Marsz do kuchni! [A w tle opis nędzy i rozpaczy].

Ostatnio chorujemy. Chorujemy wytrwale, ciągle, z krótkimi przerwami, które nie trwają zbyt długo. Wiecznie kapie nam z nosa, kaszel z moimi dziećmi się nie rozstaje i już od dawna nie pamiętam całej przespanej nocy. Teraz więc pięć dni przed naszym wyjazdem, jakby mogło być inaczej – znów jesteśmy przeziębieni. Ale przetrwamy to, mam nadzieję, że jeszcze chwila i odwiedzi nas ta słynna odporność. Najgorsze w tych chorobach jest to, że towarzyszy im gorączka i nawet nie ma jak z domu się ruszyć. A kolejny tydzień w zamknięciu, uwierzcie mi, nie działa zbyt dobrze na psychikę. Jeden plus z tego taki, że jest więcej czasu na to, aby w kuchni poczarować. Dziś mam więc dla Was garść kuchennych kadrów, akcesoriów i pyszny przepis. Zapraszam:)

Miód idzie u nas w hektolitrach, na półkach tysiące syropków, wszędzie wokół kubki po gorącej herbacie i zużyte chusteczki. Słowem obraz nędzy i rozpaczy. Jesteśmy w pełnej paczce, bo i mojego męża złapało. Zamotani pod kocami, z lekkim obłędem w oczach i całkowitym brakiem energii. Ale nawet w takim stanie jeść trzeba. A jak mój mąż jest w domu to jadamy całkiem nieźle;) Zdecydowanie to On u nas dzierży kuchenne honory, ustawia poziom mistrzostwa, ja co najwyżej mogę mu wcześniej tę kuchnię wysprzątać. Pozachwycać się drewnianymi deskami, równiutko kolorowe dzbanki poustawiać, kubki na kolejną herbatę przygotować. A potem do akcji wkracza On i kolejne cuda wyczarowuje. A ja znów wycieram małe noski, ubieram ciepłe skarpetki i sama pod koc się ładuję. Chorowanie mamy opanowane do perfekcji. Ba, mogę Wam nawet zapodać idealne akcesoria na to, aby się podczas choroby odpowiednio zamotać, opatulić i wygrzać. Tego jeszcze nie było, inspiracje na czas nędzy i rozpaczy, czyli jak chorować w pięknym stylu. Z nosa leci ciurkiem, oczy czerwone, łzy gęsto kapią, nic tylko wtedy wyciągnąć odpowiedni arsenał akcesoriów:)

Akcesoria na czas nędzy i rozpaczy

1/2/3/4/5/6/7

Marsz do kuchni

No dobra, a jak już się wygrzejemy, poużalamy nad sobą, a w brzuchach burczy, to wtedy wkraczamy do tej wcześniej wspomnianej kuchni. Wtedy warto wyczarować coś pełnego witamin, smaku, coś co do życia nas przywróci. Z uwagi na brak sił, musi być to również coś szybkiego i niezbyt skomplikowanego. Tym słowem wstępu chcę Wam oświadczyć, że znów na naszych talerzach będzie rządzić szpinak połączony z kilkoma składnikami. Z tego bloga właściwie można wywnioskować, ze oprócz szpinaku niewiele więcej jadamy, ale zapewniam, że to zwykły zbieg okoliczności;) Ale za nim do przepisu dojdziemy, to na poprawę humoru, właściwie bardziej dla mnie niż dla Was, zaserwuję Wam kilka pięknych kuchennych gadżetów. Wszystkie z ogromną miłością do własnej kuchni bym przygarnęła, na półkach ułożyła, mężowi do wykorzystania podała;)

Kuchenne gadżety

1/2/3/4/5/6/7/8

Makaron ze szpinakiem, serem feta i suszonymi pomidorami

To teraz czas na obiecany przepis. Cudowne połączenie makaronu ze świeżym szpinakiem i suszonymi pomidorami. Smakuje to obłędnie i wygląda równie dobrze. Koniecznie musicie spróbować!

 

Składniki na 2-3 porcje:

  • 250 gr świeżego makaronu
  • 250 gr świeżego szpinaku
  • 50 gr sera feta
  • 10 suszonych pomidorów
  • 1/4 szklanki oliwy lub olej ze słoiczka od suszonych pomidorów
  • sól, pieprz
  • parmezan do posypania

Przygotowanie:

Ugotuj makaron w osolonej wodzie. Na patelni rozgrzej oliwę, wrzuć ok. 200 gr świeżego umytego szpinaku i poczekaj, aż lekko przywiędnie, następnie dodaj suszone pomidory oraz ser feta. Całość chwilę podsmażamy, doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy odcedzony makaron i mieszając smażymy jeszcze przez ok. 2 minuty (jeżeli będzie robił się suchy, możemy dolać trochę oliwy). Przekładamy na talerze i posypujemy potrawę parmezanem.

Smacznego!

Jak widzicie u nas naprawdę wesoło. Ale już tak na poważnie to trzymajcie za nas kciuki, bo jednak wakacje z chorobą w tle niezbyt mi się uśmiechają. Ale spokojnie, mam jeszcze pięć dni i dużo zapasów miodu i pysznych herbatek. Będzie więc dobrze! A może Wy macie jakieś sprawdzone sposoby na przeziębienie? Ratujcie nas i piszcie. Tylko bez czosnku, błagam!…;)

Related posts

Makaron ze szparagami w sosie w stylu alfredo.

Super szybki i łatwy makaron ze szparagami w sosie z suszonych pomidorów.

Najlepszy krem z cukinii z parmezanem i szpinakiem.

33 komentarze

Magdalena 24 lutego, 2016 - 7:42 pm
Olu zycze zdrowka... Czosnku to i ja nie lubie :) Zdjecia obledne ;) Gdzie sie tym razem wybieracie :)??? Pozdrawiamy cala czworke :)
Home on the Hill 28 lutego, 2016 - 3:43 pm
Dziękuję :) Tym razem jedziemy na Teneryfę :) Uściski!
Kamatocy 24 lutego, 2016 - 8:23 pm
Zdrowia, zdrowia, zdrowia. Do herbaty koniecznie dodajcie świeży imbir - działa cuda, a dla rodziców by szybko postawić na nogi polecam Alkazelcer, gorącą kąpiel i ciepłe skarpety na noc. Sprawdzone :)
Home on the Hill 28 lutego, 2016 - 4:14 pm
Super, wypróbowaliśmy imbir, rzeczywiście fajna sprawa:) Dziękuję i pozdrawiam :)
alebazi 24 lutego, 2016 - 8:27 pm
Zdjęcia piękne i "apetyczne". Życzę zdrówka i zapraszam na mojego bloga - mam tam przepis na miksturę, która w zeszłym roku postawiła mnie na nogi, a i teraz ją przyjmuję dla wzmocnienia: http://www.skansenalebazi.blogspot.com/2016/02/medycyna-naturalna.html
 Pozdrawiam
3kropka... 24 lutego, 2016 - 9:36 pm
Zgadzam się co do imbiru. Imbir w każdej ilości i pod różnymi postaciami - do herbaty, do wody, do obiadu w stylu chińskim lub tajskim. Oprócz tego ciepła woda z miodem i cytryna każdego ranka na czczo na budowanie odporności. Wieczorem w letniej wodzie rozpuścić łyżeczkę miodu. Rano dodać sok z cytryny i odrobinę gorącej wody żeby całość ocieplić. Efekty? Brak chorób w naszym domu od kilku lat:)
Home on the Hill 28 lutego, 2016 - 4:20 pm
Wypróbowaliśmy imbir, rzeczywiście trochę pomógł:) My też konsumujemy miód w gigantycznych ilościach, Maja często do śniadania pije właśnie letnią wodę z modem, ale nie wiedziałam, że należy go rozpuścić już wieczorem, zacznę teraz tak robić:) Uściski!
Mania 24 lutego, 2016 - 9:37 pm
Nam pomagają: bańki bezogniowe, acerola (naturalna witamina C), olejki eteryczne np. eukaliptusowy 2-3 krople na piżamkę (dzięki nim przesypiamy noce, ułatwiają oddychanie), inhalacje z nebu-dose (3% NaCl), herbatki: czystek, lipa, bez czarny, dzika róża; Życzę powrotu do zdrowia :)
Home on the Hill 28 lutego, 2016 - 4:24 pm
Fajny pomysł z tymi olejkami na piżamkę, Dziękuję :*
Aga 24 lutego, 2016 - 9:47 pm
O tak, ja zdecydowanie mam i sprawdza się od lat. Pierwszy sposób jest bardzo smaczny. Świeży korzeń imbiru kroimy na cieniutkie (lepiej uwalniają się olejki) plasterki. Tak z 5cm korzenia, im mocniejszy tym lepiej. Do tego gruby plaster cytryny, goździki (opcjonalnie maliny – ja mam zawsze zamrożone zapasy jeszcze z lata – plaster pomarańczy). To wszystko zalewamy wrzątkiem i parzymy 10 – 15 min. Potem dodajemy miód – do smaku. Może być i bez miodu. Ewentualnie taką miksturę można zaparzyć z dowolną herbatą. Pijcie 2-3 razy dziennie i staniecie szybko na nogi. Imbir naprawdę rozgrzewa, a przede wszystkim jest naturalnym antybiotykiem - silniejszym od czosnku. Drugi sposób to kurkuma (równie silny antybiotyk). Około dwóch łyżeczek wymieszać z 1/2 łyżeczki pieprzu. Do tego dodać oliwę lub olej kokosowy. Wymieszać i zjeść, można popić wodą z cytryną. Nie jest to może najsmaczniejszy specyfik, ale DZIAŁA i to szybko. Te sposoby "sprzedałam" już wielu i cóż, wiele osób stosuje je nawet profilaktycznie ;) I jeszcze w czasie choroby warto jeść kaszę jaglaną, świetnie oczyszcza organizm ze śluzu, np. rosół z jaglaną albo pomidorową. U mnie te patenty zdecydowanie działają. Mam nadzieję, że Was też postawią na nogi :)) Bo jeżeli nie te, to już naprawdę nie wiem co mogłoby pomóc ;)
Home on the Hill 28 lutego, 2016 - 4:23 pm
Bardzo Ci dziękuję, kochana jesteś! Aż sobie Twój komentarz wydrukowałam i będę trzymać w zapasie na wszelkie przeziębienia:) Uściski wielkie!
Ali 24 lutego, 2016 - 10:21 pm
Oj, my też chorujemy. Milena po wysokiej gorączce przechodzi etap kaszlu i kataru a MIsiek zaczyna kaszleć, a ja no cóż domowe mikstury nie pomogły, jutro do lekarza po antybiotyk, bo gardła już nie czuję, a właściwie czuję aż nadto, życzę zdrowia !
Home on the Hill 28 lutego, 2016 - 4:21 pm
Zdrówka dla Was!
domek za lasem 24 lutego, 2016 - 10:29 pm
Oj aż mi w brzuszku zaburczało , pysznie to wszystko wygląda :) Zdjęcia obłędne !!! Życzę zdrówka ... :)
Bee 24 lutego, 2016 - 11:12 pm
My też strasznie chorowalismy, okazało się że brakuje nam witaminy D, mikstury działały na krótko .. Pomógł tran i witamina D
Home on the Hill 28 lutego, 2016 - 4:25 pm
No właśnie też muszę wprowadzić u nas ten tran, zbieram się z tym i zbieram, a czuję, że bardzo by nam to pomogło...
Różowa Szminka 24 lutego, 2016 - 11:44 pm
Życzę masy zdrowia :) Przepiękne zdjęcia, jak zawsze zresztą :)
Emilia 24 lutego, 2016 - 11:49 pm
Właśnie miałam napisać, że mleko z miodem lipowym i czosnkiem jest niezawodne - ostatnia moja choroba (pierwsza od kilku lat!) to dwa dni kataru, leczonego tylko właśnie tym zestawem - DWA DNI! (a katar podobno leczony czy nieleczony - bity tydzień musi trwać...) Ale skoro bez czosnku, to polecam nalewkę z propolisu - po niej uznasz, że czosnek jest przepyszny! :D I jeszcze jedno - choć mam nadzieję że to wiecie - absolutnie nie wolno dodawać miodu do wrzątku, traci wtedy wszystkie swoje zalety oprócz smaku. Optymalna temperatura to max 46 stopni, czyli do ledwie ciepłej herbaty lub mleka :) Piękne zdjęcia, zupełnie nieadekwatne do stanu nędzy i rozpaczy ;)
Home on the Hill 28 lutego, 2016 - 4:28 pm
Właśnie ostatnio czytałam o tym miodzie, że nie można do wysokiej temperatury, nie ma co ukrywać zaskoczyło mnie ot, bo ja całe życie do herbaty dodawałam święcie przekonana o skuteczności:p Dziękuję za wszelkie rady i przesyłam wielkie uściski :)
marilyn 24 lutego, 2016 - 11:54 pm
I gdzie ten obraz nędzy i rozpaczy??Przecież jest pięknie, czyściutko i jeszcze ugotowane!Ja jak jestem chora to dopiero jest meksyk.Mąż oczywiście wtedy gotuje i chodzi na zakupy, ale domu nie ogarnia, dlatego nie cierpię chorować.Życzę Wam dużo zdrówka i siły.Piękne zdjęcia, marzę, że i ja kiedyś dojdę do takiej perfekcji ;-) Pozdrawiam gorąco! :-)
Aginka 25 lutego, 2016 - 12:55 pm
Witamina C lewoskrętna. Czyni cuda i trzyma człowieka w ryzach. :) Pięknie Olu chorujecie, ale życzę jednak przede wszystkim zdrowia. Udanego wypoczynku!
Avrea 25 lutego, 2016 - 1:43 pm
zdrowka i smaczego widze ze czytasz Tatiane i Aleksandra cudna trylogia
Rodzinna 25 lutego, 2016 - 3:04 pm
Uwielbiam, uwielbiam Twoje teksty i zdjęcia ;) A teraz do meritum pocieszę Cię kochanie od 2 lat nie przespałam ani jednej nocy w ciągu, a jedynie po godzince czy pół. Syn ciągle się budzi och mały terrorysta :P U nas też długo chorobowo było nawet nie miałam się jak podkurować bo ani przy chorym dziecku się nie położysz, a i chorobowe w grę nie wchodziło więc dzień w dzień smarkająca biegałam do kancelarii :P Powiem Ci u mnie w domu często robię tagliatelle ze szpinakiem czy zapiekanki, bo ja zawsze obiad gotuję przed Julki szkołą i moją pracą (czyt. o 6) a że czasem Szymon twardo zaśnie dopiero około 5 rano to zdarza mi się zaspać, więc te dania są takimi awaryjnymi, na szybko. Swoją drogą dobrze, że mój mężowski jeszcze się nie zorientował kiedy zasypiam, a kiedy faktycznie wstaję skoro świt :P Pozdrawiam i zdrówka życzę :o)
Home on the Hill 28 lutego, 2016 - 4:38 pm
O matko podziwiam Cię, obiad o szóstej rano?! W życiu żadna siła by mnie nie zaciągnęła o tej porze do kuchni w celu gotowania. Zdecydowanie mąż wraz z dziećmi na rękach powinien Cie nosić :) Buziaki kochana moja! :) Ps. Czy Ty czasem nie jesteś gdzieś z okolic Trójmiasta? Może kiedyś udałby nam się spotkać? :)
Pastelowa Kropka 25 lutego, 2016 - 6:13 pm
A właśnie klecę długą listę przed co tygodniowym polowaniem w sklepie z wyraźnym C i F w nazwie ;) Twoje urocze kadry z pewnością nie będą tutaj obojętne :) Dużo zdrowia :)!!!! Ściskam Dominika
refreszing 25 lutego, 2016 - 7:49 pm
Czyli jutro kupuję ser feta i szpinak. Narobiłaś mi smaka!!!
Happy Place 25 lutego, 2016 - 8:01 pm
Nie ma co, chorujecie po królewsku ;-) Co by nie mówić, chorowanie w tak miłej dla oka scenerii nie może być tak tragiczne :-) Nie mam żadnych cudownych sposobów na odzyskanie formy, ale powiem Ci, że ostatnie przeziębienie, z którym zmagałam się prawie tydzień, ostatecznie pokonałam w jedno popołudnie - spędzone w łóżku i z książką. Organizm wypoczął, zrelaksował się i w nocy nabrał sił, by rozprawić się z chorobą. Jestem przekonana, że po urlopie wrócicie pełni wigoru! :-) Uściski :-)
Home on the Hill 28 lutego, 2016 - 4:34 pm
Ależ mi się marzy taki cały dzień w łóżku, aż Ci pozazdrościłam. Niestety póki co przy moich maluchach to nierealne, ale mam chociaż o czym marzyć, hahaha :p
Ania 26 lutego, 2016 - 12:11 pm
Mojej 4-latce na katar i początki kaszlu pomógł pobyt w saunie wspomagany nieznacznie syropem z cebuli. Polecam ten sposób:) Zdrówka życzę
Bartek 26 lutego, 2016 - 1:45 pm
Ooo! Uwielbiam miód. Na katar i kaszel zawsze przyrządzamy syrop z miodu, cebuli i mleczy, tylko trzeba to zrobić latem. Zawsze mamy dużeee zapasy tego specyfiku.
Karolina 26 lutego, 2016 - 2:43 pm
Piękne zdjęcia. Przyjemnie popatrzeć...
Little Dirty Angel 26 lutego, 2016 - 7:35 pm
Zrobiłam dziś makaron z Waszego przepisu, ależ był pyszny! Koniecznie do powtórzenia. U nas w tym roku w miarę bez chorób się obchodzi, tfu, tfu, mamy teraz chłodniej, niż w bloku i mam teorię, że to dzięki temu.
Home on the Hill 28 lutego, 2016 - 4:35 pm
:) Cudownie, cieszę się ogromnie, że Wam smakowało! :)
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej