Konkurs z Janod – wygraj cudną zabawkę dla swojego dziecka:)



Moja Maja ma taki specjalny zeszyt z ulubioną Elsą na okładce. I w tym zeszycie już od sierpnia zapisuje równe szlaczki, a te szlaczki to nic innego jak Jej list do Mikołaja;) Co pięć minut Jej się zmienia co chce dostać, każdego dnia dopisuje coś nowego, no czyste szaleństwo po prostu. Z uwagi, że pisać tak naprawdę nie potrafi, to sama już za chwilę zapomina co tam wcześniej zapisała. Ale to przecież nie o to chodzi. Najważniejsza to ta możliwość poproszenia o to, o czym się marzy. Bo te prezenty od Mikołaja to przecież spełnianie dziecięcych snów. To te różne prośby maleńkie i wielkie, i nie ukrywajmy, to też nieoceniona pomoc dla rodziców, w wyborze co tym razem pod tą choinką schować.

Pamiętam jak sama te listy pisałam, dodawałam staranne rysunki, naklejałam najpiękniejsze naklejki i szłam razem z Tatą wrzucić list do czerwonej skrzynki. Te emocje, ta radość, to późniejsze oczekiwanie czy Mikołaj spełni choć któryś z moich zabawkowych marzeń. A byłam taka sama jak moja córeczka, moja lista zawsze bywała dłuuuga i zawiła;) Dlatego jako wielka miłośniczka listów do pana w czerwonym, postanowiłam przygotować dla Was konkurs, w którym znów będziecie mogli poczuć się jak dziecko i naskrobać kilka słów do Mikołaja;)

Dorośli piszą listy do Mikołaja

Mam dla Was fantastyczne nagrody do wyboru. Cudowne zabawki od Janod. Jestem wielka ich fanką, bardzo lubię otaczać moje dzieci rzeczami z duszą, drewnianymi cudami. Dodatkowo te rzeczy są po prostu niezniszczalne, wszystko co plastikowe i piszczące rozpada nam się po pięciu minutach, a te zabawki z drewna choć tak bardzo eksploatowane, nadal wyglądają jak nowe. Mam więc dla Was do wyboru piękną kuchnią z akcesoriami składaną, bądź warsztat z akcesoriami składany. Zwycięzca naszego konkursu sam wskaże którą z tych rzeczy pragnie otrzymać.

A co trzeba zrobić?  Wystarczy wejść na stronę Janod, zapoznać się z dostępnym tam asortymentem i napisać w komentarzu pod tym postem, jaka zabawka sprawiłaby, że sami poczulibyście się znów jak dziecko:) 
Regulamin:
1. Czas trwania konkursu  08/12/2015r – 14/12/2015r
2. Ogłoszenie zwycięzców nastąpi w ciągu trzech dni roboczych od daty zakończenia konkursu..
3 Zadanie konkursowe polega na tym, aby w komentarzu pod tym postem, 
napisać jaka zabawka  ze strony www.janod.pl sprawiłaby, że sami poczulibyście się znów jak dziecko:) (osoby anonimowe proszę o pozostawienie w komentarzu adresu e-mail)
4. Udostępnij konkursowy plakat na swoim blogu bądź tablicy FB.
5. Jeśli posiadasz konto na fb to będzie nam bardzo miło jeśli polubisz nasz fanpage oraz fanpage Janod.
6. Nagroda to do wyboru składana kuchnia bądź składany warsztat firmy Janod
7. Fundatorem nagród jest Janod
8. Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski

Powodzenia!:))

Related posts

Jesteś.

Pokoje dziecięce – to nam się udało! Rozwiązania, z których jestem najbardziej zadowolona.

Uśmiech proszę!

83 komentarze

Magda 8 grudnia, 2015 - 6:55 pm
Piękne te zabawki!
Piafka 8 grudnia, 2015 - 7:00 pm
oo ale bym takie chciała te 20 lat temu :D
Ewelina Jaroszczuk 8 grudnia, 2015 - 7:06 pm
Aaaaa, nie musiałam długo szukać, bo ten warsztat to wspomnienie mojego dzieciństwa! Pamiętam jak uwielbiałam bawić się w piwnicy wbijając gwoździe w deski i bawiąc się imadłem. I tak mi zostało do dziś. Mój chłopak mówi "to Ty jesteś mężczyzną w tym związku", gdy trzeba wywiercić dziurę w ścianie, wymienić żarówkę albo walczyć z zapchanym odpływem ;) I wiesz co, faktycznie ma rację. Przynajmniej mam pewność, że nie będę musiała po Nim poprawiać ;)
aga1986 8 grudnia, 2015 - 7:12 pm
http://janod.pl/pol_pl_Zamek-ksiezniczki-w-walizce-Janod-1455_4.jpg
Mając taki zamek zawsze pod ręka...a raczej w ręku, czułabym się jak mała księżniczka w różowej sukience ;).. co dookoła mnie byliby wszyscy, którzy pomagaliby mi pięknie wyglądać. Nie byłoby pośpiechu, szarości czy smutku, a życie byłoby kolorowe, a raczej różowe ;D
agnieszka.glinska@gmail.com
wybieram nagrodę: warsztat dla chłopca
magdalena switala 8 grudnia, 2015 - 7:31 pm
W dzieciństwie przypadającym na szare czasy peerelu marzyłam o domku dla lalek. W końcu mama zrobiła mi taki z kartonu i różnych dziwnych przedmiotów. Do dziś go pamiętam, bo był przepiękny! Ten tu http://janod.pl/product-pol-1621-Domek-dla-lalek-z-mebelkami-Janod-.html byłby spełnieniem marzeń i zapewne sprawiłby, że po kilku dniach przerażony mąż zadzwoniłby na pogotowie;) Ale przecież święta to taki magiczny czas, kiedy każdy może być przez chwilę dzieckiem - ja nie miałabym nic przeciwko, by stało się to za sprawą domku z pełnym wyposażeniem :)
Anonimowy 8 grudnia, 2015 - 7:34 pm
Mam takie wspomnienie z dzieciństwa... Idę przez osiedle z torbą pełną lalek, ubranek, pudełek, pudełeczek i innych skarbów. Z każdym krokiem z torby rozlega się radosne pobrzękiwanie, zwiastun udanej zabawy z przyjaciółką mieszkającej kilka bloków dalej. U niej, z moich i jej skarbów zbudujemy dla naszych lalek dom. Dom nie byle jaki! Dom rodem z Dynastii, z wannami na podwyższeniach z książek, schodami z pudełek po zapałkach, baldachimami z resztek koronek i tiulu wyszperanych u którejś z mam. Kreowanie tego świata pochłaniało nas bez reszty na długie godziny...Wspaniały, magiczny czas. To jedno z moich ulubionych wspomnień z dzieciństwa. Powróciło do mnie, gdy zobaczyłam wśród zabawek firmy Janod piękny domek dla lalek. Przez chwilę znów poczułam się jak mała Ania, krocząca przez osiedle z torbą pełną skarbów...

Ania gasnik@wp.pl
Ifa 8 grudnia, 2015 - 7:44 pm
Domek dla Lalek sprawiłby że poczułabym się znów jak mała dziewczynka:) Uwielbiałam bawić się lalkami Barbie:) i mimo że sama takiego domku nie posiadałam to moja wyobraźnia nie miała granic:) Domkiem dla Lalek było krzesło(wtedy był to 2 piętrowy domek), domek tworzyłam też w kącie za łóżkiem, czy domek letniskowy czyli zabawy na dworze na kocu:) Mama uszyła mi łóżko a kuzynka kilka ciuszków. Cudny
beztroski okres:) iwonek1987@gmail.com
PsychoMatka 8 grudnia, 2015 - 8:02 pm
O Mamusiu,jako dziecko zawsze marzyłam o domku dla lalek! :) Ten domek z mebelkami sprawiłby,że poczułabym się jak dziecko ktoremu spełnlo sie marzenie ;)
Anonimowy 8 grudnia, 2015 - 8:14 pm
Kiedy byłam małą dziewczynką, tata zabierał mnie w każdą podróż, nigdy w niczym mu nie przeszkadzałam. Pozwalał mi spędzać czas w warsztacie, gdzie przekładałam rozmaite klucze, śrubokręty, młotki, w deskę umiejscowioną w imadle wbijałam gwoździe. Tata pozwalał mi nawet uderzyć się przy tym porządnie w palec. Byc może dlatego wiem, że czas spędzony z moim tatą, to jedna z najważniejszych szkół w moim życiu. Gdybym mogła dziś pobawić się z moim tatą, jak przed laty, wybrałabym stolik warsztatowy od Janod. W dobie mojego dzieciństwa nie było nawet dość wyobrazi dla takich zabawek. Pozdrawiam. doris36@vp.pl
Magda Malaczewska 8 grudnia, 2015 - 8:53 pm
Oczywiście konik na biegunach to prawdziwe wspomnienie dzieciństwa uwielbialam się bujac ��
Anonimowy 8 grudnia, 2015 - 9:26 pm
Hmm... Myślałam że będzie łatwo, ale jak zobaczyłam jak wiele oferuje nam firma Janod to aż serce zabiło mi mocniej :) w głębi ducha chyba nadal drzemie we mnie dziecko. Pisząc list do świętego Mikołaja chyba nie potrafiłambym ograniczyć się do jednej zabawki. Na pewno znalazłby się w nim między innymi: domek dla lalek z mebelkami (dla tuzina moich lalek), kolejka drewniana (tez jest przecudowna) oraz ta piękna różowa kuchnia (która jest chyba spełnieniem marzenia każdej małej dziewczynki). Jednak bez zastanowienia na szczycie mojej listy byłby konik ma biegunach. Moje największe i najskrytsze, niestety nie spełnione marzenie z dzieciństwa. Co dziwniejsze ostatnio rozmawiałam o tym z moja mamą przy okazji szukania owego cudeńka dla mojego małego synka i mama powiedziała ze nigdy nie poprosiłam o takiego konika w żadnym z listów :( a ja zawsze jak pomyślę o tej zabawce to czuje się jak ta mała dziewczynka pragnąca choć raz się na takim pobujać :) dzisiaj w liście do Mikołaja na pewno poprosiłabym o konika na biegunach. Ale nie ma tego złego... Dzisiaj wiem ze mój Synek znajdzie taką zabawkę juz niebawem pod chodniką, a dzięki Tobie i twojemu konkursowi znalazłam tą idealną :)

Pozdrawiam Ola:)
alekczar@wp.pl
Anonimowy 8 grudnia, 2015 - 9:28 pm
http://janod.pl/product-pol-1621-Domek-dla-lalek-z-mebelkami-Janod-.html
To jest zabawka z mojego dzieciństwa i z tego, co widzę nie tylko z mojego :) Uwielbiałam się bawić z siostrą, a najlepsza zabawa i radość była wtedy, gdy domek dla lalek zrobiła nam mama z kartonu - najcudowniejszy domek na świecie �� a.zyla1@wp.pl
Mala Bee 8 grudnia, 2015 - 9:59 pm
zabawki zapieraja dech w piersiach... osobiscie zakochalam sie w plecaku z wilkiem... uwielbialam Go jak bylam mala. Bajke rodzice czytali mi tylko do momentu polkniecia babci i Czerwonego kapturka... taka zła byłam ;-) Nie mogło być innego zakończenia hahahah!
iwonka kb 9 grudnia, 2015 - 12:14 am
Uwielbiam drewniane zabawki, ale to co zobaczyłam właśnie w ofercie JANOD, przeszło moje wyobrażenia o cudeńkach dla dzieci :)Domek dla lalek śliczny, ale ja lalkami nie bawiłam się, za to uwielbiałam gotować, a najlepiej z mamą. Razem z siostrami zapraszałam koleżanki na obiad, potem na herbatkę i ciasteczka z papieru :) Ale najpierw zanim rozpoczęły się kuchenne szaleństwa robiłyśmy zakupy w osiedlowym - podwórkowym sklepiku :) Największe powodzenie miały trawa i piasek taszczone na trzecie piętro ;)Dlatego to właśnie kuchenna wyspa jest mi najbliższa wspomnieniom z dzieciństwa, drewniane warzywa i owoce :) ps. do dzisiaj zostało mi uwielbienie do robienia ciast wszelakich i eksperymentów w kuchni :) Pozdrawiam serdecznie.Iwona
Anonimowy 9 grudnia, 2015 - 5:20 am
wspomnieniem z dzieciństwa byłby warsztat JANOD, jako dziecko przy każdej okazji bawiłam się narzędziami w garażu, taki mały majsterkowicz ze mnie i tak zostało do dziś:)bardzo lubię majsterkowanie w garażu.co do zabawek, widać dbałość i precyzję w wykonaniu,pozdrawiam maria m.majder_franus@wp.pl
Hordubal 9 grudnia, 2015 - 7:50 am
Kocham firmę Janod. Zaraz po Djeco :) Najbardziej z całego asortymentu podoba mi się drewniana rakieta. Są chwile w moim życiu, że bardzo chętnie poleciałabym w kosmos albo na Księżyc.
Anonimowy 9 grudnia, 2015 - 8:03 am
ja bym wybrała puzzle magnetyczne mapa swiata....pamiętam wieczory te jesienne i te zimowe siadałam tacie na kolanach on ubierał te swoje niemodne okulary i brał krzyżówki w ręce, rozwiązywał, a jak miał hasło geograficzne zawsze pytanie zadawał mnie, stolica tego państwa, zatoka tam, morze tam, patrzyłam wtedy na zawieszoną w pokoju mapę świata, wodziłam palcem po Amerykach i odpowiadałam na hasła, była radość, teraz nie ma już taty, ale krzyżówki rozwiązuję nadal, a mapa świata wisi w pokoju moich dzieci,pozdrawiam serdecznie Paula Sz .
paulaszum@interia.pl
Anonimowy 9 grudnia, 2015 - 8:20 am
Dla mnie konik na biegunach to klasyk :-) Drewniany ma styl i urok , nie to co te sklepowe kolorowe mówiące i błyszczące. W dzieciństwie ucieklalan do kuzynem żeby się pobujac. Moja 6 miesięczna Hanusia byłaby oczarowana taka kuchnia bo zapewniam,że obie byłyśmy grzeczne :-)Pozdrawiamy Mama i córka kardasz86@gmail.com
Kasia B 9 grudnia, 2015 - 8:21 am
jako dziecko zawsze marzyłam o koniu na biegunach...ba marzyłam o prawdziwym koniu, choć wiedziałam że ze względu na warunki mieszkaniowe (37 metrów- 2 pokoje) nie było mowy o prawdziwym koniu...niestety drewnianego konia na biegunach też nigdy nie dostałam, choć do dziś nie wiem dlaczego...chyba zadzwonię do mamy i się zapytam...ale właśnie taki koń bujany...piękne niespełnione marzenie
Pozdrawiam i życzę w te cudowne Święta cudowności i samych spełnionych nie tylko dziecięcych marzeń:)
Kasia Bujaczek
k.bujaczek@wp.pl
Anonimowy 9 grudnia, 2015 - 8:45 am
http://janod.pl/product-pol-1613-Kuchnia-duza-French-Cocotte-Janod.html Jako dziecko uwielbiałam bawić się w dom, gotować i karmić moje lalki. Taka kuchnia firmy Janod na pewno sprawiłaby, że poczułabym się jak dziecko:) Małgosia Ordzińska gosiaczek4101@amorki.pl
Anonimowy 9 grudnia, 2015 - 8:59 am
Może trochę nietypowo ale dla mnie piramida ze zwierzątkami
http://janod.pl/product-pol-1397-Piramida-wieza-ze-zwierzatkami-Farma-Janod.html

i możliwość zrobienia z tego farmy to właśnie dzieciństwo i zabawa. Może dlatego, że obecnie tez tak zamieniam się w dziecko bawiąc się z moimi maluchami (4lata i roczek). Siedzimy, budujemy zagrody z klocków i ustawiamy w nich zwierzątka naśladując ich głosy. Córcia się śmieje, młodszy braciszek jej wtóruje, a z drugiego pokoju wpadają zdziwieni tatuś i najstarsza siostra i patrzą :)
pozdrawiam
sylwia z gromadką
sylwia.zub@sophie-cards.com
Mirka C 9 grudnia, 2015 - 9:33 am
Wszystkie dziewczynki marzyły o domkach dla lalek, a ja marzyłam o domku dla moich ...aut.
Tak byłam mała chłopaczarą, miałam garnuszki,lalki, misie ale garaż dla autek to było marzenie. Niestety nie spełnione, teraz kiedy jestem mamą trójki dziewczynkowatych dziewczynek nie ma opcji na zabawę samochodzikami. Chociaż patrząc na piękny,drewniany garaż od Jonod jestem pewna, że nie miałyby nic przeciwko żeby spełnić dziecięce marzenie swojej mamy i chętnie pobawiłyby się razem ze mną ;)
Pozdrawiam
Mirka
karolina wozniak 9 grudnia, 2015 - 9:47 am
http://janod.pl/product-pol-1605-Akordeon-Confetti-Janod.html
Moje dzieciństwo było kolorowe szalone i wyjątkowe.Pomomo tej całej szarości która ograniała świat.Bieda była straszna w małej podlubelskiej wsi,ale radości życia nigdy nam nie brakowało. A najbardziej kochałm niedzielę...bo to właśnie w niedzielę mój sąsiad który był weselnym grajkiem wystawiał swoje instrumenty i grał,śpiewał.Akordeon niósł radośc zamknięta w dźwiękach po polach po lasach i tańczyliśmy śpiewaliśmy i radowaliśmy się życiem.Nikt nigdy nie marudził że za głośno ,nikt nie wzywał policji,co teraz jest normą.Każdy cieszył się z muzyki. Dlatego ten akordeon ozdobiony konfett przenosi mnie w moje kolorowe dzieciństwo.I znów mam 5 lat tańczę w podardych rajsopach gołą nogą i jem chleb ze śmietaną i cukrem!Ach co to były za czasy! Lineczka192@wp.pl
Ania 9 grudnia, 2015 - 11:21 am
Wspomnieniem z dzieciństwa byłby domek lalek. Jak byłysmy małe z siostrą ciągle bawiłysmy sie w domku lalek. Wymyślałysmy różne historie jakie spotykaly nasze lalki, szyłysmy ubranka, meblowałyśmy domek :) Ania Bartoszek andzia115a@interia.pl
Ruda 9 grudnia, 2015 - 1:25 pm
Dołączam do zabawy!!! Kuchnia drewniana byłaby idealny prezentem dla małej Oli :)
Z kolei ja na stronie Jonod od razu weszłam w instrumenty muzyczne i odszukałam bez problemu cymbałki - ten instrument - zabawka był hiciorem mojego dzieciństwa - mimo niepełnego zadowolenia z tego faktu moich rodziców ;)
Zapraszam również do siebie http://niezchin.blogspot.com/
Pozdrawiam, Ruda
Anonimowy 9 grudnia, 2015 - 3:46 pm
A moje dzieciństwo to były nieustanie przebudowywane konstrukcje z drewnianych klocków. Zwykłych, nawet nie kolorowych (jak np. te z oferty Janod: http://janod.pl/product-pol-1307-Klocki-drewniane-Kubix-100-sztuk-Janod-.html) - a i tak powstawały z nich całe miasta, farmy czy inne skomplikowane zabudowania. Ograniczała tylko wyobraźnia!
Dla córeczki, do kompletu jej drewnianych warzyw i owoców, idealna byłaby kuchnia Janod.
iza_judk@poczta.onet.pl
Marta Szyman 9 grudnia, 2015 - 4:33 pm
Domek dla lalek wzbudził we mnie wspomnienia z dzieciństwa, niezwykle okazały i wykonany z dbalością o każdy szczegół, a do tego drewniany:)
widzę siebie z przed 20 paru lat jak stoję przed witryną pewexu i niemal jak glonojad w akwarium,
a raczej małpka, bo wisząca na kracie chroniącej, dobra ów pawilonu lux, obserwuje barbie i domki, które nigdy nie były w zasięgu możliwości finansowych moich rodziców, ale zawsze starali się, żeby moje dzieciństwo było kolorowe i takie właśnie było..:)
Myślę nad prezentem gwiazdkowym dla mojeo dwuletniego synka i bardzo podoba mi się konkursowa kuchnia i na pewno ją kupię, dlatego miło byłoby wygrać składany warsztat :)

martha_01@vp.pl
Anonimowy 9 grudnia, 2015 - 6:22 pm
kuchnia z akcesoriami jest boska! warsztat również,ale kuchnia to coś co przypomina mi całą mnie,która w dzieciństwie pichciła zupki,podawała kawki i bardzo to lubiła do do tego stopnia, ze w wieku ja wiem moze 8lat gotwałam zupe z prawdziwych buraków i ziemniaków tak jak mama na prawdziwej kuchni z tym, że w zimnej wodzie :))) ale było fajnie! cudne wspomnienia, które teraz odwzierciedla mój Syn-uwielbia gotować mamusi zupki:) daguniadl@wp.pl
Gwinoic 9 grudnia, 2015 - 7:08 pm
Chyba nikogo nie zdziwię tym że wybrałabym stolik warsztatowy http://janod.pl/product-pol-1622-Stolik-warsztatowy-z-40-akcesoriami-duzy-Bricolo-Janod.html i już od pierwszej chwili byłabym pochłonięta przykręcaniem, odkręcaniem... zawsze byłam małym majstrem który lubi wszystko naprawiać ;) co tam lalki, co tam garnki ja wybieram wykręcanki ;)
Ewelina Nowak 9 grudnia, 2015 - 7:20 pm
Jako mała dziewczynka zawsze lubiłam bawić się lalkami były moimi uczniami ja zaś siadałam przy biurku robiłam dziennik z dwóch starych zeszytów robiłam listę uczni nazwy przedmiotów i oceny w ręce brałam atlasy ( podbierałam siostrze ) i pokazywałam kraje choć mało wiedziałam gdzie się znajdują :D i na kartkach pisałam literki i cyferki lecz zawsze marzyłam o tablicy z mnóstwem kred bym mogła moim lalkowym uczniom pisać malować . Taka tablica by przeniosła mnie do dzieciństwa i godzinnych zabaw w szkołę i w końcu bym była wiarygodną Panią nauczyciel :D Ach to moje dzieciństwo ... :)
Joanna Staniewicz 9 grudnia, 2015 - 9:13 pm
Kliknęłąm i... odpłynęłąm ;) Ale gdybym miała pisać list do Mikołąja to vhyba najbardziej urzekła mnie naklejka miarka wzrostu Indianie bo jakoś od razu skojarzyła mi się z klimatem Piotrusia Pana i Nibylandii a do tej pory uwielbiam tą historię! I złapał za serce też naklejka Piraci z dodatkowymi magnetycznymi elementami wyposarzenia okrętu i Piratami - toż to godziny snucia opowieści i zabawy, które mijają nie wiadomo kiedy :) no wiem, zawsze wybierałam mniej "dziewczyńskie" kimaty :P
Anonimowy 9 grudnia, 2015 - 11:56 pm
Mój wybór pada na ukladanke 'cialo czlowieka'. Pamiętaj, kiedy w dzieciństwie odwiedzałam z rodzicami moja kuzynke, zazwyczaj graliśmy u niej w grę 'operacja', Która polegała na na wyjmowaniu małymi obcazkami plastikowe organy z ciała pacjenta. Niestety moja kuzynka była osoba, która zbytnio nie lubiła się dzielić, więc bardzo rzadko bywało tak, że obcazki trafiały do moich rąk. Dlatego marzyłam, aby kiedyś mieć taką grę wyłącznie dla siebie. Niestety moi rodzice nie byli zbyt zamożni, więc nie było mi dane posiadanie owej gry. Gdybym mogła mieć Ją teraz, na pewno byłaby ona powodem ogromnej radości. Mojej i mojego syna. A przy pomocy owej gry mogłaby uczyć syna, jak nazywają się poszczególne części ciała człowieka.

kinia1262@wp.pl
Maria Jablonska 10 grudnia, 2015 - 10:03 am
Wiekszosc drewnianych zabawek przypomina mi o moim dziecinstwie :) Ale wyjatkowy jest fortemian confetti http://janod.pl/product-pol-1612-Fortepian-Confetti-Janod.html . Co roku w wigilie razem z siostrami spiewalysmy dla rodzicow koledy. Stawalysmy przed choinka i gralysmy na 'fortepianie' melodie i spiewalysmy :) Pamietam ze rodziece bardzos ie cieszyli wiedzac ze rzetelnie i przez dlugi czas trenowalysmy nasz wystep dlugo rpzed swietami :) Dlatego wlasnie fortepian confetti najbardziej sprawilaby ze poczulabum sie znow jak dziecko :) A corecczka bardzo ucieszylaby sie gdyby mikolaj przyniosl jej pod choinke taka piekna drewniana kuchnie <3
Maria Zzaman email. maja9215@outlook.com
Anonimowy 10 grudnia, 2015 - 10:58 am
Zdecydowanie wybrałbym kuchnie...jak tylko widze gdziekolwiek kuchnie dla małych dziewczynek to przypomina mi się dzieciństwo...Pamietam jak dziś kiedy z koleżankami bawilysmy się w dom i rodzinę więc kuchnia była nieodłącznym elementem zabawy z tym że za kuchnie robily nam deski ustawione na drewnianych pienkach a za sprzęt AGD i zestawy kuchenne wszelkiego rodzaju metalowe i plastikowe puszki po maslach konserwach itd hehe kilka łyżek i słoików wyniesionych z domu itd. Było świetnie a prawdziwy szal był jak ktoś miał stara szafke która mozna było wykorzystać jako kuchenkę:) oj wyobraźnia przekraczała wszelkie oczekiwania hehe. Bardzo chciałabym aby moja córcia miała taką kuchnie z prawdziwego zdarzenia i z wielką przyjemnością bralabym udział w zabawie :) sylwia_anna@op.pl
Anonimowy 10 grudnia, 2015 - 11:00 am
Od zawsze uwielbialam ukladac puzzle. Mam nawet takie zdjecie. Siedze na podlodze, za mna mebloscianka, na podlodze ulozone puzzle. Pamietam, ze szybko je ukladalam bo tata mial wrocic z pracy i chcialam aby na jego powrot byly juz ulozone. Bylam taka dumna, ze pamietam to do tej pory. Wiec dzieki tym puzzlom http://janod.pl/product-pol-1258-Puzzle-podlogowe-w-walizce-Kareta-39-elementow-Janod.html moglabym znowu poczuc sie jak mala dziewczynka! escowar@interia.pl
cempelka 10 grudnia, 2015 - 11:13 am
Produkty firmy Janod każdemu zapewne będą kojarzyc się z dzieciństwem. Drewniane cudne zabawki towarzyszyły każdemu rodzicowi w dzieciństwie. A co było najlepsze, ich trwałość i niezniszczalnosc pozwalała przekazywać je z pokolenia na pokolenie. Mnie równie dobrze jak moim poprzednikom nasuwają się te cudowne chwile. Na uwagę w szczególności zasługuje drewniany domek dla lalek który był obiektem zabawy, śmiechu i dziecięcej fantazji. Istna perełka po licznych "metamorfozach" mazakowych, kredkowych i farbowych. Jakże dobrze te wspomnienia przybliża mi domek dla lalek Janod. Otwierana sciana, okna i urządzone wnętrze. Takie zabawki to inwestycja w dobrą zabawę na długie lata.
Anonimowy 10 grudnia, 2015 - 11:19 am
Jako dziecko miałam szczęście "posiadać" ciocię, ale nie z Ameryki, tylko z pobliskiej Danii. I to prezenty od niej od czasu do czasu rozświetlały szarówkę lat 80-tych. Najpiękniejszym prezentem był domek dla lalek, w którym było dosłownie wszystko: od konika na biegunach dla dzieci po komplet sztućców w kuchni (jak to jest, że i w życiu i w zabawie najczęściej gubią się małe łyżeczki?), od "skórzanego" zestawu wypoczynkowego na tarasie po szafę niedomykającą się z powodu nadwyżki ubrań...
Od razu powróciłam do niego pamięcią, widząc przepiękny drewniany domek od Janod!
Tymczasem mój najpiękniejszy domek, najbardziej strzeżona zabawka zniknęła jednej nocy w pożarze - domek przetrwał tylko w pamięci, bo (o dziwo!) nie znalazł się na żadnym zdjęciu z tamtych czasów.
Dzięki córeczce co rusz przenoszę się myślami do czasów swojego dzieciństwa, a widząc ją w ferworze zabawy, najczęściej widzę siebie sprzed niemal 30 lat. Lada moment przyjdzie czas podarować jej domek i wiem już, że trudno mi będzie znaleźć taki, który dorówna tamtemu. Ale chciałabym, by zapisał się w jej pamięci podobnie, jak w mojej.
Pozdrawiam, Helena Zadumińska
helenazaduminska@gmail.com
Anna Marciniak 10 grudnia, 2015 - 12:14 pm
Byłby to garaż drewniany z pojazdami! Przenosi on mnie do mojego mazurskiego domu, gdzie wbrew woli mamy, która co chwilę podsuwała mi coraz to wymyślne lalki, ja obstawałam przy zabawie swoim kilkupoziomowym, plastikowym garażu, którym zarządzałam w randze ochroniarza obiektu �� Minęło ponad 20 lat a on dalej stoi prawie nienaruszony, czekam aż mój roczny Franek będzie bardziej ogarnięty i przekażę jemu piecze nad garażem ☺️ Opowiadała Ania Marciniak, ( Annamarciniak2010@gmail.com)
Kamila Szymonik 10 grudnia, 2015 - 12:31 pm
Ludzie....ogladam te kuchnie od Janoda nie wiem ile czasu. Juz to widze oczami wyobrazni..... gotuje obiad w tych malutkich drewnianych garnuszkach, mieszam, wkladam do srodka produkty, mieszam znowu, zabawki siedza i czekaja na jedzenie, a ja gotuje.....przewracam jajk na patelni, przyprawiam...a one czekaja, patrza i czekaja. Gotowe! Nakladam po rowno kazdemu, jedza, pyszne.....a moje dziecko?? No jak, moje dziecko w tym czasie slodko spi, przeciez teraz ja sie bawie :) to moje wspomnienie z dziecinstwa, garnuszki i gotowanie. Kiedys nie bylo takich wspanialosci jak teraz, ale zabawa byla rownie cudowna. Janod powoduje, ze zabawa naszych maluchow to wspaniale chwile, to pewne ;)

K.s.szymonik@gmail.com
Anonimowy 10 grudnia, 2015 - 12:57 pm
Dla corki wybralabym kuchnie☺ I dla mnie duza kuchnia z akcesoriami bylaby pieknym powrotem do czasow dziecinstwa. Mnostwo czasu spedzalam wowczas u dziadkow na wsi.Za stodola mialam kuchnie skrecona na predce z kilku bali przez dziadka.Do tego "bogate" wyposazenie-stara patelnie,garnek i jakies chochelki. Pamietam, ze ciotka pracowala w hurtowni i czasem dostawalam do zabawy przeterminowane produkty np mleko w proszku. Wowczas dodawalo sie troche wody, robilo male "bagienko" i udawalo, ze jest to danie na miare restauracji z gwiazdkami michelin'a��Ah, co za czasy!pozdrawiam! joannagorecka.84@o2.pl
Anonimowy 10 grudnia, 2015 - 1:14 pm
Oczywiście "Farma kolejka drewniana zestaw 54 części", niespełnione marzenie z dzieciństwa, które z braku miejsca w rodzinnym domu pozostało w sferze marzeń. Za kolejkę robiła tuba od papieru, a wagonami były pudełka po zapałkach, z naklejonymi po bokach guzikami. Dobrze, że mama krawcowa miała zawsze "kół" w zapasie. Dziś czekam aż syn podrośnie, by spełnić nasze wspólne marzenie i wyruszyć razem w świat kolorów i wyobraźni.

Karol
karol280490 @ wp.pl
Bajka 10 grudnia, 2015 - 1:23 pm
Kiedy zobaczyłam tę kuchnię :
http://janod.pl/product-pol-1300-Kuchnia-drewniana-duza-z-akcesoriami-Janod.html
Przypomniały mi się moje dziecięce zabawy - w ogródku przed naszym blokiem...
Za kuchenkę robiła tam wystająca studzienka,na której gotowałam zupy z piasku w prostokątnych opakowaniach po serkach homogenizowanych. Przyprawiałam je jakimiś kuleczkami z chwastów a liście babkowe służyły za talerze. Najlepsza zabawa była oczywiście po deszczu kiedy wyimaginowana pomidorowa nabierała doskonałej błotnej konsystencji :D Po takiej zabawie, gdy wracało się domu z chrzęszczącym w zębach piaskiem, mama ładowała nas prosto do wanny i kontynuacja kulinarnych eksperymentów musiała poczekać do kolejnego dnia...
Piękne wspomnienia!
Ale gdybym miała taką zabawkową kuchnię teraz, myślę że również dałabym się ponieść fantazji i wspólnej zabawie z moim synkiem.
Mam już pomysły na menu! Widzę jak siedzimy i gmeramy w garnuszkach wypełnionych laskowymi orzechami i suszoną fasolą. Gotowalibyśmy zupkę z koralików i suszonej cieciorki, soi i grochu. Smażylibyśmy naleśniczki z pianki dekoracyjnej i robilibyśmy sałatkę z bibułek. Może nawet przy odrobinie wsparcia "gotowców" w piekarniku zagościłyby pierniczki i pizza z ciastoliny? Mniam mniam!
Chętnie wrócę do moich apetycznych wspomnień ,bo widzę że moja głowa po 25 latach od zabaw przed blokiem nadal pełna pomysłów :)
A najbardziej ciekawi mnie co wrzuci do garnuszków syn? :)
Bajka 15 grudnia, 2015 - 10:56 am
obserwuje Was na fb jako Basia Baya i tam też udostępniłam plakat ;)
Anonimowy 10 grudnia, 2015 - 2:08 pm
Wszystkie zabawki piękne ale mnie skradła serce piękna, duża, różowa kuchnia drewniana, zawsze jako dziecko siedziałam z mamą w kuchni i wyciągałam z szafek miseczki, garnuszki i łyżeczki i bawiłam się w gotowanie. Zresztą w tamtych czasach o takiej kuchni to można było tylko pomarzyć :) Moja córka teraz też tak robi :) Ma różne zabawki a ciągnie ją do kuchni i bierze plastikowe kubeczki i miseczki oraz łyżeczkę i gotuje... :) dlatego może taka wygrana kuchenka odciągnęłaby ją trochę od mojej kuchni :)
Pozdrawiam
Cyma Aneta cyma.aneta@op.pl
Anonimowy 10 grudnia, 2015 - 2:56 pm
Dla mnie absolutnym hitem jest drewniana rakieta. Przywodzi ona na myśl piękne wspomnienia. Pamiętam, kiedy byłam malą dziewczynka, w ciepłe letnie noce lezalam z tatą na koci pod jablonia i obserwowałam gwiazdy. Pytałam tatę co znajduje się o tam, w gorze. A on snuł opowieści których nigdy nie zapomnę. A potem za dnia, sklejalam rakietę z rolki po papierze, malowalam farbami i bawiłam się ile tchu. Ach, to byl piękny czas mojego dzieciństwa. Aż me oko łezke zgubilo na myśl o tych wspomnieniach. Ale to tak pozytywnie :) pozdrawiam brzezinska.joanna87@gmail.com
Anonimowy 10 grudnia, 2015 - 3:28 pm
A ja wybrałabym domek do sortowania klocków. Za pomocą 8 klocków zamknęłabym w nim najstarsze wspomnienia z dzieciństwa...
Pierwszy klocek - kwadrat - to jedynie obraz dywanu, po którym wspinałam się jeszcze na czworaka ! Śnił mi się przez wiele lat, aż w końcu wróciłam do domu z wczesnego dzieciństwa i ujrzałam właśnie taki dywan na drewnianych stopniach.
Drugi klocek - kwiatuszek - czarno-biały kundelek, z którym bawiłam się pod stołem trzymając w ręce plastikową Wilmę z Kinder niespodzianki
Trzeci klocek - krzyżyk - chleb z pasztetem, który nazywałam kogucikiem. Jadłam go non stop ;)
Czwarty klocek - koło - och.. to było wspomnienie - wchodzę do przedszkola z plastrem na środku czoła. Dzięki mojemu niebieskiemu bemixowi i literce Y wydrukowanej na mym czole do dziś pamiętam z czego niegdyś była zrobiona nawierzchnia w miejskim parku ;)
Piąty klocek - księżyc - 2-letnia Amelka wystrojona w suknię czerwoną w białe groszki pierwszy raz zamknęła się w łazience. I zatrzasnęła ;D "Mamo!"
Szósty klocek - gwiazdka - przebrana za księżniczkę wygrywam pierwszą nagrodę i tańczę z królem..
Siódmy klocek - trójkąt - ta wiara, że Mikołaj istnieje, Dzieciątko przynosi prezenty... Oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę... Dziś chciałabym tę magię świąt przekazać swojemu dziecku..
Ósmy klocek, najważniejszy - serduszko - to mój najukochańszy dziadek, który przez wiele lat mnie wychowywał. Od 2-go roku życia... Dziś już Go nie ma.

ameliakoszowska@o2.pl
agnes 20 10 grudnia, 2015 - 3:31 pm
Piękne te zabawki, aż ciężko się zdecydować. Jednak wygrywa chyba domek dla lalek http://janod.pl/product-pol-1621-Domek-dla-lalek-z-mebelkami-Janod-.html. Jako dziecko często segment z książkami zmieniałam w domek dla lalek. Za mebelki służyły często opakowania po kremach czy inne przedmioty codziennego użytku.
Agnieszka Bałdyga:

agnes02@op.pl
Rodeo Town 10 grudnia, 2015 - 4:55 pm
Mam wrażenie, że już samo oglądanie tylu bajkowych zabawek ujęło mi parę lat. Jednak najbardziej marzyłaby mi się (tak, nadal; zabawa z dzieckiem jest wyśmienitą wymówką :P) tablica duża Graffiti. Ileż tu jest ukrytych możliwości! Może to być tablica nauczyciela, bacznie śledzona przez uczniów (czytaj: misie/tatę/mamę/babcie/psa), sztaluga światowej sławy artysty, plansza z poszlakami agenta FBI, plan bitwy wybitnego generała (zabawa z tatą), tablica doktora House’a (zabawa z mamą ;), mapa poszukiwacza skarbów, plansza do gry w kalambury i jeszcze wiele, wiele innych! Cudo!

judytagreding@wp.pl
Agnieszka Silska 10 grudnia, 2015 - 5:02 pm
Wiele produktów firmy Janod przypomina mi moje dzieciństwo, ponieważ drewniane zabawki są ponadczasowe. Wprawdzie kiedyś nie były takie ładne i kolorowe jak teraz, ale na pewno cieszyły tak samo. Jednak ta gra sprawiła, że wróciły piękne wspomnienia.

http://janod.pl/product-pol-1325-Aquanemo-gra-Lowienie-rybek-Janod-.html

Wiele godzin spędziłam nad tą prostą, lecz wciągającą grą. Wprawdzie moje rybki były trochę brzydsze i bardzo zużyte, ale pamiętam doskonale jak uwielbiałam je łowić.
Edziab 10 grudnia, 2015 - 8:06 pm
Drewniane zabawki zawsze dla pokolenia lat 70tych beda miały wartość sentymentalną, nawet jeżeli zostana zakupione dzisiaj;-) taki juz urok drewna - ponadczasowy... ze o wartości sensualnej tylko wspomnę, bo chyba każdy woli brac do ręki zabawkę pachnąca drewnej i przyjemnie z samej natury drewna ciepłą... ja nie będę szukac daleko - wspominając czasy gotowania zupy z błota i okolicznych roslin zdecydowanie wybrałabym kuchnię... 30 lat temu dałabym się za taka pokroic... a pola magnetyczne to juz wogóle kosmos i szczyt marzeń... byłabym królowa podwórka a raczej szefową kuchni:-)
magdusia1791 10 grudnia, 2015 - 8:12 pm
http://janod.pl/product-pol-1621-Domek-dla-lalek-z-mebelkami-Janod-.html

Nieśmiało szufladki pamięci otwieram , wybrane fragmenty niektóre wybieram
do wspomnień zaglądam , prześwietlam pragnienia lecz nie w nich mojego marzenia...
a było ono skryte , co roku wyczekiwane – wypatrywałam bardzo domku dla mych lalek,
w którym kawę , ciastko byśmy zajadały , z innymi Barbie wciąż się spotykały ,
wiodłybyśmy życie inne od naszego … gdzie nikomu nie może stać się nic złego .
Życie wymarzone, co dzień to ciekawsze … pragnęłam tego od kiedy pamiętam -od zawsze …
troszkę plastikowe … ale moje tylko … dom mój ...mych lalek …. by stał się choć chwilką,
by zechciał zaistnieć w szufladzie pamięci , bym z nim wspominała swój czas dziecięcy ,
bym szafę swą miała ma małe ubrania , wannę swą różową do namydlania , łóżko z baldachimem , po królewsku ciut … i szafeczkę małą na malutki but.
Przewiduję także , lubię więc bym chciała – na przyjęciach wiele lal przyjmowała ,
Miś też nieboraczek ;-) miałby zaproszenie , tydzień trwałoby lalek wystrojenie …
Dom – marzy o nim człowiek w dzieciństwie ….marzy w dorosłym życiu ...o wielkiej rodzinie ...o szczęśliwym byciu , me drugie marzenie właśnie się spełniło , lecz te pierwsze w szufladce pamięci mej ---- jego tam nie było ...
Więc staram się słuchać gdzie marzenia mej rodziny się skryły – by ich szufladki pamięci nigdy puste nie były .
Katarzyna 10 grudnia, 2015 - 10:04 pm
http://janod.pl/product-pol-1188-Harmonijka-Confetti-Janod.html - to jest to;) Miałam taką cudną i naprawdę dobrą harmonijkę, dzięki której od razu jasne było, że raczej nie należę do osób wybitnie muzykalnych:P "Za to" mój tato potrafił zagrać każdą melodię i czynił to ku naszej wielkiej radości. I jakoś mniej frustrowało to, że sam człowiek nie za bardzo jest drugim Sławkiem Wierzcholskim... ;)
Beti Bi 11 grudnia, 2015 - 1:12 am
Ojj tak dokładnie Janod jest Wspaniały , dane nam jest mieć kilka zabawek tej firmy - dokładnie nie zniszczalne i nie nudzą się anie moim dzieciakom ani mnie hiiiihiii , a co bym wybrała ojjj ;0 po pierwsze http://janod.pl/product-pol-1371-Magnetyczna-ukladanka-Swiat-Mody-Magnetibook-Janod.html bo wychowałam się pod maszyną do szycia mojej Kochanem Babci Marysieńki - to była nożna maszyna więc bujałam się ile da następnie http://janod.pl/product-pol-1272-Zestaw-instrumentow-duzy-Confetti-Janod.html zestaw muzyczny ojjj to nie spełnione marzenia z dzieciństwa gdzie stawałam przed przenośnym telewizorkiem z wyciąganą antenką i śpiewałam do niej brzdękając na gitarze kupionej od Ruskich ( hiiihiii Maryla ) a Ich parasolki - widzieliście ? BAJKOWE -uwielbiałam chodzić w deszczu po kałużach , taplać się w nich ( nieraz miałam o to awanturę ) a ja jak w deszczowej piosence stepowałam i parasolem machałam , co jeszcze ojjj BIORĘ WSZYSTKO ;) tak realizuję to stopniowo bo jakoś w totka wygrać się nie udaje ;( i dawkuję Dzieciakom- Sobie to szczęście , staram się po wypłacie coś zawsze upolować i realizować , teraz właśnie na tapecie jest taki ZASTAW MAJSTERKOWICZA dla Iwo ojjj tak się wkręcił na te śrubki , młotki - tylko z tatkiem by wkręcał i stukał i pukał że musze mu taki zestaw kupić właśnie na Gwiazdkę - czytacie w naszych myślach Home on the Hill ojjj mamcia czary mary robi a Iwo zaciska małe piąsteczki pod te kolorowe śrubeczki od Janod , które byśmy razem wkręcali i jaki ubaw przy tym mieli i wesoło i manualnie bsmy poszaleli a i kolorki powtarzać się z takim zestawem da więc wołamy głośno Dajcie go nammmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm m m m ;) <3 Brygada RR słodkie buziaki śle Beata Tarchuł z Radosna Rodzinką
Anonimowy 11 grudnia, 2015 - 6:21 am
Dzień dobry. Jak byłam małą dziewczynką, to pamiętam jak razem z mamą chodziłam w odwiedziny do koleżanki mamy. Razem z jej o rok starszą ode mnie córką bawiłyśmy się lalkami w pięknym różowym wielkim domku. Mama koleżanki pracowała za granicą i przywiozła jej ten domek z Niemiec. To było coś tak pięknego bawić się tym domkiem. W Polsce jeszcze w tamtych czasach takie zabawki były niedostępne. Jak ktoś miał rodzinę na zachodzie to mógł otrzymywać takie rarytasy. Pamiętam, że bardzo zazdrościłam jej tego domku. Dlatego jakbym mogła spełnić teraz swoje dziecięce marzenie to wybrałabym domek dla lalek z mebelkami firmy Janod. Jest cudny!!! Myślę, że każda mała dziewczynka właśnie o takim marzy.
Kasia Koenig
kasia0901@poczta.onet.pl
Julia Orzech 11 grudnia, 2015 - 9:53 am
Drogi Mikołaju,
Wiem, że dostajesz miliony takich listów, jak mój. Wprawdzie są to pewnie listy w większości od dzieci, bo dorośli chyba raczej wstydzą się pisać do ciebie o swoich marzeniach. Ja piszę. Chciałam ci opowiedzieć o moim marzeniu z dzieciństwa, które przetrwało do dziś. Kiedy byłam mała, chciałam ciągle gotować i piec z mamą. Wiem, że pewnie ją to denerwowało, bo praca szła dużo wolniej, kiedy ja musiałam wszystko sama dotknąć, spróbować, pociąć, ugryźć itp. Któregoś dnia mama nie wytrzymała i z hukiem wyrzuciła mnie z kuchni, po tym, jak rozsypałam proszek budyniowy po całej kuchni. Wtedy to zaczęłam marzyć o swojej kuchni. Takiej z niemieckiego katalogu, który z błyszczącymi oczami oglądałam u babci krawcowej (http://janod.pl/product-pol-1300-Kuchnia-drewniana-duza-z-akcesoriami-Janod.html) Zbierałam specjalnie resztki kakao, proszku budyniowego, przeterminowane kisiele i chowałam do takiej małej walizeczki, żeby kiedyś wykorzystać w swojej kuchence. No wtedy się nie udało. Chyba nie miałam śmiałości prosić o takie cudo Mikołaja. Dzisiaj mam, bo jestem mamą i mam syna, który spędza ze mną w kuchni długie godziny. Razem pieczemy i gotujemy. Jego ulubionym zajęciem jest przyprawianie mięska na obiad i mieszanie składników na ciasta. Ostatnio opanował umiejętność wałkowania i zrobił sam blaszkę ciasteczek maślanym dla Mikołaja...(nie żebym cię próbowała przekupić). I to wszystko super, jestem dumna z niego i cieszę się, że tak się garnie do pomocy w kuchni... tylko,że ja czasem, kiedy padam z nóg chciałabym zrobić ten obiad w pół godziny... i właśnie dlatego piszę do Ciebie Mikołaju ten list :)
Agnieszka Kaszubowska 11 grudnia, 2015 - 10:11 am
Magia dzieciństwa. Mnóstwo ulotnych wspomnień, które można po części odtworzyć już teraz tylko na starych fotografiach. Niestety wiele zabaw z dzieciństwa umknęło z pamięci, ale ten wpis "sprowokował" mnie do odświeżenia chociaż kilku faktów i pomógł wrócić do tych lat -80 tych, kiedy tak naprawdę nie miało się wiele, a miało się tak "wiele". Każda zabawka wtedy cieszyła do granic możliwości. Dzieciństwo rządzi się swoimi prawami, a dzieci myślą innymi kategoriami. Często teraz kupuje się dziecku coś o czym tak naprawdę marzy dorosły. Ale są zabawki ponadczasowe, które nigdy nie zawiodą. Tak naprawdę najlepsza zabawa jest przedmiotami codziennego użytku albo podobnymi ale w wersji "mini". Kuchnia z wykończonymi kurkowymi główkami... no obłędna. Cytując N. Sparks'a wspomnienia to dziwna rzecz. Czasami są całkiem realne, ale czasami stają się tym, czym chcemy żeby były. I ja tak naprawdę chciałabym dać mojemu dziecku takie wspomnienia, żeby stały się później tymi realnymi. Mi ze wspomnień pozostał pierwszy tor wyścigowy i dwa ścigające się samochody sterowane pilotem. No emocje niesamowite - adrenalina i rywalizacja:) Dwa: ciuchcia mknąca po plastikowych torach w scenerii plastikowych choinek i mostów. A dziś dostać można w zamienniku lepszą wersję pięknie wykonanej drewnianej kolejki Cyrk w zgranej tonacji kolorystycznej i z uwielbianymi przez dzieci magnesami łączącymi wagoniki. Pamiętam tez jak tata budując nasz rodzinny dom zawsze znajdował czas, żeby powozić mnie i brata w taczce. Kiedyś miejsce, w którym mieszkaliśmy zaliczało się do kategorii wsi, dziurawe ulice, pełno piachu że na rowerze ciężko było przejechać, a przejażdżka taką taczka to był prawdziwy rajd Dakar. No i jaki prestiż bycia wożonym taczką, szkoda że teraz nie widzi się na codzień takich "rozrywek". Nasza ulica na szczeście/nie szczęście do dziś wygląda tak jak kiedyś, tylko więcej samochód jeździ. Taczka zielona dla małego ogrodnika przywołuje właśnie takie wspomnienie, a stawiając na jakość produktów marki Janod myślę że udźwignęłaby nawet moją dwulatkę.
Anonimowy 11 grudnia, 2015 - 11:39 am
Od samego początku byłam dość nietypowym dzieckiem. W sumie nawet moi rodzice tego nie akceptowali. Co roku pod choinką leżały lalki, domki ociekające różem, koraliki, książeczki o księżniczkach i zestawy "małej fryzjerki". Nigdy tego nie chciałam. W liście do Mikołaja prosiłam o książki, ciepłe skarpety i małego majsterkowicza. W 2000 roku, 6 Grudnia z mojego buta wystawał podarunek opakowany w papier śniadaniowy. Gdy go otworzyłam okazało się że Dziadek podarował mi swój ulubiony mały młotek. Był to prezent o wielu wymiarach. Oznaczał, że mnie akceptuje, że kocha taką jaką jestem i że jest moim najlepszym przyjacielem. Nigdy wcześniej nie dostałam niczego równie cennego. No i nigdy nic tak cennego nie straciłam, bo 10 Grudnia tego roku pozostał mi po Nim tylko ten młotek. Nie wiem czy można go nazwać zabawką, ale to on jest moim świstoklikiem który przypomina o dzieciństwie. Co za tym idzie, oczywiste jest, że to właśnie ten zestaw majsterkowicza sprawiłby że poczułabym się znów jak dziecko.. Dziś będąc Mamą wystrzegam się stereotypów, wspieram wszelkie zainteresowania moich Dzieci. Maja ma 4 lata i na święta dostanie piłkarzyki, a Józek ma 7 miesięcy i jest jeszcze białą, niezapisaną kartką. W którą stronę pójdzie Ich życie? Nie wiem. Wiem, że będę Ich kochać i akceptować takimi, jakimi są lub będą.
Wesołych Świąt!

Weronika

weronika.kunicka@gmail.com
Lemoniada 11 grudnia, 2015 - 11:42 am
Ojej, aż trudno się zdecydować na jedną zabawkę. Sama lista życzeń dla moich chłopców to jakieś 8 pozycji! Ale gdybym miała wybierać coś dla siebie, to byłaby to duża kuchnia. Za dzieciaka nigdy takiej (nawet małej) nie miałam, a gdyby jakimś magicznym sposobem taka znalazła się wtedy w moim pokoiku, to kucharzenie byłoby moim ulubionym zajęciem i dzisiaj pewnie bym walczyła o finał w Master Chefie ;)
Anonimowy 11 grudnia, 2015 - 12:01 pm
http://janod.pl/product-pol-1217-Magnetyczna-ukladanka-Dziewczynka-Magnetibook-Janod-.html
Drogi Mikołaju, ta zabawka sprawiłaby, że znów poczułabym się jak mała dziewczynka (co nie znaczy, że pomimo swych 32 lat nie czuję się młodo ;-)) Pamiętam papierowe wycinanki, papierowe laleczki, na które nakładało się ubranka na zakładki :-) na pewno pamiętasz Mikołaju, bo wiele lat temu dużo było dzieci, które uwielbiały te papierowe laleczki prosto z żurnala :-) ach to były czasy! Zabawki Janod, choć oczywiście udoskonalone, nadal mają klimat dawnych lat i to sprawia, że są takie uniwersalne. Drogi Mikołaju ja tu gadu gadu, a Ty masz tyle pracy! Nie zapomnij o mojej córeczce :-)
Agnieszka Słupianek
slupianek_a@vp.pl
Anonimowy 11 grudnia, 2015 - 12:18 pm
Ja to bym chciała wypasiona kuchnię, jejkujej, mimo tego że mam prawdziwą ;)
Anonimowy 11 grudnia, 2015 - 12:21 pm
o adresie żem z wrażenia zapomniała sylwia.pooh@gmail.com
Anonimowy 11 grudnia, 2015 - 5:17 pm
Powrót do przeszłości zapewniłby mi fortepian confetti firmy janod. Pamiętam, że jako sześcioletnia dziewczynka odwiedziłam koleżankę z przedszkola w jej mieszkaniu. Pierwszy raz w życiu widziałam prawdziwy fortepian. Byłam pod ogromnym wrażeniem. Pozwoliłam sobie tylko na niego popatrzeć, bo dotknąć nie miałam odwagi. Prawdziwy szok przeżyłam gdy moja koleżanka Basia na nim zagrała śliczną piosenkę. To wspomnienie wraca do mnie czasami. Pozdrawiam serdecznie
moniagck@wp.pl
Paulina Knap 11 grudnia, 2015 - 7:45 pm
Wszystkie zabawki są piękne, ale chyba najbardziej jako dziecko poczułabym się z domem dla lalek, jak byłam mała moim domkiem dla lalek była półka która pełniła różne pokoje, w sumie uwielbiałam ten mój niby domek ale tak jak tutaj, nawet teraz marzenie-do zabawy razem z córka
paulina.knap88@o2.pl
Anna Ziembicka 11 grudnia, 2015 - 9:35 pm
Mi do gustu przypadły wszystkie instrumenty muzyczne. Tata muzyczna dusza, a ja po nim. Gitara elektryczna, akustyczna, perkusja, akordeon wszystko to przez całe dzieciństwo dorosłość mi towarzyszy. Na takie prezenty zdecydowaliśmy się dla naszych dzieci. Jednak zabawką, która najbardziej pomogłaby mi poczuć się jak dziecko jest fortepian. Zawsze marzyłam o fortepianie i skrzypcach, chociaż gra na nich jest bardzo trudna. Mam nadzieję że moje dzieci będą zadowolone, zrobią co zechcą, to ich życie, ich zabawa i zabawki, ja nie mogę się wtrącać, ale musiałam zadecydować jeszcze za nie, jakie kupimy im prezenty :) Teraz zimową porą będę mogła powciskać klawisze uroczego fortepianu confetti i poczuć się jak mała dziewczynka, razem z moimi dziećmi, poczuć to co one. Już nie mogę się doczekać, oby i one były zadowolone. Ciekawe co kiedyś same jako dorośli będą wspominać? Może coś da im na przyszłość taka gra na instrumentach, mi zawsze daje dużo radości, a to najważniejsze, czuć satysfakcję z tego co się robi...ja to dobrze wiem i świątecznie życzę tego wszystkim.
Unknown 11 grudnia, 2015 - 9:47 pm
http://janod.pl/product-pol-1453-Wozek-warsztat-magnetyczny-z-narzedziami-Bricolo-Janod.html
Zabawki są rewelacyjne, ale warsztat wymiata:) pamiętam jak uwielbiałam podglądać własnego tatę jak pracował w warsztacie. Miał takie wielkie pomieszczenie pełne narzędzi, śrubek, smarów i... kurzu. Więc ja, jako mała dziewczynka postanowiłam mu kiedyś posprzątać w warsztacie. Jak taty nie było zabrałam się do pracy. Wszystkie leżące na blacie śrubki wydawały mi się niepotrzebne, bo skoro nie są w pojemniku to pewnie są do wyrzucenia. Posprzątałam z blatu roboczego (wszystko wyrzuciłam do kosza na śmieci), narzędzia powkładałam w różne miejsca tj każdy śrubokręt w inną szufladę itp i zaczęłam zamiatać podłogę, na której też był straszny bałągan, a przy tym strasznie wszystko zakurzyłam... Ojjjjj nie był tatuś zadowolony jak wrócił. Okazało się oczywiście że wszystkie śrubki miały "swoje miejsce" w warsztacie taty, a narzędzia czekały na reperację silnika :)))))
Fajnie by było podarować taki warsztat mojemu synkowi, niech też ma wspomnienia z dzieciństwa związane z porządkami w warsztacie ;) hehe
oleszczuk.k@gmail.com
Anonimowy 12 grudnia, 2015 - 12:37 am
Dawno, dawno temu, na obrzeżach grodu Kopernika mieszkała mała dziewczynka, którą zwano Lenką. W ciepłe dni uwielbiała chadzać na pobliską łąkę i w urządzonej uprzednio "bazie", gotowała herbatkę z mięty, którą rzecz jasna wcześniej zebrała z łąki. Herbata to była jej specjalność! Nie miała jednak kuchenki z prawdziwego zdarzenia. Wodę w dzbanku mieszała powyginaną, metalową łyżką i serwowała z uśmiechem w równie nadgryzionych zębem czasu metalowych kubkach (...).
lenowiec@wp.pl
Agnieszka Górecka 12 grudnia, 2015 - 6:30 pm
Zapach wielkich, różowych piwonii. Mała dziewczynka w marynarskiej sukience podnosi głowę pełną brązowych loczków z nad pęków kwiatów,a jej wzrok pada na pana z laską i czarnym kundelkiem u boku. Biegnie za nimi i woła: „Dziadku, dziadku… Mogę iśc z Wami?”.
Biegnie, a za nią... drewniana kaczuszka na sznurku!
W rzeczywistości starszy pan był moim pradziadkiem, który kiedy odwiedzał swoją córkę (a moją babcię) często spacerował powolnym krokiem do znajdującej się niedaleko piekarni. Był to budynek, w którym mieściły się piece, a pieczywo było rozwożone co rano do pobliskich sklepów. Dziadkowi Florkowi jednak piekarze sprzedawali chleb i bułki prosto z pieca :)
Dziadka zawsze eskortowała Figa, a ja nie rozstawałam się ze swoją kaczuszką!
Uwielbiałam te wspólne spacery, a te magiczne wspomnienia przeniósł mnie dziś - http://janod.pl/product-pol-1166-Piesek-drewniany-do-ciagniecia-duzy-Janod.html
DZIĘKUJĘ :)

Post udostępniony jako Ag Górecka
ag.olinska@wp.pl
aldia arcadia 12 grudnia, 2015 - 6:53 pm
Przepiękne zabawki Janod!
Gdy tylko zobaczyłam kolejkę drewnianą z cyrkiem... przepadłam! Jako dziecko bawiłam się, że jestem cyrkową artystką :) Po wizycie w prawdziwym cyrku z rodzicami moja zabawa nie miała końca. Przebierałam się w mamy szlafrok, brałam hula hop, wychodziłam na środek pokoju, zrzucałam szlafroczek i odgrywałam estradowe scenki :) W moich występach brały też udział rzecz jasna zwierzęta :) Pluszowy miś pełnił rolę lwa (cóż nie miałam kociaka :) ), skakał przez rozżarzony okrąg... Zawsze podkreślałam rangę niebezpieczeństwa. Lalki były moją widownią :), ale czasem w przypływie nadzwyczajnej odwagi zapraszam na pokaz rodziców i dziadków :). Ta zabawa nigdy mi się nie nudziła... dziękuję za przypomnienie tych odległych chwil... mogłam znów poczuć się jak dziecko :) Taki Cyrk z kolejką drewnianą z całą pewnością jest niezapomnianą zabawką, stymulującą wszechstronny rozwój dziecka i pobudzającą historię wyobraźni....

Banerek zabieram do mnie, warunki spełnione. Pozdrawiam ciepło i ściskam kciuki za małą kuchenkę dla mojej córeczki, która... na dniach przyjdzie na świat :)).
Ola Lewczuk 12 grudnia, 2015 - 8:15 pm
Moje najlepsze zabawki z dzieciństwa to drzewa i krzaki, domki z koców, adapter i bajki na analogowych płytach... Ale kiedy weszłam na stronę janodu i poszperałam w różnych działach nie mogłam wybrać nic innego. "Układanka magnetyczna Ciało człowieka". Od zawsze chciałam być lekarzem. Zawsze fascynowała mnie anatomia i natura. Powiecie- naciągane. Cóż tylko z pozoru :) Jednym z moich niewielu wspomnień z dzieciństwa związanych z zabawą z tatą są jego bajki. Tak, tato, który ciężko pracował i wracał z dyżurów o najdziwniejszych porach, czasem mógł położyć mnie do snu i na dobranoc opowiedzieć barwną historię o której śniłam do rana... Ale w bajkach nie było królewny, smoków, czy krasnali. Moim bohaterem z dzieciństwa był kanarek, Wacek, który nieopatrznie trafił nad morze i został połknięty przez wieloryba. i tato opowiadał mi o jego przygodach, kiedy krążył po kolejnych odcinkach przewodu pokarmowego i spotykał nowe postaci. Podobno zasypiałam w okolicach dwunastnicy. Rozumiecie już teraz skąd u mnie sentyment do tej właśnie zabawki i dlaczego nie miałam wyboru i zostałam lekarzem :)
annaosiak.pl 13 grudnia, 2015 - 9:19 am
Nie pamiętam zbyt wielu zabawek, ale dwa wspomnienia zawsze sprawiają, że nagle znajduję się w czasie 20 lat wstecz :)
Pierwsze to przedszkolna kuchnia i zabawa w dom - podobna do tej: http://janod.pl/product-pol-1300-Kuchnia-drewniana-duza-z-akcesoriami-Janod.html
A drugie to długie godziny spędzane nad grami planszowymi... głównie w moich wspomnieniach krąży chińczyk! Gra wszech czasów i wielu pokoleń :) Teraz wygląda zupełnie inaczej, ale sens wspólnego grania przecież się nie zmienił :) http://janod.pl/product-pol-1609-Podlogowa-gra-Chinczyk-Potworki-Janod.html
Anonimowy 13 grudnia, 2015 - 3:29 pm
Wspomieniem z dzieciństwa w moim przypadku są puzzle , tradycyjne puzzle ... Ze względu na to że kiedyś moim rodzicom się nie przelewało a było nas czworo tata kupował mi puzzle które nie były drogie.. Ja uwielbiałam siedzieć i je układać bo wiedziałam że potem tato przełoży je na tekturke i zrobi sam ramkę i powiesi na ścianie... To była ogromna radość i duma :) Strasznie mnie to cieszyło kiedy udało mi się wszystko ułożyć i było to wywieszone na ścianie ... Czułam się jak jakaś artystka hihi To niby tylko puzzle ale potrafią sprawić tyle radości . Kiedy widzę je w sklepach od razu przypomina mi się jak siedziałam nad nimi by potem cieszyć się że się udało ! Cudowne wspomienia ! Anna Badzmierowska anna310591@hotmail.com
Kami Mar 13 grudnia, 2015 - 4:03 pm
Lata 80-te,niby takie odległe- a nadal pamiętam je tak dokładnie... nowe przedszkole i panie przedszkolanki proszące rodziców o przyniesienie wszelkich pudełek i opakowań po różnych produktach niekoniecznie zwanych chemią–a wszystko to po to by dzieci w przedszkolu mogły bawić się w sklep. To były szalone czasy... półki w sklepach często świeciły pustakami, a jeśli już coś na nich było - to niestety bywało TO mało osiągalne dla zwykłych szaraków. Święta zawsze będą kojarzyły mi się z zapachem pomarańczy, z orzechami i bananem – który według mojej mamy przypominał smakiem kartofla. Sklep – najlepsza zabawa na podwórku, błotne pączki, szczypiorek z trawki, sałatka z babki, kamykowe pieniążki itd... a jeśli ktoś miał wagę i udostępnił ją w podwórkowej zabawie, która rozgrywała się pod balkonem PGR-kiego bloku, ten naprawdę rządził! To dopiero był SZPAN! SKLEP – marzyłam o wadze i produktach sklepowych... Owoce drewniane 12 szt. w skrzyneczce – o raju!!! Poręczna drewniana skrzyneczka, cytrusy, truskaweczki wisienki... już przeglądając stronę JANOD przeniosłam się wspomnieniami do Kariny Dzieciństwa... Już zdążyłam zobaczyć siebie w roli Królowej Szpanu – skrzyneczka rządzi! Każdy chce coś kupić w moim sklepie, choćby maleńką wisienkę... dłuuuuga kolejka- nie przejmuję się brakiem wagi, sprzedaję na sztuki, w kubeczku po serku waniliowym mam mnóstwo kolorowych kamyczków – opłata za moje soczyste owoce!!!
na FB https://www.facebook.com/margaskamilla.
Unknown 13 grudnia, 2015 - 5:51 pm
Domek dla lalek sprawil by ze poczulabym sie jak mala ksiezniczka uwielbialam takie zabtakiw dziecinstwie moj email stokrotka2406@wp.pl
sylwia zychla 13 grudnia, 2015 - 8:06 pm
Dla mnie największym , niestety nigdy nie spełnionym marzeniem była mini kuchenka... nie marzyłam o domku dla lalek jak każda mała księżniczka , ja chciałam gotować ! Codziennie robiłam rodzicom wymyślony obiad z udawanych garnków zrobionych z pudełek.. sąsiadka miala taką kuchnie, z prawdziwego zdarzenia - dostała na urodziny od cioci z Włoch... i w każdą wolną chwilę bawiłyśmy się w restauracje... Pieniędzy nie było na tyle by rodzice mi mogli kupić na własność... To wspomnienie ma dla mnie szczególne znaczenie , ukazuje jak bardzo niezrealizowane pragnienia dzieciństwa rzutują na dorosłe życie . obiecałam sobie ze moja córka nidy nie będzie musiała chodzić do sąsiadów by pobawić się w gotowanie! Pozdrawiam !
Sylwia.zychla@gmail.com
soledo'sheaven 13 grudnia, 2015 - 10:53 pm
Połowę swojego dzieciństwa spędziłam na ulicy, która była miejscem spotkań całej dzieciarni z okolicy. Ulica - brzmi niebezpiecznie, ale 20 lat temu była nieutwardzona, a i samochodów i mieszkańców było znacznie mniej, więc rzadko kiedy auto przeszkadzało nam w zabawach. Urokiem tej ulicy były dziury i wyboje, które powiększały się zwłaszcza po deszczu. Dorośli mieszkańcy naszej ulicy ratowali się więc wysypywaniem popiołu. Następstwa są proste do przewidzenia dla dorosłej osoby: obecność gwoździ czy śrub czy nakrętek czy innych "warsztatowych" skarbów była praktycznie nieunikniona. Dla dziecka były to prawdziwe skarby. Wyobraźcie sobie minę mojego taty gdy pierwszy raz przyniosłam mu z ulicy gwóźdź, krzycząc podekscytowana: "Tatusiu, tatusiu, to dla Ciebie, na pewno Ci się przyda :D" I zbierałam tak te skarby z ulicy z uporem maniaka i naprawdę w swojej dziecięcej naiwności byłam przekonana, że tatusiowi się to do czegokolwiek przyda. Cieszę się, że nigdy nie wyprowadził mnie z błędu, bo rozczarowania bym chyba nie przeżyła. Te wspomnienia wróciły do mnie za sprawą "zestawu konstruktora". Aż się wzruszyłam... :)Pozdrawiam, Marta
P.S. Baner na blogu (http://soledosheaven.blogspot.com/)
Beatrice 14 grudnia, 2015 - 8:59 am
Mnie w świat dzieciństwa przenosi gra planszowa Chińczyk http://janod.pl/product-pol-1609-Podlogowa-gra-Chinczyk-Potworki-Janod.html. Szczególnie kojarzy mi się z czasem świetlicy w podstawówce gdzie graliśmy w nią pasjami. Piękne nagrody
baner na moim blogu http://przypudrujmynosek.blogspot.com/
Ewa Sykulska 14 grudnia, 2015 - 10:28 am
Coś co przeniosło by mnie w czasy mojego dzieciństwa to zestaw instrumentów muzycznych: http://janod.pl/product-pol-1184-Zestaw-instrumentow-Confetti-Janod.html .Uwielbiam domu w którym słychać muzykę z takich instrumentów, gdzie słychać śpiew, mamy, dzieci... "Gdzie słyszysz śpiew tam idź, tam dobre serca mają. Źli ludzie wierzaj mi, Ci nigdy nie śpiewają"
Anonimowy 14 grudnia, 2015 - 2:28 pm
Zdecydowanie wybrałabym gitarę Confetti. Oh, powróciłabym od razu do czasów dzieciństwa, gdzie wraz z tatą wymyślaliśmy różne piosenki, wierszyki- tata był moim gitarzystą a ja gwiazdą estrady. Co z tego, że miałam lat 3 lub 4 a moją publiką była mama i gromadka misiaków pluszowych. Najpiękniejszą pamiątkę jaką posiadam z tamtego okresu- kasetę magnetofonową z 16 piosenkami, które śpiewam wraz z tatą na pewno jednego dnia podaruję swojej 2 letniej córce. Do dziś mam ciarki na plecach, gdy tego słucham. Fantastyczne wspomnienia! A dla córki kuchnia Janod byłaby spełnieniem jej 2 letnich marzeń (: olanowak.olanowak83@o2.pl
Katarzyna Golinska 14 grudnia, 2015 - 6:00 pm
Ciuch...ciuch!!!!!Jedzie pociąg!!! Siedzimy z siostrą w naszym pokoiku i bawimy się kolejką...Puf,puf..para buch!!Lokomotywa pędzi...Już mija most, mknie przez lasy i pola...Wspaniałe chwile dzieciństwa..Chciałabym jeszcze raz takie momenty przeżyć ale teraz ze swoimi dzieciaczkami...I właśnie taka kolejka przeniosłaby mnie w beztroski moment bycia dzieckiem...http://janod.pl/product-pol-1353-Farma-kolejka-drewniana-zestaw-54-czesci-Janod.html
Anonimowy 14 grudnia, 2015 - 7:35 pm
Witam:) Gdybym miala teraz napisac list do Sw. Mikolaja to poprosilabym o drewniane kolorowe klocki 100szt a nawet i wiecej;) Kiedys mialysmy z siostra caly wor drewnianych klockow, pamietam, ze bawilysmy sie nimi codziennie, przez wiele lat. I to prawda, ze sa niezniszczalne:) nawet jak bawilysmy sie lalkami, to z klockow ukladalysmy im niby pokoje, ulice do chodzenia itd. Uwielbialam te klocuszki:))) jak moj synus podrosnie to zamierzamy kupic mu duzo drewnianych klockow i oczywiscie bede sie z nim bawic(juz sie nie moge doczekac, mam nadzieje ze synus bedzie uwielbial je tak jak Ja;) moj mail(sowa2412@o2.pl)
Anonimowy 14 grudnia, 2015 - 9:14 pm
Kiedy byłam małym dzieckiem... zamarzyłam o drewnianym piórniku :) Niestety nigdzie nie można było dostać takiego, jaki sobie wymyśliłam ;) Tak więc zrobiłam go sama. Wykonałam go ze sklejki, był polakierowany i śliczny. Zrobiłam go sama od początku do końca, wykorzystując materiały i narzędzia, które znalazłam w garażu Taty. I choć podobał mi się tak bardzo, to mimo wszystko było mi trochę "głupio" wyciągać go w szkole i częściej używałam go w domu, jako pudełko do przechowywania. Chyba bałam się wtedy oceny koleżeństwa. A szkoda, bo przecież był bardzo oryginalny i jedyny w swoim rodzaju. Mam go zresztą do dziś, w moim rodzinnym domu i właśnie postanowiłam, że muszę go zabrać do swojego nowego domu, do którego wkrótce się wprowadzę.
Drugą rzeczą w drewnie, jaką zrobiłam będąc dzieckiem, jest ramka do własnoręcznie wyhaftowanego obrazka. Był to samodzielnie przygotowany prezent świąteczny dla mojej Mamy. I tu również wszystko od samego początku do końca zrobiłam sama, bo przecież była to wieeeelka tajemnica. A trzeba przyznać, że dwadzieścia parę lat temu nie było... internetu, nie było stron z DIYami i tutorialami... ba, nie było nawet czasopism ani poradników dla dzieci, jak coś takiego zrobić. A więc zrobiłam wszystko po swojemu :) Na skrawku czarnego materiału wyhaftowałam haftem krzyżykowym mini obrazek z wzoru, który rozrysowałam sama. Obrazek naciągnęłam na grubą tekturę i oprawiłam w drewnianą ramkę. Ramkę zbiłam z półokrągłej listewki ale pamiętam, że łączenie w narożnikach miało szpary. Więc... wypełniłam je autorską mieszanką kitu drewnianego, drobnych wiórków z oszlifowanych listewek i lakieru ;) Mieszanka ta spełniła swoje zadanie znakomicie, bo... po dziś dzień ów obrazek wisi w domu moich Rodziców na honorowym miejscu, a moja Mama często wspomina i pokazuje gościom mówiąc dumnie... "A to zrobiła Hania, zupełnie sama, kiedy była małym dzieckiem".
Dziś mam dwie maleńkie córeczki (starsza ma 2 latka a młodsza 4 miesiące) i... już nie mogę się doczekać, kiedy i one staną się "małymi dziećmi" :) Nie mogę się doczekać, jak będziemy tworzyć różne fajne rzeczy. Jak będziemy majsterkować, szlifować, cerować, haftować, szyć, sklejać, dłubać, przybijać, piłować, malować... jednym słowem, nie mogę się doczekać, jak będę pozwalała robić im, to co tylko zechcą... Oczywiście w granicach rozsądku i bezpieczeństwa :) I pewnie nie raz wtedy będą się zamykać w warsztacie swojego Taty w garażu, pewnie nie raz będą kombinowały, jak coś zrobić, pewnie nie raz będą się denerwowały, że coś im nie wychodzi, że czegoś nie umieją, albo, że kreska jest krzywa lub listewka źle przycięta. Pewnie nie raz popłynie łza, zagryzą ze złości swe śliczne usteczka, pewnie nie raz tupną swoimi nóżkami. Ale wiem, że po tych wszystkich niepowodzeniach i dylematach małego majsterkowicza przychodzi w końcu taki moment dumy i samozadowolenia, że oto jest się twórcą czegoś. Ja w każdym razie tego doświadczałam... A pisząc teraz o tym i wspominając tamte czasy sama mam łzy w oczach. Bo to dzieciństwo takie fajne było, nawet mimo braku tzw. wyszukanych zabawek. Było takie fajne i na szczęście po to mamy m.in. dzieci, żeby sobie jeszcze nie raz o nim przypomnieć :)
Dlatego zabawkami, która na pewno przypomniałaby mi moje dzieciństwo i przeniosły w tamte lata byłyby:
zestaw konstruktora: http://janod.pl/product-pol-1581-Zestaw-konstruktora-100-elementow-Janod.html
stolik warsztatowy: http://janod.pl/product-pol-1622-Stolik-warsztatowy-z-40-akcesoriami-duzy-Bricolo-Janod.html
i podręczna walizeczka: http://janod.pl/product-pol-1452-Walizeczka-z-narzedziami-Bricolo-Janod.html

Ok, poszalałam i puściłam wodze fantazji i wybrałam 3 zabawki, ale w końcu jak widać na moim przykładzie dzieckiem nie jest się tak naprawdę tylko raz w życiu ;)

hanya@gazeta.pl
Milena Kafka 14 grudnia, 2015 - 9:46 pm
domek dla lalek z mebelkami!!! Tak to o nim marzyłam całe dzieciństwo! Mojej córeczce na pewno taki sprawie, ale jeszcze nie dziś :)
na FB lubię jako Ma i Bla
banerek wisi ---> Mój blog Ma i Bla przy okazji zapraszam do siebie na rozdanie :).
Karolina Gajko 14 grudnia, 2015 - 10:10 pm
Gdybym dzieckiem teraz była, w "dom" bym znowu się bawiła.
Tak jak dawniej - w kuchareczkę, co fartuszek ma w krateczkę.
Małe rączki gotowały w pocie czoła przez dzień cały
I gołąbki i kluseczki, zupy, kremy i bułeczki.
Dziadek pierwszy dań próbował, wszystkie zawsze aprobował,
Nie za kwaśne, nie za słone, idealnie wypieczone...
Choć to wcale nie istniało, ciasto pięknie tak pachniało.
Chociaż sztućców tam nie było, wszystkim było bardzo miło -
W małej kuchni mej obcować, w gościach dania degustować.
Żeby kuchnię taką mieć, zamknij oczy, trzeba chcieć!

karolina.gajko@op.pl
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej