Moja Maja ma taki specjalny zeszyt z ulubioną Elsą na okładce. I w tym zeszycie już od sierpnia zapisuje równe szlaczki, a te szlaczki to nic innego jak Jej list do Mikołaja;) Co pięć minut Jej się zmienia co chce dostać, każdego dnia dopisuje coś nowego, no czyste szaleństwo po prostu. Z uwagi, że pisać tak naprawdę nie potrafi, to sama już za chwilę zapomina co tam wcześniej zapisała. Ale to przecież nie o to chodzi. Najważniejsza to ta możliwość poproszenia o to, o czym się marzy. Bo te prezenty od Mikołaja to przecież spełnianie dziecięcych snów. To te różne prośby maleńkie i wielkie, i nie ukrywajmy, to też nieoceniona pomoc dla rodziców, w wyborze co tym razem pod tą choinką schować.
Pamiętam jak sama te listy pisałam, dodawałam staranne rysunki, naklejałam najpiękniejsze naklejki i szłam razem z Tatą wrzucić list do czerwonej skrzynki. Te emocje, ta radość, to późniejsze oczekiwanie czy Mikołaj spełni choć któryś z moich zabawkowych marzeń. A byłam taka sama jak moja córeczka, moja lista zawsze bywała dłuuuga i zawiła;) Dlatego jako wielka miłośniczka listów do pana w czerwonym, postanowiłam przygotować dla Was konkurs, w którym znów będziecie mogli poczuć się jak dziecko i naskrobać kilka słów do Mikołaja;)
Dorośli piszą listy do Mikołaja
Mam dla Was fantastyczne nagrody do wyboru. Cudowne zabawki od Janod. Jestem wielka ich fanką, bardzo lubię otaczać moje dzieci rzeczami z duszą, drewnianymi cudami. Dodatkowo te rzeczy są po prostu niezniszczalne, wszystko co plastikowe i piszczące rozpada nam się po pięciu minutach, a te zabawki z drewna choć tak bardzo eksploatowane, nadal wyglądają jak nowe. Mam więc dla Was do wyboru piękną kuchnią z akcesoriami składaną, bądź warsztat z akcesoriami składany. Zwycięzca naszego konkursu sam wskaże którą z tych rzeczy pragnie otrzymać.
A co trzeba zrobić? Wystarczy wejść na stronę
Janod, zapoznać się z dostępnym tam asortymentem i napisać w komentarzu pod tym postem, jaka zabawka sprawiłaby, że sami poczulibyście się znów jak dziecko:)
Regulamin:
1. Czas trwania konkursu 08/12/2015r – 14/12/2015r
2. Ogłoszenie zwycięzców nastąpi w ciągu trzech dni roboczych od daty zakończenia konkursu..
3
Zadanie konkursowe polega na tym, aby w komentarzu pod tym postem,
napisać jaka zabawka ze strony www.janod.pl sprawiłaby, że sami poczulibyście się znów jak dziecko:) (osoby anonimowe proszę o pozostawienie w komentarzu adresu e-mail)
4. Udostępnij konkursowy plakat na swoim blogu bądź tablicy FB.
6. Nagroda to do wyboru składana kuchnia bądź składany warsztat firmy Janod
7. Fundatorem nagród jest
Janod
8. Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski
Powodzenia!:))
83 komentarze
Mając taki zamek zawsze pod ręka...a raczej w ręku, czułabym się jak mała księżniczka w różowej sukience ;).. co dookoła mnie byliby wszyscy, którzy pomagaliby mi pięknie wyglądać. Nie byłoby pośpiechu, szarości czy smutku, a życie byłoby kolorowe, a raczej różowe ;D
agnieszka.glinska@gmail.com
wybieram nagrodę: warsztat dla chłopca
Ania gasnik@wp.pl
beztroski okres:) iwonek1987@gmail.com
Pozdrawiam Ola:)
alekczar@wp.pl
To jest zabawka z mojego dzieciństwa i z tego, co widzę nie tylko z mojego :) Uwielbiałam się bawić z siostrą, a najlepsza zabawa i radość była wtedy, gdy domek dla lalek zrobiła nam mama z kartonu - najcudowniejszy domek na świecie �� a.zyla1@wp.pl
paulaszum@interia.pl
Pozdrawiam i życzę w te cudowne Święta cudowności i samych spełnionych nie tylko dziecięcych marzeń:)
Kasia Bujaczek
k.bujaczek@wp.pl
http://janod.pl/product-pol-1397-Piramida-wieza-ze-zwierzatkami-Farma-Janod.html
i możliwość zrobienia z tego farmy to właśnie dzieciństwo i zabawa. Może dlatego, że obecnie tez tak zamieniam się w dziecko bawiąc się z moimi maluchami (4lata i roczek). Siedzimy, budujemy zagrody z klocków i ustawiamy w nich zwierzątka naśladując ich głosy. Córcia się śmieje, młodszy braciszek jej wtóruje, a z drugiego pokoju wpadają zdziwieni tatuś i najstarsza siostra i patrzą :)
pozdrawiam
sylwia z gromadką
sylwia.zub@sophie-cards.com
Tak byłam mała chłopaczarą, miałam garnuszki,lalki, misie ale garaż dla autek to było marzenie. Niestety nie spełnione, teraz kiedy jestem mamą trójki dziewczynkowatych dziewczynek nie ma opcji na zabawę samochodzikami. Chociaż patrząc na piękny,drewniany garaż od Jonod jestem pewna, że nie miałyby nic przeciwko żeby spełnić dziecięce marzenie swojej mamy i chętnie pobawiłyby się razem ze mną ;)
Pozdrawiam
Mirka
Moje dzieciństwo było kolorowe szalone i wyjątkowe.Pomomo tej całej szarości która ograniała świat.Bieda była straszna w małej podlubelskiej wsi,ale radości życia nigdy nam nie brakowało. A najbardziej kochałm niedzielę...bo to właśnie w niedzielę mój sąsiad który był weselnym grajkiem wystawiał swoje instrumenty i grał,śpiewał.Akordeon niósł radośc zamknięta w dźwiękach po polach po lasach i tańczyliśmy śpiewaliśmy i radowaliśmy się życiem.Nikt nigdy nie marudził że za głośno ,nikt nie wzywał policji,co teraz jest normą.Każdy cieszył się z muzyki. Dlatego ten akordeon ozdobiony konfett przenosi mnie w moje kolorowe dzieciństwo.I znów mam 5 lat tańczę w podardych rajsopach gołą nogą i jem chleb ze śmietaną i cukrem!Ach co to były za czasy! Lineczka192@wp.pl
Z kolei ja na stronie Jonod od razu weszłam w instrumenty muzyczne i odszukałam bez problemu cymbałki - ten instrument - zabawka był hiciorem mojego dzieciństwa - mimo niepełnego zadowolenia z tego faktu moich rodziców ;)
Zapraszam również do siebie http://niezchin.blogspot.com/
Pozdrawiam, Ruda
Dla córeczki, do kompletu jej drewnianych warzyw i owoców, idealna byłaby kuchnia Janod.
iza_judk@poczta.onet.pl
widzę siebie z przed 20 paru lat jak stoję przed witryną pewexu i niemal jak glonojad w akwarium,
a raczej małpka, bo wisząca na kracie chroniącej, dobra ów pawilonu lux, obserwuje barbie i domki, które nigdy nie były w zasięgu możliwości finansowych moich rodziców, ale zawsze starali się, żeby moje dzieciństwo było kolorowe i takie właśnie było..:)
Myślę nad prezentem gwiazdkowym dla mojeo dwuletniego synka i bardzo podoba mi się konkursowa kuchnia i na pewno ją kupię, dlatego miło byłoby wygrać składany warsztat :)
martha_01@vp.pl
kinia1262@wp.pl
Maria Zzaman email. maja9215@outlook.com
Od razu powróciłam do niego pamięcią, widząc przepiękny drewniany domek od Janod!
Tymczasem mój najpiękniejszy domek, najbardziej strzeżona zabawka zniknęła jednej nocy w pożarze - domek przetrwał tylko w pamięci, bo (o dziwo!) nie znalazł się na żadnym zdjęciu z tamtych czasów.
Dzięki córeczce co rusz przenoszę się myślami do czasów swojego dzieciństwa, a widząc ją w ferworze zabawy, najczęściej widzę siebie sprzed niemal 30 lat. Lada moment przyjdzie czas podarować jej domek i wiem już, że trudno mi będzie znaleźć taki, który dorówna tamtemu. Ale chciałabym, by zapisał się w jej pamięci podobnie, jak w mojej.
Pozdrawiam, Helena Zadumińska
helenazaduminska@gmail.com
K.s.szymonik@gmail.com
Karol
karol280490 @ wp.pl
http://janod.pl/product-pol-1300-Kuchnia-drewniana-duza-z-akcesoriami-Janod.html
Przypomniały mi się moje dziecięce zabawy - w ogródku przed naszym blokiem...
Za kuchenkę robiła tam wystająca studzienka,na której gotowałam zupy z piasku w prostokątnych opakowaniach po serkach homogenizowanych. Przyprawiałam je jakimiś kuleczkami z chwastów a liście babkowe służyły za talerze. Najlepsza zabawa była oczywiście po deszczu kiedy wyimaginowana pomidorowa nabierała doskonałej błotnej konsystencji :D Po takiej zabawie, gdy wracało się domu z chrzęszczącym w zębach piaskiem, mama ładowała nas prosto do wanny i kontynuacja kulinarnych eksperymentów musiała poczekać do kolejnego dnia...
Piękne wspomnienia!
Ale gdybym miała taką zabawkową kuchnię teraz, myślę że również dałabym się ponieść fantazji i wspólnej zabawie z moim synkiem.
Mam już pomysły na menu! Widzę jak siedzimy i gmeramy w garnuszkach wypełnionych laskowymi orzechami i suszoną fasolą. Gotowalibyśmy zupkę z koralików i suszonej cieciorki, soi i grochu. Smażylibyśmy naleśniczki z pianki dekoracyjnej i robilibyśmy sałatkę z bibułek. Może nawet przy odrobinie wsparcia "gotowców" w piekarniku zagościłyby pierniczki i pizza z ciastoliny? Mniam mniam!
Chętnie wrócę do moich apetycznych wspomnień ,bo widzę że moja głowa po 25 latach od zabaw przed blokiem nadal pełna pomysłów :)
A najbardziej ciekawi mnie co wrzuci do garnuszków syn? :)
Pozdrawiam
Cyma Aneta cyma.aneta@op.pl
Pierwszy klocek - kwadrat - to jedynie obraz dywanu, po którym wspinałam się jeszcze na czworaka ! Śnił mi się przez wiele lat, aż w końcu wróciłam do domu z wczesnego dzieciństwa i ujrzałam właśnie taki dywan na drewnianych stopniach.
Drugi klocek - kwiatuszek - czarno-biały kundelek, z którym bawiłam się pod stołem trzymając w ręce plastikową Wilmę z Kinder niespodzianki
Trzeci klocek - krzyżyk - chleb z pasztetem, który nazywałam kogucikiem. Jadłam go non stop ;)
Czwarty klocek - koło - och.. to było wspomnienie - wchodzę do przedszkola z plastrem na środku czoła. Dzięki mojemu niebieskiemu bemixowi i literce Y wydrukowanej na mym czole do dziś pamiętam z czego niegdyś była zrobiona nawierzchnia w miejskim parku ;)
Piąty klocek - księżyc - 2-letnia Amelka wystrojona w suknię czerwoną w białe groszki pierwszy raz zamknęła się w łazience. I zatrzasnęła ;D "Mamo!"
Szósty klocek - gwiazdka - przebrana za księżniczkę wygrywam pierwszą nagrodę i tańczę z królem..
Siódmy klocek - trójkąt - ta wiara, że Mikołaj istnieje, Dzieciątko przynosi prezenty... Oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę... Dziś chciałabym tę magię świąt przekazać swojemu dziecku..
Ósmy klocek, najważniejszy - serduszko - to mój najukochańszy dziadek, który przez wiele lat mnie wychowywał. Od 2-go roku życia... Dziś już Go nie ma.
ameliakoszowska@o2.pl
Agnieszka Bałdyga:
agnes02@op.pl
judytagreding@wp.pl
http://janod.pl/product-pol-1325-Aquanemo-gra-Lowienie-rybek-Janod-.html
Wiele godzin spędziłam nad tą prostą, lecz wciągającą grą. Wprawdzie moje rybki były trochę brzydsze i bardzo zużyte, ale pamiętam doskonale jak uwielbiałam je łowić.
Nieśmiało szufladki pamięci otwieram , wybrane fragmenty niektóre wybieram
do wspomnień zaglądam , prześwietlam pragnienia lecz nie w nich mojego marzenia...
a było ono skryte , co roku wyczekiwane – wypatrywałam bardzo domku dla mych lalek,
w którym kawę , ciastko byśmy zajadały , z innymi Barbie wciąż się spotykały ,
wiodłybyśmy życie inne od naszego … gdzie nikomu nie może stać się nic złego .
Życie wymarzone, co dzień to ciekawsze … pragnęłam tego od kiedy pamiętam -od zawsze …
troszkę plastikowe … ale moje tylko … dom mój ...mych lalek …. by stał się choć chwilką,
by zechciał zaistnieć w szufladzie pamięci , bym z nim wspominała swój czas dziecięcy ,
bym szafę swą miała ma małe ubrania , wannę swą różową do namydlania , łóżko z baldachimem , po królewsku ciut … i szafeczkę małą na malutki but.
Przewiduję także , lubię więc bym chciała – na przyjęciach wiele lal przyjmowała ,
Miś też nieboraczek ;-) miałby zaproszenie , tydzień trwałoby lalek wystrojenie …
Dom – marzy o nim człowiek w dzieciństwie ….marzy w dorosłym życiu ...o wielkiej rodzinie ...o szczęśliwym byciu , me drugie marzenie właśnie się spełniło , lecz te pierwsze w szufladce pamięci mej ---- jego tam nie było ...
Więc staram się słuchać gdzie marzenia mej rodziny się skryły – by ich szufladki pamięci nigdy puste nie były .
Kasia Koenig
kasia0901@poczta.onet.pl
Wiem, że dostajesz miliony takich listów, jak mój. Wprawdzie są to pewnie listy w większości od dzieci, bo dorośli chyba raczej wstydzą się pisać do ciebie o swoich marzeniach. Ja piszę. Chciałam ci opowiedzieć o moim marzeniu z dzieciństwa, które przetrwało do dziś. Kiedy byłam mała, chciałam ciągle gotować i piec z mamą. Wiem, że pewnie ją to denerwowało, bo praca szła dużo wolniej, kiedy ja musiałam wszystko sama dotknąć, spróbować, pociąć, ugryźć itp. Któregoś dnia mama nie wytrzymała i z hukiem wyrzuciła mnie z kuchni, po tym, jak rozsypałam proszek budyniowy po całej kuchni. Wtedy to zaczęłam marzyć o swojej kuchni. Takiej z niemieckiego katalogu, który z błyszczącymi oczami oglądałam u babci krawcowej (http://janod.pl/product-pol-1300-Kuchnia-drewniana-duza-z-akcesoriami-Janod.html) Zbierałam specjalnie resztki kakao, proszku budyniowego, przeterminowane kisiele i chowałam do takiej małej walizeczki, żeby kiedyś wykorzystać w swojej kuchence. No wtedy się nie udało. Chyba nie miałam śmiałości prosić o takie cudo Mikołaja. Dzisiaj mam, bo jestem mamą i mam syna, który spędza ze mną w kuchni długie godziny. Razem pieczemy i gotujemy. Jego ulubionym zajęciem jest przyprawianie mięska na obiad i mieszanie składników na ciasta. Ostatnio opanował umiejętność wałkowania i zrobił sam blaszkę ciasteczek maślanym dla Mikołaja...(nie żebym cię próbowała przekupić). I to wszystko super, jestem dumna z niego i cieszę się, że tak się garnie do pomocy w kuchni... tylko,że ja czasem, kiedy padam z nóg chciałabym zrobić ten obiad w pół godziny... i właśnie dlatego piszę do Ciebie Mikołaju ten list :)
Wesołych Świąt!
Weronika
weronika.kunicka@gmail.com
Drogi Mikołaju, ta zabawka sprawiłaby, że znów poczułabym się jak mała dziewczynka (co nie znaczy, że pomimo swych 32 lat nie czuję się młodo ;-)) Pamiętam papierowe wycinanki, papierowe laleczki, na które nakładało się ubranka na zakładki :-) na pewno pamiętasz Mikołaju, bo wiele lat temu dużo było dzieci, które uwielbiały te papierowe laleczki prosto z żurnala :-) ach to były czasy! Zabawki Janod, choć oczywiście udoskonalone, nadal mają klimat dawnych lat i to sprawia, że są takie uniwersalne. Drogi Mikołaju ja tu gadu gadu, a Ty masz tyle pracy! Nie zapomnij o mojej córeczce :-)
Agnieszka Słupianek
slupianek_a@vp.pl
moniagck@wp.pl
paulina.knap88@o2.pl
Zabawki są rewelacyjne, ale warsztat wymiata:) pamiętam jak uwielbiałam podglądać własnego tatę jak pracował w warsztacie. Miał takie wielkie pomieszczenie pełne narzędzi, śrubek, smarów i... kurzu. Więc ja, jako mała dziewczynka postanowiłam mu kiedyś posprzątać w warsztacie. Jak taty nie było zabrałam się do pracy. Wszystkie leżące na blacie śrubki wydawały mi się niepotrzebne, bo skoro nie są w pojemniku to pewnie są do wyrzucenia. Posprzątałam z blatu roboczego (wszystko wyrzuciłam do kosza na śmieci), narzędzia powkładałam w różne miejsca tj każdy śrubokręt w inną szufladę itp i zaczęłam zamiatać podłogę, na której też był straszny bałągan, a przy tym strasznie wszystko zakurzyłam... Ojjjjj nie był tatuś zadowolony jak wrócił. Okazało się oczywiście że wszystkie śrubki miały "swoje miejsce" w warsztacie taty, a narzędzia czekały na reperację silnika :)))))
Fajnie by było podarować taki warsztat mojemu synkowi, niech też ma wspomnienia z dzieciństwa związane z porządkami w warsztacie ;) hehe
oleszczuk.k@gmail.com
lenowiec@wp.pl
Biegnie, a za nią... drewniana kaczuszka na sznurku!
W rzeczywistości starszy pan był moim pradziadkiem, który kiedy odwiedzał swoją córkę (a moją babcię) często spacerował powolnym krokiem do znajdującej się niedaleko piekarni. Był to budynek, w którym mieściły się piece, a pieczywo było rozwożone co rano do pobliskich sklepów. Dziadkowi Florkowi jednak piekarze sprzedawali chleb i bułki prosto z pieca :)
Dziadka zawsze eskortowała Figa, a ja nie rozstawałam się ze swoją kaczuszką!
Uwielbiałam te wspólne spacery, a te magiczne wspomnienia przeniósł mnie dziś - http://janod.pl/product-pol-1166-Piesek-drewniany-do-ciagniecia-duzy-Janod.html
DZIĘKUJĘ :)
Post udostępniony jako Ag Górecka
ag.olinska@wp.pl
Gdy tylko zobaczyłam kolejkę drewnianą z cyrkiem... przepadłam! Jako dziecko bawiłam się, że jestem cyrkową artystką :) Po wizycie w prawdziwym cyrku z rodzicami moja zabawa nie miała końca. Przebierałam się w mamy szlafrok, brałam hula hop, wychodziłam na środek pokoju, zrzucałam szlafroczek i odgrywałam estradowe scenki :) W moich występach brały też udział rzecz jasna zwierzęta :) Pluszowy miś pełnił rolę lwa (cóż nie miałam kociaka :) ), skakał przez rozżarzony okrąg... Zawsze podkreślałam rangę niebezpieczeństwa. Lalki były moją widownią :), ale czasem w przypływie nadzwyczajnej odwagi zapraszam na pokaz rodziców i dziadków :). Ta zabawa nigdy mi się nie nudziła... dziękuję za przypomnienie tych odległych chwil... mogłam znów poczuć się jak dziecko :) Taki Cyrk z kolejką drewnianą z całą pewnością jest niezapomnianą zabawką, stymulującą wszechstronny rozwój dziecka i pobudzającą historię wyobraźni....
Banerek zabieram do mnie, warunki spełnione. Pozdrawiam ciepło i ściskam kciuki za małą kuchenkę dla mojej córeczki, która... na dniach przyjdzie na świat :)).
Pierwsze to przedszkolna kuchnia i zabawa w dom - podobna do tej: http://janod.pl/product-pol-1300-Kuchnia-drewniana-duza-z-akcesoriami-Janod.html
A drugie to długie godziny spędzane nad grami planszowymi... głównie w moich wspomnieniach krąży chińczyk! Gra wszech czasów i wielu pokoleń :) Teraz wygląda zupełnie inaczej, ale sens wspólnego grania przecież się nie zmienił :) http://janod.pl/product-pol-1609-Podlogowa-gra-Chinczyk-Potworki-Janod.html
na FB https://www.facebook.com/margaskamilla.
Sylwia.zychla@gmail.com
P.S. Baner na blogu (http://soledosheaven.blogspot.com/)
baner na moim blogu http://przypudrujmynosek.blogspot.com/
Drugą rzeczą w drewnie, jaką zrobiłam będąc dzieckiem, jest ramka do własnoręcznie wyhaftowanego obrazka. Był to samodzielnie przygotowany prezent świąteczny dla mojej Mamy. I tu również wszystko od samego początku do końca zrobiłam sama, bo przecież była to wieeeelka tajemnica. A trzeba przyznać, że dwadzieścia parę lat temu nie było... internetu, nie było stron z DIYami i tutorialami... ba, nie było nawet czasopism ani poradników dla dzieci, jak coś takiego zrobić. A więc zrobiłam wszystko po swojemu :) Na skrawku czarnego materiału wyhaftowałam haftem krzyżykowym mini obrazek z wzoru, który rozrysowałam sama. Obrazek naciągnęłam na grubą tekturę i oprawiłam w drewnianą ramkę. Ramkę zbiłam z półokrągłej listewki ale pamiętam, że łączenie w narożnikach miało szpary. Więc... wypełniłam je autorską mieszanką kitu drewnianego, drobnych wiórków z oszlifowanych listewek i lakieru ;) Mieszanka ta spełniła swoje zadanie znakomicie, bo... po dziś dzień ów obrazek wisi w domu moich Rodziców na honorowym miejscu, a moja Mama często wspomina i pokazuje gościom mówiąc dumnie... "A to zrobiła Hania, zupełnie sama, kiedy była małym dzieckiem".
Dziś mam dwie maleńkie córeczki (starsza ma 2 latka a młodsza 4 miesiące) i... już nie mogę się doczekać, kiedy i one staną się "małymi dziećmi" :) Nie mogę się doczekać, jak będziemy tworzyć różne fajne rzeczy. Jak będziemy majsterkować, szlifować, cerować, haftować, szyć, sklejać, dłubać, przybijać, piłować, malować... jednym słowem, nie mogę się doczekać, jak będę pozwalała robić im, to co tylko zechcą... Oczywiście w granicach rozsądku i bezpieczeństwa :) I pewnie nie raz wtedy będą się zamykać w warsztacie swojego Taty w garażu, pewnie nie raz będą kombinowały, jak coś zrobić, pewnie nie raz będą się denerwowały, że coś im nie wychodzi, że czegoś nie umieją, albo, że kreska jest krzywa lub listewka źle przycięta. Pewnie nie raz popłynie łza, zagryzą ze złości swe śliczne usteczka, pewnie nie raz tupną swoimi nóżkami. Ale wiem, że po tych wszystkich niepowodzeniach i dylematach małego majsterkowicza przychodzi w końcu taki moment dumy i samozadowolenia, że oto jest się twórcą czegoś. Ja w każdym razie tego doświadczałam... A pisząc teraz o tym i wspominając tamte czasy sama mam łzy w oczach. Bo to dzieciństwo takie fajne było, nawet mimo braku tzw. wyszukanych zabawek. Było takie fajne i na szczęście po to mamy m.in. dzieci, żeby sobie jeszcze nie raz o nim przypomnieć :)
Dlatego zabawkami, która na pewno przypomniałaby mi moje dzieciństwo i przeniosły w tamte lata byłyby:
zestaw konstruktora: http://janod.pl/product-pol-1581-Zestaw-konstruktora-100-elementow-Janod.html ,
stolik warsztatowy: http://janod.pl/product-pol-1622-Stolik-warsztatowy-z-40-akcesoriami-duzy-Bricolo-Janod.html
i podręczna walizeczka: http://janod.pl/product-pol-1452-Walizeczka-z-narzedziami-Bricolo-Janod.html
Ok, poszalałam i puściłam wodze fantazji i wybrałam 3 zabawki, ale w końcu jak widać na moim przykładzie dzieckiem nie jest się tak naprawdę tylko raz w życiu ;)
hanya@gazeta.pl
na FB lubię jako Ma i Bla
banerek wisi ---> Mój blog Ma i Bla przy okazji zapraszam do siebie na rozdanie :).
Tak jak dawniej - w kuchareczkę, co fartuszek ma w krateczkę.
Małe rączki gotowały w pocie czoła przez dzień cały
I gołąbki i kluseczki, zupy, kremy i bułeczki.
Dziadek pierwszy dań próbował, wszystkie zawsze aprobował,
Nie za kwaśne, nie za słone, idealnie wypieczone...
Choć to wcale nie istniało, ciasto pięknie tak pachniało.
Chociaż sztućców tam nie było, wszystkim było bardzo miło -
W małej kuchni mej obcować, w gościach dania degustować.
Żeby kuchnię taką mieć, zamknij oczy, trzeba chcieć!
karolina.gajko@op.pl