O takim jednym marzeniu, czyli kupujemy działkę i budujemy dom.

„Wsi spokojna, wsi wesoła”, czyli dziś opowiem Wam o naszym wielkim marzeniu i jego powolnej realizacji. Kawałek własnej ziemi to chyba coś, co przyciąga myśli wielu osób. Całe życie mieszkam w mieście, większość mojej rodziny jest z Sopotu. Kocham gwar, kocham moje morze na wyciągniecie ręki, ale mam jeszcze w sobie inne pragnienia. A żeby móc je zrealizować właśnie szukamy naszego miejsca na ziemi i o tym chciałabym Wam dziś opowiedzieć.

 Marzenia w życiu są ogromnie ważne i potrzebne… Kiedy byłam jeszcze małolatą nieraz wyobrażałam sobie jak będzie wyglądał mój przyszły dom. Urządzałam pomieszczenie po pomieszczeniu, doprecyzowując szczegóły, zmieniając wiecznie otoczenie. Nie mam rodziny na wsi, nigdy nie miałam możliwości spędzać sielskich wakacji u babci. Moje obie Babcie są równie „miastowe”, co i ja. Choć kiedyś moi dziadkowie mieli przepiękną rekreacyjną działkę, w pobliżu jeziora, na której jako mała dziewczynka spędzałam masę czasu i stamtąd mam jedne z najcudowniejszych wspomnień. Od jakiegoś czasu ta wieś gdzieś się we mnie kiełkuje, marzenia coraz wyraźniej się zarysowują. Wizje zieleni wokół, pól, lasów i małego drewnianego domku. Ciszy wokół, malowniczych widoków na wyciągnięcie ręki…Pracy w swoim ogrodzie, rząd owocowych drzewek, późne kolacje na tarasie…  Nie, nie planuję rzucenia wszystkiego i przeprowadzki na wieś. Doskonale zdaję sobie sprawę, ze w rzeczywistości to wszystko nie wygląda aż tak sielsko i bajkowo jak to opisałam. Miasto jest niezwykle wygodne, a i w naszym mieszkaniu jest nam bardzo dobrze. Ale ogromnie marzy nam się taki weekendowo-wakacyjny dom na własnej ziemi. Taki, w którym w późniejszej przyszłości, kiedy dzieci dorosną, moglibyśmy zamieszkać na stale. A żeby marzenia móc ziszczać, trzeba działać, dlatego też póki co, szukamy wymarzonej działki.

To wszystko będzie działo się bardzo powoli, najpierw chcemy kupić własny kawałek świata, mieć miejsce wypoczynku, pewnie pomyślimy tam też o czymś tymczasowym, aby móc przenocować. A później postawimy docelowy, piękny, nie za duży drewniany dom. I tak sobie będziemy żyć w tygodniu w mieście, aby od piątku przeprowadzać się na wieś.  Póki co, życie na wsi na co dzień, nie jest dla nas realne. Miasto to udogodnienia, wygoda, wszystko na wyciągnięcie ręki. Tu pracujemy, tu mamy  przedszkola i szkoły dla dzieci, bliskość rodziny. Ale ogromnie marzy mi się własna działka i możliwość, aby również i na niej żyć. Aby mieć perspektywy i jedną nogą być w mieście, a drugą na wsi, kiedy tylko najdzie ochota.  Jeździmy, więc po okolicznych wsiach, przeglądamy masę ogłoszeń. To, co dla mnie najważniejsze to malowniczy krajobraz wokół, przede wszystkim las w pobliżu. Jakieś jezioro tez byłoby mile widziane. Z takich bardziej przyziemnych rzeczy musi być dobry dojazd i dostęp do porządnej drogi.

Z uwagi na nasz budżet i to, że zależy nam, aby nie było to miejsce zbyt daleko od Gdańska, ofert nie jest w nadmiarze. W dodatku obawiam się, że nowa ustawa może też nam trochę pokrzyżować plany. Większość naszych wsi wokół nie ma aktualnego miejscowego planu zagospodarowania. Ale żebyście wiedzieli ileż my mamy frajdy z tych poszukiwać, ileż wieczorów przegadanych, planów w głowie zarysowanych. Ja już wiem jak będzie ten nasz docelowy dom wyglądał, już widzę oczami wyobraźni te drewniane olejowane na biało podłogi, ten kominek, z którego ogień bucha, dzieci biegające w ogrodzie. I nawet, jeśli ma być to tylko w weekendy i latem, to póki co, całkowicie mi to odpowiada.

Przemierzając tak wzdłuż i wszerz te okoliczne pola, wsie, znaleźliśmy pewne miejsce na widok którego zabiło mi mocniej serce. Kiedy tam stanęłam poczułam, że jestem u siebie. Działki opatulone są z trzech stron świerkami, które tworzą takie mini laski.  Pagórkowaty teren i pola rozciągające się na wprost. Obłędny zapach i cisza. Wokół lasy, łąki, dokładnie to, o czym marzyłam. Kiedy tam usiadłam nie mogłam już stamtąd odjechać. Wieś jest maciupeńka, ale w odpowiedniej odległości od Gdańska. Okazało się, ze mieliśmy tam tez już też pierwszych gości w postaci saren. To takie miejsce, gdzie człowiek momentalnie staje się szczęśliwy, a życie po prostu sobie płynie. Byliśmy na działkach z równie malowniczymi widokami, ale wokół było tych działek masa do kupienia. Jak wszyscy się tam pobudują to będzie gwar, harmider, a nam zupełnie o to nie chodzi. A tu nie ma takiej opcji. Działek jest niewiele, bo cztery i nawet jakby pole z przodu kiedyś zostałoby sprzedane, choć to niezbyt realne, to i tak mam te swoje świerkowe laski wokół. Z minusów to taki, że do najbliższego jeziora są cztery kilometry, ale jak coś będziemy tę trasę przemierzać rowerami;)

Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyjdzie. Z różnych formalnych względów na to nasze miejsce będziemy musieli kilka miesięcy poczekać, więc mamy jeszcze czas, aby się porozglądać, aby wszystko dobrze przemyśleć. Ale ja już tak w życiu mam, że decyzje często podejmuję w moment i jak się zakocham to na zawsze. Tak samo było z naszym mieszkaniem, gdzie stwierdziłam, że chcę to i żadne inne, i tak samo jest z tym miejscem.

Nasza działka miałaby 1000m2, na niej w przyszłości miałby stanąć domek ok 100-120m2. Jest dużo wolnej przestrzeni, będzie, co robić. Jeśli prace ogrodnicze pochłonęły nas tak bardzo w tym naszym mini ogródku to nawet sobie nie wyobrażam, co to będzie przy takiej działce:)

Podobno marzenia są tuż na wyciągnięcie ręki i najważniejsze to się tą rękę odważyć wyciągnąć. My właśnie mamy zamiar to zrobić. Kiedy ma się głowę pełną planów i celów, wtedy żyje się o wiele lepiej. Ja teraz tą wizją naszej przyszłej działki jestem pochłonięta całkowicie. To tak ogromnie wewnętrznie cieszy. To takie niewyobrażalne mieć swój własny kawałek świata na wyłączność. Ależ będzie magicznie…  Napiszcie mi proszę, jakie Wy macie doświadczenia, jak to wygląda u Was, na co warto zwracać uwagę przy kupnie. Piszcie o wszystkich plusach i minusach takiej weekendowej działki, jestem ogromnie ciekawa Waszych historii.

Related posts

Kilka słów o tym dlaczego prawie przeoczyłam, że lato zamieniło się w jesień…

Bo jutro może przynieść wszystko.

Migawki z telefonu.

45 komentarzy

aneta 10 kwietnia, 2016 - 8:14 pm
Jedno slowo ktore nasuwa sie patrzac na ten krajobraz to "magicznie". Kocham takie widoki. Ja akurat mieszkam na wsi, duzo bardziej zabudowanej niz ta co na twoich zdjeciach, ale rowniez urokliwej i do miasta Bielsko Biala 10km, mamy szkole, przedszkole, sklepy dom kultury, place zabaw. Wiem ze w miescie wszystko pod nosem i wszedzie blisko, a nasza wies to nie calkiem taka wies co same pola i nic nie ma i dla nas to jest wlasnie To czego chcemy:) Mnie duzo bardziej ciagnie w strone wsi wiec wiem co czujesz patrzac na ten krajobraz i bardzo mocno wam kibicuje:) KUPUJCIE:)
Home on the Hill 12 kwietnia, 2016 - 6:33 pm
Bo najważniejsze to właśnie znać swoje potrzeba, odważnie marzenia nakreślać, cieszę się, że Wam udało się Wasze spełnić :) Uwielbiam Bielsko Biała, mam stamtąd cudowne wspomnienia :) pozdrawiam ciepło.
Aga 10 kwietnia, 2016 - 8:41 pm
My siedem lat temu też myśleliśmy o takiej weekendowej działce. Mieszkaliśmy w bloku córeczka miała dwa latka, marzeniem było posiadanie wlanego ogródka. Skończyło się tak, że od sześciu lat mieszkamy w domu z ogródkiem na osiedlu na granicy miasta. Nie ma bardzo blisko lasu i ciszy totalnej. Ale mamy ogródek cały tydzień :) coś za coś powodzenia
Home on the Hill 12 kwietnia, 2016 - 6:36 pm
Ha, no to nieźle Wam się potoczyło :) Ja tez myślałam kiedyś o domu na osiedlu,o jakiś szeregowcach itd. Ale w końcu postanowiliśmy postawić na mieszkanie w mieście plus dom na wsi :) Taki własny ogródek cieszy ogromnie, my ten nasz przydomowy uwielbiamy, choć maleństwo z niego straszne, bo ma tylko 60m2 ;) Przesyłam uściski!
Magdalena 10 kwietnia, 2016 - 9:36 pm
Fantastyczny pomysł... I to powinien być cały cykl postów - swój kawałek ziemi... czyli od wybrania ziemi i kupna do rozpalenia ognia w kominku i wspominania początków Trzymam kciuki
Home on the Hill 12 kwietnia, 2016 - 6:38 pm
Magda, ale piękny tytuł! :) Zdecydowanie muszę o tym pomyśleć :) Na pewno postów o naszej działce nie zabraknie, obiecuję! :)
Andja 10 kwietnia, 2016 - 9:38 pm
Wszystko super ale jak z mediami? Jeśli sami musielibyscie doprowadzać wszystkie, to i koszt i czas niestety
Home on the Hill 10 kwietnia, 2016 - 9:41 pm
Media są :) Prąd na sąsiedniej działce, a woda już na naszej.
Ania z Osobiedlamnie 10 kwietnia, 2016 - 9:43 pm
Powiem tak: marzenia się spełniają! Trzymam za Was kciuki. A z dobrych rad - dom i ogród, to niekończąca się historia:) Mój mąż od maja do sierpnia spędza więcej czasu z kosiarką, niż ze mną:)
Cinnamon Home 10 kwietnia, 2016 - 9:56 pm
Moja Droga, czytam Cię już jakiś czas, a dopiero teraz dowiedziałam się, że też jesteś z Gdańska :) a marzenie cudowne! We mnie również różne pragnienia, co do miejsca zamieszkania - z jednej strony chciałabym jakąś wieś, ciszę, las, a z drugiej - ciągnie mnie do miasta i jego "dobroci" :) pozdrawiam ciepło!
Little Dirty Angel 10 kwietnia, 2016 - 9:58 pm
Piękna okolica :-) Z mojej perspektywy Ci powiem, że większa odległość od jeziora to plus, nie minus. Przynajmniej nie będziesz sie stresować, że dzieciaki pójdą pod Twoją nieobecność i nie daj Boże, tfu, tfu, do tragedii niedaleko.
Home on the Hill 12 kwietnia, 2016 - 6:40 pm
Widzisz nawet o tym nie pomyślałam, ale jak teraz to sobie analizuje, to masz całkowitą rację! Zwłaszcza jak dzieci będą trochę starsze i będą same po okolicy biegać... Fakt o nieszczęście, czasem nie trudno....
Kasia 10 kwietnia, 2016 - 10:01 pm
Fajny blog i świetne posty. Co do działki na wsi, ja już na takiej mieszkam. Wieś z dala od dużych miast 70 km do Torunia i 70 km do Bydgoszczy w centrum Borów Tucholskich, ale i tak zdecydowałam się tu wrócić po studiach. A własny domek pozwala mi cieszyć się życiem coraz bardziej. Nie mam tylu pięknych zdjęć i wpisów ale lubię malować i o tym głównie jest mój blog i strona bruniewska.com na które zapraszam. Póki co tez jeszcze mogę cieszyć się od wschodu sielskim widokiem, ale przypuszczam, że wkrótce domki tez w mojej okolicy wyrosną jak grzyby po deszczu.
Iwona 10 kwietnia, 2016 - 10:41 pm
Tamte rejony nad morzem są wspaniałe! Byłam 2x na Kaszubach i.... uważam, że to rewelacyjne miejsce do życia; wspaniałe powietrze i mnóstwo przestrzeni plus niemal dzika przyroda ! Powodzenia w realizacji! :)
Aga M 10 kwietnia, 2016 - 10:41 pm
Kupujcie i budujcie. Wiem na pewno, że będzie tam biało, drewniano, rodzinnie i magicznie. Już się nie mogę doczekać opowieści z przygód i zdjęć. Pozdrawiam⌒.⌒
Anna 11 kwietnia, 2016 - 12:18 am
Świetny pomysł ! Polecam ☺ Z doświadczenia wiem że lepiej z dala od jeziora - mam Dom (rowniez na Kaszubach) na górce a w dole (ok 20 m) jest jeziorko więc tabuny ludzi przechodzących obok i ciekawsko zagladających na taras strasznie drażni i narusza prywatność Pozdrawiam i życzę powodzenia
Home on the Hill 12 kwietnia, 2016 - 6:43 pm
No to też prawda, a nam na tej intymności właśnie bardzo zależy, bo na codzień mieszkamy na osiedlu i wiadomo jak to jest. No to w takim razie ja już żadnych wad tej naszej działki nie widzę :D
Marta Wieclaw Design 11 kwietnia, 2016 - 12:31 am
Kochani super!! Trzyma kCiuki!! Miejsce magiczne i jakos sttasznie mi do Was pasuje, takie Wasze :-) juz.nie.moge sie doczekac pomyslow, przygod i rozterek, prosze koniecznie stworzyc.nowy dzial na blogu!!
Debbs 11 kwietnia, 2016 - 6:59 am
Zaczęłam czytać Twojego bloga od niedawna, tuż po tym, jak spełniło się moje marzenie o kupnie i zamieszkaniu w domu. Podobnie jak Ty byłam typową mieszczuchą (Gdynia i Gdańsk), cała rodzina w mieście, przedszkola, praca, przychodnie, a na dodatek morze na wyciągnięcie ręki (no, raczej nogi, bo 2 km spacerem), dwoje dzieci teraz już w wieku szkolnym. W sierpniu ubiegłego roku mój Osobnik Niezakontraktowany nacisnął mocniej w sprawie zamieszkania razem, a że nie jest Polakiem i tam, skąd pochodzi jedyny styl życia, jaki wchodzi w grę to dom, nie było mowy o innej opcji niż kupno własnego kawałka ziemi i domu. I to tylko wolnostojącego, bez sąsiadów za ścianą, z miejscem do gry w piłkę i do grilla. Dom miał być blisko miasta, ale na uboczu, byliśmy też mocno ograniczeni kosztami. Działka i budowa nie wchodziły w grę, nie znamy się na tym i też nie chcieliśmy się w to angażować. Poszukiwania zajęły nam tydzień, drugi z kolei dom, który obejrzeliśmy miał wszystko to, czego potrzebowaliśmy. Daleko mu było do piękna, ogród zaniedbany, droga dojazdowa to niezły motocross, ale zobaczyliśmy w nim coś, co tuż po pierwszej naszej wizycie powiedziało nam: to będzie nasz dom. Po 3 miesiącach stresu i formalności sfinalizowaliśmy transakcję i za 450 tys staliśmy się właścicielami domu o powierzchni 270 m2, 90 m2 w podstawie bryły, więc nie zajmuje dużo powierzchni działki (90m2 strychu leży jeszcze odłogiem), działka 900 m2. Po 1,5 miesiąca remontu zamieszkaliśmy w naszym ukochanym domu, otoczonym starymi świerkami, z bandą wróbli i kosów, z sarnami i dzikami buszującymi w nocy po okolicy. Tak ukochanym, że nie chcę opuszczać tego miejsca i kocham do niego wracać. Nasz dom jest tuż przy granicy Gdańska, ale bardzo na uboczu, dojazd do wszystkich niezbędnych miejsc zajmuje nam nie więcej niż 35 minut. Czemu opisuję to wszystko z takimi szczegółami? Bo gdy podjęliśmy decyzję o takiej zmianie, 90% rodziny i znajomych odradzało nam ten krok. Że za daleko, że dom za duży, że dzieci będą osamotnione, że jak ja sobie poradzę bez prawa jazdy, że tyle tu roboty i nigdy się to nie skończy. Ich głosy podsycały przez jakiś czas moje wątpliwości, aż w końcu skupiłam się na tym czego MY tak naprawdę chcemy. I wtedy zrozumiałam, że nasza decyzja jest słuszna, że tu będziemy szczęśliwi, że tu jest nasze miejsce. I tak właśnie jest. Naszemu miejscu na ziemi daleko do perfekcji, jesteśmy może w 1/3 drogi do wymarzonego celu, ale nie zamieniłabym ani jednego dnia tutaj na to, co miałam wcześniej. Czeka nas jeszcze mnóstwo pracy, ale każdą z nich (jak wczorajsze szlifowanie i olejowanie blatów kuchennych) witam z radością, bo to jest to, czego chcieliśmy. Wierzę, że spełnicie Wasze marzenia i za jakiś czas z przyjemnością będę podglądać Wasz wymarzony dom. Pozdrawiam serdecznie :)
Home on the Hill 12 kwietnia, 2016 - 6:47 pm
Ależ Ci dziękuję za ten komentarz, wspaniała ta Wasza historia! Rzeczywiście tak jest, że najważniejsze to usiąść i przemyśleć na czym dokładnie nam zależy, w końcu to nasze życie, a nie innych. Pracy piszesz, że jeszcze macie sporo, ale założę się, że to kochacie :) W końcu jakże musi cieszyć takie zmieniające się otoczenie, to serce, które wkładamy, ten kroczek do kroczka aby stworzyć swój osobisty raj... Cudownie! Życzę Wam samych wspaniałych chwil i uśmiechniętej codzienności w Waszym domu. Buziaki wielkie!
Kasia 11 kwietnia, 2016 - 9:12 am
Olu, gratuluję i bardzo się cieszę, że marzycie a przede wszystkim realizujecie swoje marzenia !!! Kupujcie, budujcie swój dom i cieszcie się życiem. U mnie niebawem pojawi się podobny post o spełnianiu marzeń :) Nasz dom jest w mojej głowie od kilkunastu lat a jeśli wszystko pójdzie dobrze w maju moje marzenia zaczną się urzeczywistniać :) Już nie mogę się doczekać :) Moja rada...róbcie wszystko bez pośpiechu i z uśmiechem ! Biurokracja nie jest taka straszna ;) Nie słuchajcie ludzi, którzy twierdzą, ze to droga przez mękę. My mieliśmy kilka poważnych przeszkód, które udało się rozwiązać. Pośpiech jest najgorszym doradcą. U nas od podjęcia decyzji o budowie do odebrania pozwolenia na budowę minęło prawie 2 lata. To był czas na który nie mieliśmy większego wpływu, bo terminów nie da się przyspieszyć, ale jednocześnie był to czas na szukanie inspiracji, materiałów, rozwiązań. Teraz w przeddzień rozpoczynania budowy jesteśmy spokojni, bo mamy przemyślane wszystko od instalacji, przez materiały wykończeniowe po meble :) Życzę Wam powodzenia i samych fajnych chwil związanych z budową Waszego nowego miejsca na ziemi :) Z niecierpliwością będę czekać na "domowe" posty :)) Pozdrawiam Kasia
Home on the Hill 12 kwietnia, 2016 - 6:57 pm
Właśnie taki mamy zamiar Kasieńko żeby się nie śpieszyć, na spokojnie wszystko, budowa docelowego domu też dopiero za kilka doooobrych lat. Ale to wszystko tak wewnętrznie cieszy ogromnie, zresztą na pewno wiesz o czym piszę :) Cudownie, że już zaczynacie się budować, ależ będziecie mieć pięknie! Opowiedz trochę o tym swoim domku, jaki będzie? Drewniany czy murowany? Jestem ogromnie ciekawa! Trzymam za Was kciuki i ściskam serdecznie :)
Lussi 11 kwietnia, 2016 - 9:25 am
Wspaniałe miejsce, jak kadr z filmu! Nie mam doświadczenia z domkiem weekendowym ale na co dzień mieszklam w domu na działce właśnie 1000m i uwierz mi jest wystarczająca do obrobienia. Co weekend jest co robić:-) Trzeba liczyć się z tym, żeby było ładnie, miło potrzebny jest duży nakład pracy ale my to kochamy!:-) Od kwietnia do wrzesnia nasz taras jest non stop otwarty i dzieci brykają po ogrodzie. Przed zakupem sprawdzcie warunki zabudowy i porozmawiajcie z okolicznymi ludzmi, zawsze warto podpytać "tubylców" jak się tam żyje itp. Ściskam!
Rodzinna 11 kwietnia, 2016 - 9:26 am
Swój komentarz zacznę od najważniejszych spraw, a mianowicie kupcie działkę przed 29.04 bo potem to nie będzie na to szans (chodzi mi o akt notarialny, nie umowę przedwstępną czy coś ;) ) 23.04 mamy szkolenie w pracy właśnie w kwestii nowych przepisów, na razie nikt nie wie jak będzie wyglądała nowa ustawa dlatego klientom radzimy kupić działki przed jej wprowadzeniem. A teraz przejdę do tego co mi w duszy gra :) Jak wiesz my niebawem przeprowadzamy się na wieś, ale wieś taką nowoczesną, rozwijającą się. Z darmowymi przedszkolami, taką gdzie przy dwójce dzieci uchodzimy za rodzinę wielodzietną i basen będzie za połowę ceny, a co :) Z dwoma przedszkolami i trzema szkołami :) Uwielbiam tam przebywać, lasy, cisza, natura. Raz na spacerze obok mnie i dzieci z pola "ruszyły" dwa jastrzębie !! Boże jakie wielkie bestie, jak rozłożyły swoje skrzydła..obłęd. Innym razem spotkaliśmy rodzinę łabędzi..bajka :) Sarny, sarenki,. bażanty uwielbiam ich obecność i te widoki. Pierwszy raz dzieci zobaczyły kombajn uwierz mi stały w miejscu ponad półgodziny i wpatrywały się w niego :o) fakt my oboje z mężem pracujemy w innym mieście i pewnie paliwo nas zeżre kiedyś, ale co tam :) Grunt, że dzieci będą miały lepsze powietrze, więcej swobody ;) fajniejsze wspomnienia Pozdrawiam kochana
Home on the Hill 11 kwietnia, 2016 - 9:56 am
No właśnie i tu jest największy problem :/ Nie ma opcji kupienia tej działki przed 29/04, bo ona jest dopiero teraz dzielona na mniejsze wraz z warunkami zabudowy i jest złożony wniosek o podział, ale do póki tego nie będzie nie można jej kupić. A to jeszcze potrwa pewnie ok trzy miesiące. Mam nadzieję, że mimo tych wszystkich nowych przepisów uda się coś zdziałać. Działka ma wpisane, że jest pod budowę, że nie trzeba jej odrolniać, że nie przechodzą przez nią grunty orne itd. Ale miejscowego planu zagospodarowanie niestety brak. Nie chce jednak kupować teraz nic na silę, bo dostępne od ręki, wolę zaryzykować i mieć miejsce, które naprawdę mnie urzeka. Myślisz, że pod 29/04 naprawdę bez szans? :(
Rodzinna 11 kwietnia, 2016 - 2:12 pm
Ola pierwsze kroki jakie musicie poczynić to udać się po wypis z rejestru gruntów wraz z wyrysem z mapy ewidencyjnej. Jak będzie tam wpisane, że są to grunty orne RIVb, RIVa ..to amba fatima. Nowe przepisy mają na celu zakup gruntów ornych przez jedynie rolników, mających powyżej iluś tam ha ziemi i po szkole rolniczej..teraz mam taką sytuację, klienci kupują działkę według wypisu z rejestru gruntów są to grunty orne aleee jest plan miejscowy, który mówi, że są to tereny pod budowę. W takiej sytuacji transakcja przejdzie. Pisałaś, że u Was tego nie ma?
Beata 14 kwietnia, 2016 - 10:29 am
Nie zgodzę się, nie ma co się spieszyć i martwic na zapas. Ustawa nie dotyczy nieruchomości rolnych o powierzchni do 1 ha. Link do informacji o ustawie: http://www.minrol.gov.pl/Ministerstwo/Biuro-Prasowe/Informacje-Prasowe/O-sprzedazy-ziemi-rolnej-co-zaklada-projekt-ustawy
 Jestem jak najbardziej zainteresowana tematem, bo też mam upatrzoną działkę rolną (znam ten ból) i czekam na miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który już się robi. Co do warunków zabudowy. Mój brata zrobił taki patent, że o warunki zabudowy wystąpił wcześniejszy właściciel działki (rolnik) i potem przekazał je mojemu bratu. Wiem, ze to brzmi może dziwnie, ale w ten sposób mój brat wybudował się na działce, która była rolna. Życzę powodzenie i trzymam kciuki :)
Malina 11 kwietnia, 2016 - 9:41 am
U nas na południu kraju zupełnie inaczej wyglądają wsie. Nie mieszka sie w tak luznych zabudowach jak na zdjeciach. Wiekszosc rolnikow ma gospodarstwa kilku hektarowe, a nie takie łany. Domy jednak budowane sa nie w polach gdzie uprawiane sa warzywa czy sady, ale w centrum wsi przy glownych ulicach w poblizu szkoly i sklepow, z polami w tle. Mieszkalam do matury na takiej wsi. Było fajnie. Po studiach jednak nie zdecydowałam sie wrocic na wies. Drugi rok mieszkamy w domu w miescie. Rozwiazanie najlepsze z mozliwych :-) Nie wyobrazam sobie jak Ty to planujesz na starosc samodzielnego mieszkania w domu na wsi na odludziu. Nam na starosc marzy sie wyprowadzka np. do Włoch w ciepły klimat, gdzie nie ma kosztow ogrzewania, odsniezania, takie caloroczne wakacje :-) teraz dobrze nam w polskim miescie. Dobre warunki do wychowywania dziecka. Ale zdajemy sobie sprawe, ze dziecko po studiach wyjedzie w swiat, za nascie lat naszych rodzicow juz nie bedzie... i po co zostaniemy sami w pustym domu, z wizytami dziecka moze raz na miesiac...martwiac sie jak z emerytury oplacic gaz w sroga zime. Uwazamy, ze mieszkanie w domu jest dobre tu i teraz, jak jest sie mlodym, wychowuje dzieci... caly dom jest pełny i kazdy ma sile, checi i zdrowie do dbania o wszystko...a odkladanie tego na starosc juz nie.
GdaAnka 12 kwietnia, 2016 - 9:02 am
Trudno się tu nie zgodzić. moja babcia mieszka na wsi i gdyby nie to ze jeździmy tam ci dwa tygodnie i pomagamy oraz że ma życzliwych sąsiadów to byłoby ciężko. Do lekarza daleko a drewna na opał trzeba nanosić. Cieszcie się tym domem teraz i czerpcie z niego ile się da, bo to piękne miejsce. Dzieciaki będą miały wspaniałe wspomnienia. Niestety na starość to miasto jest lepszym rozwiązaniem.
Malina 12 kwietnia, 2016 - 10:59 am
Oto własnie chodzi, że życie na starość w domu nie jest łatwe. Tym bardziej na wsi, gdy tyle rzeczy trzeba ogarnąć, skosić, posprzatać, dojechać do sklepu, do lekarza itp. Teraz ma na wyiagnięcie ręki i chyba nie do konca zdaje sobie sprawę jak wyglada to gdy siadasz do kawy i własnie nie ma mleka. teraz skoczy w 4 min do osiedlowego... Tak niedawno przeprowadzili się nasi znajomi... niby 6 km od miasta... a ilez to juz trzeba planowac zanim wroci sie do domu, bo samochod tylko jeden, maz w pracy itp. Inni znajomi w euforii mieszkania we własnym domu poza miastem byli 6 lat. Potem kazdy kilometr drażnił. A co dopiero gdy jest się starszym człowiekiem, gdy już jazda własnym autem nie jest przyjemnoscią i łatwością. Jak Oli marzy się przeprowadzka do domu, to z mojego doświadczenia, mogę poradzić - kupujcie i remontujcie lub budujcie teraz. W miejscu, by potem mozna bylo sprzedac i znow wrocic na starosc do miasta. Jest mnostwo pustostanow, ktorych cene mozna mocno negocjowac. Albo kupcie dzialke (nie budowlaną, bo sa drogie) i postawcie domek letniskowy, by miec swoj kawałek dziemi dla rozrywki, a na co dzien mieszkajcie w mieszaniu, ktore jest na prawde fajne i wygodne. Zajrzyj na blog lub instagram "marideko" - dziewczyna niedawno wprowadzila sie do drewnianego nowo wybudowanego domu z drewna ( technologia: kanadyjczyk). Wszystko robili sami. W srodku nie jest cały wykonczony, z zewnatrz juz na gotowo. Juz mieszkaja i sami wykanczają. Zapytaj o trudnosc budowy, koszty, czas itp. Dom ma z klimatem... chyba w Twoim stylu ;-)
Home on the Hill 12 kwietnia, 2016 - 11:28 am
Malinko kochana masz całkowicie rację z tym, co piszesz, o tym też myśleliśmy. Tylko to nie do końca w naszym przypadku tak. My głównie nastawiamy się na życie na dwa domy. Chcemy kupić działkę już teraz, jak najszybciej, żeby właśnie dzieci z niej skorzystały jak najdłużej. Najpierw stanie tymczasowy domek, co byśmy już w przyszłym roku mogli tam zanocować i wakacje spędzać, a za kilka dobrych lat wybudujemy ten docelowy. I dalej będziemy jeździć tam kiedy będzie wolna chwila, spędzać weekendy itd. Nigdy w życiu nie sprzedamy tego mieszkania w Gdańsku, ale nie wykluczamy, że tą naszą działkę tak pokochamy że będziemy tam chcieli kiedyś zamieszkać na stałe. A może będzie tak, że kiedy dzieci będą samodzielne to będziemy mieszkać tam od powiedzmy kwietnia do października? A na zimę wracać tu do Gdańska? Zobaczymy, to wszystko życie zweryfikuje. Nie chcemy właśnie budować tam dużego domu, bo mija nam się to z calem. Nawet jak ten dom tam powstanie to dzieci nadal będą mieć wtedy pewnie coś koło 12 lat i będą z tego korzystać. Później też w dorosłości będą mieli dom na wsi z nami. To takie na całe życie rekreacyjne z opcją zamieszkania , jeśli przyjdzie ochota :) Ale nie będziemy rzucać wszystkiego, sprzedawać mieszkania w Gdańsku, jak coś nawet jeśli tam zamieszkamy, to tu powrót zawsze będzie otwarty :) Dziękuję Ci ślicznie za wszystkie podpowiedzi i ściskam serdecznie :)
Malina 12 kwietnia, 2016 - 12:34 pm
No i dobrze myślicie ;-) Nie wiem dlaczego tak to odebrałam.. może tylko dlatego, że w tyle głowy pojawiły mi się przykłady znajomych, którzy przeprowadzając się na wieś zauważali tylko jej zalety. p.s. Nie wiem czy wiesz, ale można tez budować na działkach rolnych (nie zawsze trzeba je przekształcać na budowlane, lub odrolnić tylko kawałek pod sam budynek). Zakup i podatek wtedy znacznie tańszy. Nie wiem tylko jak to z tym zakupem teraz bedzie, skoro nowa ustawa ma wejsc w zycie. Powodzenia :-)
Ali 11 kwietnia, 2016 - 4:38 pm
Cudownie jest mieć marzenia i je spełniać. Trzymam kciuki za całe przedsięwzięcie !!! A to czy tam będzie to Wasze miejsce na ziemi , czy nie, to życie zweryfikuje. Macie zapał , marzenia , jesteście młodzi , czujecie , ze tego chcecie więc tylko działać. Ogrom pracy przed Wami ale macie zdrowe ręce i głowę pełną pomysłów , to już część sukcesu !!!! ciepło pozdrawiam !
ola 11 kwietnia, 2016 - 8:29 pm
Wspaniale! Działajcie bo teraz kiedy dzieci są jeszcze małe skorzystają z tego. Jeśli będziecie to odkładać - to minie ten czas radości... Ja zawsze myślałam że jestem miastowa i nie miałam ochotę na wyprowadzkę z Krakowa. Od 4 lat mieszkam na podkrakowskiej wsi... Jest pięknie kiedy Lili biega na boso po trawie, kiedy jemy obiad na tarasie, kiedy siedzimy do późnego wieczora (o ile komary się nie obudzą) i kiedy wracamy z wakacji do naszego domu. Bo to jest nasze miejsce na ziemi :) Trzymam kciuki!!! :)
Home on the Hill 12 kwietnia, 2016 - 6:59 pm
Działamy, działamy :) Budowę docelowego domku odkładamy na później ze względu na finanse, ale z działki chcemy korzystać już teraz, natychmiast :) Na pewno coś wcześniej tam postawimy żeby móc spać tam itd. A docelowy domek to będzie po prostu większa wygoda, dzieci nasze maleńkie, więc też jeszcze z niego skorzystają :) Uściski wielkie!
Magdalena 11 kwietnia, 2016 - 9:10 pm
Jeśli to jest Twoje marzenie to słuchaj głosu serca. Ja całe życie mieszkałam w Trójmieście i przeprowadziłam się do Turcji. Mieszkam w nadmorskiej turystycznej miejscowości, która przypomina "naszą" Łebę. Wszyscy mówili, że się nie odnajdę. Z mieszczucha nie dość, że przeniosłam się do innego kraju, kultury to jeszcze do małej miejscowości i wiecie co - jestem szczęśliwa. Jeżdżę na rowerze, wszędzie mam blisko, wszyscy się tutaj znają, są uśmiechnięci, pomagają sobie. Czuję się swobodnie. Nie czuję pędu, przymusu, stresu. Idź za głosem serca i wprowadzaj w życie Wasze marzenie. Pamiętam czasy jak jeździłam na działkę do Cioci. Czekałam z niecierpliwością na każdy piątek aby wieczorem wsiąść w auto i móc wyrwać się na łono natury. Domek budował się powoli. W końcu zrobił się z niego mieszkalny dom, ale najlepiej wspominam czasy, gdy myliśmy się w zimnej wodzie, siedzieliśmy przy żarówce i spaliśmy wszyscy w śpiworach.
Home on the Hill 12 kwietnia, 2016 - 7:04 pm
:) :) Cudownie Ci się ułożyło! Najważniejsze to mieć w sobie odwagę i iść za głosem serca, w końcu kto wie najlepiej niż my sami, gdzie nam będzie dobrze, gdzie chcemy żyć. Dziękuję Ci bardzo za ten ogromnie budujący komentarz i ściskam serdecznie! :*
Dessideria 11 kwietnia, 2016 - 9:49 pm
Warto marzyć bo tylko wtedy marzenia się spełniają :) Ja mam to szczęście, że od dwóch lat mieszkam z dala od miasta, rano mogę oglądać sarenki pijące wodę z naszego stawu, wyjść wieczorem na spacer i popatrzeć na piękny zachód słońca a co najważniejsze nie słyszeć gwaru miasta ani ulicy tylko śpiewające ptaki :) Tego samego z całego serca Ci życzę :)
lavinka 12 kwietnia, 2016 - 1:57 am
Bardzo lubię przebywać na łonie natury, ale mieszkać to co innego. Wszędzie daleko, po byle drobiazg trzeba jechać kilkanaście kilometrów, do lekarza daleko, do szkoły jeszcze dalej... człowiek traci codziennie wiele godzin na dojazdy. Domek letniskowy i owszem, ale w kółko jeździć w to samo miejsce? Nuda.. Ja chyba jestem urodzonym mieszczuchem. Jedyne, co sobie wyobrażam, to małą willę miejską. :)
Home on the Hill 12 kwietnia, 2016 - 7:02 pm
Ale to tak jak dom, który jest zawsze w tym samym miejscu ;p Po prostu weekendy zamiast na osiedlu będziemy spędzać na łonie natury. Podróżować i tak będziemy, bo uwielbiamy to, ale inne wolne dni, wakacje itd, będziemy spędzać na działce. Myślę, że wszystko zależy od tego kto jakie ma potrzeby. Pozdrawiam ciepło :)
Kamila 12 kwietnia, 2016 - 11:16 am
a ja rozumiem Twoje marzenia bo mieszkamy na wsi, mamy domek i około 1 ha ziemi wokół. Uwielbiam te miejsce i chociaż jest zawsze sporo pracy żeby dom i otoczenie wyglądało na zadbane i przyjazne to ta praca sprawia nam wiele przyjemności. Nawet dzieciaki mają frajdę przy grabieniu liści, sadzeniu kwiatków na rabatce itp. Właśnie szaleje z sadzeniem nowych kwiatów:). A te momenty kiedy latem zakładamy kalosze i idziemy po szczypiorek i sałate na śniadanie - bezcenne...:)
Part of Jo 15 kwietnia, 2016 - 9:39 pm
Ja poopowiadam Wam co nieco od strony praktycznej i zaznaczam, że nie zniechęcam, a tylko uświadamiam:) Wychowałam się na wsi, polskiej, prawdziwej. Obecnie mieszkam we Wrocławiu (zostałam po studiach) ALE zaczynamy budowę domku na wsi tuż pod Wrocławiem. Dodatkowo teściowie są posiadaczami działki rekreacyjnej, ze stawem i domkiem letniskowym. I kilka moich spostrzeżeń: Działka letniskowa - fajna sprawa, jeżeli nie ogranicza. Każdorazowy przyjazd co 2 tyg. wymaga poświęcenia jednego dnia na porządki (koszenie trawy, zmiana pościeli, porządki w kwiatach, wypakowanie zakupów itp. - po ciężkim tygodniu odechciewa się czasami i tego). Do tego dochodzą dodatkowe koszty utrzymania drugiego domu (podatki, rachunki, remonty, dodatkowe zakupy sprzętu itp.) Plus jest taki, że taki dom można udostępniać znajomym czy rodzinie w okresie wakacyjnym lub przez airbnb lub dokonać zamiany domów na czas wakacji (popularne w stanach:) Jest mnóstwo opcji....:) Nie ma co się przejmować na zapas. Jeżeli cokolwiek się wydarzy nie po Waszej myśli - jest wiele opcji i możliwości. My idziemy jeszcze bardziej pod prąd i od wiosny zaczynamy stawiać dom w technologii szkieletowej drewnianej:) Pozdrawiam serdecznie!:)
Madzia 25 kwietnia, 2016 - 9:44 pm
kto bogatemu zabroni :) powodzenia kochana :)
Daria 29 kwietnia, 2016 - 1:15 am
Piękne widoki - prawie tak samo ładne jak u nas :) Mieszkam w małej wsi pod Gdańskiem, w której spędziłam najmagiczniejsze lata dzieciństwa wyprowadziliśmy się gdy miałam osiem lat). Zawsze wiedziałam, że będę mieszkać albo w Gdańsku, albo właśnie tutaj, w Rębie. I mieszkam. W sąsiedztwie też mamy (już zaprzyjaźnioną) rodzinę, która przyjeżdża tylko w weekendy lub na wakacje. Trzymam za Was kciuki - marzenia są po to, by je spełniać :) PS.: Jeśli wciąż szukacie ziemi, to u nas jest, z tego co się orientuję, kilka działek w sprzedaży. Kupują głównie ludzie z Trójmiasta, bo dojazd jest super - gdy nie ma korków, to w nieco ponad dwadzieścia minut można dojechać do Oliwy.
Agata 2 listopada, 2016 - 9:34 pm
Daria, a co to za miasteczko - Rębie? Coś na google maps znaleźć nie mogę. A szukam działeczki pod Gdańskiem :)
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej