ale dziwne jest że nagle wszyscy je mają?Skoro były takie super to czemu blogerki ich wcześniej nie kupiły?Może to kwestia ceny?Pozdrawiam.
Anna 30 maja, 2016 - 9:31 am
no właśnie to jest ten brak wiarygodności, często wszechobecny na blogach :) że "biorę co mi dają" nie ważne czy zgodnie z zainteresowaniem, upodobaniem itp :) a moda na zegarki przeminie i nastanie nie wiem, na breloczki do kluczy, pudełka na waciki czy coś jeszcze innego ;)
Babeczka z wnętrzem 30 maja, 2016 - 9:47 am
Pani Agnieszko, a czy aktor ubrany w kitel, reklamujący medykamenty w tv też jest dziwny?? nie. Taka forma zarabiania pieniędzy. Każdy bloger ma swoje sumienie i niech sam decyduje czy wciska ludziom niesprawdzony bubel czy rzetelną informację. (daj Bóg żeby częściej to drugie) Całe szczęście, że mamy swój rozum, kobiecą intuicję i niekończące się giga danych w sieci, (gdzie praktycznie każde info, można zweryfikować), a o swoich potrzebach potrafimy decydować sami. :) Olu, fajny tekst. ...i czy to kij w mrowisku czy nie, czasem trzeba wyrzucić co nam leży na wątrobie ;) Pzdr!
Paula 30 maja, 2016 - 1:35 pm
AGNIESZKA - Nie wiem, jakie blogi przeglądasz, ale ja nigdy nie widziałam, żeby ktoś kto nie pije kawy reklamował ekspres, ktoś kto prezentuje tylko i wyłącznie styl nowoczesny, zaczął nagle zachwycać się rustykalnymi komodami, albo osoba z krótkimi blond włosami polecała szampon do długich i rudych. Tak, blogerki dostają kasę za reklamę, tak samo jak za reklamę dostają kasę aktorzy, gazety, które je publikują, czy różnego rodzaju portale internetowe. A jaka jest różnica? Ano tak, że blogerka, chcąc na tym zarabiać, musi mieć jakieś grono ludzi, którzy ją czytają i którzy jej ufają. Jeśli nagle zacznie pokazywać coś, co jest zupełnie sprzeczne z jej gustem i przekonaniami, to straci wiarygodność, a tym samym czytelników - i co idzie za tym dalej - reklamodawców, dzięki którym zarabiała. Abstrahując więc od samego sumienia i przyzwoitości (jak to ktoś oburzony szumnie i na wyrost określił w komentarzu) - takie przyjmowanie wszystkich ofert i pokazywanie każdego bubla jak leci, jest z biznesowego punktu widzenia nieopłacalne. A zarzutu, że nie kupiły sobie wcześniej jakiegoś super zegarka, bo za drogi, a teraz mają czelność go reklamować, jest całkiem z dupy. Czy w takim razie można reklamować tylko produkty, na które byłoby na stać? Trochę bez sensu, nie uważasz?
Aneta 30 maja, 2016 - 9:17 am
Bardzo mądry tekst, mnie też nie stać na wiele pięknych rzeczy , ale nie rwę włosów z głowy z tego powodu :-) , również prowadzę bloga , i pokazuje że są inne alternatywy. A jak chce pooglądać piękne wnętrza to zaglądam między innymi tutaj :-)
Home on the Hill 30 maja, 2016 - 5:37 pm
Paula zgadzam się całkowicie. Oczywiście, ze są różne blogi, różni ludzie, ale sadzę, że jeśli ktoś łapałby wszystkie współprace jak leci, taka strona szybko straciłaby czytelników. Najważniejsze to aby wszystko było spójne, aby reklamować to ,co jest tego warte i żyć w zgodzie ze sobą. A jeśli nam jakiś blog nie odpowiada, to zawsze można go przestać czytać i tyle:) Pozdrawiam ciepło.
Mariola 30 maja, 2016 - 8:54 pm
Ja takie blogi gdzie łapią wszystkie współprace spotkałam niestety w swojej dziedzinie czyli rękodzieło...Aż słabo się robi jak osoba która powiedzmy robi na drutach nagle wyskoczyła z szamponem....ale zauważyłam jedną wspólną rzecz; to są niszowe blogi które liczą głównie na darmowe produkty (wątpię że to sponsoring płatny gotówką). Omijam takie blogi szerokim łukiem...
Aga.wita 30 maja, 2016 - 9:26 am
Świetnie powiedziane. Tyle zazdrości co widzę na yt czy na blogach mnie przeraża. Jestem tego samego zdania że jak mnie nie stać to popatrzę powzdycham i wychodzę albo szukam czegoś podobnego dla mnie osiągalnego. Chyba bym pękła z zazdrości gdybym przejmowala się że ktoś ma a ja nie. Szczerze to zawsze sobie myślę. Super że ktoś ma a ja będę miała ładniejsze i po co zazdrościć?
Anna 30 maja, 2016 - 9:27 am
Olu zgadzam się z Tobą :) jeśli podoba Cię się i Cię stać to kupujesz, jeśli nie rezygnujesz lub odkładasz do skarbonki by kiedyś kupić :) by szukasz tańszych zamienników ;) kultowy kosz Bloomingville w internetowych sklepach za 120 i więcej dla mnie trochę dużo, więc wzdychałam i tyle... ostatnio kupiłam w szwedzkim sklepie - troszkę mniejszy niż oryginał za 50 :) a że nie markowy?? podoba mi się kształt nie firma (tzn. Bloomingville baardzo mi się podoba) ale z drugiej strony męczą mnie blogi, które udają wnętrzarskie, a co drugi wpis jest sponsorowany (oby co drugi) ;) i tylko z tego kubka herbata (kawa) smakuje wyjątkowo ;), że tylko ta taca i żadna inna, że tylko ta poduszka za te 200 zł itp :) cenię blogi, że owszem są wpisy sponsorowane, ale jest to podane w fajnej formie, że nie zgrzytasz zębami ;) cenię blogi, za kreatywność, za DYI , że można coś z niczego, ale też z umiarem :) by nie był to śmietnik po prostu :) pozdrawiam Ania nie często komentuję (to chyba 2 lub 3 komentarz) ale zaglądam baaardzo często :)
Home on the Hill 30 maja, 2016 - 5:43 pm
Bo najważniejsze to w życiu wszystko z umiarem;)) Ja też nie lubię blogów, gdzie każdy post to reklama. Na blogach poszukuję inspiracji, fajnej treści, a jeśli jest jakaś współpraca, to doceniam oryginalną formę jej podania. Cieszę się bardzo, ze tu zaglądasz. Uściski wielkie:))
Sylwia Świergiel 30 maja, 2016 - 9:29 am
Amen <3
Bee 30 maja, 2016 - 9:30 am
Dokladnie!!! Ja sama wielokrotnie postawilam krzyzyk nie zewzgledu na zazdrosc czy zawisc a o zaklamanie ... strasznie mnie to irytuje... np. Pani perfekcyjna... w kompleksy ludzi wpedza a TU okazuje sie ze babcia za rogiem mieszka... Ba babcia codziennie zabiera latorosle ;-D Tak to kazda z nas moze pogodzic wszystko, byc chodzacym, wysportowanym idealem... ze lsniacym domem i zaspokojonym mezem!!?
Kasia 30 maja, 2016 - 9:35 am
Oj święta prawda :) To tylko przedmioty, rzeczy, które nie są niezbędne do życia i do tego by być szczęśliwym :) każdy lubi otaczać się ładnymi rzeczami, ale jeśli mnie na coś nie stać, to staram się zrobić coś sama, kupić tańszą wersję, wyszperać w sh lub po prostu stwierdzić, że nie muszę mieć wszystkiego ;) Zaglądanie do czyjegoś portfela jest najzwyczajniej w świecie niegrzeczne a zazdrości nawet nie skomentuję ;) Zarabianie na blogu nie przychodzi samo, na to sobie trzeba zapracować !!!! efekty są widoczne po kilku latach ciężkiej pracy i niestety nikt za nas tego nie zrobi ! Pocieszające jest to, że otaczają nas również bardzo życzliwi i serdeczni ludzie i na tym warto się skupić :)) Pozdrawiam :)
Home on the Hill 30 maja, 2016 - 5:46 pm
Oj tak to prawda, tych życzliwych osób jest zdecydowanie w większości i to ogromnie miłe. Blog to masa pracy, sama przed założeniem go nie miałam o tym zielonego pojęcia. To praca praktycznie taka jak każda inna. I choć jest w niej wiele pasji i radości, to jednak nic nie przychodzi w moment. Uściski Kasieńko:)
Kinga 30 maja, 2016 - 9:44 am
Też mnie wkurza, że blogerki reklamują, zachwalajac w nieboglosy produkty danych firm, z którymi współpracują, bo niestety często daję się na początku nabrać i zastanawiam się czy mi również potrzebna jest super torba do wózka czy jakaś szmatka lub zegarek za duże pieniądze. Blogi na których królują reklamy przestają mnie interesować.
Justyna 30 maja, 2016 - 9:54 am
Nie do końca sie z tym zgadzam...wszystko jest ok dopóki bloger mowi o tym, że dostaje daną rzecz w zamian za reklame, a nie oszukuje ludzi że to kupil..a niestety malo jest blogerow którzy mówią o tym otwarcie, także wcale mnie to nie dziwi że padają takie pytania. .ja osobiście czuje sie bardzo oszukana kiedy czytam bloga a dobrze wiem, że tam duzo klamstwa sie przewija... niestety ludzie w to wierzą i zazdroszcza...może ktoś powinien o tym w koncu głośno powiedzieć?
Dorka 30 maja, 2016 - 10:40 am
A jak chcesz weryfikować czy ktoś coś kupił/dostał? I tak naprawdę co to Ciebie interesuje? Tobie ktoś zagląda do domu co kupiłaś a co nie? Polecam naprawdę się nie gorączkować na takie sprawy, życie jest zbyt pięknie:) pozdrawiam D.
Anna 30 maja, 2016 - 11:08 am
sądzę, iż Justynie chodzi przede wszystkim o to, że pisząc iż reklamujesz (dostałaś w ramach umowy barterowej itp.) jesteś bardziej wiarygodna niż zachwalasz produkt niby przypadkiem odkryty ;) , a okazuje się, że robisz to bo zarabiasz (i żeby nie było - nie mam NIC przeciwko zarabianiu na blogach - praca jak każda inna :) :) :) )
Dorka 30 maja, 2016 - 11:15 am
Ale po co tracić energię na rozpowiadanie oczywistych - oczywistości? Przecież każdy zdroworozsądkowy człowiek wie, jak działa rynek. To tak jakbym miała krzyczeć, że w telewizji podczas serialu, aktor pije jakiś markowy napój i jeszcze mówi, że jest pyszny. Ja pisze, że po prostu szkoda czasu na takie sprawy:)
Paula 30 maja, 2016 - 1:42 pm
DORKA - według mnie tutaj akurat trochę nie masz racji. Blogerki pokazują u siebie zarówno produkty, które kupiły, jak i takie, które dostał w ramach współpracy. I uczciwym jest w tej drugiej sytuacji przyznać, że post powstał we współpracy z daną marką (co swoją drogą często na blogach zauważam). A co do serialu czy programu telewizyjnego - jeśli znajdzie się tam reklama, to musi zostać dołączony dopisek, że "audycja zawierała lokowanie produktu". Zresztą z tego co kojarzę, to według wymogów prawa, każda reklama musi być odpowiednio oznaczona - to znaczy musi być to zaznaczone w taki sposób, żeby odbiorca mógł stwierdzić, czy jest to współpraca czy nie. Choć akurat co do tego nie mam pewności, czy jest to gdzieś wprost uregulowane - czytałam kiedyś coś takiego, ale szczerze mówiąc nie zagłębiałam się w temat, więc ręki sobie uciąć nie dam.
Mariola 30 maja, 2016 - 8:48 pm
Prawda, w programach telewizyjnych jest informacja o lokowaniu produktów. Wypadałoby żeby blogerki też o tym informowały - zupełnie inaczej na takie wpisy patrzę
Gosia Cash 30 maja, 2016 - 9:57 am
Szczerze, nigdy nie wnikałam nigdy skąd na blogach te cuda. W gazetach wnętrzarskich także można obejrzeć przedmioty, których ceny mówiąc delikatnie są jakby z kosmosu. Piszę jakby, bo wiem, że płaci się za markę, artystę, dobry design. Żałuję czasem, że mnie nie stać, ale często nawet gdyby mnie było stać nie kupiłabym, bo w mojej ocenie rzecz nie jest tego warta. I zgadzam się z tym, że nie nic za darmo. Prowadzenie bloga na dobrym poziomie to sztuka i duuużo pracy. Zazdrość na szczęście szkodzi głównie zazdrośnikom dlatego zalecam wyleczyć się z tego. Pozdrawiam Cię serdecznie:)
GosiaSkrajna 30 maja, 2016 - 10:06 am
Wchodzę na blogi po inspiracje. Ale mam też swój rozum. Rozumiem marketing i chęć zarabiania na blogu. Wiem , że jest to czysta subiektywna ocena i nawet to co wydaje się super, mega, ekstra po prostu nie musi być w moim typie. Chętnie też korzystam z zamienników i się tego nie wstydzę, gdyż pewne produkty z górnej półki sa po prostu dla mnie za drogie. Fajnie że bloggerki reklamują i promują różne nowości. Nikt przecież nie zmusza na siłę do ich kupowania. A wiarygodność? Pamietajmy , nic w życiu nie jest czarno-białe...warto ufac własnej ocenie i własnemu instynktowi...
Home on the Hill 30 maja, 2016 - 5:47 pm
Gosia to idealne podsumowanie moich myśli, dziękuję! :)
Zebra Ola 30 maja, 2016 - 11:05 am
Olu ja generalnie sądzę, że ludzie powinni bardziej interesować się życiem swoim, a nie innych. Jeśli mnie na coś nie stać nie kupuję...często też zbieram długi, długi czas, a i tak często ludzie pukają się w czoło bo dałam za metalowy kosz 70 zł. Moja sprawa ;-). Jeśli ktoś zazdrości, że blogerzy dostają " fanty" to nic prostszego każdy może założyć bloga i przekonać się ile czasu trzeba włożyć w zrobienie zdjęć, w napisanie tekstu, który innych zainteresuje...u mnie to było ostatnio 8 godzin, a wszystko między pracą zawodową, szkołą Franka...zresztą przecież zapewne znasz to z autopsji ;_)
Panna Matka 30 maja, 2016 - 11:13 am
Pamiętajmy o tym, że założeniem bloga kierowało u nas hobby, nie sądzę by większa część od razu uznawała to za pracę i biznes. Bo do tych zdjęć, opisów trzeba pasji,oddania i zaangażowania. Ale nikt nie wie, ile to pracy, zaangażowania i oddania nas kosztuje, ile zarwanych nocy zajmuje taka wspaniała z zarazem ciężka pasja. Faktem jest, że kilka blogów, stricte parentingowych przestałam czytać ponieważ każdy post to była chodząca reklama odbierająca autentyczność z którą do tej pory ceniłam autorkę bloga. Jednakże nie rozumiem wylewania swoich frustracji na innych za to, że ktoś ma lepiej, na coś go stać. Taka chyba nasza natura Polaka, by wbić szpilę, ugryźć i pokąsać.
Kasia 30 maja, 2016 - 11:39 am
Pozwolę sobie na wyrażenie zdania bez krzty zazdrości :). Rozumiem osoby, które piszą "ale kogo na to stać ?" - to nie zazdrość o meble czy kasę, to zupełny brak inwencji twórczej. Generalizując blogi wnętrzarskie wypełniają zdjęcia, inspiracje wprost jak z katalogu meblowego. Często gęsto wyglądające jak muzeum, a nie miejsce do życia ;). Faktycznie, część ludzi na to stać i świetnie. Ale czy tu chodzi o pieniądze ? Cóż mi z góry kasy bez poczucia smaku ? Złote klamki nie sprawią, że wnętrze będzie stylowe. I tu będę bronić blogerów, którzy mam nadzieję chcą zainspirować, a nie sugerować skserowanie pokoju czy kuchni. Absolutnie nie trzeba być bogatym, żeby kupić wiadro farby i pomalować pokój, który wygląda jak wyrwany wprost z czasów Gierka. Puszkę akrylu i pędzel - odświeżyć stare meble, zmienić ich styl. Nie każdy zdolności manualne ma, ale minimum wkładu i samemu można sobie stworzyć idealną przestrzeń. Siedzenie i biadolenie, z domieszką zazdrości nic nie zmieni.
So Very Me and Home 30 maja, 2016 - 11:43 am
No i wszystko jasne. Zazdrośników cała masa a niech każdy robi swoje i wszyscy będą zadowoleni. Pozdrawiam :-)
Hungry for ideas 30 maja, 2016 - 11:57 am
Olu, wiele dziewczyn pisało o tym. Czytałam to już nie raz. Ale taki post jest bardzo potrzebny, powiedziałabym nawet konieczny. Może zakompleksione osoby przestaną komentować w ten sposób i jeśli są mądre to zakasają rękawy i zrobią coś dla siebie. Ja nie przejmuję się takimi komentarzami. Szkoda czasu. Oglądam i wchodzę tylko na te blogi, które są esencją tego co szukam w tym świecie. A więc - hobby :) Pozdrawiam Ciebie i Twoją rodzinkę :)
Kasia 30 maja, 2016 - 12:10 pm
Bardzo mądry tekst, pewni każdy ma swoje potrzeby i marzenia, po to je odczuwamy żeby do nich dążyć. Jedne układamy na niższej półce inne na wyższej do niektórych może nigdy nie dotrzemy, a może zwyczajnie nam przejdzie. Każdy lubi mieć i kiedy naprawdę zechcemy to nie ważne za jaką cenę. Ja często szukam okazji, rzeczy do swojego domu kupuję z drugiej ręki, wiem jedno cierpliwość popłaca. Pozdrawiam serdecznie
Rodzinna 30 maja, 2016 - 12:15 pm
Poruszyłaś niesamowicie ważną sprawę i brawa Ci za to :) mi również wiele rzeczy się podoba i wiem, że wszystkiego mieć nie mogę albo w ogóle albo w danym momencie. Ludzie lubią patrzeć innym w portfel i do "garów" taka ludzka natura niestety. Wiesz w sobotę w końcu się przeprowadzamy i choć z rogówką, której szczerze nienawidzę to wiem, że pod koniec roku uzbieram na nową kanapę, a co :) i nie zazdroszczę innym blogerką tych pięknych kanap i foteli. Wiem, że ciężką pracą dojdę do swoich wytyczonych celów i to mnie cieszy najbardziej. Pozdrawiam :)
Home on the Hill 30 maja, 2016 - 5:49 pm
Ja też tak mam, że najbardziej cieszy mnie jeśli dochodzę do czegoś własną pracą. Już dawno temu nauczyłam się nie zazdrościć, tylko skupiać się na tym co u mnie, tak po ludzku doceniać. Bo to jest w życiu najważniejsze. Zawsze się znajdzie ktoś kto ma więcej i ktoś kto ma mniej. Pozdrawiam serdecznie:)
Zoyka HOME 30 maja, 2016 - 12:22 pm
Powtarzam, każdy ma swój rozum. Dlaczego niektóre z Was boli, że blogerka coś dostała i to reklamuje? Przecież skoro wzięła i reklamuje to nie znaczy, że narzuca Wam że macie to kupić i tutaj o ten rozum właśnie chodzi. Podobnie jest z reklamami w TV. Mam wrażenie, że jęczenie i narzekanie kręci ludzi. Ja jako blogerka współpracuję z wieloma firmami ale tylko z takimi z którymi chcę i jeśli mogę coś polecić i pokazać u siebie to tylko to czego jestem pewna. Każdy z nas ma cele i założenia i do tego dochodzi pasja a ja skoro na pasji mogę jeszcze zarobić to dlaczego nie? Mam siedzieć w kącie i biadolić, że Krycha czy Marycha mają się lepiej? Nie bo życzę im żeby się miały jak najlepiej i ewentualnie biorę z nich przykład bo widocznie wiedzą co robią. Każdy ma swoje priorytety a ja nie mam zamiaru potykać się o kłody zazdrości bo szkoda czasu na głupoty i Wam, życzę tego samego :)
Mariola 30 maja, 2016 - 12:57 pm
Trudny temat. Ja należę do osób na którą nie stać na tyle pięknych rzeczy które widzę na blogach, ALE jako osoba lubiąca wszelakiego rodzaju prace ręczne staram sobie zrobić alternatywną rzecz zainspirowaną inna. Czasem drażni mnie jak na blogach są posty sponsorowane,niezwiązane z ich dziedziną (albo mocno naciągane pod ich dziedzinę), ale wtedy po prostu omijam te wpisy i tyle bo ja sama nie wiem jak bym się zachowała jak bym miała taką propozycję - wszystko zależne od produktu. Swoją drogą cześć blogów oglądam dla inspiracji zdjęciowych i produktowych które interpretuje po swojemu więc w ogóle mnie nie interesuje z kim współpracują ;)
Mariola 30 maja, 2016 - 9:03 pm
A! i oczywiście jak widzę że post jest naciągany to po prostu nie czytam, a tym bardziej nie komentuje
Yakie Fayne 30 maja, 2016 - 1:18 pm
bardzo dobry i prawdziwy tekst :)
Ila 30 maja, 2016 - 1:35 pm
A mnie się wydaj, że to nie zawsze jest zazdrość, niektórzy nie radzą sobie z sytuacją, ale nie umieją tego wyrazić. Jest wiele osób, które naprawdę ciężko pracują, a mimo to na wiele rzeczy ich nie stać. Trochę sami napędzamy te wysokie ceny modą, tym co jest prezentowane na blogach. Ja wiem i rozumiem, że kosztować muszą rzeczy hand made, ale dlaczego np tak droga jest porcelana GG - jest piękna ale produkowana masowo. Nie jestem z natury zazdrosna, staram się nie zaglądać ludziom do portfela, chociaż przyznam się, że czasem zastanawiam się "jakim cudem on to ma", ale to bardziej w kontekście co ja robię, że nie mogę sobie poradzić. Myślę, że jest wielu złośliwców, szczególnie tych anonimowych, wielu łapaczy candy, którzy piszą komentarze tylko wtedy kiedy coś można wygrać i jest to denerwujące, ale taki jest świat. Ja podziwiam Wasze mieszkanko i te piękne rzeczy, korzystam z rad ( robienie mebli) i staram się nie zatruwać ludziom życia jadem. Miłego dnia. Ila
Monika 30 maja, 2016 - 2:19 pm
Trzeba patrzyć na te sprawy od dwóch stron. Faktycznie jeśli ktoś jest przy kasie i może sobie pozwolić na nietanie dodatki, to czemu miały nie chwalić się tym na blogu? Po pierwsze to jego blog, po drugie jego pieniądze i po trzecie nie nasza sprawa, na co je wydaje :) Niestety jednak w wielu blogowych poradnikach pojawiają się tego typu uzasadnione komentarze. Fakt faktem takie bajery tanie nie są. Owszem można oszczędzać, można zrobić je samemu, ale skoro blog jest poradnikiem to powinien podsuwać nam takie rozwiązania :) Pozdrawiam :)
Sabina Kobus-Śmietanka 30 maja, 2016 - 2:26 pm
Nic dodać nic ująć! Super! mądre słowa, prawdziwe. Ja jakiś czas temu miałam podobną akcje blogową, i niby komentarz "z dupy"- sorry, ale tak mnie zabolało, tak ubodło że wspominam do dzić. Po co to..chyba właśnie po to aby mnie ubodło;/
Home on the Hill 30 maja, 2016 - 5:53 pm
I to jest właśnie najgorsze. Bo po drugiej stronie monitora są ludzie, którzy mają swoje uczucia, emocje, to nie jest tak, że wypisujemy coś tylko do monitora. Ja zawsze za nim coś napiszę zastanawiam się, czy miałabym odwagę powiedzieć tej osobie to w twarz, a jeśli tak to w jaki sposób? Tego się trzymam. Pozdrawiam ciepło:)
Ola by Design 30 maja, 2016 - 3:31 pm
Czasem widzę coś na blogu i myślę "Ładne, mogłabym mieć, ale nie za tę kasę". Podobają mi się np. piękne kocyki dla niemowlaków za 100 zł, ale zadowalam się tymi, które mam - mama kupiła normalny koc i pocięła go na mniejsze kawałki :) Reklamy na blogach są ok, o ile są oznaczone. Takie jest prawo (np. ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym), ale mało kto się do tego stosuje na blogach i YT. Jeszcze nikogo nie skazano za kryptoreklamę. Warto też wziąć pod uwagę, że niedawno nakazano brytyjskim vlogerom oznaczanie każdego filmu z reklamą. U nas jeszcze można robić co się chce
Home on the Hill 30 maja, 2016 - 6:00 pm
Zgodzę się Olu warto oznaczać reklamę. ja zawsze staram się to robić, albo wspominając o tym w tekście, albo na dole wpisu po prostu zaznaczam, że post powstał przy współpracy z firmą xx. Jeśli coś otrzymaliśmy z jakiegoś sklepu, to też o tym piszę, ze na przykład dana rzecz przyjechała do nas stąd, że otrzymaliśmy ją z takiego sklepu, albo pokazując na instagramie jawnie dziękuję itd. ;))) Choć może kiedyś zbyt małą przywiązywałam do tego wagę... Tylko to jest też tak, że czasami czytelnicy dostrzegają reklamę wszędzie;) Ja na przykład nie mam linków afiliacyjnych, przygotowuję jakiś zakupowe inspiracje po prostu z tego co wpadło mi w oko itd. A już kiedyś usłyszałam, że taki post powinien być zaznaczony, że powstał przy współpracy. Tylko, że tam żadnej współpracy nie było;)) Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ciepło.
Magda 30 maja, 2016 - 10:13 pm
Olu, z całym szacunkiem, oznaczanie reklamy nie polega na dziękowaniu danemu sklepowi bądź mówieniu skąd dany produkt do Ciebie przyjechał.
Home on the Hill 30 maja, 2016 - 10:30 pm
Magda jasne. Zauważ, że u mnie jest tak, że na końcu wpisu sponsorowanego jest zaznaczenie *wpis powstał przy współpracy z firma x jak choćby tu: https://homeonthehill.pl/2016/05/okna-jako-dekoracja-wnetrza-czyli-dom-innej-perspektywy.html albo wyraźnie w tekście, że podjęliśmy współpracę z daną firmą i stąd ten wpis. Z podziękowaniami bardziej chodzi mi na Instagramie, żeby pokazać, że to co jest na zdjęciu od kogoś otrzymaliśmy w prezencie. Ale to tak naprawdę osobny temat ;)
Magda 30 maja, 2016 - 5:16 pm
Pozwolę sobie dorzucić klika słów, choć już chyba wystarczająco zostało powiedziana. Odpowiem z perspektywy blogerki. Komentarze typu "a kogo na to stać" nie dziwią mnie wcale. Jest to normalne, ludzkie, i nie ma nic wspólnego z zazdrością, tak samo, jak negatywne komentarze (lub też odmienne od naszego zdania) nie są hejtem. Prawie wszyscy już na tyle zgłębili zasady funkcjonowania blogowego światka, że wiadomo o możliwościach zarobku i o tym, że blogerki chętnie z tego korzystając - często zapominając o jakości własnych wpisów, reklamując co popadnie. Tak, są takie blogi, które w jednym wpisie wychwalają styl shabby ale już w kolejnym wychwalają (bo oczywiście reklama jest ukryta) styl loftowy. Albo raz jeden sklep jest tym najfajniejszym, potem już jednak inny okazuje się być tym naj naj. Nie rozumiem też tego, że blogerki zdziwione są negatywnymi komentarzami. W końcu blog z założenia jest miejscem publicznym i nalezy się liczyc z tym, że prędzej czy później takie komentarze sie pojawią. Nie wszyscy przeciez funkcjonują na zasadzie cukierek za cukierek. I bardzo dobrze! Zarabianie na blogu samo w sobie jest najnormalniejszą sprawą na swiecie. Nie rozumiem tylko, dlaczego wciąż jesteśmy tak daleko w tyle z blogowymi standardami. Na całym świecie każdy post sponsorowany jest oznaczony jako taki, każdy tekst zawierający linki afiliacyjne też. Dlaczego ukrywać to przed czytelniczkami? Dlaczego nie dać im jasnego obrazu sytuacji: hej! zobacz, firma xy poprosila mnie o wyrazenie opinii na temat produktu xy, produkty, ktore Wam dzis prezentuje otrzymalam w ramach wspolpracy. Czy to aż takie bloesne? Niemozliwe? Niepotrzebne? Najwyrazniej potrzebne, bo kobiety, ktore czytaja te wszystkie blogi po prostu są tylko ludzmi, podoba im sie, tez chca tak miec. Po co kreowac falszywy obraz tego, ze kazdy tak moze?? Owszem, blogowanie to jest praca. szczegolnie kiedy trzeba przygotowac metamorfoze mebla czy pomieszczenia. Trzeba sie napracowac. No ale już zrobienie zdjęcia zegarkowi, który sie otrzymalo czy tez kilku skorupom trudno nazwac praca? Oczywiscie, w tym miejscu mozna powiedziec: a kto zabroni miec blog i tez na tym zarabiac? Nikt. Tylko, że gro kobiet po prostu nigdy nie bedzie mialo na to czasu. Maja male dzieci, etat, dom do ogarniecia. Blogowanie na poziomie takim, gdzie przynosi to naprawdę realne korzysci to zajecie caloetatowe. Gdybym chciała, aby moj blog osiagnal pewien poziom rozpoznawalnosci musialabym w to wlozyc tyle czasu, ze musialabym zrezygnowac z pracy. Blogerki chyba nie rozumieją, po co przychodzą do nich czytelniczki? Po odrobine inspiracji, klimat, ladne zdjecia (a owszem!)...ale teraz zaczynaja juz szukac autentycznosci, szczerosci, zaczynaja wyrazac swoje zdanie....i tu zaczyna sie problem, bo Polskie blogerki najwidoczniej nie sa na to gotowe. Lepiej im wychodzi sciemnianie i kreowanie falszywego obrazu siebie i dnia codziennego. A jak mowia, szczerość nic nie kosztuje, a długofalowo nawet się opłaca. I na koniec pytanie : czy oznaczenie tekstu pełnego linków afiliacyjnych nie byłoby jakąś formą szczerości wobec czytelniczek?
Home on the Hill 30 maja, 2016 - 6:19 pm
Jasne Magda, tylko to nie chodzi nawet o współpracę, ale takie ogólne negowanie. Są też rożne sposoby wyrażania swojej opinii. można zrobić to w kulturalny sposób i w trochę mniej;) Takie komentarze niejednokrotnie widziałam też tam, gdzie wpisy były wyraźnie oznaczone. I też to co wcześniej pisałam, nie raz sami doszukujemy się tej reklamy. U nas na przykład często pojawiają się jakieś inspiracyjne plakaty produktowe, ale jeszcze nigdy nie zamieściłam żadnego linku afiliacyjnego, po prostu pokazuję to co wpadło mi w oko. Myślę, że prowadząc bloga nikt nie oczekuje samych pochwał, ale dobrze jakby krytyka była konstruktywna, a nie demotywująca. Fajnie że w dyskusji pojawił się też taki głos jak Twój i dziękuję Ci za ten komentarz. W końcu nic nigdy nie jest czarno - białe. Pozdrawiam serdecznie:))
Giza 30 maja, 2016 - 7:43 pm
Dużo jest zawiści. Ludzie ciągną za sobą bagaż a w nim min kompleksy. Nikt, kto miał szczęśliwe życie nie zazdrości, nie szydzi, nie zieje zawiścią. To są smutni ludzie. Nic na to nie poradzisz..
Ania 30 maja, 2016 - 9:08 pm
Prawda Olcia! Sama mam bloga, pokazuje moje wnętrze i nie powiem żeby kipialo ono grubą kasą. Wszystko mam za taki pieniądz jaki jestem w stanie bez domowej głodówki wydać. Lubię ładne rzeczy ale wiele można kupić w tańszych sklepach jak KIK, PEPCO, netto czy na naszym gdańskim Renku. Trzeba umieć znajdować perełki. Ja się bardziej cieszę jak przywleke do domu coś co udało mi się zdobyć za grosze niż jak wydam na to kupę kasy. Mam czasem tak że odloze kasę i wydam na coś więcej, ale przecież to moja kasa. Ja ciężko pracuje żeby ją dostać. Czemu zatem blogerki które mają piękne skorupy i drogie dywany miały się tego wstydzić? Ja chętnie ppdgladam takie blogi nie po to żeby zazdrościć ale żeby się inspirować. O!
BabaMaDom 30 maja, 2016 - 10:00 pm
Sporo dyskusji :/
Ilona 30 maja, 2016 - 10:09 pm
Olu, a jesteś pewna, że chodzi o zazdrość? Czasem na pewno, ale ja widzę w tym drugie dno i najprędzej podpisałabym się pod tym, co napisała Magda. Polska blogosfera jest młoda i panujące tu zasady odbiegają od standardów europejskich czy światowych. Brak wiedzy? Doświadczenia? Taka specyfika? Nie wiem, staram się do tego dojść. Zawsze powtarzam, że reklama powinna być jawna - bo nie ma w tym nic złego, że w ten sposób zarabiasz. Blogowanie może być pracą jak każda, ale mimo swej odmiennej od wielu zawodów specyfiki- powinno brać na siebie także pewne "niedogodności" - my blogerki chcemy być traktowana jak profesjonalistki, chcemy, by nasza praca była szanowana i godnie wynagradzana- ale czy wszystkie płacimy od zysków z niej podatki? Bardzo często odpowiedź brzmi nie. I czytelnikom ma prawo się to nie podobać - tak, czasem kierują nimi prymitywne uczucia, zazdrość czy słynne "hejterstwo". Ale bez czytelników nasze blogi są niewiele warte - także dla firm, z którymi chcemy współpracować. Więc według mnie - i to moje prywatne zdanie - reklama powinna być jawna i owa jawność to coś więcej niż "Przyleciała dziś do mnie paczuszka od sklepu X". Polskie prawo póki co nie kara za nieoznaczoną reklamę natywną, choć wykładnia prawa pozwala stwierdzić, że często posty sponsorowane ją zawierają i tym samym powinna być wyraźnie oznaczona. Też tak sądzę, ale może zbyt wielu wykładów na temat etyki wysłuchałam ;)
Home on the Hill 30 maja, 2016 - 10:25 pm
Tylko, że tu już poruszamy trochę inny temat. Bo tak jak już podkreślałam w innym komentarzu to nie chodzi o oznaczanie tych postów czy ich nie oznaczanie. Chodzi o bardzo zjadliwe komentarze, które pojawiają się rownież tam gdzie wyraźne jest oznaczenie, ze wpis powstał przy współpracy. Druga kwestia to jeśli czytam gdzieś na blogu, że ktoś otrzymał coś z jakiegoś sklepu to dla mnie rzecz jest jawna. To nie jest zawsze tak, że każdy post jest sponsorowany tam gdzie pojawiają się produkty jakiejś firmy. Często blogerzy dostają najróżniejsze przesyłki od zaprzyjaźnionych firm i niektóre z tych rzeczy pokazują na blogu, bo im się sprawdziły, podobają itd. (Ja osobiście naprawdę wielu nie pokazuję, bo moim zdaniem nie są warte polecenia) Jeśli wpis nie jest cały dedykowany tym przedmiotom, a na przykład pojawiły się na jakimś zdjęciu, to chyba informacja o tym, że te rzeczy otrzymali stąd, czy stąd jest jawna. Gdzie tu w całości oznaczać wpis jako sponsorowany, jeśli dotyczył czegoś innego? Są też takie wpisy, które powstały na zamówienie firm, z wynagrodzeniem itd. i te zdecydowanie powinny być wyraźnie podpisane jako sponsorowane, bądź być w tekście jawnie opisane, że dane rzeczy są ze współpracy z firmą x. Ale tak jak mówię, to nie do końca o to mi chodzi. Dla mnie po prostu jest tak, ze szkoda energii na zazdroszczenie, a naprawdę w niektórych komentarzach jest jawna zazdrość. I po co? To tylko rzeczy... Pozdrawiam Cię ciepło:)
Kaja 30 maja, 2016 - 10:10 pm
Bardzo dobrze to ujęłaś. Sama nie rozumiem ludzi, którzy ciągle czegoś zazdroszczą. Staram się wtedy pytać - a co zrobiłaś/łeś w tym kierunku, żeby to osiągnąć? Zwykle dostaję odpowiedź, że nic, bo przecież ważniejsze są inne rzeczy. Nie takie ważne, ale jednak ludzie zazdroszczą.... O ile przyjemniej i sympatyczniej jest się zwyczajnie cieszyć z tego, że komuś się udało. Choć przyznam się, że na jednym z blogów wnętrzarskich za każdym razem, przy każdym nowym wpisie mam w głowie pytanie: ciekawe czym się zajmują na co dzień, że ich na to stać ;-) Ale to nie z zawiści, tylko z ciekawości, bo może to ciekawe, a skoro można na tym tyle zarobić to chyba warto się zainteresować tematem :D Myślę, że każdy z nas dokonuje pewnego wyboru. Jedni kupią buty czy torebkę ze skóry, a inni wybiorą modne poduszki. U siebie staram się tworzyć dekoracje i urządzać jak najniższym kosztem, bo jestem przewrażliwiona na punkcie stosunku ceny do jakości.
Ilona 30 maja, 2016 - 10:47 pm
Istotnie się nie zrozumialysmy, koniecznie muszę zgłębić ten temat u siebie - myślę, że warto spojrzeć na kwestię etyki w reklamach i wspolpracach szerzej, ale skoro ten wątek ma się skupiać na zazdrości, nie będę go zaśmiecac. Przykro mi, jeśli odebrałas moją wypowiedź osobiscie- z racji swojego zawodu często staram się patrzeć na problemy kompleksowo. Miłego wieczoru
Home on the Hill 30 maja, 2016 - 10:57 pm
Ilonko nie no co Ty, ja Ci bardzo dziękuję za tamten komentarz, zawsze dobrze zobaczyć tą szerszą perspektywę i to jak widzą to inni. Nie odbieram tego też osobiście po prostu najłatwiej odnieść mi się do własnych doświadczeń i tego jak to wygląda u mnie;) I masz rację, mimo wszystko blogosfera jest jeszcze bardzo młoda i wszyscy zapewne jeszcze musimy wiele się nauczyć. Uściski:))
didi 31 maja, 2016 - 12:18 am
Na mnie podpatrywanie blogow dziala motywujaco-szalenie podobaly mi sie sznurkowe dywany czy kosze ale cena troche odstraszala-wiec usiadlam i zamiast marudzic-zrobilam sama.To samo z pieknymi dzieciecymi poduszkami,ozdobami czy maskotkami.Owszem stac mnie na wiekszosc pokazywanych rzeczy- ale jestem na tyle praktyczną osobą że żal mi kasy dla marki,metki itp.Zawsze jak mnie kusi to pytam siebie-czy naprawde zyc bez tego nie mogę?wolnoc Tomku w swoim domkua jak mnie jakis blog atakuje nachalnoscia reklam to sie obrażam i nie zagladam
Kasia Ju Gniazdowanie 31 maja, 2016 - 11:05 am
Olu, świetnie napisane. Często widzę takie komentarze. Z jednej strony mnie dziwią, z drugiej strony wiem, że piszą je osoby, którym czegoś brakuje. Uodporniłam się po tym jak założyliśmy firmę. Najpierw wszyscy pukali się w czoło, bo Ty dziećmi w domu siedzisz, a mąż rezygnuje z etatu? Kiedy okazało się, że firma dobrze sobie radzi, nikt nie pytał o to ile czasu jej poświęcamy. Tylko czy mamy dużo zamówień i pracy. A potem zaczęły się komentarze w stylu. No tak kupujesz chleb orkiszowy bo Cię stać, my musimy zwykły jeść. Zawsze jadłam ciemny, nawet gdy na studiach żyłam "systemem oszczędzania kopertowego" :) Ludzie zauważyli to dopiero wtedy gdy firma nie upadła w czasie, który oni zakładali. Do tego jak ktoś ma działalność to wg niektórych zarabia kokosy. A to zupełnie odwrotnie. Nie masz stałego dochodu i lepiej zarządzasz pieniędzmi na wypadek braku zleceń. I to tylko tyle. Mąż nauczył mnie nie przejmowania się takimi komentarzami, bo za dużo czasu traci się na myślenie o nich. I przyznaję mu rację. Wolę ten czas przeznaczyć na naukę nowych rzeczy. Jeśli coś mi się podoba, jak np. szydełkowe rzeczy to siadam i uczę się szydełkowania. Udało się, mogę sobie zrobić dywan ze sznurka, poduchę czy serwetę na stół. Miałam fazę na szycie, szyłam ręcznie, ale szycie dużych form było czasochłonne. Siadłam do maszyny, zobaczyłam, że nie mam odpowiedniej wiedzy i brakuje mi cierpliwości do plączących się nitek. Teraz, gdy mam zapłacić za narzutę czy firanę to wiem, że płacę za wiedzę, czas, ale i za tę cierpliwość, której mi brakuje. Nie obrażam się na ceny, bo każdy swój czas, wiedzę i wspomnianą cierpliwość inaczej wycenia. A jeśli ma wyrobioną markę, to oznacza, że musiał wiele z siebie dać, żeby była rozpoznawalna. I to też jest składowa ceny. Tak na to patrzę. Pozdrawiam serdecznie Olu :)
C.aro 31 maja, 2016 - 5:41 pm
Zgadzam się w 100 % :) Pozdrawiam i bardzo dobrze napisane.
Pastelowa Kropka 31 maja, 2016 - 9:54 pm
Kurcze, ja tej zazdrości chyba nie widzę, teksty pod tytułem "Ale kogo na to stać?" itd. biorę raczej za bardziej pragmatyczne wypowiedzi niż kąśliwe i zazdrosne. A co do samej zazdrości myślę, że bierze się ona z pewnego niemiłego uświadomienia. właśnie tego takiego ukłucia ;), które się pojawia gdy... Osoba, która ma jakiś fajny przedmiot, jest fajnie ubrana, albo doniosła jakiś sukces... jeśli jej zazdrościmy to oznacza, że chcemy być jak ona. Czy nie mam racje? Ale być może nie zrobiliśmy wszystkiego, być może nie wierzymy w siebie, jesteśmy zbyt rozleniwieni albo zagubieni i zostaliśmy w tyle. Na tle takiej osoby nasze niespełnione pragnienia wydają się jeszcze bardziej niespełnione i szare ;) Energię z zazdrości należałoby zatem zamienić na motywacje, uczenie się od innych, inspirowanie się. Myślę, że zazdrość w małych dawkach jest naturalna, ważne żeby ją neutralizować i przetwarzać na pozytywne emocje ;) i nie bać się jej, nie walczyć, a zamieniać we własną siłę. Jeśli to nam się uda, jeszcze podziękujemy temu komuś komu zazdrościliśmy, podziękujemy mu za motywacje :)! Ściskam! Dominika
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej